RZUTZA3.PL NBAHOT-GAMES-2425-MINNESOTA-TIMBERWOLVES-VS-DALLAS-MAVERICKS
Hot Games 24/25: Minnesota Timberwolves vs Dallas Mavericks
30/10/2024 20:06
Minnesota Timberwolves 114:120 Dallas Mavericks
Minnesota Timberwolves 114:120 Dallas Mavericks
29 października dostaliśmy od NBA bardzo fajne starcie, dwóch mocnych drużyn z konferencji zachodniej. Było to takie same zestawienie, jakie mieliśmy finale Zachodu w ubiegłorocznych NBA Playoffs. Obie ekipy na starcie sezonu mają bilans 2-1, co sugerowały, że nie będzie to łatwe spotkanie dla nikogo. Jednak duże znaczenie miał tutaj kalendarz. Dla Dallas był to back-to-back, natomiast Timberwolves mieli aż trzy dni odpoczynku. Pierwsze piątki na galowo, bez zaskoczeń.MIN: M. Conley - A. Edwards - J. McDaniels - J. Randle - R. GobertDAL: K. Irving - L. Doncić - K. Thompson - PJ Washington - D. Gafford Rozpoczęcie meczu było dosyć interesujące. Oba zespoły w pierwszych akcjach starały się uruchomić swoich podkoszowych. I to się powiodło, z delikatnie lepszym skutkiem dla Mavericks. Dobrze w mecz się Gafford, który na starcie w trochę ponad cztery minuty uzbierał osiem oczek. Minnesota utrzymała się w bliskim kontakcie, głównie przez szybko przeprowadzane akcje, których koszykarze Mavs nie potrafili zatrzymać. Po kilku zmianach na parkiecie, do swoich repertuarów z wejściami pod tablice, i Timberwolves i Mavericks dołożyli kilka celnych trójek. Głównym aktorem pierwszych, a szczególnie gdy przejął spotkanie w końcówce kwarty, był Anthony Edwards, zdobywca 24 punktów, na skuteczności 8/10 z gry (6/8 zza łuku), co było jego najlepszym wynikiem w karierze w dowolnej kwarcie. Po 12 minutach było 34:26. Tuż po przerwie, po dosłownie dwóch akcjach, zobaczyliśmy smutny obrazek idącego Daniela Gafforda prosto do szatni. Na szczęście jak się potem okazało uraz nogi nie był poważny i wrócił on do gry. Jakby tego było mało, to drużyny zapomniały jak się gra w koszykówkę. Dużo niedokładnych podań czy to do rywala czy po prostu w aut. Brakowało płynności. Mimo tego, po trójce Reida Minnesota osiągnęła dwucyfrowe prowadzenie po nieco ponad 3 minutach drugiej kwarty. Jednak przewaga szybko wróciła do kilku punktów po dwóch kontratakach koszykarzy Dallas. I to był tylko początek, bo rozpędzeni Mavs wyszli na prowadzenie po upływie 07:30 w 2Q. Kluczem tego była solidna obrona oraz w dalszym ciągu granie pod kosz Wolves, na które gospodarze nie mieli żadnego pomysłu, jak to odmienić. Nie pomógł nawet Edwards, który po rekordowej pierwszej kwarcie, w tej drugiej nie zdobył ani jednego punktu! Tuż przed przerwą znów drżeliśmy o zdrowie, tym razem Doncicia, który też opuścił parkiet z bólem w prawej nodze. Syrena na przerwę wybrzmiały przy wyniku 59:61. Informacja najważniejsza, Luka wrócił do gry. I praktycznie z marszu dostał "technika" za mówienie pod nosem. Dallas poszli w ślady lidera i w drugą połowę nie weszli dobrze. Seria punktowa 10-0 dla Timberwolves zmusiła coacha Kidda do wzięcia przerwy. Okazało się to być idealnym pomysłem i po zaledwie dwóch minutach Mavs ponownie wyszli na prowadzenie, tym razem po ich runie 11-2. Zaraz po tym mogliśmy zobaczyć cudne podanie Doncicia, zresztą zobaczcie sami.
