RZUTZA3.PL NBAKOLEJNA-PEWNA-WYGRANA-OKLAHOMY-GAME-2-WCF-2025

Kolejna pewna wygrana Oklahomy - Game 2 WCF 2025

23/05/2025 19:47
fot: Alonzo Adams/Imagn Images

Oklahoma City Thunder 118:103Stan serii: OKC(1) 2-0 MIN(6)

Oklahoma City Thunder 118:103

Stan serii: OKC(1) 2-0 MIN(6)

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Ewards, po ofensywnej zbiórce Wolves. A wynik dla gospodarzy otworzył spod kosza Holmgren. Mecz wyglądał zupełnie inaczej w porównaniu do pierwszego starcia. Od pierwszym minut Oklahoma była dobrze dysponowana po obu stronach parkietu. Mimo tego po nieco ponad 5 minutach to Minnesota prowadziła 13:12. Następnie OKC podkręcili i zacieśnili swoją obronę co przyniosło im serie punktową 9:0. Kolejne minuty upływały pod kontrolą Thunder, choć Timberwolves trzymali się wciąż blisko. Jednak każdy ich zdobyty punkt, był wypracowany z wielkim trudem. W końcówce kwarty dobrze prezentował się agresywny Edwards, punktując spod obręczy. Po 12 minutach OKC prowadziło 29:25.Drugą kwartę znakomicie otworzyli koszykarze Minnesoty. Dużo więcej ruchu w ataku, w końcu przyniosło korzyść, przeciwko zagęszczonej obronie gospodarzy. Jednocześnie ekipa Minny wyszła na prowadzenie 32:31. OKC jednak ponownie znaleźli się na czele po runie 5:0. Po niecałych pięciu minutach 2Q, problemy z faulami dopadł Naza Reida (3 przewinienia) i musiał on udać się na ławkę. Z upływem czasu, żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż kilka punktów. Pod koniec połowy ciężar gry na swoje barki wziął świeżo upieczony MVP sezonu zasadniczego - Shai Gilgeous-Alexander. Dołożył on kilkanaście oczek, dzięki czemu Oklahoma schodziła na przerwę prowadząc 58:50. Nie zauważalny w pierwszej części był Julius Randle (2 PKT), który jedynie wspomagał Wolves w walce na tablicach.

Pierwsze punkty w spotkaniu zdobył Ewards, po ofensywnej zbiórce Wolves. A wynik dla gospodarzy otworzył spod kosza Holmgren. Mecz wyglądał zupełnie inaczej w porównaniu do pierwszego starcia. Od pierwszym minut Oklahoma była dobrze dysponowana po obu stronach parkietu. Mimo tego po nieco ponad 5 minutach to Minnesota prowadziła 13:12. Następnie OKC podkręcili i zacieśnili swoją obronę co przyniosło im serie punktową 9:0. Kolejne minuty upływały pod kontrolą Thunder, choć Timberwolves trzymali się wciąż blisko. Jednak każdy ich zdobyty punkt, był wypracowany z wielkim trudem. W końcówce kwarty dobrze prezentował się agresywny Edwards, punktując spod obręczy. Po 12 minutach OKC prowadziło 29:25.

Drugą kwartę znakomicie otworzyli koszykarze Minnesoty. Dużo więcej ruchu w ataku, w końcu przyniosło korzyść, przeciwko zagęszczonej obronie gospodarzy. Jednocześnie ekipa Minny wyszła na prowadzenie 32:31. OKC jednak ponownie znaleźli się na czele po runie 5:0. Po niecałych pięciu minutach 2Q, problemy z faulami dopadł Naza Reida (3 przewinienia) i musiał on udać się na ławkę. Z upływem czasu, żadna z drużyn nie potrafiła odskoczyć na więcej niż kilka punktów. Pod koniec połowy ciężar gry na swoje barki wziął świeżo upieczony MVP sezonu zasadniczego - Shai Gilgeous-Alexander. Dołożył on kilkanaście oczek, dzięki czemu Oklahoma schodziła na przerwę prowadząc 58:50. Nie zauważalny w pierwszej części był Julius Randle (2 PKT), który jedynie wspomagał Wolves w walce na tablicach.

