RZUTZA3.PL NBAKARLANTHONY-TOWNS-CZYLI-JAK-JEDEN-Z-NAJGORSZYCH-OBRONCOW-W-LIDZE-STAL-SIE-PLAYOFF-RISEREM
Karl-Anthony Towns, czyli jak jeden z najgorszych obrońców w lidze stał się playoff riserem
07/06/2026 16:50
W Game 1 finałów NBA Karl-Anthony Towns zanotował 18 punktów (47% z gry), 12 zbiórek (w tym 4 ofensywne) oraz 4 asysty i 1 blok. Serwis Sofascore dał mu drugą najwyższą ocenę w całym zespole Knicks. Największe wrażenie zrobiła jednak jego gra w obronie - Victor Wembanyama trafił przeciwko niemu zaledwie 2 na 11 rzutów w bezpośrednich pojedynkach. To nie był przypadek. To efekt wieloletniej, cichej transformacji zawodnika, którego przez większość kariery uznawano za defensywnego słabeusza.
Zanim wszystko się posypało
Gdy Karl-Anthony Towns wchodził do ligi jako numer 1 draftu 2015, wielu ekspertów widziało w nim utalentowanego dwustronnego biga. W debiutanckim sezonie (2015/16) rzeczywiście wyglądał rewelacyjnie: mobilny, dobry na obwodzie po zasłonach, solidny w pomalowanym. Blokował średnio 1,7 rzutu na mecz, a jego Defensive Box Plus-Minus wynosił +1,2. Duża w tym zasługa Kevina Garnetta - mentora, który wprowadzał go w tajniki profesjonalnej obrony.
Gdy Garnett odszedł po jednym sezonie, wszystko się posypało. Towns został rzucony na głęboką wodę i szybko zaczął tonąć. Już w sezonie 2016/17 Defensive Box Plus-Minus spadł mu do +0,1, a Defensive Rating drużyny z nim na boisku pogorszył się z 106 do 109. Zaczęły się klasyczne problemy: gubienie rotacji, spóźnione reakcje na pick-and-roll i skakanie do każdego zwodu.
Od ofensywnego potwora do defensywnego pośmiewiska
Przez kolejne lata KAT wyrósł na jednego z najlepszych ofensywnie centrów w historii NBA (regularnie 22–25 punktów, świetny rzut za trzy). Niestety w obronie stał się synonimem lenistwa i braku koncentracji. „Miękki”, „ghostujący”, „łatwy target” - takie łatki przylgnęły do niego na dobre.

Początek odrodzenia – Twin Towers w Minnesocie
Zmiana nie zaczęła się w Nowym Jorku. Jej fundamenty powstały już w sezonie 2023/2024, gdy do Timberwolves dołączył Rudy Gobert. Partnerstwo „Twin Towers” zmusiło Townsa do dostosowania roli. Zamiast być jedynym wielkim, musiał skupić się na help defense, komunikacji i rotacjach.
Najlepszym dowodem był półfinał Konferencji Zachodniej 2024 przeciwko Denver Nuggets (Minnesota wygrała 4-3). Towns razem z Gobertem mocno utrudniali życie Nikola Jokiciowi. Serb, który chwilę wcześniej prawie 60% z gry demolował Anthony’ego Davisa i Lakers, przeciwko Minnesocie wyraźnie stracił płynność.
Gdy Jokić grał bezpośrednio przeciwko KAT-owi, jego skuteczność spadała do zaledwie 43,6% z gry (i tylko 19% za trzy). Towns jako jedyny podkoszowy w lidze potrafił gwytrzymywać napór Serba w post-upie bez podwojeń, co kompletnie zaburzyło rytm mistrza z Denver.
Odkupienie w Nowym Jorku
Prawdziwy przełom przyszedł po wymianie do Knicks latem 2024. Najpierw pod Thibodeau, a potem pod Mike’em Brownem Towns dostał nową, lepiej dopasowaną rolę - nowoczesnego, inteligentnego centra. Mniej switchy na obwodzie, więcej gry w strefie i większa odpowiedzialność za ochronę kosza.
Efekty widzimy teraz. W wieku 30 lat KAT nie jest już tym samym zawodnikiem, co kiedyś. Zamiast efektownych bloków i skakania do każdego rzutu, gra mądrze, nisko, konsekwentnie. Trzymanie Wembanyamy na 2/11 w bezpośrednich pojedynkach w finale to najlepszy dowód, że ta metamorfoza jest prawdziwa.
Kariera Townsa zatoczyła pełną klamrę. Chłopak, który wchodził do ligi jako przyszłość nowoczesnej defensywy, przez lata był memem, a teraz w Nowym Jorku może być jednym z kluczowych elementów drużyny walczącej o mistrzostwo.
