RZUTZA3.PL KALENDARZ20252-SCISK-W-TABELI-JEST-OGROMNY-NIE-TYLKO-W-CZOLOWCE-POWER-RANKING-2
[2] Ścisk w tabeli jest ogromny, nie tylko w czołówce. Power ranking #2
02/12/2025 08:58
Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁
Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły. Nie przegapcie - obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨
[2/24]
Kiedy różnica na poziomie jednego zwycięstwa decyduje o tym czy jesteś liderem czy wypadasz z bezpośrednich play-off, to wciąż trudno jest stanowczo rozstrzygać o sile zespołów. Niektóre zespoły już zaczęły zmieniać zawodników, inne wyciągają pełnię potencjału z tego co mają, a niektóre nie mają nic.
1. Śląsk Wrocław (5-3)
Na samym początku trzeba zaznaczyć, że to ocena Śląska w sytuacji gdzie poważna nie jest ani kontuzja Jakuba Urbaniaka ani Issufa Sanona i ta dwójka za chwile będzie mogła wrócić do gry.
Wrocławianie wygrali 4 ostatnie spotkania z rzędu i to o czym wspominał na początku sezonu Ainars Bagatskis, że jego drużyna na swój poziom wejdzie pod koniec roku, staje się powoli prawdą. Sam Łotysz jest najlepszym co spotkało kibiców z Wrocławia od dawna. Nareszcie mają trenera któremu mogą zaufać, a nie zastanawiać się, kiedy zostanie wymieniony na innego. Na siłę Śląska nie wpływa tylko forma ligowa, 4-4 w Eurocup jest zdecydowanie bardziej imponujące niż 5-3 w PLK i pozwala przymykać oko na dopiero 6 miejsce w tabeli. Noah Kirkwood wciąż jest, dość niespodziewanie, najlepszym graczem wrocławian. Kadre Gray nawet jak nie zagra dobrego spotkania to zanotuje przeciętny a nie słaby występ. Stefan Djordjević obudził się na dobre i grając na takim poziomie przez cały sezon to bezdyskusyjnie zostanie najlepszym centrem w lidze. Pozostaje czekać na następne spotkania i rozstrzygnąć czy Angel Nunez po roku przerwy od Śląska będzie tak samo dobry, bo że będzie lepszy od Davisa to wiedzą już wszyscy w tym momencie.
2. Trefl Sopot (6-2)
Trefl nie jest tak silny w porównaniu z resztą stawki jak jeszcze miesiąc temu, wciąż jednak utrzymuje się poziomem w ścisłej czołówce. Mikko Larkas wprowadził do Sopotu pomysł a przede wszystkim życie, którego w ostatnim sezonie Tabaka już po prostu nie było.
Niezależnie od ścisku w tabeli, pierwsze miejsce nigdy nie bierze się przez przypadek. Trefl udowadnia to wyraźną wygraną z Kingiem po porażce na MKS, przegrana z średniakiem to wypadek przy pracy a nie początek kryzysu. Sopocianie jako jedyna z polskich drużyn przeszli do następnej fazy FIBA Euro cup, jednak to dopiero w niej będą mierzyć się z zespołami na tyle jakościowymi, żebyśmy mogli powiedzieć cos więcej o sile zespołu na podstawie Europy. Mikołaj Witliński po świetnym stracie sezonu trochę przyhamował, ustabilizował się jednak po poziomie powyżej oczekiwań i każdy z tego zawodnika może być zadowolony. Paul Scruggs potwierdza, że gra lepiej niż za swojego pierwszego pobycie w Treflu i może być liderem zespołu a nie tylko solidnym zadaniowcem.
Gdyby tylko Suurorgowi dopisywało zdrowie.