fot: Matthew Stockman/Getty Images

W drugą połowę lepiej weszli koszykarze OKC dorzucając 3 punkty, co sprawiło iż po raz pierwszy w tym spotkaniu mieliśmy dwucyfrową różnicę. Jednak momentalnie Timberwolves wrócili do meczu notując run 7:0. Przez większość czasu trzeciej kwarty mieliśmy grę punkt za punkt. W barwach OKC dobrze prezentował się SGA oraz Jalen Williams, a po stronie Minnesoty punktowało kilku zawodników. Na 4:10 do końca po szybkich punktach, Thunder wyszli ponownie na +11. Po 75 sekundach było już aż +17! Timberwolves mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, a jedynym skutecznym sposobem w jaki to robili, były rzuty osobiste. Minnesota nie trafiła rzutu z gry przez 6 minut! W taki sposób ciężko przeciwstawić się OKC, które na koniec kwarty prowadzili już 93:71.Z wielką energią w decydującą cześć spotkania weszli Timberwolves. Byli bardzo skuteczni, a dodatkowo wymuszali faule przy rzutach. Po nieco ponad czterech minutach zniwelowali stratę do 13 oczek. Jednak na nic więcej nie pozwał duet SGA - Williams. Liderzy Oklahomy trzymali wynik w bardzo bezpiecznej odległości. W połowie kwarty nerwy puściły McDanielsowi, który celowo popchnął Shai'a, za co zarobił faul niesportowy. Kolejne minuty nie zbliżały Minnesoty do odrobienia straty. Mimo dobrego ataku, nie potrafili zastopować rozpędzonej maszyny gospodarzy. Przez całą kwartę Leśne Wilki nie potrafiły zniwelować różnicy do jednej cyfry (najmniej 10 punktów). Końcowa syrena wybrzmiała przy wyniku 118:103 dla OKC.Po raz kolejne zobaczyliśmy jak obrona Thunder napędza ich do zwycięstwa. Nie dość, że sami zatrzymują rywali, to również zdobywają masę punktów po startach rywali. W tym meczu dokładnie 22 oczka. Wybitnie wygląda również ilość strat OKC - 6. Minnesocie nie pomógł fakt, że ich rezerwowi rzucili 35 punktów, w porównaniu do zaledwie 17 ławki Oklahomy.OKC: Shai Gilgeous-Alexander: 38 PKT / 8 AST / 3 REB / 3 STL Jalen Williams: 26 PKT / 10 REB / 5 ASTMIN: Anthony Edwards: 32 PKT / 9 REB / 6 AST Jaden McDaniels: 22 PKT / 3 BLK

W drugą połowę lepiej weszli koszykarze OKC dorzucając 3 punkty, co sprawiło iż po raz pierwszy w tym spotkaniu mieliśmy dwucyfrową różnicę. Jednak momentalnie Timberwolves wrócili do meczu notując run 7:0. Przez większość czasu trzeciej kwarty mieliśmy grę punkt za punkt. W barwach OKC dobrze prezentował się SGA oraz Jalen Williams, a po stronie Minnesoty punktowało kilku zawodników. Na 4:10 do końca po szybkich punktach, Thunder wyszli ponownie na +11. Po 75 sekundach było już aż +17! Timberwolves mieli ogromne problemy ze zdobywaniem punktów, a jedynym skutecznym sposobem w jaki to robili, były rzuty osobiste. Minnesota nie trafiła rzutu z gry przez 6 minut! W taki sposób ciężko przeciwstawić się OKC, które na koniec kwarty prowadzili już 93:71.

Z wielką energią w decydującą cześć spotkania weszli Timberwolves. Byli bardzo skuteczni, a dodatkowo wymuszali faule przy rzutach. Po nieco ponad czterech minutach zniwelowali stratę do 13 oczek. Jednak na nic więcej nie pozwał duet SGA - Williams. Liderzy Oklahomy trzymali wynik w bardzo bezpiecznej odległości. W połowie kwarty nerwy puściły McDanielsowi, który celowo popchnął Shai'a, za co zarobił faul niesportowy. Kolejne minuty nie zbliżały Minnesoty do odrobienia straty. Mimo dobrego ataku, nie potrafili zastopować rozpędzonej maszyny gospodarzy. Przez całą kwartę Leśne Wilki nie potrafiły zniwelować różnicy do jednej cyfry (najmniej 10 punktów). Końcowa syrena wybrzmiała przy wyniku 118:103 dla OKC.

Po raz kolejne zobaczyliśmy jak obrona Thunder napędza ich do zwycięstwa. Nie dość, że sami zatrzymują rywali, to również zdobywają masę punktów po startach rywali. W tym meczu dokładnie 22 oczka. Wybitnie wygląda również ilość strat OKC - 6. Minnesocie nie pomógł fakt, że ich rezerwowi rzucili 35 punktów, w porównaniu do zaledwie 17 ławki Oklahomy.

OKC: Shai Gilgeous-Alexander: 38 PKT / 8 AST / 3 REB / 3 STL Jalen Williams: 26 PKT / 10 REB / 5 AST

MIN: Anthony Edwards: 32 PKT / 9 REB / 6 AST Jaden McDaniels: 22 PKT / 3 BLK