RZUTZA3.PL NBACOMEBACK-INDIANY-GAME-1-ECF-2025
Comeback Indiany! - Game 1 ECF 2025
22/05/2025 19:38
New York Knicks 135:138 Indiana Pacers. W Madison Square Garden zobaczyliśmy kawałek dobrej koszykówki. Emocji nie zabrakło, była fenomenalna pogoń, zwroty akcji, a samo zwycięstwo Indiany jest bardzo ciekawym rozpoczęciem serii.
New York Knicks 135:138 Indiana Pacers. W Madison Square Garden zobaczyliśmy kawałek dobrej koszykówki. Emocji nie zabrakło, była fenomenalna pogoń, zwroty akcji, a samo zwycięstwo Indiany jest bardzo ciekawym rozpoczęciem serii.
Koszykarze Pacers wygrali jump ball, a po kilku sekundach wynik otworzył Nembhard celną trójką. Nowy Jork nie pozostał dłużny i w pierwszej swojej akcji Bridges zdobył punkty spod kosza. Pomysłem Indiany na start tego spotkania była próba obrony na całym parkiecie po celnym rzucie. Czas mijał, a obie drużyny wykańczały każdy swój rzut. Pierwsza pomyłka nastąpiła po rzucie Brunsona, a Pacers prowadzili wówczas 9:7. Indiana kolejne swoje próby również trafiała - 8/8 z gry od rozpoczęcia spotkania, a każdy starter miał zdobycz punktową. Mimo tego schodząc na timeout wynik dalej był na styku, 18:14 dla gości. Po raz pierwszy koszykarz Pacers spudłował rzut po blisko sześciu minutach gry. Knicks w meczu utrzymywał świetny w pierwszej kwarcie Brunson. Dyktował on tempo gry, często samemu kończąc akcje swojego zespołu. Do tego po zmianach impuls dał Robinson, zgarniając 3 ofensywne zbiórki. A po jego wsadzie tuż przed końcem 1Q, NYK dogonili rywali, a wynik był remisowy. Po 12 minutach było Knickerbockers prowadzili 36:34.Drugą kwartę otworzyliśmy niezwykle dynamicznie. Szybkie akcje z obu stron a po zaledwie dwóch minutach Indiana wyszła na prowadzenie 43:41. Kolejne 120 sekund, kolejne zmiany prowadzenia, dzięki serii 7:2 w wykonaniu Knicks. Potem trójkę dorzucił Payne i Towns, a na tablicy widniał wynik 54:46 dla NYK. Pacers natomiast mieli olbrzymi problem ze skutecznością. Przez 5 minut (bez jednej sekundy) nie trafili żadnego rzutu z gry! Przełamanie zapewniła trójka Nesmitha. Do końca kwarty Nowy Jork kontynuował skuteczne granie, a Indiana trzymała się tylko dzięki dobrej postawie Haliburtona (zdobył ostatnie 10 punktów Pacers w 2Q). Do przerwy NYK 69:62 IND.
Koszykarze Pacers wygrali jump ball, a po kilku sekundach wynik otworzył Nembhard celną trójką. Nowy Jork nie pozostał dłużny i w pierwszej swojej akcji Bridges zdobył punkty spod kosza. Pomysłem Indiany na start tego spotkania była próba obrony na całym parkiecie po celnym rzucie. Czas mijał, a obie drużyny wykańczały każdy swój rzut. Pierwsza pomyłka nastąpiła po rzucie Brunsona, a Pacers prowadzili wówczas 9:7. Indiana kolejne swoje próby również trafiała - 8/8 z gry od rozpoczęcia spotkania, a każdy starter miał zdobycz punktową. Mimo tego schodząc na timeout wynik dalej był na styku, 18:14 dla gości. Po raz pierwszy koszykarz Pacers spudłował rzut po blisko sześciu minutach gry. Knicks w meczu utrzymywał świetny w pierwszej kwarcie Brunson. Dyktował on tempo gry, często samemu kończąc akcje swojego zespołu. Do tego po zmianach impuls dał Robinson, zgarniając 3 ofensywne zbiórki. A po jego wsadzie tuż przed końcem 1Q, NYK dogonili rywali, a wynik był remisowy. Po 12 minutach było Knickerbockers prowadzili 36:34.
