RZUTZA3.PL NBA5-KALENDARZYK-SWIATECZNY-MINNESOTA-TIMBERWOLVES-DLACZEGO-TO-NIE-DZIAA

[5] Kalendarzyk Świąteczny - Minnesota Timberwolves - dlaczego to nie działa?

05/12/2024 16:00
Kamil Krzaczynski-Imagn Images

Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁

Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły i wiele więcej. Nie przegapcie – obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨

[5/24]

Minnesota Timberwolves to drużyna która z pewnością zaczęła energetyzować każdego kibica lubiącego oglądać zróżnicowaną grę w ataku oraz zachowawczość w obronie. Drużyna ta z pewnością stała się także ulubioną drużyną wielu młodych fanów dopiero wchodzących w świat koszykówki NBA, dla których główna gwiazda drużyny, 1 pick draftu 2020 - Anthony Edwards, z uwagi na swój bardzo efektowny styl gry mogła zostać idolem. Obecny sezon rozpoczęli jednak bardzo słabo, z dniem 04.12.2024 posiadając rekord 10-10, będąc na niższym miejscu w tabeli niż San Antonio Spurs, w którym znaczną ilość gier ominęli Jeremy Sochan, Victor Wembanyama oraz Gregg Popovich.

Narodziny contendera - wymiana po Rudy'ego Goberta.

Narodziny contendera - wymiana po Rudy'ego Goberta.

Przed sezonem 2022/2023 dokonali bowiem wymiany, która z początku wydawała się absurdalna, a już z pewnością nie przynosiła oczekiwanych wyników. Minnesota Timberwolves sięgnęła bowiem po Rudy'ego Goberta, wielokrotnego już wówczas zdobywcy nagrody dla najlepszego obrońcy sezonu w NBA, oddając naprawdę sporą "paczkę" w zamian.

I był to statement front office'u tej organizacji, bowiem tak mocny "all-in" trade sugerował, że to wokół Edwardsa i KAT-a będzie budowana drużyna. Z początku obiektywnie ciężko było ocenić tą wymianę. Oddali bowiem bardzo dużo przyszłości, za bardzo niepewnego gracza. I z początku faktycznie gra Timberwolves z Gobertem nie układała się do takiego stopnia, że w community ligi panowało przekonanie, że może to być najgorszy trade wszechczasów. Wynikało to z fatalnej postawy drużyny... w ofensywie. Tak - to w ofensywie drużyna w której główne skrzypce grali Karl Anthony-Towns i Anthony Edwards miała swoje problemy (23 miejsce w lidze w ORTG), jednak nie do końca chodziło tu o obydwu panów. Karl Anthony-Towns zagrał jedynie 29 meczów w trakcie tego sezonu przez kontuzję, co mocno utrudniało grę młodej, niedoświadczonej i złożonej głównie z roleplayerów drużynie. Rotacja oraz pomysł na grę w ataku z perspektywy gameplanowej zwyczajnie nie należał do najlepszych. Drużyna szukała swojej tożsamości, i to na to poświęciła tak naprawdę cały sezon. Jasne też stało się to, że trzeba pozbyć się kilku elementów rotacji i zastąpić je nowymi. W taki też sposób z drużyny odeszli m.in. Taurean Prince i D'Angelo Russell. Toteż w tym sezonie pierwsze poważne przesłanki w kierunku profilu gracza którym się w końcu stał zaczął słać Jaden McDaniels. I choć grali bez filaru swojej drużyny - udało im się wejść do playoffów za pośrednictwem fazy play-in, i dopiero tam odpaść przeciwko późniejszym mistrzom NBA - Denver Nuggets.

