RZUTZA3.PL NBANEW-YORK-KNICKS-W-FINALE-KONFERENCJI-WSCHODNIEJ

New York Knicks w finale konferencji wschodniej!

17/05/2025 19:02
Maddie Meyer/Getty Images

Dokonało się to, co dokonać się musiało - New York Knicks po 25 latach przerwy powracają do finałów konferencji! Po zwycięskiej batalii z Boston Celtics, dla których seria ta była fatalna nie tylko ze względu na porażkę, reprezentanci nowojorskiego Manhattanu dostali się do finałów konferencji, gdzie zmierzą się z czarnym koniem tegorocznych playoffs - Indiana Pacers.

Dokonało się to, co dokonać się musiało - New York Knicks po 25 latach przerwy powracają do finałów konferencji! Po zwycięskiej batalii z Boston Celtics, dla których seria ta była fatalna nie tylko ze względu na porażkę, reprezentanci nowojorskiego Manhattanu dostali się do finałów konferencji, gdzie zmierzą się z czarnym koniem tegorocznych playoffs - Indiana Pacers.

Seria z Celtics

Seria z Celtics

Seria z C's układała się dla nowojorczyków absurdalnie dobrze - pierwsze dwa mecze na TD Garden w Bostonie zwyciężyli powracając w obydwu meczach z co najmniej dwudziestopunktowego deficytu. Celtics choć wyraźnie lepsi, byli stłamszeni w końcówkach, w których to nowojorczycy bez dwóch zdań dominowali. Pierwszy mecz na Madison Square Garden dość spodziewanie zwyciężyli Celtics, tym samym doprowadzając do wyniku 2-1, ale to w meczu nr 4 stała się dla C's największa tragedia. Po dość ciężkim meczu w którym ponownie wypracowali sobie ogromną przewagę, zaczęli ją w końcówce trwonić tym samym pozwalając nowojorczykom na odskoczenie na aż 10 punktów. I wtedy... dla Celtics stała się tragedia, którą fani zielonych zapamiętają na długo. Jayson Tatum zerwał ścięgno achillesa w prawej nodze, co wykluczy go z gry najprawdopodobniej na cały następny sezon. W obliczu wiarygodnych głosów o tym, że C's i tak w lato opuścić mają Jrue Holiday jak i Kristaps Porzingis, wiadomość o niedyspozycji swojej głównej gwiazdy na ponad rok jest niezwykle przerażająca. Dodajmy do tego fakt, że właśnie odpadają z playoffów, w których po odpadnięciu Cavs wyglądali jak najlepsza drużyna, jednak jedynie na papierze. Knicks przezwyciężyli Celtics bowiem mentalnie, a Jalen Brunson udowodnił że nagroda Clutch Player of the Year nie wpadła w jego ręce przypadkowo. Zawzięcie, dobra egzekucja, i jeszcze lepsza obrona szczególnie Mikala Bridgesa w końcówkach spotkań zaprowadziły Knicks do zwycięstwa z obecnymi jeszcze mistrzami NBA, w rezultacie czego już na 100% po raz 7 z rzędu w NBA nikt nie obroni tytułu mistrza. Warto dodać że pomiędzy katastrofalnym dla Celtics meczem nr 4 a ich odpadnięciem był jeszcze jeden mecz (bowiem Knicks wygrali serie dopiero w game 6), w którym sromotnie pokonali Knicks, a głównym "winowajcą" przedłużenia tej serii był piekielnie gorący zarówno w obronie jak i ataku Derrick White.