3. Legia Warszawa (6-2)
Po mistrzu Polski widać, że Heiko Rannula ma wszystko pod kontrolą i niezmiennie realizuje swój sposób prowadzenia drużyny. Legia nie gra niczego niesamowitego i widowiskowego, nie eksponuje swoich umiejętności niczym sam Estończyk emocji, a i tak jest jednym z najsilniejszych zespołów w lidze. Nie można również zapominać o tym jak legioniści grę w lidze łączą z pucharami, stołeczni wciąż są w grze o awans do następnej rudny Ligi Mistrzów, a pamiętamy jak sezon temu w tych rozgrywkach (nie)prezentował się Śląsk( chociaż czy ten nieudany Śląsk nadaje się choć do bycia wyznacznikiem poziomu innej drużyny)
Andrzej Pluta jest najlepszym Polakiem w lidze i faworytem do zgarnięcia tej nagrody na koniec sezonu, a jeśli nie zwolni tempa to pozostanie w gronie faworytów do MVP. To jak w ciągu trochę ponad roku z solidnego gracza stał się gwiazdą ligi jest jedną z najbardziej niesamowitych indywidualnych historii ostatnich lat. Ale Legia nie żyje tylko dzięki swojemu liderowi. Race Thompson pokazuje, że warto było na niego czekać( choć kiedy on gra dobrze to drużyna przegrywa). Benjamin Shungu momentami gra jak najważniejszy element w zespole i pomaga na słabsze momenty Jayvona Gravesa, to że nie zastąpi McGusty’ego nie znaczy, że jest słabym graczem.
Proszę, niech mecz z Dzikami będzie przebudzeniem Ojārsa Siliņša, bo nie tylko ja czekam na jego formę z poprzedniego sezonu.
4. AMW Arka Gdynia (6-2)
Im dalej trwa ten sezon, tym bardziej Arka Mantasa Cesnauskisa zaskakuje, a co ważniejsze przekonuje, że czołówka tabeli to nie jest wypadek przy pracy.
Drużyna, która sezon temu była największym zawodem Ligi, a w tym roku wyglądała na średniaka z ambicjami zajmuje drugie miejsce w tabeli grając przyjemną dla oka drużynową koszykówkę. Arka nie ma jednego lidera, ma kolektyw, w którym jeden z graczy przejmie mecz jeśli będzie musiał to zrobić, a ty nigdy nie wiesz kto to będzie. Jakub Garbacz rzucający za 3 na najwyższej skuteczności w lidze, który pokazuje, że jeśli zainwestujesz w niego i zapewnisz mu pewność siebie zwróci się z nawiązką. Cortney Ramey grający na miarę wicemistrza Polski, nawet po zmianie otoczenia ze zbioru indywidualności na drużynę. Michael Okauru, angażujący się nie tylko w zdobywanie punktów ale każdy element koszykówki. Jarosław Zyskowski w zeszłym roku został odstawiony w Sopocie przez trenera Tabaka na boczny tor, teraz jest drugim najlepiej punktującym drużyny i nie wygląda na 33 lata.
A jak już mówimy o wieku, kto przypomni Kamilowi Łączyńskiemu ile ma lat?
5. King Szczecin (6-2)
Maciej Majcherek obejmujący rolę trenera to nie było najgłośniejsze przejście asystenta na poziom pierwszego szkoleniowca przed tym sezonem, a jak na razie jest ono bardziej udane i nikt nie może na tą decyzję narzekać.
King w swojej strukturze jest bardzo podobny do Arki, która jednak w swojej grze zespołowej przekonuje bardziej. Jeremiemu Roachowi i Anthonemu Robertsowi brakuje stabilizacji, z obydwu jednak każdy powinien być zadowolony. Tomasz Gielo powrót do Polski ma bardzo udany i sprawdza się w roli lidera Kinga, który czasami musi nieść drużynę na swoich barkach. Nemanja Popović gra dobrze, jednak nie tyle bycie centrem w starym stylu nie stanowiło problemu( nie rzuca za 3).
Jeśli jest gracz mogący konkurować z Siliņšem o miano zawodnika najbardziej przeze mnie wyczekiwanego, to jest to Jovan Novak.
6. Anwil Włocławek ( 5-3)
Anwil nie jest już drużyną przechodzącą przez fazę zasadniczą jak burza, przez co sam nie wie czym jest i szuka swojego poziomu i tożsamości. Grzegorz Kożan debiutujący w roli pierwszego szkoleniowca jest jak każdy inny trener, podejmuje dobre decyzje jak i popełnia błędy. Na szczęście ucichły już najgłośniejsze głosy o przedwczesnym zwolnieniu i liczę, że już nie powrócą. Zakończenie gry w FIBA Euro Cup gry na fazie grupowej jest zawodem, ale może to prześmiewcze „skupienie się na lidze” jest włocławianom potrzebne.
