RZUTZA3.PL NBAKNICKS-W-KONCU-PRZEGRALI-CO-DALEJ-W-SERII-FINALOWEJ

Knicks w końcu przegrali. Co dalej w serii finałowej?

09/06/2026 22:22
fot. NBA.com

W nocy z poniedziałku na wtorek San Antonio Spurs przerwali fantastyczną serię New York Knicks. Nowojorczycy, którzy wygrali 13 poprzednich spotkań w tych play-offach, przegrali trzeci mecz Finałów 111:115. Czy to tylko drobne potknięcie Knicks, czy Spurs rzeczywiście wrócili do gry? Spróbujmy wyciągnąć najważniejsze wnioski z tego spotkania.

Jak wyglądał ten mecz?

Spurs w końcu zagrali na miarę swojego potencjału. Największym bohaterem był Victor Wembanyama, który zdobył 32 punkty przy 61-procentowej skuteczności z gry. Do tego zebrał osiem piłek, rozdał sześć asyst, zanotował dwa przechwyty i trzy bloki. Bardzo dobre zawody rozegrał także Stephon Castle, kończąc mecz z dorobkiem 23 punktów, pięciu zbiórek i pięciu asyst.

Knicks mimo wszystko stawiali twardy opór, głównie dzięki Jalenowi Brunsonowi i OG Anunoby’emu. Obaj zdobyli łącznie 60 punktów. Brunson zakończył spotkanie z 32 punktami, choć nie był szczególnie skuteczny — trafił 11 z 25 rzutów i popełnił pięć strat. Anunoby dołożył 28 punktów i był tego wieczoru najlepszym zawodnikiem Knicks.

Co to oznacza dla losów serii?

Zwycięstwo w Game 3 dało Spurs przede wszystkim trochę oddechu. Gdyby przegrali i znaleźli się w sytuacji 0–3, seria byłaby praktycznie zakończona, ponieważ żadna drużyna w historii NBA nie odrobiła takiej straty w play-offach. Przy stanie 2–1 San Antonio wciąż pozostaje w grze. Dla Knicks to nadal bardzo komfortowa sytuacja. Historia Finałów pokazuje, że przewaga 3–1 została wypuszczona z rąk tylko raz — przez Golden State Warriors w rywalizacji z Cleveland Cavaliers w 2016 roku. Nowojorczycy mają więc dużą szansę, aby w Game 4 na własnym parkiecie postawić rywali pod ścianą.

Spurs wysłali jednak wyraźny sygnał ostrzegawczy i pokazali kilka ważnych rzeczy:

• Młodość i energia koszykarzy z San Antonio mogą być dla Knicks realnym problemem. Spurs grają bez większej presji i z każdym meczem wyglądają na parkiecie coraz pewniej. W Game 3 szczególnie było to widać po Stephonie Castle’u, który nie bał się brać odpowiedzialności w ważnych momentach.

• Drugie zwycięstwo z rzędu w Madison Square Garden będzie dla Spurs bardzo trudnym zadaniem. Jeśli jednak Wembanyama ponownie zagra na takim poziomie, San Antonio ma realną szansę doprowadzić do remisu w serii.

• Wynik 2–0 nie do końca oddawał przebieg tej rywalizacji. Dwa pierwsze mecze również były wyrównane, ale dopiero teraz Spurs zachowali więcej spokoju w końcówce i potrafili doprowadzić spotkanie do zwycięstwa.

Podsumowując, Knicks pozostają głównymi faworytami do tytułu, ale Spurs pokazali, że nie zamierzają łatwo się poddać. Następny mecz w Nowym Jorku będzie kluczowy. Jeśli gospodarze wygrają, losy mistrzostwa będą niemal przesądzone. Jeśli jednak Spurs pójdą za ciosem, seria wróci do Teksasu przy stanie 2–2 i rywalizacja zacznie się właściwie od nowa.