RZUTZA3.PL KOSZKADRABIALOCZERWONI-SA-W-GAZIE-TERAZ-CZAS-NA-ISLANDIE

Biało-czerwoni są w gazie - teraz czas na Islandię

31/08/2025 15:35
fot. Wojciech Figurski - 058sport.pl / KoszKadra

Ledwo co się zakończył wczorajszy zwycięski mecz a już dziś wieczorem kadra trenera Igora Milicica podejmie w trzecim spotkaniu na EuroBaskecie 2025 reprezentację Islandii. Po ostatnich spotkaniach widać, że Biało-Czerwoni są w gazie, a jak będzie dzisiaj?

Reprezentacja Polski rozpoczęła turniej od dwóch zwycięstw. Pierwsze zwycięstwo 105-95 nad Słowenią. Świetny był Jordan Loyd w tym pierwszym spotkaniu (32 punkty, 7/8 za trzy), a wtórował mu w tym wszystkim kapitan Mateusz Ponitka (23 punkty) oraz bezkompromisowy Andrzeja Pluta. Drugi mecz, z Izraelem, miał zupełnie inny przebieg. Po świetnej pierwszej połowie, w której Polacy dominowali w obronie i prowadzili 37-26, w trzeciej kwarcie rywale napędzani przez gwiazdę NBA, Deniego Avdiję zdołali odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Wtedy jednak znów pojawił się Jordan Loyd. Jego „zimna krew” i decydująca dobitka w końcówce przesądziły o wygranej 66-64. To spotkanie pokazało, że drużyna Igora Milicica potrafi zwyciężać nie tylko efektownie, ale także wtedy, gdy gra się nie układa.

Z kolei Islandia nie ma za dobrego początku turnieju, po dwóch spotkaniach grupy D Islandia zajmuje ostatnia miejsce z bilansem 0-2, aczkolwiek absolutnie nie jest drużyną, którą można lekceważyć. Największą siłą Islandii jest obwód, ponieważ reprezentacja Islandii posiada kilku zawodników, którzy potrafią zagrozić rzutem z dystansu. W dodatku w strefie podkoszowej Islandczycy dysponują niezwykle silnym zawodnikiem. Mowa tu o Tryggvim Hlinasonem, 215-centymetrowym wieżowcem, który świetnie walczy o zbiórki i potrafi skończyć akcję z bliska.

Bardzo ciekawym nazwiskiem w islandzkiej kadrze dla polskich kibiców jest Elvar Fridriksson, który tego lata podpisał kontrakt z Anwilem Włocławek. Fridriksson łączy rolę kreatora gry z umiejętnością punktowania. Potrafi dynamicznie atakować kosz, szukać podań do wysokich zawodników, ale także trafiać z dystansu. To zawodnik, który nadaje rytm całej drużynie i często to od niego zależy, czy Islandia potrafi utrzymać kontakt z rywalem. Jego pojedynek z polskim obwodem Jordanem Loydem, Mateuszem Ponitką czy Kamilem Łączyńskim zapowiada się bardzo ciekawie. Dla kibiców Anwilu będzie to przedsmak emocji, jakie Fridriksson może dawać w Orlen Basket Lidze.

- Islandia to drużyna, który lubi grać szybką koszykówkę, opartą na akcjach penetracyjnych. Szukają dzięki temu przewag - rozrzutów czy podań do centra, Tryggviego Hlinasona. Dwoma motorami napędowymi są Elvar Fridriksson i Martin Hermannsson. Pierwszy gra dużo z piłką, wykorzystuje akcje pick&roll oraz penetracyjne, rozrywa szyki obronne przeciwników. Podobnie mają się sprawy w przypadku drugiego z wspomnianych przeze mnie graczy. Hermannsson to zawodnik, który poprzednie lata spędził w ALBIE Berlin, dotychczas występującej w Eurolidze. Obaj świetnie kreują grę dla naszych rywali, trzeba zwrócić na to szczególną uwagę. Celem będzie powstrzymanie Fridrikssona i Hermannssona - nie mogą złapać rytmu. Nie chcemy im pozwolić na tworzenie sytuacji dla siebie ani kolegów.