Manifestacja potencjału - sezon 2023/2024

Manifestacja potencjału - sezon 2023/2024

Sezon 2023/2024 to dotychczas najbardziej udana kontynuacja projektu drużyny z The Gopher State, albowiem udało się drużynie tej osiągnąć sporo, a przede wszystkim pokazali, że potrafią jeszcze więcej. Ekipa Chrisa Fincha weszła w poprzedni sezon w gazie, choć uprzednio raczej nikt nie miał wobec nich za wysokich oczekiwań. Ale zacznijmy od początku - co zmieniło się względem sezonu 2022-23? Wszystko. Zacznijmy jednak bardziej ogólnikowo - Timberwolves poprawili atak. Gotowy już do gry Karl Anthony-Towns, tytułujący się najlepiej rzucającym big-man'em w historii oraz głodny zwycięstw Anthony Edwards prowadzili ofensywę, choć nią nie dyrygowali - robił to bowiem podstarzały już choć nadal świetny Mike Conley, który słynąc ze świetnego playmakingu rozdawał świetne piłki swoim scorer'om. Rewelacyjny space'ing oraz atletyzm który posiadała ta drużyna okazywał się zabójczy dla wielu defensyw tej ligi. Jednak to nie ofensywa była tu kluczowa, bowiem to defensywa była tym, co Timberwolves robili najlepiej. Według DRTG najlepsza defensywnie drużyna sezonu regularnego nie dawała przeciwnikom szans w ataku. Rudy Gobert jako DPOY tego sezonu, Jaden McDaniels jako elitarny obrońca (statystycznie najlepszy obrońca LeBrona Jamesa w lidze), a także niesamowita obrona Anthonego Edwardsa, Naza Reida oraz zadaniowców tej drużyny, skomponowana ze świetnymi rotacjami i gameplanem z jakim wchodzili do gry skutkowali tym, że przeciwnicy średnio trafiali przeciw nim jedynie 109 punktów na 100 posiadań. Z tak ułożoną ekipą już można myśleć o osiąganiu sukcesów, a dowodem tego jest właśnie roster Timberwolves z poprzedniego sezonu, bowiem do ostatniego meczu bili się tak naprawdę ze świetnymi Oklahoma City Thunder oraz ówczesnym mistrzom, Denver Nuggets, o pierwsze miejsce w konferencji na koniec sezonu. Lekka zadyszka którą złapali na finiszu przeciwko (o ironio) Phoenix Suns, sprawiła że finalnie weszli do playoffów z trzeciego miejsca trafiając w pierwszej rundzie na... Phoenix Suns. Seria ta ułożyła się bardzo mocno po myśli Timberwolves, którzy dokonali sweepa na drużynie Kevina Duranta i Devina Bookera. Z wyjątkiem ostatniego meczu - to mecze te nie były nawet bliskie. Sam Anthony Edwards średnio zdobywał 31 punkta na mecz, a jedynymi graczami zdolnymi przebijać się przez obronę Timberwolves byli wyżej wspomniani Kevin Durant i Devin Booker. I to dosłownie, bowiem chociażby w ostatnim meczu żaden inny zawodnik Suns nie zdobył chociaż 10 punktów. Symbolem tej serii stał się moment, w którym po trafionym rzucie za trzy punkty Anthony Edwards krzycząc coś do Kevina Duranta wracał do obrony, a Kevin Durant niewzruszony jedynie się uśmiechał w geście "To jest twój moment".

