RZUTZA3.PL NBAKONIEC-EKSPERYMENTU-SOCHANSTEIN-DOKTORA-POPOVICHA-POLAK-ODCHODZI-ZE-SPURS
Koniec eksperymentu "Sochanstein" doktora Popovicha - Polak odchodzi ze Spurs
12/02/2026 14:15
Ta wiadomość spadła na wszystkich polskich fanów NBA, niczym grom z jasnego nieba... A może bardziej z czarnego? - bo właśnie ciemne, burzowe chmury gromadziły się nad San Antonio już od dłuższego czasu. Dziś klamka zapadła - Jeremy Sochan nie jest już zawodnikiem San Antonio Spurs. "Sochanstein" doktora PopovichaWybór z 9. numerem w drafcie do drużyny kierowanej przez legendarnego Gregga Popovicha. Do drużyny San Antonio Spurs, która wie jak budować skład i stawia na rozwój swoich graczy, a nie dziwne ruchy transferowe i kupowanie super-teamów. Do drużyny, która zna smak zwycięstwa i potrafi kreować zawodników z Europy. Do drużyny, która z pierwszym numerem draftu wybiera wielką nadzieję całej ligi NBA - Victora Wembanyamę. Czy można było lepiej trafić? Okazuje się, że chyba jednak tak.Jeremy Sochan swoją karierę w NBA rozpoczął 19 października 2022 domowym meczem przeciwko Charlotte Hornets. Debiutował w stosunkowo młodej drużynie w trakcie procesu budowy - a tak naprawdę w trakcie kolejnego "tankowania" po jak najlepsze picki w drafcie. Brak wyższych celów całej organizacji dawał czas na naukę i zdobywanie ligowego doświadczenia dla koszykarskich żółtodziobów, a trenerom pozostawiał furtkę do eksperymentowania. Zdecydowanie największym z nich był "Sochanstein" doktora Popovicha. Utytułowany trener wierzył w swój projekt i potencjał młodego Polaka, dlatego korzystając z braku presji na wyniki, miotał nim po wszystkich boiskowych pozycjach. Przerzucenie "czwórki" - czyli nominalnej pozycji Jeremiego - na rozegranie, miało na celu udoskonalenie kozła, zwiększenie pewności siebie i poprawę decyzyjności, a przyniosło odwrotny skutek. Na Sochana spadła fala krytyki i hejtu ze strony kibiców Spurs, którzy oczekiwali natychmiastowych rezultatów. Sam zawodnik w udzielanych wywiadach sprawiał wrażenie pogubionego w decyzjach sztabu trenerskiego, ale wierzył w proces. Grając kolejne sezony w NBA przez częste roszady nie potrafił określić swojej pozycji i roli w zespole. Przekładało się to również na grę na boisku, gdzie w obronie radził sobie świetnie, ale w ataku błądził jak we mgle zdobywając ledwie kilka punktów, a lepsze występy przeplatał tragicznymi. Gwoździem do trumny dla tego eksperymentu było załamanie stanu zdrowia Gregga Popovicha w listopadzie 2024 roku. "Pop" po przejściu lekkiego udaru długo nie wracał na ławkę trenerską, a jego miejsce zajął drugi trener - Mitch Johnson. Wiek i stan zdrowia wymusiły odejście Popovicha na zasłużoną emeryturę. Kierownictwo San Antonio zdecydowało o awansie Johnsona na stanowisko głównego trenera i powierzenie mu przyszłości drużyny.
Ta wiadomość spadła na wszystkich polskich fanów NBA, niczym grom z jasnego nieba... A może bardziej z czarnego? - bo właśnie ciemne, burzowe chmury gromadziły się nad San Antonio już od dłuższego czasu. Dziś klamka zapadła - Jeremy Sochan nie jest już zawodnikiem San Antonio Spurs.