Musimy być gotowi do tego spotkania pod względem fizycznym. Graliśmy dwa wymagające mecze, wczoraj skończyliśmy bardzo późno. Islandia występowała natomiast o godz. 14:00, miała czas na regenerację. Potrzeba nam dużo jakości od każdego zawodnika, który wyjdzie na parkiet - mówi asystent trenera, Andrzej Urban dla koszkadra.pl

Po dwóch zwycięstwach Reprezentacji Polski na starcie turnieju widać wyraźnie, że mamy kilku liderów, którzy w każdym meczu potrafią wziąć odpowiedzialność.

Jordan Loyd - jak dotąd jeden z najważniejszych zawodników reprezentacji. 32 punkty ze Słowenią i 27 z Izraelem mówią same za siebie. To właśnie jego umiejętność zdobywania punktów w trudnych momentach i chłodna głowa w końcówkach okazują okazują się kluczowe. W meczu z Islandią może być głównym egzekutorem.

Mateusz Ponitka – kapitan, którego energia i waleczność napędza zespół. Jego wejścia pod kosz, umiejętność wymuszania fauli i gra w obronie będą bardzo ważne, zwłaszcza przy zatrzymywaniu Martina Hermannssona czy Jona Axela Gudmundssona.

Dominik Olejniczak i Aleksander Balcerowski – duet podkoszowych, który będzie musiał zmierzyć się z Tryggvim Hlinasonem. To starcie może zadecydować o obrazie meczu. Jeśli Polacy zneutralizują islandzkiego giganta, odbiorą rywalom główne źródło punktów spod kosza i zyskają kontrolę na tablicach.

Andrzej Pluta – pokazał w meczu ze Słowenią, że nie boi się odpowiedzialności. W meczu z reprezentacją Słowenii zdobył 15 punktów i trafił pamiętną trójkę nad Luką Dončiciem. Jego rola przeciwko Islandii może być równie istotna, szczególnie jeśli rywale skupią się na ograniczaniu Jordana Loyda. To właśnie Pluta wtedy może otworzyć przestrzeń rzutową i dać drużynie dodatkowy zastrzyk punktów z obwodu.

Dzisiejsze spotkanie może mieć kluczowe znaczenie dla dalszych losów grupy. Reprezentacja Polski po dwóch zwycięstwach jest na fali, ale jak podkreślił Igor Milicic we wczorajszej pomeczowej rozmowie w TVP Sport – „to arcyważne spotkanie”. Zwycięstwo da biało-czerwonym komfort i niemal pewny awans, a także pozwoli spokojnie przygotować się na starcie z faworyzowaną Francją. Islandia, choć bez wygranej, nie przyjechała na turniej w roli statysty. Martin Hermannsson i Tryggvi Hlinason to gracze z doświadczeniem w mocnych ligach, a Elvar Fridriksson już udowodnił swoją wartość 17 punktów z Izraelem i 13 z Belgią czynią go jednym z liderów drużyny. Jeśli dostanie przestrzeń, może napsuć sporo krwi polskiej defensywie.

My mamy jednak zdecydowanie więcej atutów Jordana Loyda w kosmicznej formie, kapitana Ponitkę, który potrafi podnieść drużynę w trudnych momentach, i szeroką rotację, w której bohaterem może zostać każdy, jak pokazał Andrzej Pluta przeciwko Słowenii. Największe wyzwanie to kontrola tablic i niedopuszczenie, by Islandia poczuła się pewnie w ataku. Można spodziewać się wyrównanego początku Islandia zagra ambitnie i będzie próbowała wykorzystać swoją waleczność. Jednak w miarę upływu czasu przewaga jakości i doświadczenia Polski powinna przynieść efekt. Jeśli biało-czerwoni utrzymają koncentrację i tempo, możliwe jest zwycięstwo różnicą kilkunastu punktów. Nasza kadra może nie tylko wygrać, ale też pokazać, że w Katowicach buduje drużynę gotową walczyć o najwyższe cele.

Polska - Islandia, godz 20:30 w TVP Sport.