RZUTZA3.PL NBACZY-SEDZIOWIE-OSZALELI-HOUSTON-ROCKETS-VS-GOLDEN-STATE-WARRIORS
Czy sędziowie oszaleli? - Houston Rockets vs Golden State Warriors
24/04/2025 16:24
Minęło już kilka dni odkąd rozpoczęła się pierwsza runda playoffów w najlepszej lidze świata, a już w tym momencie poziom emocji zdaje się sięgać zenitu. Każda seria zdaje się tworzyć własne koszykarskie uniwersum, łączące zarówno najwyższej klasy światową koszykówkę wraz z niesamowitą ilością zdarzeń pozasportowych. Jedną z takich serii jest seria Houston Rockets vs Golden State Warriors, i choć niesamowitej koszykówki jest w niej wiele, to niestety wiele w niej wydarzeń z koszykówką sprzecznych.
Minęło już kilka dni odkąd rozpoczęła się pierwsza runda playoffów w najlepszej lidze świata, a już w tym momencie poziom emocji zdaje się sięgać zenitu. Każda seria zdaje się tworzyć własne koszykarskie uniwersum, łączące zarówno najwyższej klasy światową koszykówkę wraz z niesamowitą ilością zdarzeń pozasportowych. Jedną z takich serii jest seria Houston Rockets vs Golden State Warriors, i choć niesamowitej koszykówki jest w niej wiele, to niestety wiele w niej wydarzeń z koszykówką sprzecznych.
Tło serii
Tło serii
Golden State Warriors po szybkim wyjściu z fazy play-in trafiło na Houston Rockets, które po znakomitym sezonie znajdowało się na drugim miejscu tabeli zachodu. Jak można było zaobserwować, Golden State Warriors w końcówce wspięli się na poziom wyżej, co spowodowała naturalnie świetna forma Stephena Curry'ego, jak i niesamowite łączenie klasycznej gry Warriors pod najlepszego rzucającego w historii dyscypliny, z świetnymi minutami Jimmy'ego Butlera na izolacji. Rockets mimo tego, że jest to zespół przeładowany talentem który zarządzany przez świetnego, doświadczonego trenera Udoke jednak nie byli brani za faworytów przez opinię ogółu fanów. Czemu? Dwa słowa - Stephen Curry. Tego gracza nie wolno nigdy lekceważyć, co udowodnił chociażby w serii sprzed dwóch lat przeciwko tak samo młodym, tak samo walecznym i tak samo charyzmatycznym jak obecnie Rockets, Sacramento Kings. Pierwszy mecz rozegrany został w Houston, i został przez Warriors zwyciężony w bardzo pożądanym stylu. Drugi natomiast został zwyciężony przez Houston Rockets, niemniej jednak to, w jakim stylu Rockets zwyciężyli drugi mecz jest eufemistycznie mówiąc - nieładne. Nie zrozumcie mnie źle, każda drużyna może grać tak, jak sędziowie na to pozwalają (choć wiadomo - z rozwagą), a tutaj to właśnie sędziowie popychają fizyczność w playoffowej koszykówce do granic absurdu.
Golden State Warriors po szybkim wyjściu z fazy play-in trafiło na Houston Rockets, które po znakomitym sezonie znajdowało się na drugim miejscu tabeli zachodu. Jak można było zaobserwować, Golden State Warriors w końcówce wspięli się na poziom wyżej, co spowodowała naturalnie świetna forma Stephena Curry'ego, jak i niesamowite łączenie klasycznej gry Warriors pod najlepszego rzucającego w historii dyscypliny, z świetnymi minutami Jimmy'ego Butlera na izolacji. Rockets mimo tego, że jest to zespół przeładowany talentem który zarządzany przez świetnego, doświadczonego trenera Udoke jednak nie byli brani za faworytów przez opinię ogółu fanów. Czemu? Dwa słowa - Stephen Curry. Tego gracza nie wolno nigdy lekceważyć, co udowodnił chociażby w serii sprzed dwóch lat przeciwko tak samo młodym, tak samo walecznym i tak samo charyzmatycznym jak obecnie Rockets, Sacramento Kings. Pierwszy mecz rozegrany został w Houston, i został przez Warriors zwyciężony w bardzo pożądanym stylu. Drugi natomiast został zwyciężony przez Houston Rockets, niemniej jednak to, w jakim stylu Rockets zwyciężyli drugi mecz jest eufemistycznie mówiąc - nieładne. Nie zrozumcie mnie źle, każda drużyna może grać tak, jak sędziowie na to pozwalają (choć wiadomo - z rozwagą), a tutaj to właśnie sędziowie popychają fizyczność w playoffowej koszykówce do granic absurdu.