Po "łatwej" serii na Suns przyszła kolej na ówczesnych mistrzów NBA - Denver Nuggets. Ci co dopiero pokonali Los Angeles Lakers 4:1, choć nie wydawali się już aż tak dominującą drużyną jak rok wcześniej. Seria toczyła się bardzo wyrównanie, ii choć przypominało to nieco bardziej starcie Minnesoty Timberwolves z Nikolą Jokiciem i Jamalem Murrayem, to to ci drudzy doszli do momentu w serii, w którym wygrywali 3:2. I był to moment w którym wszyscy raczej jednogłośnie skazywali Timberwolves na porażkę, bowiem brak doświadczenia playoffowego na takim stopniu, oraz to, co grał Nikola Jokić wydawały się nie do przeskoczenia. I tu doszło do największego zaskoczenia tej serii, bowiem w meczu nr 6 rozgrywanym u siebie, Minnesota Timberwolves zwyciężyła 115-70, całkowicie demolując Denver Nuggets, wymuszając mecz siódmy. I to w meczu siódmym do połowy Timberwolves przegrywali 53-38 na gospodarzy z Denver, bohatersko powracając do meczu w trzeciej kwarcie dzięki ogromnej słabości z jaką Nuggets atakowali, a także samemu będąc zabójczo efektywnym. Kończąc trzecią kwartę wynikiem 67-66 dla Nuggets obie drużyny znajdowały się w momencie, w którym to ostatnia kwarta wyłoni zwycięzcę całej serii. I choć Nikola Jokić z Jamalem Murrayem dwoili się i troili żeby rozruszać ofensywę mistrzów, toteż liczba oddanych rzutów, jakiej nie trafili pozostali zawodnicy tej ekipy przesądziła o zwycięstwie Timberwolves, których ta "nerwowa" końcówka wydawała się jeszcze zagrzewać do walki, a nieomal każdy zawodnik miał ogromny wpływ na zwycięstwo. Pokonując Nuggets, Timberwolves znaleźli się w miejscu, gdzie historycznie nie byli za często (tylko raz), a więc w finałach konferencji zachodniej, gdzie mierzyli się już przeciwko rozpędzonym Dallas Mavericks. Mavericks mieli już jednak coś, na co odpowiedzi nie znalazła żadna napotkana przez nich wcześniej drużyna (a przecież przeszli przez Thunder i Clippers). I był to, a jakże - Luka Doncić. Nawet elitarna obrona, z jaką podchodziło Timberwolves do tej serii nie była w stanie go zatrzymać. Niech za przykład posłuży tutaj moment na filmiku poniżej. Luka Doncić bierze switcha - zamianę krycia, z Jadena McDanielsa na... Rudy'ego Goberta, obrońcę roku, aby zabawić się jego kostkami a następnie rzucić trójkę na zwycięstwo w meczu numer 2. Na taki poziom gry nawet najbardziej doświadczona, elitarna obrona może mieć problemy, i wyszło to właśnie w tej serii. Co zatem zrobili Celtics, aby powstrzymać Lukę? W obronie - nic, po prostu grali swoje. Wszakże nie dało się zrobić nic więcej. Czemu zatem wygrali finały? Ponieważ postawili na jedną, arcyważną tezę: "Skoro Luki nie da się powstrzymać, to nasza ofensywa musi sprawiać więcej kłopotów defensywie Mavericks, niż Luka i Kyrie naszej obronie". I to właśnie ta teza przyniosła im zwycięstwo. Co zatem się stało, że Timberwolves tego zrobić nie mogli? No właśnie - ofensywa. Ta, choć na papierze wcale nie była jednoznacznie gorsza, to definitywnie przespała serię na Mavericks. Anthony Edwards jako jedyny zawodnik rzucający średnio 20 punktów na mecz, Karl Anthony-Towns trafiający na słabych skutecznościach, i wreszcie reszta drużyny, która brała na siebie być może za mało rzutów w obliczu niemocy strzeleckiej KAT-a. Z czego to wynikało? Być może z braku doświadczenia, a być może czystym przypadkiem. Jedno jest pewne - mimo, że seria skończyła się 4:1 dla Dallas, to projekt Timberwolves dopiero zamanifestował swój potencjał, pokazał, że to jest dopiero początek, a nie koniec.

Sezon 2024-25 - czemu zaliczyli falstart?

Sezon 2024-25 - czemu zaliczyli falstart?

Minnesota Timberwolves wkroczyli w sezon 2024-25 z nieco zmienionym składem. Roster bowiem opuścił Karl Anthony-Towns w wymianie z New York Knicks, na mocy której do Timberwolves przyszli Donte DiVincenzo oraz Julius Randle. Już na starcie zaczyna to wyglądać podejrzliwie, bowiem wymiana wysokiego centra, za gracza którego raczej chcesz wystawiać na czwórkę, nie na piątke (z uwagi na jego wzrost), oraz Donte DiVincenzo który raczej specjalizuje się w graniu on-ball ofensywy, niżeli w obronie czy graniu off-ball budzi jak widać wątpliwości. Co zatem spowodowało, że Timberwolves na dzień 05.12.24 mają rekord 11-10 i 11 seed konferencji?

1) Liga jest nieco lepsza - Tak, to takie proste. Mimo tego, że rekord 11-10 daje Timberwolves jedynie 11 miejsce w konferencji, to ogólnie daje im... 14, a to z powodu słabości konferencji wschodniej. Defensive rating który sezon temu dawał im pierwsze miejsce w lidze (109 punktów na 100 posiadań) teraz daje im dopiero... 6 miejsce. Przed nimi plasuje się 5 zespołów, z czego 4 to zespoły konferencji zachodniej - Golden State Warriors, Memphis Grizzlies, Houston Rockets, Oklahoma City Thunder.

