RZUTZA3.PL NBAHOT-GAMES-2425-SAN-ANTONIO-SPURS-VS-MILWAUKEE-BUCKS

Hot Games 24/25 - San Antonio Spurs vs Milwaukee Bucks

01/02/2025 14:48
Scott Wachter-Imagn Images

W nocy z 31.01.25 na 01.02.25 o godzinie 2:00 czasu polskiego rozpoczęło się spotkanie pomiędzy czwartą drużyną wschodu – Milwaukee Bucks, oraz dwunastą drużyną zachodu – San Antonio Spurs. Spotkanie to niosło ze sobą wiele narracji, a także dobrej koszykówki. Rozmaita ilość gwiazd na jednym parkiecie już zapowiadała bardzo ciekawe spotkanie. Chris Paul, Victor Wembanyama, Giannis Antetokunmpo a także nasz polski akcent w postaci Jeremy’ego Sochana to już wystarczająco, aby mecz był ciekawy.

1 Kwarta - 35:35

1 Kwarta - 35:35

Pierwsza ćwiartka spotkania w San Antonio rozpoczęła się w obliczu eksplozywnej gry graczy Spurs na obwodzie. Chris Paul wraz ze Stephonem Castle’m grali klasyczne drive and kick wykorzystując znakomite narzędzia jakie mieli na obwodzie – Keldona Johnsona, Harrisona Barnesa czy Victora Wembanyame, często jednak sami kończyli akcję rzutami za 3, lub efektownymi layupami. Obrona Bucks wydawała się tu bezradna, co niespecjalnie powinno dziwić widza, ponieważ obrona to zdecydowanie pięta achillesowa tej drużyny. Gdy wynik odjechał do 21-13 dla San Antonio, to jednak Giannis Antetokounmpo powziął sprawy w swoje ręce, przejmując rozegranie od Damiana Lillarda i wjeżdżając w strefę podkoszową w swoim – „freak’owym” stylu, co przyniosło mu aż 15 punktów w samej pierwszej kwarcie. Finalnie to jego współpraca ze starym kolegą – Khrisem Middletonem sprawiła, że Bucks udało się wyrównać i zakończyć kwartę wynikiem 35:35.

2 Kwarta – 35:36

2 Kwarta – 35:36

Druga kwarta rozpoczęła się dosyć wyrównanie dla obydwu drużyn. Wymieniały się one ciosami raz po raz, co było na rękę przede wszystkim Milwaukee Bucks, których to główna gwiazda na początku kwarty odpoczywała. Problemy w spotkaniu miał jednak niestety Jeremy Sochan, którego konfrontacja z Giannisem Antetokounmpo oraz Damianem Lillardem przyniosła aż 3 faule na początku drugiej kwarty, co pozbawiło go niejako możliwości dalszej gry w pierwszej połowie. Damian Lillard na rozegraniu nieco spowolnił grę Bucks i szukał gry na zasłonach, choć bardzo często zmuszany był oddawać piłkę przez rewelacyjną grę Stephona Castle’a oraz Tre Jonesa w obronie man to man. To właśnie przez tych dwóch graczy San Antonio Spurs szukało gry w drugiej kwarcie, co przynosiło pożądane efekty. Punktował jednak przede wszystkim Keldon Johnson, który wydawał się nie do powstrzymania zarówno pod koszem jak i na obwodzie, osiągając aż 7 punktów w drugiej kwarcie. Po powrocie Giannisa Antetokounmpo oraz Victora Wembanyamy na parkiet gra ewidentnie przyspieszyła i przeniosła się pod kosz, albowiem to ci dwaj zawodnicy wiedli prym przez pozostałą resztę kwarty.

