RZUTZA3.PL KOSZKADRAZIMNA-KREW-LOYDA-NA-WAGE-ZWYCIESTWA-POLSKA-POKONUJE-IZRAEL

Zimna krew Loyda na wagę zwycięstwa - Polska pokonuje Izrael

30/08/2025 23:03
fot. fiba.basketball

Reprezentacja Polski z drugim zwycięstwem na EuroBaskecie 2025. Pierwsza połowa układała się w 100% po myśli Polaków. Choć rywale odrobili straty i przejęli inicjatywę w trzeciej kwarcie, Biało-Czerwoni pokazali charakter oraz drużynową siłę i dowieźli zwycięstwo do końca pokonując Izrael 66-64.

Dobra pierwsza połowa

Od samego początku spotkania było widać, że reprezentacja Polski jest na fali po ostatnim zwycięstwie z reprezentacją Słowenii. Pierwsza kwarta przebiegała na korzyść naszej kadry. Choć przez moment Izraelczycy doszli do nas na remis 12-12, to za chwilę dwie z rzędu skuteczne akcje Dominika Olejniczaka, po chwili celne punkty Loyda i ostatecznie pierwsza kwarta zakończyła się naszym prowadzeniem 19-14.

W drugiej kwarcie to bardziej Polacy pokazywali swoją siłę przez całą kwartę. Graliśmy mądrze, ale przede wszystkim skutecznie. Widać było, że jesteśmy drużyną. Izraelczykom brakowało pomysłów na zatrzymanie skutecznej gry naszej kadry. Biało-Czerwoni skończyli pierwszą połowę prowadzeniem 37-26. Po stronie ataku pierwsze skrzypce w pierwszej połowie grał Jordan Loyd. Amerykanin w polskich barwach imponował pewnością siebie, spokojem i klasą królował na parkiecie zdobywając 17 punktów. W zespole reprezentacji Izraela przodował głównie Deni Avdija, przez co brakowało pomocy ze strony innych zawodników. Nasza defensywa funkcjonowała jak dobrze naoliwiona maszyna szczelna, agresywna i konsekwentna. Izraelczycy długo szukali sposobu na sforsowanie naszej obrony, ale bezskutecznie, rzucili tylko nam 26 punktów.

Odpowiedź Izraela

Przełom dla Izraela nastąpił w trzeciej kwarcie. Na parkiecie prawdziwy koncert rozgrywał Deni Avdija, który w pojedynkę zniwelował całą przewagę wypracowaną przez Polaków w pierwszej połowie. Na 2 minuty przed końcem trzeciej kwarty Izrael objął prowadzenie 49-48. Deni Avdija miał bardzo dużo miejsca, była to słaba kwarta w obronie dla reprezentacji Polski. Biało-Czerwoni mieli ogromne problemy w defensywie w tej części spotkania brakowało agresji, koncentracji i pomysłu na zatrzymanie gwiazdy NBA. Dało to Izraelczykom dużo pewności siebie, którzy zobaczyli, że to jest ich moment. Właśnie ta energia i pewność siebie zaczęły emanować z izraelskiej drużyny, podczas gdy Polacy wyglądali na zagubionych i pozbawionych odpowiedzi w obronie. Ostatecznie przed ostatnią kwartą to Izrael prowadził w katowickim Spodku 51-48. Mocna odpowiedź Izraela wygrana kwarta 25-11.

Jordan Loyd zimna krew, wtedy kiedy trzeba

Amerykanin z polskim paszportem ponownie potwierdził, że jest zawodnikiem na absolutnie najwyższym poziomie. Tym razem zakończył spotkanie z Izraelem z dorobkiem 27 punktów. Trafiał w trudnych momentach, dodawał drużynie spokoju i pewności, że w każdej akcji może przejąć odpowiedzialność. Prawdziwy pokaz charakteru dał jednak w końcówce meczu przy stanie remisu 64-64 najpierw nie trafił za trzy, ale błyskawicznie zebrał piłkę i poprawił swoją akcję skutecznym dobiciem za dwa punkty. To właśnie ten moment przesądził o losach spotkania i wyprowadził Polskę na prowadzenie 66-64, którego Biało-Czerwoni już nie oddali. Jordan Loyd nie tylko zdobywał punkty, ale też imponował opanowaniem i odpornością psychiczną w najważniejszej chwili meczu a to cechy prawdziwego lidera.

Kadra to nie tylko Jordan Loyd

Choć Jordan Loyd był najskuteczniejszym strzelcem, to zwycięstwo nad Izraelem miało wielu bohaterów. Kolejny bardzo solidny występ zanotował kapitan reprezentacji Polski, Mateusz Ponitka, który zakończył mecz z dorobkiem 16 punktów. Jego doświadczenie, energia i waleczność dodawały drużynie pewności. Na wyróżnienie zasługuje również gra Dominika Olejniczaka szczególnie w pierwszej połowie, kiedy skutecznie poradził sobie pod koszem. Jednym z kluczowych założeń było ograniczenie wpływu Romana Sorkina pod koszem i ten plan został zrealizowany wzorowo. Sorkin zakończył spotkanie z dorobkiem zaledwie 9 punktów, co jak na jego możliwości można uznać za sukces naszej defensywy.

Nie obyło się bez słabszych fragmentów zwłaszcza w trzeciej kwarcie, gdy Izrael podkręcił tempo i z większą agresją zaatakował. Widać było różnicę w skuteczności między pierwszą a drugą połową rywali, którzy po przerwie zagrali znacznie odważniej. Ostatecznie jednak liczy się rezultat, a ten znów przemówił na korzyść Biało-Czerwonych.

Izraelczycy wywróceni z równowagi

Jak pisaliśmy już przed meczem oprócz aspektu sportowego w tym meczu może być też obecny aspekt pozasportowy. Mowa tu kontrowersjach, które wynikają z napięć historycznych i bieżących konfliktów politycznych. Reprezentacja Izraela na dzień dobry została wygwizdana wybiegając na parkiet a Katowicach a po chwili... hymn Izraela został wygwizdany przez kibiców reprezentacji Polski w katowickim Spodku. Oprócz tego w trakcie spotkania było widać pewną nerwowość po stronie zarówno zawodników jak i trenera reprezentacji Izraela. Faule techniczne, rozmowy z sędziami a to wszystko tylko w 40 minut. Jeśli nasi kibice chcieli wywrzeć presję na zawodnikach reprezentacji Izraela to trzeba im przyznać, że to się udało. Izraelczycy się kotłowali i wiedzieli, że nie są tutaj mile widziani.

Polska - Izrael 66:64 (19:14, 18:12, 25:11, 18:13)

Polska: Loyd 27, Ponitka 16, Olejniczak 8, Sokołowski 7, Andrzej Pluta 5, Aleksander Balcerowski 3

Izrael: Avdija 23, Ginat 10, Sorkin 9, Madar 7, Zoosman 3, Timor 2