RZUTZA3.PL KALENDARZ202516-CZEGO-NA-SWIETA-MOGA-SOBIE-ZYCZYC-ZESPOLY-PLK
[16] Czego na święta mogą sobie życzyć zespoły PLK
16/12/2025 18:53
Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁
Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły. Nie przegapcie - obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨
[16/24]
Gdy pada pytanie o prezenty świąteczne niektórzy mają od razu w głowie mnóstwo pomysłów, a inni trudzą się nad wymyśleniem jednej rzeczy, bo przecież „wszystko mam”. Niezależnie jednak, do której grupy się należy, każdy lubi dostawać prezenty. A o co pod choinkę powinny prosić zespoły PLK?
1. AMW Arka Gdynia
Arka zdecydowanie wygląda na zespół, który ma już wszystko o co mógłby prosić. Najlepszy bilans w lidze współdzielony z sąsiadami z Sopotu i pozycja lidera to rzeczy, których nawet najzagorzalsi kibice nie spodziewali się przed startem sezonu. Arka, w przeciwieństwie do większości ligi, funkcjonuje już jak drużyna kompletna, gdzie do znalezienia elementów, które mogłyby działać lepiej należałoby doczepiać się mikroelementów, których wyeliminowanie jest raczej niemożliwe. Arkowcom nie pozostaje więc nic innego, niż tylko życzyć by to wszystko się utrzymało. Zdrowia, którego w sporcie zawsze może zabraknąć i siły na przezwyciężenie potencjalnych kryzysów.
2. Energa Trefl Sopot
Trefl znajduje się w bardzo podobniej pozycji do swoich sąsiadów z Gdyni, ci jednak muszą mierzyć się z rywalami tylko na polskich parkietach. Mecz z Rostockiem, przegrany przez brązowych medalistów 97:72, pokazał różnicę miedzy pierwszą a drugą fazą FIBA Eurocup i jak trudnym zadaniem jest awans dalej. W samej grze Trefla trudno znaleźć kardynalne błędy i elementy do poprawy na wczoraj, najlepszego bilansu w lidze nie osiąga się w końcu przypadkowo. Trefl najbardziej potrzebuje siły na walkę na dwóch frontach jednocześnie. Zdrowiem też na pewno nie pogardzi, widzieliśmy w końcu, że sopocianie z Kasperem Suurorgiem na parkiecie wyglądają zdecydowanie lepiej niż bez niego.
3. Górnik Zamek Książ Wałbrzych
Jeśli Arka na pozycji lidera jest sporym zaskoczeniem, to Górnik jako drużyna zamykająca podium jest ewenementem. W poprzednim sezonie wałbrzyszanie zaskoczyli gdy jako beniaminek typowany do walki o utrzymanie awansowali do play-off i wygrali Puchar Polski. W tym roku Górnik również zaczyna od zaskakiwania i choć 3 miejsce wydaje się być ponad stan to przecież żyjemy w Polsce, wyniki ponad stan to nasza specjalność. Marc Garcia po meczu z Legią wygląda jak brakujący element domykający układankę trenera Adamka. Elementem gdzie można znaleźć pole do poprawy jest gra podkoszowych, Wyka i Benson grają co najwyżej akceptowalnie. Niech twój sen Górniku trwa i nigdy się nie kończy, tego ci życzę.
4. King Szczecin
Szczecinianie grają dobrze, są w samej czołówce ligi, a jednak wciąż mają elementy, które można robić lepiej. Największym problemem w grającej zespołowo drużynie trenera Majcherka jest rozgrywanie, a konkretnej brak stabilności jedynek Kinga. Jovan Novak gra gorzej niż rok temu pod każdym względem i choć umiejętności rozgrywania oraz rozdawanie asyst spadło z poziomu znakomitego na „tylko” bardzo dobry, to rzut Serba opuścił kompletnie. W kontekście Jeremyego Roacha mówiło się, i będzie się wspominać przez cały sezon, o wdrażaniu go w realia europejskiej koszykówki jako młodego zawodnika z ogromnym potencjałem. Wyciąganie tego potencjału wciąż jednak trwa a Amerykanin przeplata dobre spotkania tymi słabymi. Właśnie stabilizacja rozgrywających jest tym, czego King potrzebuje do jeszcze lepszej gry.