Drugą kwartę otworzyliśmy niezwykle dynamicznie. Szybkie akcje z obu stron a po zaledwie dwóch minutach Indiana wyszła na prowadzenie 43:41. Kolejne 120 sekund, kolejne zmiany prowadzenia, dzięki serii 7:2 w wykonaniu Knicks. Potem trójkę dorzucił Payne i Towns, a na tablicy widniał wynik 54:46 dla NYK. Pacers natomiast mieli olbrzymi problem ze skutecznością. Przez 5 minut (bez jednej sekundy) nie trafili żadnego rzutu z gry! Przełamanie zapewniła trójka Nesmitha. Do końca kwarty Nowy Jork kontynuował skuteczne granie, a Indiana trzymała się tylko dzięki dobrej postawie Haliburtona (zdobył ostatnie 10 punktów Pacers w 2Q). Do przerwy NYK 69:62 IND.

Start trzeciej kwarty nie był taki widowiskowy jak rozpoczęcie tego meczu. Pojawiło się dużo więcej brudnej gry - chociażby starcia w obronie Nesmitha z atakującym go Brunsonem. Indiana od początku 3Q postawiła na szczelniejszą defensywę, co okazało się być mądrym posunięciem. Uruchomiło to ich szybki atak, dzięki czemu zniwelowali stratę do trzech oczek na 7:25 do końca kwarty. Kolejne minuty przyniosły nam dużo wjazdów pod kosz. Mimo skutecznych akcji, żaden z zespołów nie mógł przechylić szali na swoją korzyść, a różnica była wciąż kilkupunktowa. Znakomicie w tym okresie prezentował się Haliburton i Brunson, choć koszykarz Knicks w międzyczasie zanotował również czwarty faul. Końcówka trzeciej kwarty nie była najpiękniejszą odsłoną koszykówki. Rezerwowi na parkiecie, sporo chaosu czy nietrafionych rzutów. Wynik przed decydującą częścią meczu to 90:87 dla Knicks.Ostatnie 12 minut zapowiadało się niezwykle interesująco. Po niecałych dwóch minutach McConnell wymusił piąty faul Jalena Brunsona. Zszedł on z parkietu, jednak wtedy to przebudził się OG Anunoby, dokładając 5 oczek z rzędu. Knicks dorzucili jeszcze 5 oczek z rzutów osobistych, a ich przewaga po raz pierwszy w tym spotkaniu była dwucyfrowa, +12 (8:23 do końca). Koszykarze Nowego Jorku zaczęli świetnie bronić, a w ataku się nie zatrzymywali. Minutę potem było już +16. Po przerwie na żądanie, Indiana w końcu zaczęła trafiać rzuty, jednak nie potrafiła zastopować ofensywy Knicks. Różnica punktowa dalej była dwucyfrowa, a czas uciekał. Po trójce Brunsona na 2:50 do końca NYK byli aż +14. Pacers się jednak nie poddali i sami odpowiedzieli dwoma celnymi rzutami zza łuku (Haliburton i Nesmith). Piłkę w swoje ręce wziął nie kto inny jak Jalen Brunson, po jego rzucie było 121:111 dla Knickerbockers na 60 sekund do końca. Indiana odpowiedziała kolejną już trójką Nesmitha, ale Nowy Jork również dołożył dwa oczka. Odpowiedź gości była jednak fenomenalna, a zza łuku trafił niesamowity Aaron Nesmith, a zespół Indy był już tylko -5. Następnie Siakam zablokował Anunoby'ego, a stratę do 2 oczek zniwelował trójką Nesmith! Zegar pokazywał 22,1 sekundy do końca, a Indiana było o posiadanie za rywalem. W następnej akcji celowo faulowany był Towns, który trafił tylko 1 z 2 rzutów osobistych. 13,9 sekundy, piłka dla Pacers przy -3. Nesmith był zahaczany i wykorzystał dwa wolne. Koszykarze Indy musieli faulować i okazało się to skuteczne, bo OG również trafił tylko jeden osobisty. 7,3 sekundy i piłka spod własnego kosza dla Indiany. Haliburton wchodzi po kosz, wycofuję się i rzuca. Piłka odbija się wysoko w górę od obręczy ale wpada! Jednak Tyrese nadepnął na linię 7,24, przez co zamiast game winnera, doprowadził "tylko" do dogrywki! 125:125. Oczywiście w radości po rzucie Huliburton nie mógł powstrzymać się od wykonania gestu Reggiego Millera - choke.
