RZUTZA3.PL NBAFANTASTYCZNE-SPOTKANIE-INDIANY-33-W-SERII-GAME-6-NBA-FINALS-2025

Fantastyczne spotkanie Indiany, 3:3 w serii! - GAME 6 - NBA FINALS 2025

20/06/2025 19:01
fot: Trevor Ruszkowski/Imagn Images

Najważniejszą informacją przed rozpoczęciem spotkania, było iż zagra w nim Tyrese Haliburton, którego występ był niepewny, po konutzji łydki w poprzedniej grze.Od pierwszych sekund meczu, od obu drużyn biła zaciętość i energiczność, jednak bardziej skutecznym zespołem była na starcie Oklahoma. Prowadziła ona po 3 minutach 8:2. Jednak bardzo szybko dogoniła ich Indiana i wyszła na prowadzenie 13:12. Stało się to przy dużym wkładzie Siakama, który zdobył w tym okresie 5 punktów i 1 blok i Nembharda - 2 razy celnie za trzy. Dwie minuty później, było już 24:17 dla Pacers, którzy rozkręcili się w ataku, szczególnie z dystansu, a także pomimo rotacji na parkiecie. W końcówce kwarty przebudził się Shai, czego wynikiem było zniwelowanie straty OKC do gospodarzy dzisiejszego meczu. Po 12 minutach na tablicy wynik pokazywał 28:25 dla Indiany. Dużym plusem dla Pacers w 1Q było zero strat, co z pewnością dawało płynność ich grze. Początek drugiej kwarty to obraz dobrej gry Thunder po obu stronach parkietu. Skuteczna obrona pomalowanego, a do tego atak pod wodzą SGA, doprowadziły do ledwie oczka różnicy, przy stanie 32:31 dla Indiany. W tym momencie Carlisle poprosił o przerwę, a tuż po niej gospodarze zrobili serię 9:2 ponownie odskakując na 8 oczek. Pacers rozpędzili się niesamowicie, choć sama gra obu drużyn była dosyć chaotyczna. Mimo tego niesieni przez swoich fanów koszykarze Indy w połowie kwarty zwiększyli prowadzenie do +12. Po raz kolejny świetny występ z ławki dał TJ McConnell, który robił dosłownie wszystko: rzucał, zbierał, rozgrywał i wymuszał straty. Oklahoma w drugiej kwarcie grała praktycznie bez pomysłu na ofensywę. Przez trochę ponad 5 minut gry, w środku kwarty, zdobyli tylko 2 oczka! Indiana natomiast w końcówce osiągnęła swoje najwyższe prowadzenie w tych finałach - 16 punktów. Do ostatnich sekund Pacers dominowali na parkiecie. Najpierw Haliburton przechwycił piłkę i zagrał no look passa do Siakama, który wziął Jalena Williamsa na plakat. Chwilę później, równo z syreną kończącą pierwsza połowę z półdystansu trafił ponownie Kameruńczyk. Wynik po 24 minutach 64:42 dla gospodarzy.Po przerwie na parkiecie zobaczyliśmy wystudzonych koszykarzy, którzy totalnie nie potrafili się wstrzelić. Pierwsze 13 rzutów z obu stron było niecelnych, a przełamanie dał Haliburton po blisko 4 minutach gry w 3Q! Thunder jednak pozbierali się po kiepskim starcie i zanotowali run 8:0 w ledwie minutę, w połowie kwarty, zmniejszając stratę do 19 oczek. Jednak to był ich ostatni dobry moment w tej kwarcie. W ostatnich 5 minutach zdobyli tylko 5 punktów. Buzzer beatera zza łuku trafił Shepard i przed decydującą częścią meczu Pacers prowadzili aż 30 punktami, 90:60.

Najważniejszą informacją przed rozpoczęciem spotkania, było iż zagra w nim Tyrese Haliburton, którego występ był niepewny, po konutzji łydki w poprzedniej grze.

Od pierwszych sekund meczu, od obu drużyn biła zaciętość i energiczność, jednak bardziej skutecznym zespołem była na starcie Oklahoma. Prowadziła ona po 3 minutach 8:2. Jednak bardzo szybko dogoniła ich Indiana i wyszła na prowadzenie 13:12. Stało się to przy dużym wkładzie Siakama, który zdobył w tym okresie 5 punktów i 1 blok i Nembharda - 2 razy celnie za trzy. Dwie minuty później, było już 24:17 dla Pacers, którzy rozkręcili się w ataku, szczególnie z dystansu, a także pomimo rotacji na parkiecie. W końcówce kwarty przebudził się Shai, czego wynikiem było zniwelowanie straty OKC do gospodarzy dzisiejszego meczu. Po 12 minutach na tablicy wynik pokazywał 28:25 dla Indiany. Dużym plusem dla Pacers w 1Q było zero strat, co z pewnością dawało płynność ich grze.