29 października dostaliśmy od NBA bardzo fajne starcie, dwóch mocnych drużyn z konferencji zachodniej. Było to takie same zestawienie, jakie mieliśmy finale Zachodu w ubiegłorocznych NBA Playoffs. Obie ekipy na starcie sezonu mają bilans 2-1, co sugerowały, że nie będzie to łatwe spotkanie dla nikogo. Jednak duże znaczenie miał tutaj kalendarz. Dla Dallas był to back-to-back, natomiast Timberwolves mieli aż trzy dni odpoczynku.
Pierwsze piątki na galowo, bez zaskoczeń.
MIN: M. Conley - A. Edwards - J. McDaniels - J. Randle - R. Gobert
DAL: K. Irving - L. Doncić - K. Thompson - PJ Washington - D. Gafford
Rozpoczęcie meczu było dosyć interesujące. Oba zespoły w pierwszych akcjach starały się uruchomić swoich podkoszowych. I to się powiodło, z delikatnie lepszym skutkiem dla Mavericks. Dobrze w mecz się Gafford, który na starcie w trochę ponad cztery minuty uzbierał osiem oczek. Minnesota utrzymała się w bliskim kontakcie, głównie przez szybko przeprowadzane akcje, których koszykarze Mavs nie potrafili zatrzymać. Po kilku zmianach na parkiecie, do swoich repertuarów z wejściami pod tablice, i Timberwolves i Mavericks dołożyli kilka celnych trójek. Głównym aktorem pierwszych, a szczególnie gdy przejął spotkanie w końcówce kwarty, był Anthony Edwards, zdobywca 24 punktów, na skuteczności 8/10 z gry (6/8 zza łuku), co było jego najlepszym wynikiem w karierze w dowolnej kwarcie. Po 12 minutach było 34:26.
Tuż po przerwie, po dosłownie dwóch akcjach, zobaczyliśmy smutny obrazek idącego Daniela Gafforda prosto do szatni. Na szczęście jak się potem okazało uraz nogi nie był poważny i wrócił on do gry. Jakby tego było mało, to drużyny zapomniały jak się gra w koszykówkę. Dużo niedokładnych podań czy to do rywala czy po prostu w aut. Brakowało płynności. Mimo tego, po trójce Reida Minnesota osiągnęła dwucyfrowe prowadzenie po nieco ponad 3 minutach drugiej kwarty. Jednak przewaga szybko wróciła do kilku punktów po dwóch kontratakach koszykarzy Dallas. I to był tylko początek, bo rozpędzeni Mavs wyszli na prowadzenie po upływie 07:30 w 2Q. Kluczem tego była solidna obrona oraz w dalszym ciągu granie pod kosz Wolves, na które gospodarze nie mieli żadnego pomysłu, jak to odmienić. Nie pomógł nawet Edwards, który po rekordowej pierwszej kwarcie, w tej drugiej nie zdobył ani jednego punktu! Tuż przed przerwą znów drżeliśmy o zdrowie, tym razem Doncicia, który też opuścił parkiet z bólem w prawej nodze. Syrena na przerwę wybrzmiały przy wyniku 59:61.
Informacja najważniejsza, Luka wrócił do gry. I praktycznie z marszu dostał "technika" za mówienie pod nosem. Dallas poszli w ślady lidera i w drugą połowę nie weszli dobrze. Seria punktowa 10-0 dla Timberwolves zmusiła coacha Kidda do wzięcia przerwy. Okazało się to być idealnym pomysłem i po zaledwie dwóch minutach Mavs ponownie wyszli na prowadzenie, tym razem po ich runie 11-2. Zaraz po tym mogliśmy zobaczyć cudne podanie Doncicia, zresztą zobaczcie sami.