Zmiany natomiast zachodzą w składzie, Justas Furmanavičius graczem Anwilu już nie jest, pozostaje czekać na godnego następcę. Włocławianie bez Mate Vucića wygrywają więcej niż w składzie z nim, ale to bardziej ciekawostka i każdy powinien czekać na powrót Chorwata. Michał Michalak zaczyna stabilizować poziom gry i już nie przeplata dobrych spotkań beznadziejnymi. Isaiah Mucius wciąż pokazuje, że warto dawać mu tyle rzutów, bo potrafi zrobić z nich użytek. Eric Lockett z zadaniowca może okazać się liderem. Jednak a propos kluczowych zawodników, Anwil jak na razie jest zespołem, który od Elvara Fridrikssona bardziej potrzebowałby punktów niż prowadzenia gry.
7. Energa Czarni Słupsk (4-4)
Pisząc poprzedni power ranking umieściłem Czarnych na 10 niejako w ramach kary, za to, że ten zespół wciąż był w fazie budowy już w trakcie trwania rozgrywek. Słupszczanie już zaczynają funkcjonować jak drużyna, jednak zagraniczny center potrzebny jest na wczoraj.
Szymon Tomczak. Tak mógłby wyglądać cały akapit poświęcony Czarnym. Szymon Tomczak to największa rewelacja tego sezonu. Większa od formy Witlińskiego, bardziej imponująca niż 4 miejsce Arki. Szymon Tomczak w wieku 27 lat zobaczył możliwość stania się pierwszym centrem i minuty, więc zaczął grać najlepszą koszykówkę w karierze. Z 6.9 punktu na mecz na poziom 15.9 i zwiększenie o prawie 10 liczby minut. Aigars Šķēle w tym sezonie pokazuje, że wciąż może być zdrowy, a jak gra kiedy jest zdrowy to wszyscy wiemy. Jednak w parze z superlatywami o grze Tomczaka idą pytania o strefę podkoszową. Tim Lambrecht potrzebuje czasu na dostosowanie się, jednak nawet jeśli Belg zacznie grać na swoim poziomie, problemy w pomalowanym pozostaną. A jeśli wierzyć przeciekom medialnym, że na drodze do wzmocnień Czarnych stoją pieniądze, to znalezienie zawodnika może nie nadejść szybko.
Ile na kontrakcie miał niby Jakub Musiał?
8 Górnik Zamek Książ Wałbrzych (5-3)
Górnik będąc 13 ofensywą ligi i trafiając za 3 na poziomie 25% znajduje się na 5 miejscu w tabeli. Andrzej Adamek nie trzyma się już defensywnego stylu gry tak bardzo jak rok temu, jednak to obrona wciąż jest najmocniejszym elementem jego zespołu.
Wałbrzyszanie do tej pory osiągają wynik ponad stan, jednak wypadnięcie z bezpośrednich play-off nie będzie bardzo bolesne. Pomóc ma w tym Marc Garcia, który po wygaśnięciu krótkoterminowej umowy z MKS-em zdecydował się na przenosiny do Wałbrzycha. W Górniku w ten sposób mają 7 obcokrajowców na kontraktach, ale Avery Anderson III w ciągu 8 spotkań nie pokazał nic ciekawego i jest naturalnym kandydatem do zwolnienia. Sama drużyna funkcjonuje podobnie jak rok temu, wszyscy bronią i kilku atakuje. Ikeon Smith drugi sezon z rzędu jest filarem ofensywnym drużyny, nie notując występu poniżej 10 punktów. Niemniejszy udział w zdobywaniu punktów ma Lovell Cabbil jr zajmujący się dodatkowo prowadzeniem gry. Jeśli Garcia zaadaptuje się do realiów, Górnik stanie się naprawdę interesujący.
9. Dziki Warszawa (4-4)
Dziki zmieniły trenera, zmieniły skład, zmieniły sposób i tempo gry, a mimo to wciąż wyglądają jak drużyna, której brakuje. Marco Legovich wprowadził szybszą i bardziej ofensywną koszykówkę, która niczym nie przypomina stylu Krzysztofa Szablowskiego, który przecież Dzikom dał PLK.
Mimo usilnych prób ruszenia sportowo dalej, nie tylko przez pomysł na drużynę ale i większy budżet, ekipa z Warszawy zaczyna przypominać średniaka ostatecznego, który w każdym sezonie będzie walczył o play-in, na bezpośrednie paly-off nie ma perspektyw, ale spadek również im nie grozi. Landrius Horton jest najlepszym strzelcem całej ligi i ekspertem w rzutach zza łuku, jako jedyny przekracza granicę 20 punktów na mecz będąc niekwestionowanym liderem Dzików. Jednak drugi najlepiej punktujący Tahlik Chavez notując 11.3 na spotkanie ma ich o 11 od Hortona mniej. Cała moc ofensywna drużyny spoczywająca na jednym zawodniku to sposób na wygranie pojedynczego spotkania, a nie na odniesienie sukcesu w całym sezonie. Zwłaszcza, że Dziki grają nie tylko w PLK, może i to tylko ENBL, ale rok temu warszawiacy zdobyli w tych rozgrywkach brąz, co na pewno chcą powtórzyć.
10. Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń (3-5)
W Toruniu szybko narodziła się ciekawa drużyna, która ma, jeszcze do niedawna niespodziewany, potencjał na walkę a play-in. Srdjan Subotić udowadnia jak dużym sukcesem było zatrzymanie go na następny sezon i potwierdza swoje umiejętności do tworzenia ciekawych projektów w trudnych warunkach. Powtórzenie historii z poprzedniego sezonu i udział w play-off wciąż brzmi trochę szalenie, ale jesteśmy bliżej tego niż ktokolwiek by się spodziewał.
Wystarczyło żeby Aljaz Kunc wrócił do gry po sezonie odebranym przez kontuzję i zrzucił rdzę, a z miejsca stał się najlepszym zawodnikiem drużyny. Trzy mecze pod rząd i 28,26,27 punktów, poproszę tego więcej. Dodać do tego Noah Thomassona i Aleksandara Langovića grających na równym przyzwoitym poziomie w każdym meczu to już tworzy się interesujący zespół. A przecież Tayler Persons zagrał w Toruniu dopiero jeden mecz i już pokazał, że rok przerwy od PLK nic złego mu nie zrobił i wciąż tak samo dobrze gra w koszykówkę.
11. Zastal Zielona Góra (3-5)
Zasatl przed MKSem umieszczam na kredyt wierząc, że Chavaughn Lewis zrobi różnicę i pokona zielonogórski marazm. W tle ciągle pozostaje również temat potencjalnego sponsora tytularnego, który rok temu Zastalowi pozwolił na wiele.
W Zielonej Górze i tak jest lepiej niż na początku sezonu, Andrzej Mazurczak jest „tylko” najważniejszym zawodnikiem, a nie jedynym potrafiącym grać w koszykówkę. Andy’emu wciąż daleko do formy z przed kontuzji, ale nadaj jest bardzo dobrym koszykarzem i jednym z najlepszych Polaków w lidze. Conley Garrison i Patrick Cartier grają dobrze w każdym spotkaniu i są w stanie zdobywać punkty i nawet regres Phila Faynea nie boli już tak bardzo. Jednak najważniejszą kwestią tegorocznego Zastalu jest gra Jakuba Szumerta, z której możemy być zadowoleni. 24 minuty na mecz dla najlepszego młodego polskiego zawodnika to coś za co trenerowi Miłoszewskiemu należą się podziękowania nawet jeśli jego drużyna położy ten sezon. Przed tym jednak Zastal będzie próbował uchronić Chavaughn Lewis, który nie będzie rzucał 20 punktów na mecz jak 6 lat temu w Lublinie, ale zrobi wystarczająco by w Zielonej Górze myśleli o play-in.
12. MKS Dąbrowa Górnicza (3-5)
To jest ta różnica między Zastalem a drużyną z Zagłębia, tam mają perspektywy na zmiany w dobrym kierunku, a MKS traci kluczowego gracza na rzecz ligowego rywala.
Po przenosinach Garcii do Wałbrzycha Luther Muhammad samotnie został z ciężarem niesienia drużyny z Dąbrowy i może jest 3 najlepiej punktującym ligi z wynikiem 17 oczek na mecz, ale to nie wystarcza już w tym momencie. Dale Bonner i Ronald Curry jr. To nie są zawodnicy, którzy poniosą klub w ciekawe miejsca. Adrian Bogucki, który miał być filarem polskiej rotacji systematycznie ma obcinane minuty, a o samych Polakach też zbyt dużo dobrego powiedzieć nie można. Na ten moment jedynym pozytywem dla kibiców MKSu jest to, że będzie lepiej niż rok temu i to nawet nie dlatego, jak źle było rok temu.
Czy doczekamy się Dominica Greene’a, który potrzebny jest nie na wczoraj, a na początek sezonu?
13. Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski (3-5)
Stal w PLK jest i się nigdzie nie wybiera(przynajmniej sportowo, ewentualne długi to inna sprawa). Andrzej Urban kompletował zespół w warunkach bojowych, bez pewności czy jego drużyna dostanie licencje, zaczynał później niż inne zespoły a do dyspozycji zostali mu słynni „najlepsi z najtańszych”, a złożył skład niemuszący bać się o utrzymanie.