Seria z C's układała się dla nowojorczyków absurdalnie dobrze - pierwsze dwa mecze na TD Garden w Bostonie zwyciężyli powracając w obydwu meczach z co najmniej dwudziestopunktowego deficytu. Celtics choć wyraźnie lepsi, byli stłamszeni w końcówkach, w których to nowojorczycy bez dwóch zdań dominowali. Pierwszy mecz na Madison Square Garden dość spodziewanie zwyciężyli Celtics, tym samym doprowadzając do wyniku 2-1, ale to w meczu nr 4 stała się dla C's największa tragedia. Po dość ciężkim meczu w którym ponownie wypracowali sobie ogromną przewagę, zaczęli ją w końcówce trwonić tym samym pozwalając nowojorczykom na odskoczenie na aż 10 punktów. I wtedy... dla Celtics stała się tragedia, którą fani zielonych zapamiętają na długo. Jayson Tatum zerwał ścięgno achillesa w prawej nodze, co wykluczy go z gry najprawdopodobniej na cały następny sezon. W obliczu wiarygodnych głosów o tym, że C's i tak w lato opuścić mają Jrue Holiday jak i Kristaps Porzingis, wiadomość o niedyspozycji swojej głównej gwiazdy na ponad rok jest niezwykle przerażająca. Dodajmy do tego fakt, że właśnie odpadają z playoffów, w których po odpadnięciu Cavs wyglądali jak najlepsza drużyna, jednak jedynie na papierze. Knicks przezwyciężyli Celtics bowiem mentalnie, a Jalen Brunson udowodnił że nagroda Clutch Player of the Year nie wpadła w jego ręce przypadkowo. Zawzięcie, dobra egzekucja, i jeszcze lepsza obrona szczególnie Mikala Bridgesa w końcówkach spotkań zaprowadziły Knicks do zwycięstwa z obecnymi jeszcze mistrzami NBA, w rezultacie czego już na 100% po raz 7 z rzędu w NBA nikt nie obroni tytułu mistrza. Warto dodać że pomiędzy katastrofalnym dla Celtics meczem nr 4 a ich odpadnięciem był jeszcze jeden mecz (bowiem Knicks wygrali serie dopiero w game 6), w którym sromotnie pokonali Knicks, a głównym "winowajcą" przedłużenia tej serii był piekielnie gorący zarówno w obronie jak i ataku Derrick White.

Finały konferencji przeciwko Pacers

Finały konferencji przeciwko Pacers

Knicks pokonując Celtics zdecydowanie dowieźli, choć kontuzja Tatuma znacznie ułatwiła im domknięcie serii. Wykazali oni wiele pozytywnych cech jako drużyna, jednak teraz przed nimi największe wyzwanie - Indiana Pacers. Pacers to przede wszystkim drużyna zdolna do wszystkiego. Tak jak i zdolni byli pokonać Cleveland Cavaliers, tak zdolni są oni na spokojnie do walki o mistrzostwo NBA ze zwycięzcą zachodu. To drużyna, której specyfikę opisywałem bliżej w tym artykule [link]. Najważniejsza umiejętność którą rozwinęli Pacers jeszcze mocniej niż przedtem, a wręcz posunęli ją do granic możliwości jest ofensywa. Nawet tak dobre defensywnie drużyny jak Cavaliers nie były w stanie ich bronić, bo tego się zwyczajnie nie da bronić tak długo jak ci gracze biegają po parkiecie znając i egzekwując swój plan na grę. To zdecydowanie cecha która uderza Knicks jeszcze bardziej niż powinna, albowiem obrona Knicks jak świetna potrafi nie być, tak chwile potem potrafi popełniać bardzo proste błędy, które Indiana boleśnie wykorzystywała bez większych problemów przeciwko Cavs jak i Bucks. Knicks choć swój brak pewnych względów czysto koszykarskich jest w stanie nadrabiać charakterem i doświadczeniem, to jak to bywa w sporcie, "do czasu", i ten czas może nadejść właśnie teraz. To nie Celtics okazali się prawdziwym sprawdzianem dla Knicks, to Pacers są tym sprawdzianem. Całokształt może brzmieć jak skazywanie Knicks przeze mnie na porażkę, i choć bardzo sympatyzuję z tą drużyną, to wydaje mi się że Pacers wezmą te serię. Z wyjątkiem własnej ekstra efektywności w ofensywie (która dotychczas raczej nie występuje regularnie) nie za bardzo widzę mnogość aspektów którymi Knicks mogą Pacers zaskoczyć, poza swoją zawziętością i ogromnym charakterem, co jednak również jest mocną cechą Pacers. Warto zaznaczyć, że to mówię o aspektach czysto "na papierze", które nie raz i nie dwa razy już zdołały całkowicie wyprowadzić fanów w pole. Niemniej jednak Pacers wydają się mieć to "coś". To "coś", z którego zapamiętuje się... mistrzów NBA. Jedno jest pewne - będą to emocjonujące mecze, a sam match up jest zdecydowanie jednym z najciekawszych w finałach wschodu jakie mieliśmy od wielu lat, chociażby zważywszy na to, że Knicks chcą się zrewanżować za zeszłoroczną drugą rundę, gdzie zostali pokonani przez Knicks po pełnej, siedmiomeczowej serii.