Start trzeciej kwarty nie był taki widowiskowy jak rozpoczęcie tego meczu. Pojawiło się dużo więcej brudnej gry - chociażby starcia w obronie Nesmitha z atakującym go Brunsonem. Indiana od początku 3Q postawiła na szczelniejszą defensywę, co okazało się być mądrym posunięciem. Uruchomiło to ich szybki atak, dzięki czemu zniwelowali stratę do trzech oczek na 7:25 do końca kwarty. Kolejne minuty przyniosły nam dużo wjazdów pod kosz. Mimo skutecznych akcji, żaden z zespołów nie mógł przechylić szali na swoją korzyść, a różnica była wciąż kilkupunktowa. Znakomicie w tym okresie prezentował się Haliburton i Brunson, choć koszykarz Knicks w międzyczasie zanotował również czwarty faul. Końcówka trzeciej kwarty nie była najpiękniejszą odsłoną koszykówki. Rezerwowi na parkiecie, sporo chaosu czy nietrafionych rzutów. Wynik przed decydującą częścią meczu to 90:87 dla Knicks.
Ostatnie 12 minut zapowiadało się niezwykle interesująco. Po niecałych dwóch minutach McConnell wymusił piąty faul Jalena Brunsona. Zszedł on z parkietu, jednak wtedy to przebudził się OG Anunoby, dokładając 5 oczek z rzędu. Knicks dorzucili jeszcze 5 oczek z rzutów osobistych, a ich przewaga po raz pierwszy w tym spotkaniu była dwucyfrowa, +12 (8:23 do końca). Koszykarze Nowego Jorku zaczęli świetnie bronić, a w ataku się nie zatrzymywali. Minutę potem było już +16. Po przerwie na żądanie, Indiana w końcu zaczęła trafiać rzuty, jednak nie potrafiła zastopować ofensywy Knicks. Różnica punktowa dalej była dwucyfrowa, a czas uciekał. Po trójce Brunsona na 2:50 do końca NYK byli aż +14. Pacers się jednak nie poddali i sami odpowiedzieli dwoma celnymi rzutami zza łuku (Haliburton i Nesmith). Piłkę w swoje ręce wziął nie kto inny jak Jalen Brunson, po jego rzucie było 121:111 dla Knickerbockers na 60 sekund do końca. Indiana odpowiedziała kolejną już trójką Nesmitha, ale Nowy Jork również dołożył dwa oczka. Odpowiedź gości była jednak fenomenalna, a zza łuku trafił niesamowity Aaron Nesmith, a zespół Indy był już tylko -5. Następnie Siakam zablokował Anunoby'ego, a stratę do 2 oczek zniwelował trójką Nesmith! Zegar pokazywał 22,1 sekundy do końca, a Indiana było o posiadanie za rywalem. W następnej akcji celowo faulowany był Towns, który trafił tylko 1 z 2 rzutów osobistych. 13,9 sekundy, piłka dla Pacers przy -3. Nesmith był zahaczany i wykorzystał dwa wolne. Koszykarze Indy musieli faulować i okazało się to skuteczne, bo OG również trafił tylko jeden osobisty. 7,3 sekundy i piłka spod własnego kosza dla Indiany. Haliburton wchodzi po kosz, wycofuję się i rzuca. Piłka odbija się wysoko w górę od obręczy ale wpada! Jednak Tyrese nadepnął na linię 7,24, przez co zamiast game winnera, doprowadził "tylko" do dogrywki! 125:125. Oczywiście w radości po rzucie Huliburton nie mógł powstrzymać się od wykonania gestu Reggiego Millera - choke.

