RZUTZA3.PL NBAINDIANA-ZACHWYCA-GAME-1-NBA-FINALS-2025

Indiana zachwyca! GAME 1 - NBA FINALS 2025

06/06/2025 19:32
fot: Getty Images

Ależ dostaliśmy mecz na otwarcie tegorocznych finałów! Od samego początku sporo się działo. A mianowicie zaskoczył Mark Daigneault, wstawiając do wyjściowej piątki Casona Wallace'a, zamiast Isaiah Hartensteina. Zmiana miała charakter taktyczny.

Oklahoma wygrała jump-ball, lecz w pierwszej akcji nie trafił zza łuku Dort. W odpowiedzi również za trzy pomylił się Turner, a pierwsze punkty w spotkaniu zdobył SGA wejściem pod kosz. Indiana miała od startu problem z pokonaniem zasieków obrony Thunder, która zmusza ich do grania długu. To sprawiło, że Pacers pierwszy punkt (celny osobisty) zanotowali dopiero po upływie dwóch i pół minuty. Po blisko pięciu, goście dogonili w końcu z wynikiem i było po 10. Druga cześć kwarty zdecydowanie przebiegała pod dyktando Oklahomy. Wymusili oni aż łącznie 9 strat gości w 1Q oraz swoją defensywą zamurowali obręcz. Atak Indiany nie funkcjonował, brakowało w nim płynności czy to chęci wejścia w pomalowane. Po kolejnych punktach Shai'a (12 w 1Q), na minutę do końca OKC zwiększyli prowadzenie do 10 oczek. Dzięki zrywowi TJ McConnella, Pacers zmniejszyli stratę po pierwszej kwarcie do -9, a na tablicy mieliśmy wynik 29:20.

Drugie 12 minut zainaugurowali goście, a Toppin dołożył trzy punkty z rogu. Oba zespoły w pierwszych minutach dopisały do swoich kont kilka oczek, lecz różnica dalej oscylowała w okolicach 10. W połowie kwarty natomiast ponownie zobaczyliśmy dosyć nieskuteczną grę w wykonaniu tak Thunder, jak i Pacers. Indiana na chwilę zdołała dogonić rywali na ledwie 4 punkty, jednak Oklahoma odpowiedziała zdecydowanie. Po dwóch kolejnych rzutach zza łuku Dorta zrobiło się znowu +10 dla OKC na nieco ponad 4 minuty przed przerwą. Na koniec kwarty oba zespoły urządziły sobie strzelaninę za trzy punkty. Nie zmieniło to jednak wyniku, a po 24 minutach gry mieliśmy wynik 57:45 dla Oklahomy. Indiana popełniła aż 19 strat w tej połowie (najwięcej w sezonie), dla porównania OKC tylko 4.

fot: Jesse D. Garrabrant/Getty Images

Trzecią kwartę otworzył Gilgeous-Alexander trafiając z półdystansu, a Thunder osiągnęli najwyższe, czternastopunktowe prowadzenie. Na starcie trzeciej odsłony oglądaliśmy typową grę kosz za kosz, a obie drużyny trafiały większość swoich rzutów. Oklahoma swoją skuteczność budowała na grze przeciwko Haliburtonowi. Natomiast Pacers wyraźnie przyśpieszyli, a wszystko to wykańczał Siakam. Ten stan utrzymywał się praktycznie przez większość 3Q, stała również była różnica, która utrzymywała się na poziomie 10 punktów. Sytuacja zmieniła się dopiero na 84 sekund przed końcem kwarty, gdy po punktach Mathurina z linii osobistych, Indiana zmniejszyła stratę do jednej cyfry, do 9 oczek. Po 36 minutach było 85:76 dla OKC.Na ostatnią kwartę zdecydowanie bardziej zmotywowani wyszli gospodarze. Po stu sekundach oraz serii 9:3 (bez udziało Shai'a), Oklahoma prowadziła już 15 punktami. To jednak nie podłamało Pacers. Akcja 2+1, cztery trójki i run 15:2 błyskawicznie zniwelował stratę Indy do 4 oczek, na nieco ponad 6 minut do końca. To zdecydowanie sprawiło, że mecz wszedł w stan clutch. Po chwili różnica jednak znowu wynosiła 9 punktów, po dobrej grze w ataku SGA oraz Jalena Williamsa. Było 108:102 dla OKC i zostało mniej niż 3 minuty do końca spotkania. Trójkę dorzucił Nesmith i Pacers zaczęli odrabiać straty. Wybronili następną akcję gospodarzy i sami odpowiedzieli zza łuku, tym razem Nembhard. 2 minuty do końca i 3 oczka różnicy. Dort mógł dać Thunder bezpieczną przewagę, jednak spudłował za trzy. Wrócił jednak do obrony, zablokował Nesmitha, a Shai dołożył punkty spod kosza. Zostało 90 sekund, a Indiana była -5. Dwa osobiste trafił Nembhard, Siakam zablokował akcję OKC, zebrał piłkę w ofensywie i rzucił celnie. Tym sposobem na 49 sekund do końca było już 110:109 dla Oklahomy. W kolejnej akcji trudnym rzutem popisał się Jalen Williams, jednak piłka nie wpadła do kosza. Wallace powalczył do końca i dzięki jego poświęceniu na parkiecie, Thunder zdobyli kolejne posiadanie na 22 sekundy przed końcową syreną, jednak tylko 14 sekund było do ich dyspozycji. Shai wziął piłkę w swoje ręcę, jednak również spudłował z półdystansu. Po zbiórce ostatnią akcję mieli dla siebie koszykarze Indiany. Piłkę dostał Haliburton i trafił "długą dwójkę" na zwycięstwo! Oklahomie zostało 0,3 sekundy, jednak nie wydarzył się cud, i Pacers spokojnie wybronili wrzutkę pod obręcz. Końcowy wynik: Oklahoma City Thunder 110:111 Indiana Pacers.Indiana goniła, goniła i na samym końcu przegoniła OKC. Była to jedyna zmiana prowadzenia w tym spotkaniu, ale w jak ważnym jego momencie. Na pewno pomogła im świetna dyspozycja w rzutach trzypunktowych - 46,2% (OKC - 36,7%). Do tego 6 koszykarzy zdobyło dwucyfrówkę jeśli chodzi o punkty. Oklahomie nie pomógł fakt iż 38 punktów SGA, to trzeci najwyższy wynik punktowy debiutanta w Game 1 Finałów. Ciekawostką z tego meczu jest fakt, iż Thunder zanotowali więcej przechwytów - 14, niż asyst - 13.