5. WKS Śląsk Wrocław
Czy liderzy Śląska wiedzą, że mogą zagrać dobry mecz na raz ? Noah Kirkwood i Kadre Gray nie mogą zsynchronizować swoich dobrych występów i drużyna musi opierać się na jednym bądź na drugim zamiast na obojgu z nich. Jesteśmy dopiero w 1/3 sezonu, a wrocławianom problemy zdrowiem już dały się we znaki. Nieobecność Sanona dała się we znaki i pokazała, że rywalizacja na dwóch frontach bez kluczowego gracza na dłuższą metę nie ma prawa bytu. Śląskowi więc pozostaje liczyć synchronizacji i podjęcia odpowiednej decyzji, na kontrakcie we Wrocławiu jest w końcu siedmiu obcokrajowców. Chociaż patrząc ostatnio na liczbie minut, wydaje się, że to Coleman-Jones jest bliżej odejścia niż dalej.
6. Legia Warszawa
Historia tegorocznej Legii jest prosta i jednocześnie bardzo smutna. Największy tegoroczny szpital w PLK. Początek sezonu i oczekiwanie na Thompsona. Kontuzja Tassa i wypadnięcie na praktycznie cały sezon na początku rozgrywek. Niedawne urazy Siliņša i Kolendy eliminujące ich z gry na tygodnie i problemy zdrowotne Pluty. Dodatkowo graczy grający poniżej oczekiwań tacy jak Hunter, po którym nie widać przyszłej europejskiej gwiazdy(przynajmniej na razie) i Graves, któremu brakuje stabilności. Legia to drużyna niemogąca grać w pełni swoich możliwości, no zawodnicy te możliwości zapewniający nie są zdolni do gry. Mistrzu Polski zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia.
7. Dziki Warszawa
Dziki nareszcie mają swój moment, wystarczy go wykorzystać. Drużyna z Koła jest topową ofensywą ligi, wygrała 5 z ostatnich 6 spotkań, ma bilans dający bezpośredni awans do play-off i nareszcie do czegoś zmierza. Marazm, w który popadały Dziki wydaje się zażegnany przez trenera Legovicha i stołeczni gotowi są pójść na przód. Jedynym znakiem zapytania rzucającym się wyraźnie w oczy jest to, jak bardzo Landrius Horton trzyma to wszystko na barkach. To prawda, że najlepszy strzelec naszej ligi jest absolutnie niesamowity, pytanie czy w dalszej fazie sezonu, czy w potencjalnych playy-off też uniesie wszystko sam. Dziki muszą wejrzeć w siebie i odpowiedzieć na pytanie, czy pomogą liderowi?
8. Anwil Włocławek
Trener asystent jednak nie w tym przypadku. Anwil jako druga drużyna w sezonie zdecydował się na zwolnienie trenera. Przed Grzegorzem Kożanem dwa pożegnalne mecze, a na nowy rok przyjdzie i nowy szkoleniowiec Ronen Ginzburg. Jeśli tą decyzję faktycznie rozważano od dłuższego czasu, dobrze, że została już podjęta. Im dłużej Anwil tkwiłby w tej niepewności tym gorzej dla samego. W sporze o Kożana nawet nie chodziło o to co z nim zrobić, tylko o to, żeby decyzja w jego sprawie zapadła właśnie jak najwcześniej. Nie wie wiem jak wysokie oczekiwania włocławscy włodarze stawiają przed Ginzburgiem, ale Anwilowi życzę spełnienia co najmniej ich wszystkich.
