RZUTZA3.PL NBANEW-YORK-KNICKS-CZYLI-JAK-LEON-ROSE-ZAMIENI-WODE-W-WINO
New York Knicks - czyli jak Leon Rose zamienił wodę w wino
20/09/2024 01:42
Współczesna historia New York Knicks nie była usłana różami. Ostatni raz, gdy ekipa z legendarnego Madison Square Garden zameldowała się chociaż w finale konferencji wschodniej był w… 2000 roku. W tej pamiętnej ekipie Knickerbockers, grali m.in. słynny Patrick „The Big Fella” Ewing, Latrell Sprewell oraz Marcus Camby. Przegrali oni wtedy wynikiem 2-4 przeciwko Indianie Pacers Reggiego Millera, która później poległa przeciwko Los Angeles Lakers Phila Jacksona, Kobego Bryanta oraz Shaquille O’Neala. Przytaczane nazwiska są tu jedynie elementem uświadamiającym, jak dużo czasu minęło odkąd nowojorczycy z Manhattanu osiągnęli ostatni sukces.

(Madison Square Garden z zewnątrz, dom New York Knicks)
W następnych latach organizacja ta próbowała ułożyć swoją drużynę na nowo, wszak z drużyny odeszła podstarzała już, wyżej wspomniana legenda w postaci Patricka Ewinga, a wraz z nią rozpoczęła się silna potrzeba przebudowy. Przez następne lata Knicks nie udawało się ułożyć stabilnej drużyny, zdolnej do osiągania sukcesów w silnej w tym okresie konferencji wschodniej. Należy przypomnieć, że był to okres rozkwitu talentu najlepszego gracza w historii, jakim jest LeBron James, a w międzyczasie tworzyły się drużyny takie jak Miami Heat Dwayne’a Wade’a, Wielka Piątka Celtics, a finalnie najlepsza dynastia wszechczasów – Golden State Warriors. Największym osiągnięciem tamtych lat była drużyna z roku 2013 pod przewodnictwem Carmelo Anthony’ego, której udało się raz dojść do półfinałów konferencji, gdzie przegrali na Indianę Pacers Paula George’a. Ze względu na wiek najważniejszych zawodników poza Carmelo Anthonym, takich jak Jason Kidd czy Marcus Camby, drużyna Knicks znalazła się w tzw. „purgatory”. Termin ten oznacza sytuację, w której organizacja jednocześnie jest wciąż zbyt dobra aby bić się o wysokie wybory w drafcie, ale stanowczo za słaba aby bić się o mistrzostwo. I choć już dwa lata później „udało się” nowojorczykom stać się siódmą (od końca) drużyną w tabeli ligi, to ich picki w drafcie finalnie skończyły w rękach Denver Nuggets (wskutek wymiany Knicks z Nuggets za Carmelo Anthony’ego po nieudanym eksperymencie Nuggets z Allenem Iversonem i „Melo”) oraz Toronto Raptors w wyniku pozyskania od nich Andrea Bargnaniego. Bargnani to pierwszy pick draftu 2006, choć zdecydowanie nie podołał on oczekiwaniom. Na pickach przedtem należących do Knicks, Nuggets wybrali Jamala Murraya, a Raptors Jakoba Poltla. Można zatem uznać, że długofalowo wymiany te dla Knicks skończyły się niepomyślnie z perspektywy założeń, jakie przyświecały ich front office’owi, w myśl strategii „win-now”, w której drużyna poświęca zasoby na przyszłość (tj. picki w drafcie), w zamian za zasoby które pozwolą im na sukces w najbliższym czasie.

