RZUTZA3.PL KOSZKADRADRUGI-DZIEN-RYWALIZACJI-W-TRYDENCIE-BIALOCZERWONI-PODJELI-ISLANDIE

Drugi dzień rywalizacji w Trydencie! Biało-Czerwoni podjęli Islandię

03/08/2025 19:02
Wojciech Figurski/PZKosz

Po wczorajszej porażce z Senegalem, reprezentacja Polski wróciła na parkiet w Trydencie, by rozegrać drugi mecz miniturnieju towarzyskiego organizowanego przez włoską federację. Tym razem rywalem Biało-Czerwonych była Islandia – zespół teoretycznie słabszy, ale wciąż wymagający.

Po wczorajszej porażce z Senegalem, reprezentacja Polski wróciła na parkiet w Trydencie, by rozegrać drugi mecz miniturnieju towarzyskiego organizowanego przez włoską federację. Tym razem rywalem Biało-Czerwonych była Islandia – zespół teoretycznie słabszy, ale wciąż wymagający.

Wojciech Figurski/PZKosz

Pierwsza połowa

Pierwsza połowa

Spotkanie rozpoczęło się inaczej niż to z Senegalem – w grze Polaków było więcej odwagi i znacznie mniej chaosu. Gra zawodników obwodowych była coraz bardziej zgrana, a atuty naszych centrów – zwłaszcza Dominika Olejniczaka – wykorzystywane znacznie efektywniej. Wyraźną poprawę dało się też zauważyć tam, gdzie dzień wcześniej najbardziej nam brakowało jakości – w walce na tablicach. Owszem, Islandia to rywal mniej atletyczny, ale trudno nie dostrzec, że duet Olejniczak–Balcerowski radził sobie ze zbiórkami dużo lepiej niż w pierwszym meczu, choć główny ciężar spoczywał na Olejniczaku.Niestety, wciąż brakowało uporządkowanej gry – akcje często wynikały bardziej z improwizacji niż z konkretnych zagrywek. Mimo lepszej postawy pod koszem, gra wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnym problemem okazał się rzut z dystansu – w pierwszej połowie Polacy nie trafili ani jednej trójki, podczas gdy Islandczycy robili to z wysoką skutecznością. Choć w pomalowanym wyglądaliśmy solidniej, nadal oddawaliśmy rywalom zbyt wiele ofensywnych zbiórek, co przekładało się na łatwe punkty.W ofensywie natomiast było znacznie lepiej – Olejniczak dominował rywali pod koszem, pewnie kończąc akcje, a Balcerowski efektownie wsadzał piłkę lub odrzucał ją na obwód. Niestety, bardzo zawiodła skuteczność z linii rzutów wolnych – trafiliśmy zaledwie 3 z 8 prób. A że „trzy to więcej niż dwa”, to właśnie trójkami Islandczycy wypracowali sobie przewagę i zeszli do szatni prowadząc 46:38.

Spotkanie rozpoczęło się inaczej niż to z Senegalem – w grze Polaków było więcej odwagi i znacznie mniej chaosu. Gra zawodników obwodowych była coraz bardziej zgrana, a atuty naszych centrów – zwłaszcza Dominika Olejniczaka – wykorzystywane znacznie efektywniej. Wyraźną poprawę dało się też zauważyć tam, gdzie dzień wcześniej najbardziej nam brakowało jakości – w walce na tablicach. Owszem, Islandia to rywal mniej atletyczny, ale trudno nie dostrzec, że duet Olejniczak–Balcerowski radził sobie ze zbiórkami dużo lepiej niż w pierwszym meczu, choć główny ciężar spoczywał na Olejniczaku.

Niestety, wciąż brakowało uporządkowanej gry – akcje często wynikały bardziej z improwizacji niż z konkretnych zagrywek. Mimo lepszej postawy pod koszem, gra wciąż pozostawiała wiele do życzenia. Szczególnym problemem okazał się rzut z dystansu – w pierwszej połowie Polacy nie trafili ani jednej trójki, podczas gdy Islandczycy robili to z wysoką skutecznością. Choć w pomalowanym wyglądaliśmy solidniej, nadal oddawaliśmy rywalom zbyt wiele ofensywnych zbiórek, co przekładało się na łatwe punkty.

W ofensywie natomiast było znacznie lepiej – Olejniczak dominował rywali pod koszem, pewnie kończąc akcje, a Balcerowski efektownie wsadzał piłkę lub odrzucał ją na obwód. Niestety, bardzo zawiodła skuteczność z linii rzutów wolnych – trafiliśmy zaledwie 3 z 8 prób. A że „trzy to więcej niż dwa”, to właśnie trójkami Islandczycy wypracowali sobie przewagę i zeszli do szatni prowadząc 46:38.