Fizyczność
Fizyczność
Fizyczność to coś, na czym mecze zdecydowanie powinny zyskiwać w trakcie playoffów, dlatego też publicznie mówi się o tym że sędziowie na wiele naruszeń reguł przymykają oko. Nie dziwi zatem fakt, że Houston Rockets za strategię do powstrzymania Stephena Curry'ego przyjęli twardą, fizyczną grę ciało w ciało. I choć dokładnie tak grali, czasem stosując absurdalne rozwiązania byleby tylko Curry'ego wykluczyć z akcji ofensywnej Warriors, to Curry i tak zdobył 31 punktów i był najlepiej punktującym zawodnikiem pierwszego meczu na wybitnej skuteczności. Na poniższym wideo można na własne oczy zaobserwować przykłady tej obrony, stosowanej aby powstrzymać Stephena przed tym co robi najlepiej - bieganie po zasłonach, poruszanie się bez piłki i gubienie obrońców.Widać gołym okiem o wiele większy nacisk fizyczny, z jakim faktycznie musiał się mierzyć Steph. I choć podołał, to Rockets postanowili... jeszcze bardziej zaostrzyć fizyczność, tym razem już nie tylko wobec Stephena Curry'ego, co przyznał sam główny bohater późniejszych zdarzeń - Amen Thompson w wywiadzie po pierwszym meczu. W grę drugą Rockets weszli nieco lepiej. Zdecydowanie więcej punktowali, a głównie to dzięki świetnej formie Jalena Greena zarówno pod koszem jak i zza łuku. I choć gra układała się lepiej dla Rockets, którzy już tym razem byli zdecydowanie ostrzejsi, to w pewnym momencie doszło do wielu, bardzo niepotrzebnych zdarzeń które bezpośrednio wynikły z tego cichego przyzwolenia sędziów na brudne, niesportowe zachowania.
Fizyczność to coś, na czym mecze zdecydowanie powinny zyskiwać w trakcie playoffów, dlatego też publicznie mówi się o tym że sędziowie na wiele naruszeń reguł przymykają oko. Nie dziwi zatem fakt, że Houston Rockets za strategię do powstrzymania Stephena Curry'ego przyjęli twardą, fizyczną grę ciało w ciało. I choć dokładnie tak grali, czasem stosując absurdalne rozwiązania byleby tylko Curry'ego wykluczyć z akcji ofensywnej Warriors, to Curry i tak zdobył 31 punktów i był najlepiej punktującym zawodnikiem pierwszego meczu na wybitnej skuteczności. Na poniższym wideo można na własne oczy zaobserwować przykłady tej obrony, stosowanej aby powstrzymać Stephena przed tym co robi najlepiej - bieganie po zasłonach, poruszanie się bez piłki i gubienie obrońców.
Widać gołym okiem o wiele większy nacisk fizyczny, z jakim faktycznie musiał się mierzyć Steph. I choć podołał, to Rockets postanowili... jeszcze bardziej zaostrzyć fizyczność, tym razem już nie tylko wobec Stephena Curry'ego, co przyznał sam główny bohater późniejszych zdarzeń - Amen Thompson w wywiadzie po pierwszym meczu. W grę drugą Rockets weszli nieco lepiej. Zdecydowanie więcej punktowali, a głównie to dzięki świetnej formie Jalena Greena zarówno pod koszem jak i zza łuku. I choć gra układała się lepiej dla Rockets, którzy już tym razem byli zdecydowanie ostrzejsi, to w pewnym momencie doszło do wielu, bardzo niepotrzebnych zdarzeń które bezpośrednio wynikły z tego cichego przyzwolenia sędziów na brudne, niesportowe zachowania.
Co sędziowie mają na celu?
Co sędziowie mają na celu?
