RZUTZA3.PL NBAHOT-GAMES-2425-ORLANDO-MAGIC-VS-CHARLOTTE-HORNETS
Hot Games 24/25: Orlando Magic vs Charlotte Hornets
13/11/2024 18:53
Orlando Magic 114:89 Charlotte Hornets
Orlando Magic 114:89 Charlotte Hornets
Po kilkudniowej przerwie wracamy z cyklem Hot Games. Tym razem okazja była idealna, iż tej nocy zainaugurowaliśmy NBA Cup. Wybrałem sobie nieoczywisty, ale intrygujący mecz w grupie A na Wschodzie pomiędzy Magic a Hornets. Obie drużyny mocno przystąpiły do spotkania przetrzebione kontuzjami. Po stronie gospodarzy, czyli Magic zabrakło największej gwiazdy, Paolo Banchero czy Cartera Jr. Za to w Charlotte nie mogliśmy zaobserwować aż 6 zawodników, między innymi: Tre Manna czy Milesa Bridgesa. Pierwsze piątki:ORL: J. Suggs - KCP - F. Wagner - T. Da Silva - G. BitadzeCHA: L. Ball - B. Miller - J. Green - G. Williams - T. Gibson Orlando wygrało rozpoczęcie za pomocą Bitadze i od razu w pierwszej akcji, skutecznym rzutem za dwa punkty, z miejscowymi fanami przywitał się Franz Wagner. Na obecność lidera Szerszeni nie musieliśmy długo czekać, gdyż LaMelo po kilku chwilach trafił celnie dwie trójki. Na tym nie skończyło się trafianie zza łuku w pierwszych minutach. Dwie dobre akcje w defensywie Magic, dwa przechwyty, zakończone dwiema trójkami Suggsa wyprowadziły Orlando na prowadzenie przy pierwszej przerwie na żadanie (po 3 minutach gry). Kolejne minuty były raczej pokazem dosyć prostej koszykówki. Charlotte nie potrafiło przeciwstawić się w obronie, przeciwko rozpędzonym Magic, którzy wypracowywali sobie raz za razem otwarte rzuty. Ich powodem były wejścia pod kosz, które wymuszały pomoc, przez co bardzo skuteczne były odegrania na obwód. Natomiast Hornets w ataku byli zdani na Balla, który forsował rzuty, ale z dobrym skutkiem. Trafił on więcej rzutów z gry - 6, w porównaniu do reszty jego kolegów - 5. Pierwsza kwarta za nami, a na tablicy wynik wynosił 31:29 dla Orlando. Najważniejszym wydarzeniem na starcie 2Q był problem Suggsa z prawą nogą. Zszedł on do szati jednak jak się potem okazało, był to tylko strach i wszystko było w porządku. Szerszenie mieli natomiast olbrzymi problem z punktowaniem. Zdobyli on ledwie 6 punktów (wszystkie Miller) w 8 minut, popełniając przy tym aż 9 strat. Magicy grali dalej swoją grę z dużą ilością podań, zbiegnięć czy po prostu dając grać swoje akcje Wagnerowi. Choć pudłowali oni fatalnie za trzy (2/12 w 2Q), przez fatalną kwartę Hornets, byli w stanie odskoczyć Charlotte na 11 punktów do przerwy z wynikiem 58:47. Ciekawostką jest to, iż F. Wagner oraz LaMelo Ball zdobyli po 23 punkty w pierwszych 24 minutach. Trzecią kwartę zaczęliśmy od szybkiej serii 8:2 na korzyść koszykarzy Charlotte. Jak to jednak bywa w NBA, po serii jednego zespołu, następuje odpowiedź drugiego. Tak też się stało i tym razem, gdy Magic zrobili run 7:0. W trakcie 3Q mogliśmy zobaczyć efektowny wsad drugoroczniaka na kontrakcie two-way, Moussy Diabate.
Po kilkudniowej przerwie wracamy z cyklem Hot Games. Tym razem okazja była idealna, iż tej nocy zainaugurowaliśmy NBA Cup. Wybrałem sobie nieoczywisty, ale intrygujący mecz w grupie A na Wschodzie pomiędzy Magic a Hornets.
Obie drużyny mocno przystąpiły do spotkania przetrzebione kontuzjami. Po stronie gospodarzy, czyli Magic zabrakło największej gwiazdy, Paolo Banchero czy Cartera Jr. Za to w Charlotte nie mogliśmy zaobserwować aż 6 zawodników, między innymi: Tre Manna czy Milesa Bridgesa. Pierwsze piątki:
ORL: J. Suggs - KCP - F. Wagner - T. Da Silva - G. Bitadze
CHA: L. Ball - B. Miller - J. Green - G. Williams - T. Gibson
Orlando wygrało rozpoczęcie za pomocą Bitadze i od razu w pierwszej akcji, skutecznym rzutem za dwa punkty, z miejscowymi fanami przywitał się Franz Wagner. Na obecność lidera Szerszeni nie musieliśmy długo czekać, gdyż LaMelo po kilku chwilach trafił celnie dwie trójki. Na tym nie skończyło się trafianie zza łuku w pierwszych minutach. Dwie dobre akcje w defensywie Magic, dwa przechwyty, zakończone dwiema trójkami Suggsa wyprowadziły Orlando na prowadzenie przy pierwszej przerwie na żadanie (po 3 minutach gry). Kolejne minuty były raczej pokazem dosyć prostej koszykówki. Charlotte nie potrafiło przeciwstawić się w obronie, przeciwko rozpędzonym Magic, którzy wypracowywali sobie raz za razem otwarte rzuty. Ich powodem były wejścia pod kosz, które wymuszały pomoc, przez co bardzo skuteczne były odegrania na obwód. Natomiast Hornets w ataku byli zdani na Balla, który forsował rzuty, ale z dobrym skutkiem. Trafił on więcej rzutów z gry - 6, w porównaniu do reszty jego kolegów - 5. Pierwsza kwarta za nami, a na tablicy wynik wynosił 31:29 dla Orlando.