Sportowo oczywiście od elity jesteśmy daleko gdy mowa o Stali, natomiast drużyna z Ostrowa Wielkopolskiego wydaje mi się na najodpowiedniejszym dla siebie miejscu. 13 pozycja w tabeli, 13 miejsce w power rankingu, zakończenie sezonu jako 13 drużyna brzmi prawdopodobnie i dobrze. Nie będzie walki o utrzymanie, ale powalczenie o coś więcej to już optymistyczny scenariusz. Cała zagraniczna rotacja, poza Ante Brzovićem, spisuje się bardzo dobrze, a dowodzi tym wszystkim notujący 15 punktów na mecz Daniel Laster jr. Luka Sakota choć nie skupia się na punktowaniu daje dużo drużynie prowadząc grę i widać, że „będą z niego ludzie”. Daniel Gołębiowski to jedyny Polak w zespole trenera Urbana odrywający znacząca rolę i choć rzut za 3 kuleje, wywiązuje się z zadania i potrafi przejąć mecz w końcówce.
14. PGE Start Lublin (2-6)
Mógłbym powiedzieć, że historia Startu Lublin jest przykra, że widok wicemistrza Polski walczącego o utrzymanie sprawia mi ból. Ciężko jednak o współczucie klubowi z Lubelszczyzny gdy czyta się o historii Jakuba Karolaka czy Ousmana Drame’go, a to dlaczego drużyna Wojciecha Kamińskiego jest gdzie jest ocenić nietrudno.
Start wicemistrzostwo rok temu zdobył indywidualnymi umiejętnościami zawodników i skalą talentu jaką posiadali koszykarze. W tym sezonie na każdej pozycji jest regres względem tego co było i Kamińskiemu nie udało się złożyć „samograju”. Obcokrajowcy, którzy przejechali tu na rok w obliczu tego, że zespół ma problemy nie chcą zostawiać serca na boisku. Polacy natomiast tego nie zrobią, bo ich nie ma. Najważniejszym elementem polskiej rotacji jest Michał Krasuski oddający mniej niż 4 rzuty z gry na mecz . Liam O'Reilly poprawi sytuację Startu, ale tam jest zbyt dużo grzechów pierworodnych by ten klub w tym sezonie poprawnie funkcjonował. Tevin Mack będzie robił punkty oddając dużo rzutów, ale nie jest zainteresowany obroną. Hawkins powinien skupić się na zdobywaniu punktów, natomiast musi rozgrywać i widać, że dusi się w tej roli. Quincy Ford jest jedyną pozytywną historią z tegorocznego Lublina, po sezonie w Czarnych nie podejrzewałem go o takie umiejętności.
15. Miasto Szkła Krosno (1-7)
Moje pokłady wiary w tegorocznego beniaminka PLK są na wyczerpaniu, brakowało im jednak tak często tak niewiele, że jeszcze nie spuszczę ich z ligi .
Zwolnienie Edmundsa Valeiko jest ruchem niepokojącym, ponieważ wygląda jak zrobienie czegoś po to by to zrobić, a nie ze względu na sens stojący za tą decyzją. Wszyscy wiemy, że łatwiej zwolnić trenera niż wymienić całą drużynę, nawet jeśli to drugie wydaje się bardziej potrzebne.
Jest jeden zawodnik, którego warto w kontekście krosna wymienić z imienia i nazwiska. Leemet Bockler dla drużyny z Podkarpacia jest nadzieją i odpowiedzialność za cały zespół spoczywająca na jego barkach będzie mu towarzyszyć cały sezon.
16. Tauron GTK Gliwice (2-6)
Cała istota GTK w Orlen Basket Lidze sprowadza się do tego, że jest mierne ale nigdy na tyle by spaść. Gdyby jednak stało się w to w tym sezonie, nikt nie powinien być zdziwionym.
W GTK nie ma drużyny, nie ma pomysłu, nie ma stylu a momentami brakuje również trenera. Boris Balibrea wysyłający na parkiet 5 Polaków by…. no właśnie, zrobić na złość graczom zagranicznym, pokazać im gdzie ich miejsce, a może to nowa metoda motywacji? Jeśli tak to nie wiem czy taki sposób jest odpowiedni, ponieważ zagraniczni gracze decydujący o sile drużyny mogą nie przejmować się trenerem, jak i losem samego zespołu.