Serio, pytam bo nie wiem. Jak już wcześniej wspomniałem, naprawdę idzie zrozumieć ostrzejszą grę, unikanie gwizdania marginalnych kontaktów i nieco większy dystans do kontaktów między zawodnikami - w końcu to playoffy. Ale sędziowie zdecydowanie przekroczyli granicę dobrego smaku. Proszę zobaczyć, jak potraktowany został Jimmy Butler przez wyżej wspomnianego, Amena Thompsona, walczącego o? Pozycje do zbiórki, którą to Butler i tak by zdobył, znacznie naruszając jego "landing spot", co znamy w nieco mniej ordynarnej formie jako "Zaza Pachulia special".I choć może to wyglądać jako poślizgnięcie się czy odepchnięcie przez Draymonda Greena (tak, jak zwykle musiał się tu pojawić i Draymond), to na dokładniejszym wideo widać, że akurat tym razem Draymond nie miał z tym wypadkiem za wiele wspólnego. Czy Jimmy Butler wróci do tej serii po tym brutalnym faulu? Narazie nie wiemy. Jimmy podobno czuje się dobrze, ale musi przejść rezonans magnetyczny którego to wynik zdecyduje o przyszłości Butlera w tej serii, a co za tym idzie - o przyszłości Warriors w tej serii. Czy był to faul intencjonalny? Nie wiadomo, niemniej jednak nie ma wątpliwości, że gdyby czegoś takiego dopuścił się Draymond Green, to dostałby sezon zawieszenia i obowiązkową terapię, nadzorowaną przez samego Adama Silvera. Sędziowie natomiast Thompsona ukarali... zwykłym przewinieniem. Taki faul dla koszykarza w późnych latach swojej kariery może skończyć się tak naprawdę w każdy możliwy sposób, od zwykłego leczenia, po koniec kariery. Nie jest to jednak koniec brutalnych zagrań Rockets, bowiem w tym samym meczu mieliśmy do czynienia z chociażby taką "akcją" Tariego Easona na Brandinie Podziemskim (Link), za którą Eason został ukarany... zwykłym przewinieniem. Co sędziowie mają na celu dopuszczając do takich przewinień (nie karając ich odpowiednio)? Czy w meczu numer 3 będzie musiało dojść do scen podobnych do tych z wczorajszego meczu w Łańcucie (Link), aby sędziowie zaczęli coś z tym robić? Fizyczność fizycznością, niemniej jednak ma to dalej być koszykówka NBA, a nie UFC. Niech ten lament o sędziach podsumuje ten gest Kenny'ego Atkinsona z Cleveland Cavaliers z dzisiejszego meczu przeciwko Miami Heat (Link).
Serio, pytam bo nie wiem. Jak już wcześniej wspomniałem, naprawdę idzie zrozumieć ostrzejszą grę, unikanie gwizdania marginalnych kontaktów i nieco większy dystans do kontaktów między zawodnikami - w końcu to playoffy. Ale sędziowie zdecydowanie przekroczyli granicę dobrego smaku. Proszę zobaczyć, jak potraktowany został Jimmy Butler przez wyżej wspomnianego, Amena Thompsona, walczącego o? Pozycje do zbiórki, którą to Butler i tak by zdobył, znacznie naruszając jego "landing spot", co znamy w nieco mniej ordynarnej formie jako "Zaza Pachulia special".
I choć może to wyglądać jako poślizgnięcie się czy odepchnięcie przez Draymonda Greena (tak, jak zwykle musiał się tu pojawić i Draymond), to na dokładniejszym wideo widać, że akurat tym razem Draymond nie miał z tym wypadkiem za wiele wspólnego. Czy Jimmy Butler wróci do tej serii po tym brutalnym faulu? Narazie nie wiemy. Jimmy podobno czuje się dobrze, ale musi przejść rezonans magnetyczny którego to wynik zdecyduje o przyszłości Butlera w tej serii, a co za tym idzie - o przyszłości Warriors w tej serii. Czy był to faul intencjonalny? Nie wiadomo, niemniej jednak nie ma wątpliwości, że gdyby czegoś takiego dopuścił się Draymond Green, to dostałby sezon zawieszenia i obowiązkową terapię, nadzorowaną przez samego Adama Silvera. Sędziowie natomiast Thompsona ukarali... zwykłym przewinieniem. Taki faul dla koszykarza w późnych latach swojej kariery może skończyć się tak naprawdę w każdy możliwy sposób, od zwykłego leczenia, po koniec kariery. Nie jest to jednak koniec brutalnych zagrań Rockets, bowiem w tym samym meczu mieliśmy do czynienia z chociażby taką "akcją" Tariego Easona na Brandinie Podziemskim (Link), za którą Eason został ukarany... zwykłym przewinieniem. Co sędziowie mają na celu dopuszczając do takich przewinień (nie karając ich odpowiednio)? Czy w meczu numer 3 będzie musiało dojść do scen podobnych do tych z wczorajszego meczu w Łańcucie (Link), aby sędziowie zaczęli coś z tym robić? Fizyczność fizycznością, niemniej jednak ma to dalej być koszykówka NBA, a nie UFC. Niech ten lament o sędziach podsumuje ten gest Kenny'ego Atkinsona z Cleveland Cavaliers z dzisiejszego meczu przeciwko Miami Heat (Link).
Link
Link
Link