Trzecią kwartę otworzył Gilgeous-Alexander trafiając z półdystansu, a Thunder osiągnęli najwyższe, czternastopunktowe prowadzenie. Na starcie trzeciej odsłony oglądaliśmy typową grę kosz za kosz, a obie drużyny trafiały większość swoich rzutów. Oklahoma swoją skuteczność budowała na grze przeciwko Haliburtonowi. Natomiast Pacers wyraźnie przyśpieszyli, a wszystko to wykańczał Siakam. Ten stan utrzymywał się praktycznie przez większość 3Q, stała również była różnica, która utrzymywała się na poziomie 10 punktów. Sytuacja zmieniła się dopiero na 84 sekund przed końcem kwarty, gdy po punktach Mathurina z linii osobistych, Indiana zmniejszyła stratę do jednej cyfry, do 9 oczek. Po 36 minutach było 85:76 dla OKC.

Na ostatnią kwartę zdecydowanie bardziej zmotywowani wyszli gospodarze. Po stu sekundach oraz serii 9:3 (bez udziało Shai'a), Oklahoma prowadziła już 15 punktami. To jednak nie podłamało Pacers. Akcja 2+1, cztery trójki i run 15:2 błyskawicznie zniwelował stratę Indy do 4 oczek, na nieco ponad 6 minut do końca. To zdecydowanie sprawiło, że mecz wszedł w stan clutch. Po chwili różnica jednak znowu wynosiła 9 punktów, po dobrej grze w ataku SGA oraz Jalena Williamsa. Było 108:102 dla OKC i zostało mniej niż 3 minuty do końca spotkania. Trójkę dorzucił Nesmith i Pacers zaczęli odrabiać straty. Wybronili następną akcję gospodarzy i sami odpowiedzieli zza łuku, tym razem Nembhard. 2 minuty do końca i 3 oczka różnicy. Dort mógł dać Thunder bezpieczną przewagę, jednak spudłował za trzy. Wrócił jednak do obrony, zablokował Nesmitha, a Shai dołożył punkty spod kosza. Zostało 90 sekund, a Indiana była -5. Dwa osobiste trafił Nembhard, Siakam zablokował akcję OKC, zebrał piłkę w ofensywie i rzucił celnie. Tym sposobem na 49 sekund do końca było już 110:109 dla Oklahomy. W kolejnej akcji trudnym rzutem popisał się Jalen Williams, jednak piłka nie wpadła do kosza. Wallace powalczył do końca i dzięki jego poświęceniu na parkiecie, Thunder zdobyli kolejne posiadanie na 22 sekundy przed końcową syreną, jednak tylko 14 sekund było do ich dyspozycji. Shai wziął piłkę w swoje ręcę, jednak również spudłował z półdystansu. Po zbiórce ostatnią akcję mieli dla siebie koszykarze Indiany. Piłkę dostał Haliburton i trafił "długą dwójkę" na zwycięstwo! Oklahomie zostało 0,3 sekundy, jednak nie wydarzył się cud, i Pacers spokojnie wybronili wrzutkę pod obręcz. Końcowy wynik: Oklahoma City Thunder 110:111 Indiana Pacers.

Indiana goniła, goniła i na samym końcu przegoniła OKC. Była to jedyna zmiana prowadzenia w tym spotkaniu, ale w jak ważnym jego momencie. Na pewno pomogła im świetna dyspozycja w rzutach trzypunktowych - 46,2% (OKC - 36,7%). Do tego 6 koszykarzy zdobyło dwucyfrówkę jeśli chodzi o punkty. Oklahomie nie pomógł fakt iż 38 punktów SGA, to trzeci najwyższy wynik punktowy debiutanta w Game 1 Finałów. Ciekawostką z tego meczu jest fakt, iż Thunder zanotowali więcej przechwytów - 14, niż asyst - 13.

fot: Nate Billings

OKC: Shai Gilgeous-Alexander: 38 PTS / 5 REB / 3 AST / 3 STL Luguentz Dort: 15 PTS (5/9 3P) / 4 REB / 4 STL Jalen Williams: 17 PTS / 6 AST / 4 REBIND: Pascal Siakam: 19 PTS / 10 REB / 3 AST Tyrese Haliburton: 14 PTS / 10 REB / 6 AST Obi Toppin: 17 PTS / 5 REB

OKC: Shai Gilgeous-Alexander: 38 PTS / 5 REB / 3 AST / 3 STL Luguentz Dort: 15 PTS (5/9 3P) / 4 REB / 4 STL Jalen Williams: 17 PTS / 6 AST / 4 REB

IND: Pascal Siakam: 19 PTS / 10 REB / 3 AST Tyrese Haliburton: 14 PTS / 10 REB / 6 AST Obi Toppin: 17 PTS / 5 REB