W dogrywce działa się bardzo dużo jeśli chodzi o zaciekłą obronę, jednak ofensywnie drużyny miały problem. Nowy Jork miał również problem z przeprowadzeniem piłki, gdyż bardzo mocno kryty czy podwajany był Brunson. Na 2:11 do końca Nembhard trafił po wejściu pod tablice i wyprowadził Pacers na pierwsze prowadzenie od drugiej kwarty. Knicks się odgryźli dwoma osobistymi. W kolejnej akcji ładną akcją pod kosz popisał się Haliburton. A po faulu kolejne dwa oczka z linii dodał Brunson. Weszliśmy w ostatnią minutę spotkania, a Indiana znów byla bliżej zwycięstwa po efektownym wsadzie Toppina. Brunson pokazał dlaczego dostał nagrodę clutch playera i dołożył kolejne dwa punkty po wjeździe w pomalowane. 36 sekund do końca - NYK +1. Kilka sekund potem Nembhard zdobywa punkty z bliskiej odległości, zupełnie nie będąc krytym. Gracz Indiana popisał się również w obronie przecinając podanie do Brunsona. 20 sekund do końca, Pacers przy piłce i na prowadzeniu 1 oczkiem. Po chwili Toppin kolejnym wsadem powiększa przewagę do +3. Ostatnia akcja należy jednak do Knicks. Brunson po zwodzie rzuca za trzy i ... airball. Jednak Hart zbiera piłkę, podaje do Townsa, który jednak również pudłuje zza łuku. Ostatnie sekundy to walka o piłkę, jednak zyskuje ją Indiana i jest już po meczu!NYK: Jalen Brunson: 43 PKT / 5 AST Karl-Anthony Towns: 35 PKT / 12 REBIND: Tyrese Haliburton: 31 PKT / 11 AST / 4 REB Aaron Nesmith: 30 PKT
W dogrywce działa się bardzo dużo jeśli chodzi o zaciekłą obronę, jednak ofensywnie drużyny miały problem. Nowy Jork miał również problem z przeprowadzeniem piłki, gdyż bardzo mocno kryty czy podwajany był Brunson. Na 2:11 do końca Nembhard trafił po wejściu pod tablice i wyprowadził Pacers na pierwsze prowadzenie od drugiej kwarty. Knicks się odgryźli dwoma osobistymi. W kolejnej akcji ładną akcją pod kosz popisał się Haliburton. A po faulu kolejne dwa oczka z linii dodał Brunson. Weszliśmy w ostatnią minutę spotkania, a Indiana znów byla bliżej zwycięstwa po efektownym wsadzie Toppina. Brunson pokazał dlaczego dostał nagrodę clutch playera i dołożył kolejne dwa punkty po wjeździe w pomalowane. 36 sekund do końca - NYK +1. Kilka sekund potem Nembhard zdobywa punkty z bliskiej odległości, zupełnie nie będąc krytym. Gracz Indiana popisał się również w obronie przecinając podanie do Brunsona. 20 sekund do końca, Pacers przy piłce i na prowadzeniu 1 oczkiem. Po chwili Toppin kolejnym wsadem powiększa przewagę do +3. Ostatnia akcja należy jednak do Knicks. Brunson po zwodzie rzuca za trzy i ... airball. Jednak Hart zbiera piłkę, podaje do Townsa, który jednak również pudłuje zza łuku. Ostatnie sekundy to walka o piłkę, jednak zyskuje ją Indiana i jest już po meczu!