Końcówka 3 kwarty to popis w wykonaniu Irvinga, który w minutę zdobył 8 punktów, czym zwiększył prowadzenia Dallas do 11 punktów. Na decydującą cześć spotkania wchodziliśmy z wynikiem 82:93. Minnesota czwartą kwartę zaczęła bardzo agresywnie. Wymuszali faule, przyspieszali grę. Natomiast los Mavs w swoje ręcę wziął Luka Doncić i Kyrie Irving. Żadna akcja nie mogła się odbyć bez ich udziału. Timberwolves gonili wynik, celnie rzucając za trzy, gdzie swój moment miał też Alexander-Walker (8 punktów w 4Q plus dobra gra w defensywie). Dallas nie poddawali się mimo zdecydowanie wyższego tempa, w jakim swoje akcje rozgrywali gospodarze. Przewaga Mavs jednak zmalała zaledwie do jednego posiadania na trzy minuty przed końcem. W końcówce panował duży chaos. Przy 109:114 na 01:30 do końca, najpierw cały sztab i zawodnicy Minny domagali się faulu w ataku, by kilka sekund potem sędzowie nie odgwizdali wyjścia na aut z piłką PJ Washingtona. Po tym wszystkim, Luka odpalił trójkę praktycznie z logo i dał wytchnienie Dallas. Leśne Wilki nie były w stanie odrobić ośmiopunktowej straty w minutę, co przełożyło się na trzecie zwycięstwo w sezonie dla Mavs. Mecz był bardzo ciekawy i wyrównany do samego końca. Obie drużyny rzucały na podobnej skuteczności: Minnesota 50.6% z gry, 48,7% za trzy; Dallas 48.4% z gry, 41% za trzy. Podobnie rzucały z linii rzutów osobistych czy zebrały podobną liczbę piłek. Duża różnice widać jednak w stratach, gdzie Mavs zanotowali ich zaledwie 9, a Timberwolves aż dwukrotnie więcej bo 20. Po tychże startach Dallas zdobyło 25 punktów, do ledwie 5 Minny.MIN:Edwards: 37 PTS / 6 REB / 3 ASTRandle: 20 PTS / 7 REB / 7 ASTDAL:Irving: 35 PTS / 5 AST / 4 REBDoncić: 24 PTS / 8 REB / 8 AST
Końcówka 3 kwarty to popis w wykonaniu Irvinga, który w minutę zdobył 8 punktów, czym zwiększył prowadzenia Dallas do 11 punktów. Na decydującą cześć spotkania wchodziliśmy z wynikiem 82:93.
Minnesota czwartą kwartę zaczęła bardzo agresywnie. Wymuszali faule, przyspieszali grę. Natomiast los Mavs w swoje ręcę wziął Luka Doncić i Kyrie Irving. Żadna akcja nie mogła się odbyć bez ich udziału. Timberwolves gonili wynik, celnie rzucając za trzy, gdzie swój moment miał też Alexander-Walker (8 punktów w 4Q plus dobra gra w defensywie). Dallas nie poddawali się mimo zdecydowanie wyższego tempa, w jakim swoje akcje rozgrywali gospodarze. Przewaga Mavs jednak zmalała zaledwie do jednego posiadania na trzy minuty przed końcem. W końcówce panował duży chaos. Przy 109:114 na 01:30 do końca, najpierw cały sztab i zawodnicy Minny domagali się faulu w ataku, by kilka sekund potem sędzowie nie odgwizdali wyjścia na aut z piłką PJ Washingtona. Po tym wszystkim, Luka odpalił trójkę praktycznie z logo i dał wytchnienie Dallas. Leśne Wilki nie były w stanie odrobić ośmiopunktowej straty w minutę, co przełożyło się na trzecie zwycięstwo w sezonie dla Mavs.
Mecz był bardzo ciekawy i wyrównany do samego końca. Obie drużyny rzucały na podobnej skuteczności: Minnesota 50.6% z gry, 48,7% za trzy; Dallas 48.4% z gry, 41% za trzy. Podobnie rzucały z linii rzutów osobistych czy zebrały podobną liczbę piłek. Duża różnice widać jednak w stratach, gdzie Mavs zanotowali ich zaledwie 9, a Timberwolves aż dwukrotnie więcej bo 20. Po tychże startach Dallas zdobyło 25 punktów, do ledwie 5 Minny.
MIN:
Edwards: 37 PTS / 6 REB / 3 AST
Randle: 20 PTS / 7 REB / 7 AST
DAL:
Irving: 35 PTS / 5 AST / 4 REB
Doncić: 24 PTS / 8 REB / 8 AST