3 Kwarta – 45:30

3 Kwarta – 45:30

Kolejna odsłona spotkania we Frost Bank Center to przede wszystkim zagrania drive and kick oraz rzuty po zasłonach od obu drużyn. W taki sposób punkty zdobywał Chris Paul, Taurean Prince, Stephon Castle czy Harrison Barnes, a wreszcie i Damian Lillard który zaczął częściej przejmować inicjatywę w scoringu. Nie sposób jednak mówić o scoringu bez wymieniania nazwisk Antetokounmpo oraz Wembanyama, bo to ci dwaj zawodnicy przejęli tej kwartę w jej połowie, chociaż to Wemby częściej oddawał piłkę i dawał zdobywać punkty kolegom, podczas gdy Giannis polegał raczej na sobie. Z początku przynosiło to wymierne rezultaty, ale przegrało z drużynową koszykówką, która już nieco lepiej przygotowana na drive’y Giannisa częściej przymuszała go do odegrania piłki na obwód, skąd zawodnicy Bucks byli bardzo niecelni. 30% celności za 3 do 53% w wykonaniu San Antonio Spurs musiało zaważyć o liczbach, bowiem w konkursie kickowania piłki na obwód, jakim stał się ten mecz w trzeciej kwarcie San Antonio Spurs wypadli znacznie lepiej. Różnicą 15-stu punktów zakończyła się kwarta trzecia, a Giannis i ekipa zmuszeni gonić wynik musieli wymyślić sposób na powstrzymanie rozhulanej ofensywy Spurs.

4 Kwarta – 29:17

4 Kwarta – 29:17

Wchodząc w ostatnią kwartę z wynikiem 115:101 goście nieco inaczej podeszli do gry w ofensywie, jednak częściej zaczynając akcję od gry na zasłonach i wymian podań na obwodzie co prowadziło do niekrytych rzutów zza łuku które wypadły fatalnie. 1/9 za 3 w czwartej kwarcie to katastrofalny wynik który nie dość, że uniemożliwił Bucks dogonienie rywali, to uwidocznił jeden z ich największych problemów kadrowych, czyli zależność od dyspozycji bardzo niestabilnych graczy na obwodzie. San Antonio Spurs natomiast – po „profesorsku”, w dalszym ciągu kontynuowało swoją dynamiczną grę opierającą się na systemie drive and kick, odskakując wynikiem już tak daleko, że Bucks postanowili zdjąć swoich najlepszych graczy i dać pograć tym, którzy tego czasu dostają już i tak mało. San Antonio Spurs zwyciężyli wynikiem 144-118, a więc sprezentowali lokalnym fanom blow out na zwycięzcach tegorocznej edycji NBA Cup.

Podsumowanie

Podsumowanie

Na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim cała drużyna San Antonio Spurs, która w obliczu gry przeciwko niesamowicie doświadczonym przeciwnikom z Giannisem Antetokounmpo na pokładzie pokazała się naprawdę nieźle wykonując swój skrupulatnie swój gameplan. Przede wszystkim wskazywałbym tu na Stephona Castle’a, który jako pierwszoroczniak rozegrał naprawdę dobre zawody kończąc mecz z wynikiem 20stu punktów. Słaby mecz natomiast rozegrał Jeremy Sochan, który ostatnio nie najlepiej odnajduje się w drużynie Mitcha Johnsona w której to został zepchnięty na drugi plan wchodząc z ławki. Jeśli chodzi o Milwaukee Bucks to po raz kolejny przegrali ze swoimi demonami niestabilności, oraz polegania na zadaniowcach którzy zwyczajnie nie są na tyle dobrzy, aby można było na nich polegać tak jak to robią np. OKC Thunder.

Naszą nagrodę MVP za ten mecz otrzymać jednak musi główny bohater tego spotkania w drużynie gospodarzy – Victor Wembanyama. Jego praca w defensywie, „gra na nosie” Giannisowi Antetokounmpo a także znakomita gra w ofensywie, gdzie pracował zarówno pod koszem jak i na obwodzie (rzucając aż 5/11 za 3) bezpośrednio rzutowały na zwycięstwie Spurs.