"Sochanstein" doktora Popovicha
Wybór z 9. numerem w drafcie do drużyny kierowanej przez legendarnego Gregga Popovicha. Do drużyny San Antonio Spurs, która wie jak budować skład i stawia na rozwój swoich graczy, a nie dziwne ruchy transferowe i kupowanie super-teamów. Do drużyny, która zna smak zwycięstwa i potrafi kreować zawodników z Europy. Do drużyny, która z pierwszym numerem draftu wybiera wielką nadzieję całej ligi NBA - Victora Wembanyamę. Czy można było lepiej trafić? Okazuje się, że chyba jednak tak.
Jeremy Sochan swoją karierę w NBA rozpoczął 19 października 2022 domowym meczem przeciwko Charlotte Hornets. Debiutował w stosunkowo młodej drużynie w trakcie procesu budowy - a tak naprawdę w trakcie kolejnego "tankowania" po jak najlepsze picki w drafcie. Brak wyższych celów całej organizacji dawał czas na naukę i zdobywanie ligowego doświadczenia dla koszykarskich żółtodziobów, a trenerom pozostawiał furtkę do eksperymentowania. Zdecydowanie największym z nich był "Sochanstein" doktora Popovicha. Utytułowany trener wierzył w swój projekt i potencjał młodego Polaka, dlatego korzystając z braku presji na wyniki, miotał nim po wszystkich boiskowych pozycjach. Przerzucenie "czwórki" - czyli nominalnej pozycji Jeremiego - na rozegranie, miało na celu udoskonalenie kozła, zwiększenie pewności siebie i poprawę decyzyjności, a przyniosło odwrotny skutek. Na Sochana spadła fala krytyki i hejtu ze strony kibiców Spurs, którzy oczekiwali natychmiastowych rezultatów. Sam zawodnik w udzielanych wywiadach sprawiał wrażenie pogubionego w decyzjach sztabu trenerskiego, ale wierzył w proces. Grając kolejne sezony w NBA przez częste roszady nie potrafił określić swojej pozycji i roli w zespole. Przekładało się to również na grę na boisku, gdzie w obronie radził sobie świetnie, ale w ataku błądził jak we mgle zdobywając ledwie kilka punktów, a lepsze występy przeplatał tragicznymi. Gwoździem do trumny dla tego eksperymentu było załamanie stanu zdrowia Gregga Popovicha w listopadzie 2024 roku. "Pop" po przejściu lekkiego udaru długo nie wracał na ławkę trenerską, a jego miejsce zajął drugi trener - Mitch Johnson. Wiek i stan zdrowia wymusiły odejście Popovicha na zasłużoną emeryturę. Kierownictwo San Antonio zdecydowało o awansie Johnsona na stanowisko głównego trenera i powierzenie mu przyszłości drużyny.

Odszedł król - niech żyje król
Odszedł król - niech żyje król
Po zmianie na stanowisku trenera, Jeremy Sochan stracił w San Antonio swojego największego poplecznika - Popovicha. Od samego początku sezonu 2025/26 gołym okiem można było dostrzec, że Mitch Johnson nie wierzy w talent Polaka i nie ma zamiaru wykorzystywać go w swojej drużynie. Czy między Panami doszło kiedykolwiek do jakiegoś konfliktu lub ostrzejszej wymiany zdań? Możemy się tylko domyślać, ale nie brakuje głosów, że decyzja o posadzeniu Sochana na końcu ławki i obcięcie mu minut do zera była sprawą personalną między nim, a nowym "królem" Ostróg. Tak czy inaczej brak gry i średni nastrój w drużynie znacząco obniżyły notowania Jeremiego, bardzo zaniżając jego wartość na rynku transferowym. Pamiętać należy, że to 9. pick draftu i nawet jeśli Spurs nie zamierzali więcej nim grać, należałoby pozyskać w jego miejsce jakiegoś konkretnego zawodnika, albo picki przyszłych draftów - wszak NBA to przecież biznes. Zimowe okienko transferowe wydawało się świetną okazją do właśnie takich działań - tym bardziej, że Jeremy jest na schodzącym kontrakcie i po