RZUTZA3.PL NBAPACERS-ZNOW-UCISZYLI-MSG-GAME-2-ECF
Pacers znów uciszyli MSG - Game 2 ECF
24/05/2025 17:23
New York Knicks 109:114 Indiana PacersStan serii: NYK(3) 0:2 IND(4)
New York Knicks 109:114 Indiana Pacers
Stan serii: NYK(3) 0:2 IND(4)
Jump ball wygrali Knicks i od razu w pierwszej akcji otworzyli wynik spotkania, a dokładniej zrobił to OG Anunoby. W zespole Indiany fenomenalnie rozstrzelał się Pascal Siakam, zdobywając aż 11 punktów w 3:40 czasu gry. Kolejną trójkę w tej serii dołożył Nesmith, a Pacers prowadzili na starcie kwarty 14:6. Po zmianach, przebudziła się ekipa Knicks, a po dwóch celnych rzutach, w tym jeden zza łuku McBride'a, Knicks doprowadzili do remisu po 19. Indiana totalnie przespała drugą część kwarty. Sporo błędów po atakowanej stronie parkietu, brak ruch piłki, czego efektem był przestój ponad pięciominutowy bez celnego rzutu Indy. Nowy Jork wykorzystał tę sytuacje zdobywając kilka punktów spod kosza, co pozwoliło im wygrać pierwsze 12 minut w stosunku 26:24.Pierwsze minuty drugiej kwarty były niezwykle zaciekłe. Obie ekipy stanęły mocno w defensywie, była walka, a co najmniej dwa razy decyzje sędziów były mocno kontrowersyjne (kto wybił piłkę oraz czy był faul w ataku czy obronie). Prowadzenie również zmieniało się w tym czasie kilkukrotnie. Bardzo dobrze w 2Q prezentował się KAT- zdobywając 12 punktów, utrzymując w dalszej części kwarty minimalną przewagę Knickerbockers. Po 24 minutach Nowy Jork prowadził w meczu 52:49. Ważnym elementem gry gospodarzy była walka na atakowanej tablicy. Zbiórki ofensywne i ponowienia akcji, dały w pierwszej połowie aż 10 punktów dla NYK. Indiana była w grze głównie przez dyspozycję Siakama (23 oczka w nieco ponad 15 minut na parkiecie).
Jump ball wygrali Knicks i od razu w pierwszej akcji otworzyli wynik spotkania, a dokładniej zrobił to OG Anunoby. W zespole Indiany fenomenalnie rozstrzelał się Pascal Siakam, zdobywając aż 11 punktów w 3:40 czasu gry. Kolejną trójkę w tej serii dołożył Nesmith, a Pacers prowadzili na starcie kwarty 14:6. Po zmianach, przebudziła się ekipa Knicks, a po dwóch celnych rzutach, w tym jeden zza łuku McBride'a, Knicks doprowadzili do remisu po 19. Indiana totalnie przespała drugą część kwarty. Sporo błędów po atakowanej stronie parkietu, brak ruch piłki, czego efektem był przestój ponad pięciominutowy bez celnego rzutu Indy. Nowy Jork wykorzystał tę sytuacje zdobywając kilka punktów spod kosza, co pozwoliło im wygrać pierwsze 12 minut w stosunku 26:24.
Pierwsze minuty drugiej kwarty były niezwykle zaciekłe. Obie ekipy stanęły mocno w defensywie, była walka, a co najmniej dwa razy decyzje sędziów były mocno kontrowersyjne (kto wybił piłkę oraz czy był faul w ataku czy obronie). Prowadzenie również zmieniało się w tym czasie kilkukrotnie. Bardzo dobrze w 2Q prezentował się KAT- zdobywając 12 punktów, utrzymując w dalszej części kwarty minimalną przewagę Knickerbockers. Po 24 minutach Nowy Jork prowadził w meczu 52:49. Ważnym elementem gry gospodarzy była walka na atakowanej tablicy. Zbiórki ofensywne i ponowienia akcji, dały w pierwszej połowie aż 10 punktów dla NYK. Indiana była w grze głównie przez dyspozycję Siakama (23 oczka w nieco ponad 15 minut na parkiecie).

