RZUTZA3.PL NBAHISTORIA-ZATOCZYLA-KOLO-GAME-6-ECF

Historia zatoczyła koło! - Game 6 ECF

01/06/2025 14:08
fot: Pacers Sports & Entertainment

2 czerwca 2000 roku, Indiana wygrała Game 6 przeciwko Knicks i awansowała do finałów NBA. Dwadzieścia pięć lat później, historia się powtórzyła. Po sześciomeczowej serii Pacers zapewnili sobie udział w Finale NBA 2025!

Indiana Pacers 125:108 New York KnicksStan serii: NYK(3) 2-4 IND (4)

Indiana Pacers 125:108 New York Knicks

Stan serii: NYK(3) 2-4 IND (4)

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył nie kto inny, jak lider NYK, Jalen Brunson. Obie ekipy zaczęły mecz od mocnej defensywy, choć Knicks mimo tego trafili na start 4/5 rzutów z gry. Wynik prezentował się 9:4. Wtedy to Indiana złapała noszenie we własnej hali i zanotowali serię 11:2 (w tym 3 trójki), która wyprowadziła ich na +4 po 5:30 gry w 1Q. Po przerwie na żądanie gra przyspieszyła. Niecałe 3 minuty później, po bloku Robinsona i dołożeniu celnego rzutu zza łuku Brunsona, Nowy Jork zdołał dogonić gospodarzy do stanu po 20. Na końcowy czas pierwszej kwarty wybiegli w większości rezerwowi, ale brakowało skuteczności. Stąd też po 12 minutach mieliśmy wynik 25:24 dla Indiany. Zwrócić uwagę warto, iż w 1Q Haliburton zdobył 0 punktów!Drugą kwartę otworzył trójką Siakam, jednak tym samym odpowiedział Shamet. Żadna z drużyn nie potrafiła urwać się tej drugiej, a wynik przeważnie oscylował w granicy jednego posiadania. Zmieniło się to po upływie ponad czterech minut, gdy po błędzie 24 sekund koszykarzy Knicks, za trzy trafił Haliburton (jego pierwsze punkty w meczu). Indiana prowadziła wówczas 39:33. W połowie kwarty mieliśmy dosyć kiepski do oglądania fragment, w którym obie drużyny co chwilę faulowały. Pacers dalej byli z przodu, jednak znowu na odległość jednej akcji. Do końca połowy graliśmy punkt za punkt. Równo z syreną trafił za dwa OG Anunoby, czym zmniejszył stratę Knicks. IND 58:54 NYK.

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył nie kto inny, jak lider NYK, Jalen Brunson. Obie ekipy zaczęły mecz od mocnej defensywy, choć Knicks mimo tego trafili na start 4/5 rzutów z gry. Wynik prezentował się 9:4. Wtedy to Indiana złapała noszenie we własnej hali i zanotowali serię 11:2 (w tym 3 trójki), która wyprowadziła ich na +4 po 5:30 gry w 1Q. Po przerwie na żądanie gra przyspieszyła. Niecałe 3 minuty później, po bloku Robinsona i dołożeniu celnego rzutu zza łuku Brunsona, Nowy Jork zdołał dogonić gospodarzy do stanu po 20. Na końcowy czas pierwszej kwarty wybiegli w większości rezerwowi, ale brakowało skuteczności. Stąd też po 12 minutach mieliśmy wynik 25:24 dla Indiany. Zwrócić uwagę warto, iż w 1Q Haliburton zdobył 0 punktów!

Drugą kwartę otworzył trójką Siakam, jednak tym samym odpowiedział Shamet. Żadna z drużyn nie potrafiła urwać się tej drugiej, a wynik przeważnie oscylował w granicy jednego posiadania. Zmieniło się to po upływie ponad czterech minut, gdy po błędzie 24 sekund koszykarzy Knicks, za trzy trafił Haliburton (jego pierwsze punkty w meczu). Indiana prowadziła wówczas 39:33. W połowie kwarty mieliśmy dosyć kiepski do oglądania fragment, w którym obie drużyny co chwilę faulowały. Pacers dalej byli z przodu, jednak znowu na odległość jednej akcji. Do końca połowy graliśmy punkt za punkt. Równo z syreną trafił za dwa OG Anunoby, czym zmniejszył stratę Knicks. IND 58:54 NYK.

