RZUTZA3.PL NBAFINAL-NBA-CUP

Finał NBA Cup!

17/12/2025 18:51
fot: X/New York Knicks

Dzisiejszej nocy w Las Vegas miał miejsce finał NBA Cup pomiędzy New York Knics, a San Antonio Spurs. Obie drużyny wystąpił praktycznie na galowo. W barwach jedynym zaskoczeniem, mógł być fakt, iż z ławki rezerwowej rozpoczął Wembanyama. Natomiast w szeregach Knicks, z ważniejszych nazwisk zabrakło tylko Milesa McBride'a.

Pierwszy celny rzut w meczu oddał zza łuku Karl-Anthony Towns. W kolejnej akcji Spurs również zdobyli swoje pierwsze punkty, a konkretnie zrobił to Vassell z półdystansu. Z upływem czasu obie ekipy wdrażały się w spotkanie, sprawdzały obronę rywali, a stan rywalizacji pozostawał w odległości jednego posiadania. Takie tempo meczu utrzymywało się przez pierwsze 12 minut! Walka punkt za punkt, zmiany prowadzenia, a do tego znakomite podanie KATa, które ozdobiło pierwszą kwartę, która zakończyła się wynikiem 30:28 dla Ostróg.

Drugą ćwiartkę otwarliśmy popisami rzutowymi - 23 punktów zdobyte współnie w dwie minuty i 20 sekund gry. Mimo tego, wynik dalej był na styku, osiągając maksymalnie 7 punktów przewagi na korzyść San Antonio. Pojawiło się sporo walki, sporo fauli, ale również dużo dobrej defensywy. W końcówce lepiej zaprezentowali się jednak koszykarze z Nowego Jorku, a architektem, który doprowadził do wyrównania był OG Anunoby. Był on w znakomitej dyspozycji przez całą połowę, zdobywając 20 punktów (8/10 z gry, 3/5 za trzy). Ostatnie słowo przed przerwą należało natomiast do Foxa. Rozgrywający Spurs trafił z półdystansu, tym samym wyprowadzając ekipę z Teksasu na prowadzenie 61:59 po 24 minutach gry.

De'Aaron Fox zakończył drugą kwartę i również otworzył trzecią, celnie rzucając zza łuku i to dwukrotnie. Następnie przez kolejne pięć minut wróciliśmy do znanego już wcześniej z tego spotkania schematu kosza za kosz. San Antonio trzymało więc się na pozornie bezpiecznym, jednocyfrowym prowadzeniu. Praktycznie równo w połowie 3Q nastąpił jednak przełom i po raz pierwszy w tym spotkaniu Ostrogi byli na poziomie +11, prezentując się świetnie po obu stronach parkietu. Szczególnie w ataku wyróżniał się dobrze dziś grający Castle. Jednak ten moment był zarazem startem przebudzenia się Knicks. Spurs nie zostawali jednak bierni, a swoje zrobił Wembanyama, dorzucając dwie trójki, by ponownie wrócić do stanu +11. W ostatnich dwóch minutach Nowy Jork był w stanie zminimalizować przewagę i przed decydującą kwartą wynik na tablicy wskazywał 94:89 dla San Antonio.

Prawdziwa eksplozja siły Knicks rozpoczęła się równo z gwizdkiem rozpoczynającym ostatnie 12 minut meczu. Najpierw dwa oczka po wsadzie dorzucił Robinson, a potem trójkę Clarkson. Po niecałych 75 sekundach mieliśmy zatem remis. Nie minęło parę sekund, a wspomniana dwójka ponownie odegrała kluczowe role. Robinson zanotował przechwyt, a Clarkson przymierzył zza łuku wyprowadzając Knicks na prowadzenie pierwszy raz od 1Q. Wtedy swoją grę zaczął Brunson, a świetne minuty z ławki zanotował Kolek. Czas upływał, a Spurs nie potrafili zbliżyć się do rozpędzonych Knickerbockers. W samej czwartej kwarcie Ostrogi trafili tylko 5 rzutów z gry na 19 prób! (26.3%). To nie mogło zmienić oblicza spotkania i koszykarze Nowego Jorku dowieźli zwycięstwo!

Końcowy wynik to 124:113. Tym samym New York Knicks zwyciężyli w trzecim z historii finale NBA Cup 2025! Poprzednio ten zaszczyt osiągnęli: Los Angeles Lakers (2023) oraz Milwaukee Bucks (2024). Z obowiązku dziennikarskiego warto dodać, że na parkiecie nie pojawił się Jeremy Sochan.

Box score:

NYK:

OG Anunoby: 28 PTS / 9 REB / 3 AST

Jalen Brunson: 25 PTS / 8 AST / 4 REB

SAS:

Stephon Castle: 15 PTS / 12 AST / 7 REB

Dylan Harper: 21 PTS / 7 REB