Początek drugiej kwarty to obraz dobrej gry Thunder po obu stronach parkietu. Skuteczna obrona pomalowanego, a do tego atak pod wodzą SGA, doprowadziły do ledwie oczka różnicy, przy stanie 32:31 dla Indiany. W tym momencie Carlisle poprosił o przerwę, a tuż po niej gospodarze zrobili serię 9:2 ponownie odskakując na 8 oczek. Pacers rozpędzili się niesamowicie, choć sama gra obu drużyn była dosyć chaotyczna. Mimo tego niesieni przez swoich fanów koszykarze Indy w połowie kwarty zwiększyli prowadzenie do +12. Po raz kolejny świetny występ z ławki dał TJ McConnell, który robił dosłownie wszystko: rzucał, zbierał, rozgrywał i wymuszał straty. Oklahoma w drugiej kwarcie grała praktycznie bez pomysłu na ofensywę. Przez trochę ponad 5 minut gry, w środku kwarty, zdobyli tylko 2 oczka! Indiana natomiast w końcówce osiągnęła swoje najwyższe prowadzenie w tych finałach - 16 punktów. Do ostatnich sekund Pacers dominowali na parkiecie. Najpierw Haliburton przechwycił piłkę i zagrał no look passa do Siakama, który wziął Jalena Williamsa na plakat. Chwilę później, równo z syreną kończącą pierwsza połowę z półdystansu trafił ponownie Kameruńczyk. Wynik po 24 minutach 64:42 dla gospodarzy.

fot: Kyle Terada/Imagn Images

Po przerwie na parkiecie zobaczyliśmy wystudzonych koszykarzy, którzy totalnie nie potrafili się wstrzelić. Pierwsze 13 rzutów z obu stron było niecelnych, a przełamanie dał Haliburton po blisko 4 minutach gry w 3Q! Thunder jednak pozbierali się po kiepskim starcie i zanotowali run 8:0 w ledwie minutę, w połowie kwarty, zmniejszając stratę do 19 oczek. Jednak to był ich ostatni dobry moment w tej kwarcie. W ostatnich 5 minutach zdobyli tylko 5 punktów. Buzzer beatera zza łuku trafił Shepard i przed decydującą częścią meczu Pacers prowadzili aż 30 punktami, 90:60.

Na czwartą kwartę w barwach OKC wybiegli rezerwowi, nawet z głębi ławki. Pacers natomiast mimo wszystko chcieli się upewnić, że nic złego im się w tym spotkaniu już nie stanie. I tak też rzeczywiście było, gdyż po 6 minutach dalej była przepaść punktowa, a mianowicie, 25 punktów różnicy. Do końca była pełna kontrola ze strony Indy, a Thunder zbliżyli się na mniej niż 20 oczek dopiero w ostatnich 90 sekundach. Zatem Indiana pięknie pożegnała się z Gainbridge Fieldhouse, zwyciężając w ostatnim możliwym meczu tego sezonu przed własnymi fanami. Końcowy wynik 108:91.Pacers pokazali swoją moc w tym spotkaniu. Bardzo cenne okazały się być zbiórki w ataku, których było aż 11. Oklahoma natomiast była 3/20 (15%) za trzy, przez 3 kwarty oraz popełniła aż 21 start w całym spotkaniu. Game 7 już z nocy w niedziele na poniedziałek o 2:00.IND: Obi Toppin: 20 PTS / 6 REB Pascal Siakam: 16 PTS / 13 REB / 3 AST TJ McConnell: 12 PTS / 9 REB / 6 AST / 4 STLOKC: Shai Gilgeous-Alexander: 21 PTS / 4 REB Jalen Williams: 16 PTS / 3 REB Isaiah Joe: 11 PTS

Na czwartą kwartę w barwach OKC wybiegli rezerwowi, nawet z głębi ławki. Pacers natomiast mimo wszystko chcieli się upewnić, że nic złego im się w tym spotkaniu już nie stanie. I tak też rzeczywiście było, gdyż po 6 minutach dalej była przepaść punktowa, a mianowicie, 25 punktów różnicy. Do końca była pełna kontrola ze strony Indy, a Thunder zbliżyli się na mniej niż 20 oczek dopiero w ostatnich 90 sekundach. Zatem Indiana pięknie pożegnała się z Gainbridge Fieldhouse, zwyciężając w ostatnim możliwym meczu tego sezonu przed własnymi fanami. Końcowy wynik 108:91.

Pacers pokazali swoją moc w tym spotkaniu. Bardzo cenne okazały się być zbiórki w ataku, których było aż 11. Oklahoma natomiast była 3/20 (15%) za trzy, przez 3 kwarty oraz popełniła aż 21 start w całym spotkaniu. Game 7 już z nocy w niedziele na poniedziałek o 2:00.

IND: Obi Toppin: 20 PTS / 6 REB Pascal Siakam: 16 PTS / 13 REB / 3 AST TJ McConnell: 12 PTS / 9 REB / 6 AST / 4 STL

OKC: Shai Gilgeous-Alexander: 21 PTS / 4 REB Jalen Williams: 16 PTS / 3 REB Isaiah Joe: 11 PTS