fot: AP Photo/AJ Mast

Podobnie jak drugą, tak i trzecią kwartę celną trójką rozpoczął Siakam. Kolejną dołożył Nesmith, a Pacers po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na dwucyfrową przewagę. Do tego Indiana, podobnie jak momentami w pierwszej połowie, postawiła silną defensywę, co było utrapieniem Knicks. Gospodarze byli napędzeni przez straty Nowego Jorku, co przeradzało się w punkty zdobyte w kontrataku. Dodatkowo koszykarze Indy dalej utrzymywali procent zza łuku (8/15 w pierwszej połowie i 7/13 w 3Q). Po takiej właśnie serii 3 trójek (2x Bryant), Pacers wyszli na prowadzenie aż 15 oczkami w połowie kwarty. Po przerwie na żądanie dla Thibsa, Knickerbockers odgryźli się runem 8:0. To był jednak ostatni dobry akcent NYK, gdyż do końca 3Q prowadzenie gospodarzy ponownie wzrosło do 15 punktów. Przed decydującą częścią spotkanie mieliśmy na tablicy: IND 92:77 NYK.Na start kwarty Jarace Walker podkręcił mocno kostkę i nie wrócił już potem na parkiet. Natomiast sportowo dobrze tę część otworzyli koszykarze Knicks. Sześć oczek z rzędu w dwie minuty i mogliśmy przypuszczać, że będą tutaj jeszcze emocje. Nic bardziej mylnego, gdyż był to ostatni raz gdy ich strata była jednocyfrowa. Indiana prezentowała się bardzo dobrze w obronie, napędzając tym samym swoje szybkie ataki. Knicks zdobyli tylko 4 punkty z gry przez cztery minuty! Gra Pacers była prowadzona przez Haliburtona, który wyglądał zupełnie inaczej niż przez poprzednią fazę spotkania - pewny siebie i skuteczny. Przewaga gospodarzy w połowie kwarty wynosiła natomiast 14 oczek. 100 sekund potem zrobiło już się +19, po otwartej trójce Nembharda. Czas upływał bardzo szybko, a Knicks nie było stać na żaden zryw. Przeciętna obrona, bez energii, pogodzenie się z losem było aż nazbyt widoczne. Na 2:38 do końca, Toppin kończy wsadem wspaniały alley-oop, czym przypieczętowuje zwycięstwo Pacers. W tym momencie było +21. Końcowy wynik to 125:108 dla Indiany, finalisty NBA 2025.IND: Pascal Siakam: 31 PKT / 5 REB / 3 AST / 3 BLK Tyrese Haliburton: 24 PKT / 13 AST / 6 REB / 3 STLNYK: Karl-Anthony Towns: 22 PKT / 14 REB OG Anunoby: 24 PKT / 5 REB / 3 AST

Podobnie jak drugą, tak i trzecią kwartę celną trójką rozpoczął Siakam. Kolejną dołożył Nesmith, a Pacers po raz pierwszy w tym spotkaniu wyszli na dwucyfrową przewagę. Do tego Indiana, podobnie jak momentami w pierwszej połowie, postawiła silną defensywę, co było utrapieniem Knicks. Gospodarze byli napędzeni przez straty Nowego Jorku, co przeradzało się w punkty zdobyte w kontrataku. Dodatkowo koszykarze Indy dalej utrzymywali procent zza łuku (8/15 w pierwszej połowie i 7/13 w 3Q). Po takiej właśnie serii 3 trójek (2x Bryant), Pacers wyszli na prowadzenie aż 15 oczkami w połowie kwarty. Po przerwie na żądanie dla Thibsa, Knickerbockers odgryźli się runem 8:0. To był jednak ostatni dobry akcent NYK, gdyż do końca 3Q prowadzenie gospodarzy ponownie wzrosło do 15 punktów. Przed decydującą częścią spotkanie mieliśmy na tablicy: IND 92:77 NYK.

Na start kwarty Jarace Walker podkręcił mocno kostkę i nie wrócił już potem na parkiet. Natomiast sportowo dobrze tę część otworzyli koszykarze Knicks. Sześć oczek z rzędu w dwie minuty i mogliśmy przypuszczać, że będą tutaj jeszcze emocje. Nic bardziej mylnego, gdyż był to ostatni raz gdy ich strata była jednocyfrowa. Indiana prezentowała się bardzo dobrze w obronie, napędzając tym samym swoje szybkie ataki. Knicks zdobyli tylko 4 punkty z gry przez cztery minuty! Gra Pacers była prowadzona przez Haliburtona, który wyglądał zupełnie inaczej niż przez poprzednią fazę spotkania - pewny siebie i skuteczny. Przewaga gospodarzy w połowie kwarty wynosiła natomiast 14 oczek. 100 sekund potem zrobiło już się +19, po otwartej trójce Nembharda. Czas upływał bardzo szybko, a Knicks nie było stać na żaden zryw. Przeciętna obrona, bez energii, pogodzenie się z losem było aż nazbyt widoczne. Na 2:38 do końca, Toppin kończy wsadem wspaniały alley-oop, czym przypieczętowuje zwycięstwo Pacers. W tym momencie było +21. Końcowy wynik to 125:108 dla Indiany, finalisty NBA 2025.

IND: Pascal Siakam: 31 PKT / 5 REB / 3 AST / 3 BLK Tyrese Haliburton: 24 PKT / 13 AST / 6 REB / 3 STL

NYK: Karl-Anthony Towns: 22 PKT / 14 REB OG Anunoby: 24 PKT / 5 REB / 3 AST