obecnym sezonie stałby się tzw. wolnym agentem - samemu decydującym o dalszej karierze. Mimo ofert ze strony kilku klubów, trade nie został podpisany - skazując Jeremiego na dalsze grzanie ławy... dlatego tym bardziej szokuje wczorajsza informacja. Jak podał za pośrednictwem portalu X, Shams Charania (x.com):Jeremy Sochan i San Antonio Spurs doszli do porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu zawodnika, w związku z czym Jeremy Sochan stał się wolnym agentem.Czy to koniec przygody zwanej NBA?Pomimo rozwiązania kontraktu z drużyną San Antonio Spurs, szanse na pozostanie Polaka w najlepszej koszykarskiej lidze świata są bardzo duże. Jego wartość w obecnym sezonie przez decyzje trenera i kierownictwa Spurs znacząco spadła, jednak wciąż jest to młody, 22-letni, perspektywiczny zawodnik z potencjałem. W lidze dał się poznać jako walczak i dobry defensor potrafiący napsuć krwi najlepszym graczom rywali. Oferty złożone w trakcie trwania okienka transferowego mogły nie zadowalać ekipy z San Antonio, ale są pozytywną wróżbą dla przyszłej kariery Polaka, bo świadczą o zainteresowaniu drużyn jego usługami. Myślę, że jeszcze do końca tygodnia poznamy nowego pracodawcę Jeremiego.
Po zmianie na stanowisku trenera, Jeremy Sochan stracił w San Antonio swojego największego poplecznika - Popovicha. Od samego początku sezonu 2025/26 gołym okiem można było dostrzec, że Mitch Johnson nie wierzy w talent Polaka i nie ma zamiaru wykorzystywać go w swojej drużynie. Czy między Panami doszło kiedykolwiek do jakiegoś konfliktu lub ostrzejszej wymiany zdań? Możemy się tylko domyślać, ale nie brakuje głosów, że decyzja o posadzeniu Sochana na końcu ławki i obcięcie mu minut do zera była sprawą personalną między nim, a nowym "królem" Ostróg. Tak czy inaczej brak gry i średni nastrój w drużynie znacząco obniżyły notowania Jeremiego, bardzo zaniżając jego wartość na rynku transferowym. Pamiętać należy, że to 9. pick draftu i nawet jeśli Spurs nie zamierzali więcej nim grać, należałoby pozyskać w jego miejsce jakiegoś konkretnego zawodnika, albo picki przyszłych draftów - wszak NBA to przecież biznes. Zimowe okienko transferowe wydawało się świetną okazją do właśnie takich działań - tym bardziej, że Jeremy jest na schodzącym kontrakcie i po obecnym sezonie stałby się tzw. wolnym agentem - samemu decydującym o dalszej karierze. Mimo ofert ze strony kilku klubów, trade nie został podpisany - skazując Jeremiego na dalsze grzanie ławy... dlatego tym bardziej szokuje wczorajsza informacja. Jak podał za pośrednictwem portalu X, Shams Charania (x.com):
x.com
Jeremy Sochan i San Antonio Spurs doszli do porozumienia w sprawie rozwiązania kontraktu zawodnika, w związku z czym Jeremy Sochan stał się wolnym agentem.
Czy to koniec przygody zwanej NBA?
Pomimo rozwiązania kontraktu z drużyną San Antonio Spurs, szanse na pozostanie Polaka w najlepszej koszykarskiej lidze świata są bardzo duże. Jego wartość w obecnym sezonie przez decyzje trenera i kierownictwa Spurs znacząco spadła, jednak wciąż jest to młody, 22-letni, perspektywiczny zawodnik z potencjałem. W lidze dał się poznać jako walczak i dobry defensor potrafiący napsuć krwi najlepszym graczom rywali. Oferty złożone w trakcie trwania okienka transferowego mogły nie zadowalać ekipy z San Antonio, ale są pozytywną wróżbą dla przyszłej kariery Polaka, bo świadczą o zainteresowaniu drużyn jego usługami. Myślę, że jeszcze do końca tygodnia poznamy nowego pracodawcę Jeremiego.