Po wszystkich powyższych zawirowaniach sytuacja w drużynie z Madison Square Garden skomplikowała się na tyle, że od drużyny zaczęli odwracać się kibice, którzy jednocześnie zaczęli nawoływać do wycofania się Jamesa Dolana z funkcji właściciela organizacji. Uważali go oni za człowieka który traktuje Knicks jako „zabawkę” oraz wtrąca się w funkcjonowanie generalnego menedżera Knicks. Gdy w 2020 roku od drużyny odszedł ówczesny menedżer generalny na dwa dni przed Trade Deadline, sytuacja Knicks stała się niejasna. Był to pierwszy sezon RJ’a Barretta wybranego z pickiem nr3, a także Juliusa Randle’a, który wówczas był „tank commanderem” drużyny Knicks. Nowym generalnym menedżerem drużyny Knicks wówczas został Leon Rose, który objawił się mieszkańcom całego The Empire State of Mind jako cudotwórca, wszak zmienił tankującą drużynę w twór, który za 4 lata w offseasonie wyśle całej lidze jasną wiadomość, „Idziemy po mistrzostwo”. Rose zaczął pracę w 2020 roku, kiedy to wszystkie oczy nowojorczyków były jednak zwrócone na te drugą drużynę z największego miasta wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych – Brooklyn Nets. To wtedy na Brooklynie tworzyło się „Big 3” złożone z Kevina Duranta, Kyriego Irvinga oraz Jamesa Hardena. Jak wiemy, eksperyment ten okazał się totalnym niewypałem, choć kto wie czy byłby to nie wypał, gdyby nie przydługa stopa Kevina Duranta. I to właśnie te duże oczekiwania, jak i emocje związane z drużyną z Barclays Center, mogły okazać się kluczowe dla przebudowy, którą Rose zaczął w Knicks. Warto tu zaznaczyć, że wraz z przyjściem Rose’a do Knicks dołączył nowy head coach, Tom Thibodeau. Swój pierwszy sezon Rose skończył wybierając w drafcie z numerem 8 Obiego Toppina, który był istotnym wzmocnieniem strefy podkoszowej w Knicks, oraz Immanuela Quickleya, który okazał się niedługo potem niezwykle utalentowanym zawodnikiem obwodowym. Już w następnym sezonie udało się Rose’owi pozyskać doświadczoną grającą legendę i małego bohatera dzieciństwa całego pokolenia koszykarzy – Derricka Rose’a, który niedość, że miał szanse na odbudowę w drużynie z Nowego Jorku, to wszedł w rolę mentora dla młodszych zawodników, szczególnie tych obwodowych.

(Leon Rose po lewej, w środku Kemba Walker, po prawej Tom Thibodeau)
I był to sezon który przede wszystkim dał nadzieję fanom drużyny z Manhattanu, gdyż Knicks zajęli 4 miejsce w konferencji wschodniej i zakwalifikowali się do fazy playoff, w której brak głębi składu sprawił, ze nie byli w stanie przejść Atlanty Hawks w pierwszej rundzie. W następnym sezonie Knicks pozyskali w drafcie młodego, utalentowanego Milesa McBride’a, oraz Quentina Grimesa, a w trakcie sezonu pozyskali Cama Reddisha z Atlanty Hawks, oraz wówczas niesamowitego Kemba Walkera. Sezon ten choć zapowiadał się jeszcze lepiej niż poprzedni, to skończył się znacznie gorzej, bo aż na 13 miejscu. Spowodowane to było gorszą dyspozycją Kemby Walkera, który notował aż 8 punktów mniej na mecz niż rok wcześniej w Celtics, a przede wszystkim niewystarczająca ilością punktów na grę zdobywaną przez gwiazdy w drużyny, oraz dalszym braku efektywnej punktowo głębi w składzie. I to właśnie w offseasonie, zaraz po zdobytym przez Golden State Warriors mistrzostwie w 2022 roku, stała się kluczowa rzecz dla przyszłości drużyny Knicks. New York Knicks sięgnęli po podpisanie Jalena Brunsona, bliskiego kolegę Luki Doncicia z którym rozgrywali co dopiero finały konferencji przeciw późniejszym mistrzom NBA w postaci Warriors. „Książę Nowego Jorku” – bo tak określany jest dziś Brunson, stał się bez wątpienia najważniejszą postacią w drużynie na przestrzeni swoich pierwszych dwóch sezonów w Knicks.

Zawodnicy którzy w sezonie 2022-2023 występowali w New York Knicks.
Przyjście Brunsona do Madison Square Garden zostało także wzbogacone o Isaiaha Hartensteina z Los Angeles Clippers, oraz bliskiego przyjaciela Brunsona z college’u Villanova, jednego z najlepszych zadaniowców w lidze NBA, Josha Harta. Drużynę opuścili wówczas Kemba Walker, Alec Burks, oraz Quentin Grimes. Sezon ten Knicks rozpoczęli z rozmachem, wygrywając 47 meczów w sezonie zasadniczym, co poskutkowało wejściem do fazy playoff, gdzie na samym początku pokonali 1-4 wyżej ulokowane Cleveland Cavaliers Donovana Mitchella. Był to pierwszy raz w którym Brunson pokazał, że jest w stanie być pierwszą opcją drużyny aspirującej do najwyższych osiągnięć w rundzie playoff, choć w drugiej rundzie odpadł na rozpędzone Miami Heat jeszcze bardziej rozpędzonego Jimmy’ego Butlera. Mimo dość średniego końca, był to relatywnie dobry wynik, który przede wszystkim należało wówczas odebrać jako zapowiedź jaskrawej przyszłości stojącej przed Knicks.