Druga połowa

Druga połowa

Druga część spotkania była bezpośrednią kontynuacją pierwszej – ale tym razem to Polacy zaczęli dyktować warunki. Islandczycy byli wyraźnie mniej skuteczni, nawet z otwartych pozycji, co w połączeniu z bardzo dobrą postawą Kamila Łączyńskiego, Dominika Olejniczaka i Andrzeja Pluty pozwoliło nam odrobić straty w trzeciej kwarcie.Niestety, długo nie mogliśmy przełamać niemocy zza łuku, co uniemożliwiało zbudowanie bezpiecznej przewagi – mecz pozostał wyrównany. Kluczową postacią tej części gry został jednak Andrzej Pluta, który w drugiej połowie przejął rolę lidera na obwodzie. To właśnie on "rozgrzał" naszą drużynę i dzięki jego trafieniom zza łuku w końcu zaczęliśmy zdobywać punkty również z dystansu. Dyrygowanie grą przez zawodnika Legii Warszawa wniosło więcej finezji do poczynań Biało-Czerwonych w drugiej połowie meczu. Dzięki temu nasi koszykarze potrafili znacznie skuteczniej odpowiadać na obwodową grę Islandczyków, trafiając również zza łuku.Mimo rosnącego zmęczenia, Islandczycy powrócili do świetnej skuteczności z dystansu, co sprawiło, że końcówka spotkania była nerwowa. Ostatecznie jednak Polacy zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wynik? 92:90 – wygrana, choć nie w stylu, który chcielibyśmy oglądać.Warto pamiętać, że za zawodnikami intensywny okres przygotowań w Krakowie, gdzie skupiano się m.in. na treningach siłowych. To mogło przełożyć się na trudności z utrzymaniem równej formy, szczególnie rzutowej. Przez oba mecze w Trydencie oszczędzani byli Jeremy Sochan i Mateusz Ponitka – kluczowi gracze naszej kadry – więc nie ma powodów do niepokoju. Trener Igor Milicić z pewnością otrzymał cenny materiał do analizy.Reprezentacja Polski już jutro uda się do Belgradu, gdzie w środę zmierzy się z reprezentacją Serbii, w której może wystąpić Nikola Jokić.Współpraca: PolskiKosz.pl

Druga część spotkania była bezpośrednią kontynuacją pierwszej – ale tym razem to Polacy zaczęli dyktować warunki. Islandczycy byli wyraźnie mniej skuteczni, nawet z otwartych pozycji, co w połączeniu z bardzo dobrą postawą Kamila Łączyńskiego, Dominika Olejniczaka i Andrzeja Pluty pozwoliło nam odrobić straty w trzeciej kwarcie.

Niestety, długo nie mogliśmy przełamać niemocy zza łuku, co uniemożliwiało zbudowanie bezpiecznej przewagi – mecz pozostał wyrównany. Kluczową postacią tej części gry został jednak Andrzej Pluta, który w drugiej połowie przejął rolę lidera na obwodzie. To właśnie on "rozgrzał" naszą drużynę i dzięki jego trafieniom zza łuku w końcu zaczęliśmy zdobywać punkty również z dystansu. Dyrygowanie grą przez zawodnika Legii Warszawa wniosło więcej finezji do poczynań Biało-Czerwonych w drugiej połowie meczu. Dzięki temu nasi koszykarze potrafili znacznie skuteczniej odpowiadać na obwodową grę Islandczyków, trafiając również zza łuku.

Mimo rosnącego zmęczenia, Islandczycy powrócili do świetnej skuteczności z dystansu, co sprawiło, że końcówka spotkania była nerwowa. Ostatecznie jednak Polacy zdołali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Wynik? 92:90 – wygrana, choć nie w stylu, który chcielibyśmy oglądać.

Warto pamiętać, że za zawodnikami intensywny okres przygotowań w Krakowie, gdzie skupiano się m.in. na treningach siłowych. To mogło przełożyć się na trudności z utrzymaniem równej formy, szczególnie rzutowej. Przez oba mecze w Trydencie oszczędzani byli Jeremy Sochan i Mateusz Ponitka – kluczowi gracze naszej kadry – więc nie ma powodów do niepokoju. Trener Igor Milicić z pewnością otrzymał cenny materiał do analizy.

Reprezentacja Polski już jutro uda się do Belgradu, gdzie w środę zmierzy się z reprezentacją Serbii, w której może wystąpić Nikola Jokić.

Współpraca: PolskiKosz.pl

Współpraca: PolskiKosz.pl