RZUTZA3.PL KOSZKADRATO-BYLO-SWIETNE-ZGRUPOWANIE-REPREZENTACJI-POLSKI

To było świetne zgrupowanie reprezentacji Polski!

01/03/2026 23:49
fot. Tomasz Sokołowski

Za nami dwa mecze z Łotwą i jest za co chwalić naszą kadrę. Wywalczone zwycięstwo po trudnej końcówce w Rydze oraz pełna dominacja od samego początku w Gdyni pozwalają utrzymać Polakom pierwsze miejsce w grupie F z bilansem 4-0. Tym samym zagwarantowaliśmy sobie awans do następnego etapu eliminacji, co więcej - jesteśmy praktycznie pewni pierwszego miejsca po niedzielnej porażce Holandii z Austrią. Pierwszy mecz tych nacji padł łupem Holendrów, więc grupa F prezentuje się następująco:

1. Polska 4-0

2. Holandia 2-2

3. Łotwa 1-3

4. Austria 1-3

Łotwa, która miała być faworytem tej grupy, będzie w tej sytuacji walczyć z Austrią o awans do następnego etapu, więc myślę, że możemy tutaj mówić o dużym rozczarowaniu, chociaż dla reprezentacji Polski raczej nie jest to zła informacja.

Thriller w Rydze

Wyjazd do Rygi z pewnością nie należał do najłatwiejszych - oczywiście kilku kluczowych koszykarzy reprezentacji Łotwy nie mogło się zjawić z powodu trwających sezonów NBA lub Euroligi, lecz nie zmieniało to faktu, że Łotysze po prostu umieją grać w koszykówkę i nawet bez gwiazd są jedną z lepszych drużyn na starym kontynencie. Można powiedzieć, że w pierwszej połowie Polacy doświadczyli tego na własnej skórze - gospodarze znakomicie egzekwowali rzuty za trzy z przeróżnych pozycji, dzielili się piłką, a po stronie biało czerwonych praktycznie tylko Loyd i Ponitka zdobywali punkty i bez nich nasza drużyna miała duże problemy.

Sytuacja nieco poprawiła się w trzeciej kwarcie, kiedy Polacy odrobili straty i nawet wyszli na prowadzenie - tę część spotkania wygraliśmy 24:14. Niesamowity był wciąż Jordan Loyd, który pewnym krokiem szedł po swój reprezentacyjny rekord punktowy, imponując swoją skutecznością zza łuku. W czwartej kwarcie nawet udaje się wyjść na 9-punktowe prowadzenie, lecz niestety nie na długo. Łotysze wrócili do meczu w końcówce i przysporzyli gościom wielu problemów, nawet wychodząc na prowadzenie 82:81 tuż przed ostatnią akcją spotkania. Wtedy decydujący rzut wziął nie kto inny, jak…Jordan Loyd, który trafił efektowną trójkę po stepbacku i zakończył ten mecz wynikiem 84:82.

Ostatecznie Amerykanin z polskim paszportem zdobył aż 37 punktów, czyli najwięcej w dotychczasowej karierze reprezentacyjnej, a równie rewelacyjny był kapitan kadry, Mateusz Ponitka, który zdobył 27 oczek oraz 7 zbiórek.

Pewna wygrana w rewanżu

Chyba mało kto spodziewał się, że uda się wygrać oba mecze z Łotwą, a co więcej, w jakim stylu dokonają tego nasze orły. Mecz w Gdyni od początku układał się po myśli podopiecznych Igora Milicicia i nie było tutaj mowy o porażce. Tego dnia po prostu wszystko „grało” i funkcjonowało, jak należy. Już po pierwszej kwarcie prowadziliśmy 26:13, chociaż wówczas nie było to nawet najwyższe prowadzenie. Biało czerwoni byli konsekwentni i przebiegli w ataku oraz solidni i pewni w obronie. Do przerwy prowadzenie wzrosło już do 18 punktów!

Pozostałe dwie kwarty były już trochę bardziej wyrównane, ale najważniejsze było to, że Polacy nie stracili wysokiego prowadzenia i pewnie dowieźli to spotkanie do końca, wygrywając 92:72. Dawno polska kadra nie wyglądała tak rewelacyjnie w eliminacjach - kibice byli głośni jak rzadko kiedy, a zawodnicy czerpali radość z basketu.

Najlepszy pod względem punktów był znowu Jordan Loyd (21 pkt), lecz fenomenalne zawody zagrali również:

- Michał Sokołowski (20 punktów, 8 zbiórek),

- Dominik Olejniczak (14 punktów, 7 zbiórek),

- Mateusz Ponitka (9 punktów, 7 zbiórek, 8 asyst),

- Kamil Łączyński (3 punkty, 7 asyst)

Poza wyróżnionymi graczami, trzeba pochwalić cały zespół oraz trenera Milicicia, ponieważ śmiało można stwierdzić, że to zgrupowanie było niezwykle owocne. Z pozytywów jeszcze znajdzie się chociażby dobre wprowadzenie Jakuba Urbaniaka do kadry czy też solidne zastępstwo na ostatnią chwilę Mikołaja Witlińskiego.

A kto był najlepszy po stronie Łotyszów?

- Arturs Strautins (20 punktów),

- Roberts Blumbergs (14 punktów, 6 zbiórek),

- Rihards Lomazs (9 punktów, 4 asysty)

Reszta zagrała średnio lub nawet jeszcze gorzej, więc niespecjalnie jest o kim mówić, a nie oszukujmy się - to było show reprezentacji Polski oraz blamaż Łotwy i na tym właśnie zakończę.