Najważniejszym wydarzeniem na starcie 2Q był problem Suggsa z prawą nogą. Zszedł on do szati jednak jak się potem okazało, był to tylko strach i wszystko było w porządku. Szerszenie mieli natomiast olbrzymi problem z punktowaniem. Zdobyli on ledwie 6 punktów (wszystkie Miller) w 8 minut, popełniając przy tym aż 9 strat. Magicy grali dalej swoją grę z dużą ilością podań, zbiegnięć czy po prostu dając grać swoje akcje Wagnerowi. Choć pudłowali oni fatalnie za trzy (2/12 w 2Q), przez fatalną kwartę Hornets, byli w stanie odskoczyć Charlotte na 11 punktów do przerwy z wynikiem 58:47. Ciekawostką jest to, iż F. Wagner oraz LaMelo Ball zdobyli po 23 punkty w pierwszych 24 minutach.
Trzecią kwartę zaczęliśmy od szybkiej serii 8:2 na korzyść koszykarzy Charlotte. Jak to jednak bywa w NBA, po serii jednego zespołu, następuje odpowiedź drugiego. Tak też się stało i tym razem, gdy Magic zrobili run 7:0. W trakcie 3Q mogliśmy zobaczyć efektowny wsad drugoroczniaka na kontrakcie two-way, Moussy Diabate.
Jednak po tym efektownym dunku, całe starania Hornets legły w gruzach. W końcówce 3Q po raz kolejny przydarzył im się okres fatalnej gry w ataku, co skutkowało zaledwie 2 punktami w blisko 5 minut. W tym samym czasie Orlando zdobyło ich 17, co dało nam wynik 89:66 po 36 minutach. Czwarta kwarta nie była zbyt interesująca szybka seria 9:2 dla Magic w pierwszych czterech minutach kwarty zamknęła spotkanie. Było to najwyższe prowadzenie w tym meczu, wynoszące 30 punktów. Do końca nie wydarzyło się nic szczególnego, a mecz dokańczali koszykarze z głębokiej rotacji. 89 punktów zdobyte przez Szerzenie w tym spotkaniu to ich najsłabszy wynik ofensywny w tym sezonie. Dużą bolączką tego zespołu jest słaba i dziurawa obrona, która pozwoliła dziś na bardzo dużo gospodarzom. Magic, mimo iż sami mieli problem ze skutecznością, to wiele razy mieli dobrze wypracowane pozycje rzutowe. Mały minusik ode mnie na konto Orlando jest taki, że pod nieobecność Banchero, liczę na trochę więcej od innych koszykarze, wyłączając F. Wagnera i Suggsa.ORL:F. Wagner: 32 PTS / 8 REB / 5 AST / 3 STLSuggs: 17 PTS / 4 REB / 4 ASTCHA:Ball: 35 PTS / 7 AST / 5 REBDiabate: 12 PTS / 15 REB / 3 BLK
Jednak po tym efektownym dunku, całe starania Hornets legły w gruzach. W końcówce 3Q po raz kolejny przydarzył im się okres fatalnej gry w ataku, co skutkowało zaledwie 2 punktami w blisko 5 minut. W tym samym czasie Orlando zdobyło ich 17, co dało nam wynik 89:66 po 36 minutach.
Czwarta kwarta nie była zbyt interesująca szybka seria 9:2 dla Magic w pierwszych czterech minutach kwarty zamknęła spotkanie. Było to najwyższe prowadzenie w tym meczu, wynoszące 30 punktów. Do końca nie wydarzyło się nic szczególnego, a mecz dokańczali koszykarze z głębokiej rotacji.
89 punktów zdobyte przez Szerzenie w tym spotkaniu to ich najsłabszy wynik ofensywny w tym sezonie. Dużą bolączką tego zespołu jest słaba i dziurawa obrona, która pozwoliła dziś na bardzo dużo gospodarzom. Magic, mimo iż sami mieli problem ze skutecznością, to wiele razy mieli dobrze wypracowane pozycje rzutowe. Mały minusik ode mnie na konto Orlando jest taki, że pod nieobecność Banchero, liczę na trochę więcej od innych koszykarze, wyłączając F. Wagnera i Suggsa.
ORL:
F. Wagner: 32 PTS / 8 REB / 5 AST / 3 STL
Suggs: 17 PTS / 4 REB / 4 AST
CHA:
Ball: 35 PTS / 7 AST / 5 REB
Diabate: 12 PTS / 15 REB / 3 BLK