Knicks pokonując Celtics zdecydowanie dowieźli, choć kontuzja Tatuma znacznie ułatwiła im domknięcie serii. Wykazali oni wiele pozytywnych cech jako drużyna, jednak teraz przed nimi największe wyzwanie - Indiana Pacers. Pacers to przede wszystkim drużyna zdolna do wszystkiego. Tak jak i zdolni byli pokonać Cleveland Cavaliers, tak zdolni są oni na spokojnie do walki o mistrzostwo NBA ze zwycięzcą zachodu. To drużyna, której specyfikę opisywałem bliżej w tym artykule [link]. Najważniejsza umiejętność którą rozwinęli Pacers jeszcze mocniej niż przedtem, a wręcz posunęli ją do granic możliwości jest ofensywa. Nawet tak dobre defensywnie drużyny jak Cavaliers nie były w stanie ich bronić, bo tego się zwyczajnie nie da bronić tak długo jak ci gracze biegają po parkiecie znając i egzekwując swój plan na grę. To zdecydowanie cecha która uderza Knicks jeszcze bardziej niż powinna, albowiem obrona Knicks jak świetna potrafi nie być, tak chwile potem potrafi popełniać bardzo proste błędy, które Indiana boleśnie wykorzystywała bez większych problemów przeciwko Cavs jak i Bucks. Knicks choć swój brak pewnych względów czysto koszykarskich jest w stanie nadrabiać charakterem i doświadczeniem, to jak to bywa w sporcie, "do czasu", i ten czas może nadejść właśnie teraz. To nie Celtics okazali się prawdziwym sprawdzianem dla Knicks, to Pacers są tym sprawdzianem. Całokształt może brzmieć jak skazywanie Knicks przeze mnie na porażkę, i choć bardzo sympatyzuję z tą drużyną, to wydaje mi się że Pacers wezmą te serię. Z wyjątkiem własnej ekstra efektywności w ofensywie (która dotychczas raczej nie występuje regularnie) nie za bardzo widzę mnogość aspektów którymi Knicks mogą Pacers zaskoczyć, poza swoją zawziętością i ogromnym charakterem, co jednak również jest mocną cechą Pacers. Warto zaznaczyć, że to mówię o aspektach czysto "na papierze", które nie raz i nie dwa razy już zdołały całkowicie wyprowadzić fanów w pole. Niemniej jednak Pacers wydają się mieć to "coś". To "coś", z którego zapamiętuje się... mistrzów NBA. Jedno jest pewne - będą to emocjonujące mecze, a sam match up jest zdecydowanie jednym z najciekawszych w finałach wschodu jakie mieliśmy od wielu lat, chociażby zważywszy na to, że Knicks chcą się zrewanżować za zeszłoroczną drugą rundę, gdzie zostali pokonani przez Knicks po pełnej, siedmiomeczowej serii.

[link]