2) Niemoc ofensywna - Offensive rating Timberwolves to... skandal. Jak można mieć aż tak ofensywną drużynę, a offensive rating mieć niemalże taki sam jak drużyny które ścigają się w wyścigu po pierwszy wybór draftu? Anthony Edwards, Donte DiVincenzo, Julius Randle, Nickeil Alexander-Walker, Jaden McDaniels - ci wszyscy zawodnicy są conajmniej bardzo dobrymi zawodnikami w ataku. Co zatem nie działa? Wiele czynników, a międzyinnymi po prostu - skuteczność. Drużyna posiadająca co najmniej pięciu aktywnych zawodników rotacji nie może trafiać jedynie na średniej celności ligowej, nie mając wystarczającej alternatywy w rzutach pod koszem i z półdystansu. Timberwolves są bowiem 28 drużyną ligi, jeśli patrzymy na próby rzutowe z tych pozycji, co jest o tyle dramatyczne że jednak to drużyna z bardzo dobrym portfolio do zdobywania punktów z bliższej odległości.

3) Nieszczęsna wymiana - Wymiana KAT-a niosła za sobą ogromne ryzyko, bowiem KAT to dosłownie brakujący klocek tej drużyny. Wysoki, fizyczny gracz z niesamowitym rzutem, grający jednak większość swojego czasu pod koszem. Pasuje idealnie do Timberwolves, a tak to jego miejsce musiał zastąpić Naz Reid, który jednak widocznie lepiej spisywał się jako 6-th man. DiVincenzo to gracz który potrafił dać wiele Knicks, ale narazie nie spisuje się kompletnie w Timberwolves. 8,8 punkta na grę to stanowczo za mało jak na takiego zawodnika. Wyjątkowo słabo celny jest Donte w tym sezonie, jednak nie mamy gwarancji, że do formy strzeleckiej wróci, a wyników w tak "zestackowanej" konferencji zachodniej potrzebujemy już teraz. Julius Randle już z kolei wydaje się całkiem nieźle pasować do Timberwolves, bowiem daje on punkty, rzuca na pożądanej skuteczności, a także potrafi piłkę zebrać - a to kolejna rzecz w której Timberwolves znajdują się w ogonie ligi (26 miejsce).

Podsumowanie

Podsumowanie

Timberwolves wkroczyli w ten sezon z nieco "odświeżonym" składem, co powoduje wiele problemów nad którymi albo drużyna z The Gopher State będzie się głowić, albo w połowie lutego możemy spodziewać się kolejnego przesunięcia chociażby Donte DiVincenzo. Skład ten nie jest przekreślony, wystarczy tak naprawdę poprawić liczby indywidualne, nieco więcej zbiórek u zawodników takich jak Jaden McDaniels czy Nickeil Alexander-Walker, lepsza celność rzutowa u Jadena McDanielsa i Donte DiVincenzo, a także więcej bliżej kosza - ponieważ mogą, a z jakiegoś powodu tego nie robią. Wiadomo - prawdopodobnie chodzi o dostosowanie się do ligi, która tych trójek rzuca coraz więcej, ale da się to znacznie lepiej wybalansować. Chris Finch z całym coaching staffem niewątpliwie pracują bardzo długo, aby to jakoś poukładać, i bardzo możliwe że się to uda, ale powtórzenie sukcesu z zeszłego roku w obecnej sytuacji wydaje się surrealne. Jest to jednak nadal początek sezonu, i wiele statystyk musi się jeszcze unormować, abyśmy mogli dywagować nad playoffami.

Timberwolves wkroczyli w ten sezon z nieco "odświeżonym" składem, co powoduje wiele problemów nad którymi albo drużyna z The Gopher State będzie się głowić, albo w połowie lutego możemy spodziewać się kolejnego przesunięcia chociażby Donte DiVincenzo. Skład ten nie jest przekreślony, wystarczy tak naprawdę poprawić liczby indywidualne, nieco więcej zbiórek u zawodników takich jak Jaden McDaniels czy Nickeil Alexander-Walker, lepsza celność rzutowa u Jadena McDanielsa i Donte DiVincenzo, a także więcej bliżej kosza - ponieważ mogą, a z jakiegoś powodu tego nie robią. Wiadomo - prawdopodobnie chodzi o dostosowanie się do ligi, która tych trójek rzuca coraz więcej, ale da się to znacznie lepiej wybalansować. Chris Finch z całym coaching staffem niewątpliwie pracują bardzo długo, aby to jakoś poukładać, i bardzo możliwe że się to uda, ale powtórzenie sukcesu z zeszłego roku w obecnej sytuacji wydaje się surrealne. Jest to jednak nadal początek sezonu, i wiele statystyk musi się jeszcze unormować, abyśmy mogli dywagować nad playoffami.