Po przerwie obie ekipy wróciły z energią na parkiet. Worek z punktami się rozwiązał, wpadało mnóstwo rzutów. Ale Pacers pokazali również twardą defensywę, która pozwoliła dogonić oraz przegonić zespół Knicks. Przez dalszą część trzeciej kwarty, mogliśmy w dalszym ciągu oglądać skuteczne akcje za akcje, w wykonaniu Indiany i Nowego Jorku. Gospodarze doprowadzili do remisu 70:70 na cztery minuty przed końcem 3Q, dzięki trafieniu trzech rzutów zza łuku z rzędu. Końcówka kwarty to pojedynek liderów swoich drużyn. Z jednej strony Siakama, a z drugiej Brunsona. Przed decydującą odsłoną mieliśmy remis 81:81.W ostatnie 12 minuty spotkania lepiej weszła Indiana, dzięki dobrej grze pod batutą rezerwowego TJ McConnella czy egzekucji Sheparda. Momentalnie Pacers odskoczyli aż na 9 oczek, prowadzać 94:85. Dwa akcje zagrane na Bridgesa i NYK zmniejszyło różnice do pięciu oczek. Następnie w trudnej sytuacji trafił za trzy Nesmith, ale tym samym odpowiedział Brunson. Po kontrataku i wykończeniu Bridgesa, który w czwartej kwarcie brał ciężar gry na siebie, NYK byli już o tylko jedno posiadanie za Indianą, na nieco ponad 6 minut. Później jednak sprawy w swoje ręce wziął Haliburton, co pozwoliło Pacers zwiększyć przewagę na +10 przy 2:45 na zegarze. Minutę potem było już jednak tylko +5, po rzutach Anunoby'ego i Brunsona. Następna akcja Indiana została wybroniona, a kolejne dwa oczka dorzucił Brunson na 66 przed końcem. Pacers zagrali długą akcję, jednak okazała się ona nieskuteczna, przez co Knicks mogli doprowadzić do remisu. Trafili oni jednak za 2, co sprawiło że na 14,7 sekundy do końca wynik był następujący: IND 110:109 NYK. Szybki faul gospodarzy, a Nesmith zamienia dwa osobiste w punkty. W akcji na remis Brunson jednak spudłował zza łuku, a zbiórka Turnera zapewniła mu rzuty osobiste. Wykorzystał oba, a Knicks pozostało 4,2 sekundy przy stracie 5 punktów by cokolwiek zmienić w meczu. Brunson po raz kolejny spróbował za trzy, jednak nie trafił. Na dalszą grę, brakło czasu, a Indiana mogła świętować drugie zwycięstwo na parkiecie rywala. Końcowy wynik: 114:109 dla Pacers.Mecz był niezwykle na styku, w zasadzie przez cały okres jego trwania. 17 zmian prowadzenia i do tego 17 razy wynik był remisowy. To pokazuje jak bardzo niewiele dzieli te drużyny, a o wyniku spotkania decydują niuanse.NYK: Jalen Brunson: 36 PKT / 11 AST / 3 REB Mikal Bridges: 20 PKT / 7 REBIND: Pascal Siakam: 39 PKT / 5 REB / 3 AST Tyrese Haliburton: 14 PKT / 11 AST / 8 REB
Po przerwie obie ekipy wróciły z energią na parkiet. Worek z punktami się rozwiązał, wpadało mnóstwo rzutów. Ale Pacers pokazali również twardą defensywę, która pozwoliła dogonić oraz przegonić zespół Knicks. Przez dalszą część trzeciej kwarty, mogliśmy w dalszym ciągu oglądać skuteczne akcje za akcje, w wykonaniu Indiany i Nowego Jorku. Gospodarze doprowadzili do remisu 70:70 na cztery minuty przed końcem 3Q, dzięki trafieniu trzech rzutów zza łuku z rzędu. Końcówka kwarty to pojedynek liderów swoich drużyn. Z jednej strony Siakama, a z drugiej Brunsona. Przed decydującą odsłoną mieliśmy remis 81:81.
W ostatnie 12 minuty spotkania lepiej weszła Indiana, dzięki dobrej grze pod batutą rezerwowego TJ McConnella czy egzekucji Sheparda. Momentalnie Pacers odskoczyli aż na 9 oczek, prowadzać 94:85. Dwa akcje zagrane na Bridgesa i NYK zmniejszyło różnice do pięciu oczek. Następnie w trudnej sytuacji trafił za trzy Nesmith, ale tym samym odpowiedział Brunson. Po kontrataku i wykończeniu Bridgesa, który w czwartej kwarcie brał ciężar gry na siebie, NYK byli już o tylko jedno posiadanie za Indianą, na nieco ponad 6 minut. Później jednak sprawy w swoje ręce wziął Haliburton, co pozwoliło Pacers zwiększyć przewagę na +10 przy 2:45 na zegarze. Minutę potem było już jednak tylko +5, po rzutach Anunoby'ego i Brunsona. Następna akcja Indiana została wybroniona, a kolejne dwa oczka dorzucił Brunson na 66 przed końcem. Pacers zagrali długą akcję, jednak okazała się ona nieskuteczna, przez co Knicks mogli doprowadzić do remisu. Trafili oni jednak za 2, co sprawiło że na 14,7 sekundy do końca wynik był następujący: IND 110:109 NYK. Szybki faul gospodarzy, a Nesmith zamienia dwa osobiste w punkty. W akcji na remis Brunson jednak spudłował zza łuku, a zbiórka Turnera zapewniła mu rzuty osobiste. Wykorzystał oba, a Knicks pozostało 4,2 sekundy przy stracie 5 punktów by cokolwiek zmienić w meczu. Brunson po raz kolejny spróbował za trzy, jednak nie trafił. Na dalszą grę, brakło czasu, a Indiana mogła świętować drugie zwycięstwo na parkiecie rywala. Końcowy wynik: 114:109 dla Pacers.
Mecz był niezwykle na styku, w zasadzie przez cały okres jego trwania. 17 zmian prowadzenia i do tego 17 razy wynik był remisowy. To pokazuje jak bardzo niewiele dzieli te drużyny, a o wyniku spotkania decydują niuanse.