RZUTZA3.PL NBAEFEKT-KROLA-CO-NAPRAWDE-OZNACZA-PRZYJSCIE-LEBRONA-DO-FILADELFII
Efekt Króla. Co naprawdę oznacza przyjście LeBrona do Filadelfii?
23/08/2026 15:00
Po offseasonie z Jaylenem Brownem 76ers mieli już mocny skład. Dołożenie LeBrona Jamesa daje czterech All-Starów i automatycznie stawia pytanie, czy ten zespół będzie w stanie to ogarnąć przez cały sezon.
Po pierwsze, przychodzi genialny playmaker
Największy zysk to uporządkowanie ataku. LeBron przejmuje rolę głównego kreatora, a Tyrese Maxey może wreszcie częściej grać bez piłki. Maxey jest szybki i atletyczny nie musi już co akcję budować od zera. W sezonie 2019/20, kiedy LeBron w Lakers brał na siebie odpowiedzialność za rozgrywanie, średnio notował 10,2 asysty i doprowadził drużynę do mistrzostwa. Tutaj powinno być podobnie: Maxey ścina, LeBron go znajduje. Skuteczność z dystansu powinna wzrosnąć. W obronie James będzie oszczędzał siły, ale w kluczowych momentach wciąż potrafi się włączyć.

A co z Brownem?
Największe ryzyko to właśnie Jaylen. W Bostonie, kiedy Tatum był kontuzjowany, ciągnął drużynę prawie 29 punktami na mecz i udowodnił, że potrafi być liderem. Problem w tym, że najlepiej wygląda, gdy gra przechodzi przez niego. W Filadelfii i LeBron, i Maxey naturalnie są lepszymi playmakerami, więc Brown będzie musiał częściej grać bez piłki i zaakceptować, że nie zawsze jest numerem jeden. Jeśli to przełknie - będzie wartością. Jeśli nie, rotacja na skrzydłach może się zapchać.

Nowa rzeczywistość dla młodzieży
Dla VJ Edgecombe’a sytuacja też się zmienia. Debiutancki sezon miał bardzo dobry regularnie przekraczał 20 punktów i pobił kilka rekordów Iversona. Teraz minuty prawdopodobnie spadną, bo gwiazd jest za dużo. Z drugiej strony codzienne treningi z LeBronem to solidna szkoła. W dłuższej perspektywie powinien na tym skorzystać.
Szansa dla Embiida
Embiid zyskuje najwięcej. Przez lata udowadniał, że jest jednym z najlepszych koszykarzy na świecie, ale jego największym i najbardziej frustrującym mankamentem pozostawało zdrowie. Wcześniej musiał ciągnąć wynik niemal sam, często grając z urazami, żeby w ogóle utrzymać zespół w walce o playoffy. Teraz skład jest na tyle potężny, że 76ers mogą sobie w końcu pozwolić na prawdziwy load management. Taka szansa na odciążenie lidera w sezonie regularnym i dowiezienie go w jednym kawałku do play-offów to klucz do mistrzowskich aspiracji całego projektu. Jedyny realny problem w tej układance to krótka ławka po prostu brakuje sprawdzonego zmiennika na pozycji numer pięć, co przy planowych absencjach Embiida będzie odczuwalne.

A jak takie projekty wyglądały w przeszłości?
Historia pokazuje, że czterech All-Starów w jednym składzie nie gwarantuje tytułu. Warriors z Currym, Thompsonem, Greenem i Durantem w 2017 i 2018 zdobyli dwa mistrzostwa i wyglądali jak drużyna całkowita. Z drugiej strony Celtics z Pierce’em, Garnettem, Allenem i Rondo w 2011 wypadli już w drugiej rundzie, a Hawks z czterema All-Starami w 2015 zostali zmieceni w finałach konferencji. Chemia, zdrowie i gotowość do ograniczenia ego zwykle decydują bardziej niż sama lista nazwisk.
Kilka słów podsumowania
Realistycznie: ponad 40-letni LeBron nie zagra pełnego sezonu. Ktoś zawsze będzie wypadał z rotacji, a styl gry będzie musiał się dostosowywać. Ale mają atut, którego większość drużyn nie posiada kilku zawodników, którzy w pojedynkę potrafią przejąć mecz. Jeśli zdrowie dopisze i uda się to zgrać, to jest ekipa zdolna walczyć o tytuł. Jak wyjdzie, przyszłość pokaże.