9. Zastal Zielona Góra
Zielonogórzanie wyglądają jak drużyna, która ma już pierwszy kryzys za sobą. Nazwanie Chavaughna Lewisa zbawcą Zastalu po jednym meczu to trochę zbyt pochopna deklaracja, jednak Amerykanin wygląda, póki co, jak ten brakujący element. Wygrane z Czarnymi i Stalą to pierwsza seria zastalowców i przełamanie niemożności wygrania więcej niż jednego meczu z rzędu. Andrzej Mazurczak im dłużej trwa sezon tym bardziej przypomina siebie z przed kontuzji, a koledzy z drużyny nie grają już z nastawieniem, że wszystko zrobi za nich. Jakub Szumert jest najlepszym Polakiem U23 i przyszłością tego sportu, ale to wszyscy chyba wiedzą. Zastalowi pozostaje życzyć spokoju, by kolejny kryzys dosięgnął ich jak najpóźniej.
10. MKS Dąbrowa Górnicza
W Zagłębiu jest źle, ale może jednak nie tak bardzo? Po odejściu Garcii do Wałbrzycha sytuacja MKSu wyglądała, jakby nie mieli nic. Odcinanie minut Adriana Boguckiego sprawia, że Polacy odgrywają w drużynie marginalną rolę. Z piątki dotychczasowych obcokrajowców tylko Luter Muhhamad grał na miarę niesienia zespołu w pięciu. Pojawiały się głosy o zmianie trenera Szablowskiego, o konieczności wzmocnień składu. Jedno wzmocnienie nadeszło, nie był to jednak nowy zawodnik, a gracz, który w klubie miał być od początku. Dominic Green zaczyna sezon z opóźnieniem i niezależnie od tego, czy początek ma na miarę mesjasza, musi się nim stać. Tego potrzebuje MKS, by zawodni, na którego czekają od początku okazał się wart czekania.
11. Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski
Dla Stali bilans dający występ w play-in to sukces, a z 11 miejsca każdy może być zadowolony. W drużynie z Ostrowa wciąż występuje wiele luk. Mówimy w końcu o drugim najgorzej rzucającym za 3 zespole i mającym najgorszą ławkę w całej lidze, a poza Danielem Gołębiowskim nie ma w zasadzie innych Polaków z realnym wpływem na grę. Stal jednak, z wszystkimi tymi niedociągnięciami i zespołem sklejonym za pięć dwunasta, gra jak zespół z ambicjami na coś więcej. Po czterech porażkach z rzędu na otwarcie sezonu zawodnicy w Ostrowie weszli na poziom, na którym jeśli pozostaną przez resztę sezonu, to będzie to sukces. I tego potrzebuje Stal, ciągłego radzenia sobie z przeciwnościami. Mogliby rzucać lepiej za 3, ale jeśli będą radzili sobie bez tego, proszę bardzo.
12. Czarni Słupsk
Drużyna, która na pytanie „co byś chciała robić lepiej” odpowiedziałaby „wszystko”. Czarni przegrali ostatnie cztery mecze z rzędu, a w ich grze nie zgadza się nic. Po przegraniu wygranego meczu ze Stalą pewnie pokonał ich Anwil, a w spotkaniach przeciwko Zastalowi i Śląskowi zostali całkowicie rozbici. Brakuje gry zespołowej i konkretniej strategii, gdy już uda się, jakimś cudem, wykreować pozycję rzutową piłka i tak nie wpada do obręczy. Zamiana duetu Okoro-Etou na duet Lambrecht-Penn nie przyniosła żadnej zmiany i Czarni w strefie podkoszowej to wciąż tylko Szymon Tomczak. W Słupsku potrzeba zmian i jeśli jedyne jakie są możliwe do przeprowadzenia to te w składzie lub sztabie szkoleniowym, to niech tak będzie.
13. Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń
W Toruniu nie jest źle, wciąż jednak mogłoby być lepiej. Drużynie Srdjana Subotića brakuje stabilizacji i w jednej kolejce grają jak zespół na miarę play-in by w następnej zaprezentować się na miarę walki o utrzymanie. To drugie Piernikom, dzięki innym kandydatom w tej kategorii, raczej nie grozi, jednak na sukces pracuje się cały sezon. Wciąż nie widzieliśmy pełnego potencjału torunian, nie widzieliśmy meczu, w którym Persons, Kunc i Thomasson grają na miarę sowich możliwości na raz. Toruń musi skupić się na wyciągnięciu wszystkiego z tego czym już dysponuje. To też powinni znaleźć w swoich pierniczkach, spokój i stabilizację.
14. Tauron GTK Gliwice
GTK się zmienia, pytanie czy na tyle, by zobaczyć różnicę. W Gliwicach po rozpoczęciu sezonu zakontraktowano już trzech zawodników. Michael Oguine wrócił w miejsce kontuzjowanego Jaidena Delairea, Wesley Gordon zastąpił Florenta Tambe a Dominik Grudziński znalazł tu swoje miejsce po zwolnieniu z Legii. Na horyzoncie jest już jednak kolejny ruch, ktoś musi zastąpić dopiero co zwolnionego Andyego Cleavesa II. Żadna z tych zmian nie rozwiąże jednak podstawowego problemu drużyny. GTK jest słabe, słabe było i słabe będzie, taki jest grzech pierworodny drużyny bez budżetu tradycji i ambicji. Do tych wszystkich problemów dochodzi jeszcze jeden, specyficzny dla tego sezonu. Boris Balibrea zamiast trenować sowich zawodników walczy z nimi, a konkretnie z obcokrajowcami. Ci się go nie słuchają, on posyła ich na ławkę. W Gliwicach potrzebują magii świąt i przebaczania krzywd, bo w taki sposób zespół sportowy funkcjonować nie może.
15. PGE Start Lublin
Kości zostały rzucone. Wicemistrz Polski z bilansem 2-8 i wizją sezonu spędzonego na walce o utrzymanie to nie jest rzecz, która zdarza się często. Start wygląda jednak, jakby wszystkie koszykarskie umiejętności zużył na superpuchar. Sprowadzenie Liama O'Reillyego nie odmieniło oblicza zespołu, dlatego lublińscy włodarze postanowili pójść krok dalej. Tevin Mack będący najlepiej punktującym zespołu już nie jest jego częścią. Nie sprowadzono jednak tylko zastępstwa w jego miejsce, ściągniętą bowiem aż dwóch graczy. JP Tokoto i Conner Frankamp będą próbowali uratować tegoroczny Start. Ten pierwszy profilem pokrywa się z Mackiem, Frenkamp jest natomiast rozgrywającym a w Lublinie, nie licząc nawet kontuzjowanego Tennysona, na kontraktach jest siedmiu obcokrajowców. Ktoś więc będzie musiał dołączyć do Tevina w wyjeździe z Lubelszczyzny. Start wykonał ruch, pozostaje liczyć, by wyszedł im na dobre,
16. Miasto Szkła Krosno
Szczęścia, Krosno potrzebuje szczęścia i można to rozumieć dwójnasób. Zespół z Podkarpacia momentami był tylko minimalnie gorszy lub nawet lepszy, a i tak przegrywał mecz. Krosno nie gra tak fatalnie jak pokazuje miejsce w tabeli, a bilans 1-9 to zdecydowanie nie jest szczyt możliwości tego zespołu. Wciąż mówimy o drużynie słabej, nie jednak fatalnej. Miasto Szkła zmieniło jednak trenera, dokonało korekt w składzie lecz nie zmieniło to ich położenia. Mówiąc o aspekt sportowych, może i nie walczą na tablicach ale za to i nie grają dobrze w pomalowanym a skuteczna akcja raczej będzie indywidualnym popisem. Wszystkie te słabości będą prześladować krośnian przez cały sezon i nawet jeśli zostaną zmniejszone, to nie wyeliminowane całkowicie. Dlatego brakuje szczęścia, bez którego nawet najlepszy plan się nie powiedzie.