RZUTZA3.PL NBADETROIT-PISTONS-OPIS-BOHATERA-STARTU-SEZONU

Detroit Pistons - opis bohatera startu sezonu

07/12/2025 18:57
fot: Brett Davis/Imagn Images

Mamy początek grudnia, a drużyny w NBA rozgrały mniej więcej 30 procent swoich spotkań. Niewątpliwie jednym z największych pozytywnych zaskoczeń tych rozgrywek jest zespól Detroit Pistons. Drugi, najlepszy bilans w lidze - 19-5, przewodząc tabeli Konferencji Wschodniej. Zanotowali również serię 13 zwycięstw z rzędu, która zakończyła się 26 listopada. Jest to także wyrównanie rekordu organizacji, a taka sama liczba wygranych pod rząd zdarzyła się tylko w sezonach 89/90 oraz 03/04. Warto dodać, że tamte historyczne rozgrywki kończyły się później zdobyciem mistrzostwa NBA. Osiągnięcie to jest o tyle imponujące, gdyż Pistons borykali się (jak większa część ligi) z problemami zdrowotnymi w swoim składzie. Ale jakie są przyczyny tak dobrej gry Detroit? Już wam je przedstawię.

Cade Cunningham

fot: Dylan Buell/Getty Images

Zdecydowanie to od niego trzeba zacząć tę analizę. Pierwszy numer draftu 2021 wygląda w tych rozgrywkach bardzo dojrzale, bardzo dobrze i to pomimo skupienia uwagi obrońców na jego osobie. Linijka statystyczna 27,5 PPG / 6,4 RPG / 9,3 APG (drugi wynik w lidze) wygląda tak, jak na lidera drużyny przystało. Praktycznie nie ma dla niego znaczenia, z jakiego miejsca na parkiecie oddaje rzut. Na minus w jego grze jest jedynie słaba skuteczność zza łuku - tylko 29,9%. Przegląd pola jest u niego oczywistą zaletą. Akcje pick&roll grane z Durenem, to jest już znak rozpoznawczy w grze Pistons. Rozdaje najwięcej asyst w NBA, jeśli z rankingu wyłączymy kosmite Jokicia. Jest atletycznym koszykarzem, dba o drużynę, najważniejsza osoba na koźle w Detroit, a na dodatek mega ambitny. W wywiadach podkreśla ile nauki i doświadczenia zdobyły Tłoki w poprzednich playoffs, jednocześnie głośno mówiąc o dążeniu do Finałów w tym sezonie. Podczas rookie season, nie byłem entuzjastą Cunninghama, jednak teraz jestem jego wielkim fanem. Cade już jest liderem mocnej drużyny, ale jak najbardziej może być tą osobą która poprowadzi drużynę do czegoś wielkiego.

Jalen Duren

Duren w bardzo szybkim tempie stał się czołowym, a być może i najlepszym centrem na Wschodzie. Jest on fundamentalną postacią w rotacji Detroit. Jest również jednym z kandydatów do zdobycia nagrody MIP. Jalen nie jest już tylko klasycznym podkoszowym, który stawia zasłony, kończy spod kosza i sieje postrach w obronie. Oczywiście to też wykonuje w bardzo dobrym stylu, jednak zdecydowanie rozwinął się w ofensywie. Rzuca z półdystansu, potrafi wyprowadzić szybki atak kozłując, dostrzega swoich partnerów na rogach. Tym samym trudno zatrzymać go w pojedynkę, ale również potrafi wyjść z opresji podczas podwojeń. 18,8 punktu na mecz, a do tego 11,5 zbiórki to przyzwoity wynik drugiej opcji drużyny.

fot: Troy Taormina/Imagn Images

Zespół

Ważną kwestią przez którą Pistons znajdują się na pierwszym miejscu Wschodu i mają bilans 19-5, to oczywiście siła drużyny. Poza wspomnianym wyżej Cunninghamem oraz Durenem, aż 4 zawodników notuje dwucyfrową liczbę punktów - Harris, Robinson, Thompson i Stewart. A kolejnych czterech dokłada 8 lub więcej oczek. Rotacja wydaje się być złożona bardzo sensownie. Energiczny guard na ławce, kilku solidnych obrońców, czy głębia w strefie podkoszowej. Detroit to trzecia siła NBA pod względem obrony, co mocno napędza ich poczynania w ofensywie. Dobra defensywa pomaga w wyprowadzeniu szybkich ataków, po których Pistons zdobywają średnio 16,5 punktów na mecz (8 pozycja). Warto zwrócić uwagę, iż Detroit swoją ofensywę mocno ukierunkowuje na działania w pomalowanym. Oddają prawie najmniej trójek w NBA, na dosyć przeciętnej skuteczności - 35,4%. Jednak rządzą pod koszem, zdobywając najwięcej, bo aż 57,1 punktu z "paint", równocześnie ograniczając rywali w tej samej kwestii do ledwie 44 oczek (3. w NBA).

Dużo się mówi o Pistons, iż mieli dosyć łatwy kalendarz na starcie sezonu. Jak najbardziej można się z tym zgodzić, gdyż w głównej mierze grali z rywalami ze Wschodu. Trzeba im jednak przyznać, że poradzili sobie praktycznie bez większych potknięć i to grając bardzo często w niepełnym składzie. Porażki zdarzają się każdemu (pozdrawiamy OKC!), jednak Tłoki nauczyły się wygrywać oraz na pewno mają łut szczęścia. Wiele ekip pozazdrościłoby bilansu ekipie prowadzonej przez Cunninghama.

Trener

J.B. Bickerstaff to dla mnie broń obusieczna. Jest to trener, który w sezonie regularnym potrafi stworzyć drużynę, która będzie biła się o czołówkę tabeli. Potrafi wyciągnąć z głębi rotacji nieoczywistych zawodników i dobrze wpasować ich w swój pomysł na grę. Z drugiej strony na cztery podejścia w playoffs, tylko raz jego zespołom udało się przebrnąć zwycięsko przez pierwszą rundę - (23/24 Cleveland, porażka w drugiej rundzie). Jest to zatem trener, który idealnie obrazuję różnicę pomiędzy sezonem regularnym, a playoffami. Z drugiej jednak strony, trzeba po raz kolejny docenić jego wkład w budowę Detroit Pisotns, dzięki któremu są oni w tym momencie jedną z czołowych ekip w całej NBA. Życzę mu z całego serca, aby to był rok, w którym nastąpi przełamanie w jego trenerskiej karierze.

fot: Michael Reaves/Getty Images

Podsumowując mój tekst, Detroit Pistons są taką drużyną, w której idzie się zakochać. Zdecydowane przeniesienie ciężaru gry w stronę rzutów za dwa, nieustępliwość, to cechy, które mogą w jakimś stopniu wrócić wspomnieniami do mistrzowskiej drużyny z 2004 roku. Poza tym duet Cunningham oraz Duren, to obecnie jeden z najbardziej produktywnych oraz efektownych połączeń rozgrywającego i centra w dzisiejszej NBA. Kibice w Little Caesars Arenie mogą doświadczać wielu wspaniałych chwil, a kto wie czy również nie będzie to miało miejsca podczas fazy playoffs. A każdemu kto jeszcze nie widział meczu w wykonaniu ekipy z Detroit, gorąco to polecam. Następna szansa w nocy z 12 na 13 grudnia.