Sezon 2023/2024 New York Knicks rozpoczęli z Donte DiVincenzo, obwodowym zawodnikiem pozyskanym z Warriors, prywatnie przyjacielem Josha Harta oraz Jalena Brunsona z college’u Villanova. Z racji na „śmieszkową” osobowość panów, w drużynie nastała wzorowa atmosfera, za którą podążały wyniki. Wydawało się, że wzmocniona drużyna jest już w etapie, na którym potencjalne wzmocnienia będą bardzo ciężkie do osiągnięcia. W międzyczasie za dwa drugorundowe picki do Indiany Pacers odszedł Obi Toppin. 30 grudnia 2023 roku, Adrian Wojnarowski oraz Shams Charania opublikowali jednak szokującą wieść – New York Knicks dokonują wymiany z Toronto Raptors, na mocy której do Knicks przechodzą OG Anunoby, Precious Achiuwa oraz Malachi Flynn, a w drugą stronę wędrują RJ Barrett oraz Immanuel Quickley. Ruch ten jednogłośnie został okrzyknięty przez fanów ligi jako „win-win”, czyli sytuacja w której obie drużyny znajdują się w lepszej sytuacji po wymianie, niż byli przed wymianą. Niedość, że ruch ten został uznany za geniusz Leona Rose’a przede wszystkim dlatego, że nie oddał on żadnych wyborów w drafcie, to była to swego rodzaju wiadomość do drużyn NBA wysłana wprost z Madison Square Garden. „W perspektywie następnych kilku lat, celem jest trofeum Larry’ego O’Briena”. Do kolejnej ważnej wymiany Leon Rose doprowadził 8 lutego 2024 roku, gdy wymienił Malachiego Flynna, Evana Fourniera, Quentina Grimesa oraz Ryana Arcidiacono za Bojana Bogdanovicia oraz Aleca Burksa, dla którego był to powrót do Knicks.
Knicks zakończyli sezon regularny na drugim miejscu z 50-cioma zwycięstwami na koncie, a w pierwszej rundzie podjęli Philadelphie 76ers. Mimo kontuzji Mitchella Robinsona, Bojana Bogdanovicia oraz Juliusa Randle’a udało się Knicks zakończyć serię wynikiem 4-2, oraz tym samym przejść do drugiej rundy przeciw Indianie Pacers. Niestety to właśnie w drugiej rundzie skończyły się playoffy dla drużyny Knicks, ponieważ ilość kontuzji w ich drużynie już przewyższała możliwości dość głębokiej, zaspawanej dzięki świetnym ruchom Leona Rose’a rotacji. Sezon ten zakończyli przedwcześnie z powodu kontuzji, ale przywrócili fanom, i co najważniejsze – sobie, nadzieje oraz szczerą wiarę na podniesienie najważniejszego trofeum w świecie koszykówki w niedługim czasie.
W offseasonie 2024 roku New York Knicks wysłali na Brooklyn Bojana Bogdanovicia i 5 pierwszorundowych wyborów w drafcie za kolejnego już byłego zawodnika college’u Villanova, znakomitego gracza 3nD, Mikala Bridgesa. Atmosfera w drużynie z Nowego Jorku wygląda niesamowicie, zawodnicy „śmieszkują” na Twitterze, razem się bawią, mają ze sobą świetny kontakt, i bez wątpienia cieszą się z tego w jakim gronie się znalezli, i w jakim gronie będą walczyć o mistrzostwo NBA. Problemem została jedynie pozycja centra, na której zabraknie im Isaiaha Hartensteina który podpisał wysoki kontrakt w Oklahomie City Thunder, oraz wydaje się „niepotrzebnego” w tej drużynie, dość kosztownego Juliusa Randle’a. Przyszłość pokaże, co zademonstruje nam drużyna „Villanova” Knicks, ale team ten ma zdecydowane, silne argumenty ku mocnej rywalizacji z Boston Celtics o miano króla konferencji wschodniej.