RZUTZA3.PL NBAPOWER-RANKING-NBA-2526-19-20-21

Power Ranking NBA 25/26 - #19, #20, #21

07/10/2025 21:54

Po krótkiej przerwie, tym artykułem wchodzimy już w drugą dziesiątkę zestawienia. 19 miejsce, to także ostatnie z grupy tych drużyn o bardzo zbliżonych potencjałach i celach. Bez zbędnego przedłużania zapraszam na omówienie kolejnych trzech zespołów.

#21 Sacramento Kings

#21 Sacramento Kings

fot: David Butler II/Imagn Images

Dla wielu pewnie Sacramento jest mało interesującym zespołem, jednak ja osobiście odczuwam nutkę podniecenia myśląc o Kings. Dodanie z rynku wolnych agentów, mistrza Europy 2025, Dennisa Schrodera, to ruch który bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Tak wiem, rozgrywający niemieckiej reprezentacji gra już w NBA od 12 sezonów i został zweryfikowany negatywnie w roli przywódcy mocnej drużyny. Mimo tego, według mnie, swoim doświadczeniem oraz stylem gry idealnie wpasuję się w szeregi Króli. Równie mocno nie mogę się doczekać gry pick&roll z Domantasem Sabonisem, gdzie może to być jedno z lepszych duo w tym elemencie w całej lidze.Patrząc na nazwiska powyżej, to może być to jedna z lepszych ofensyw w NBA. Do tego jest to również bardzo doświadczona ekipa, z której naturalnie wyłamuje się Keegan Murray. Wchodząc swój czwarty sezon skrzydłowy musi powalczyć o przedłużenie. Po świetnym debiucie w rozgrywkach, kolejne dwa lata był raczej stagnacją niż rozwojem. Być może za szybko chciał się stać gwiazdą i przywódcą Sacramento, co nie wpłynęło dobrze na pielęgnacje jego talentu. Poniżej swojego poziomu prawdopodobnie nie zejdą natomiast prawdziwi liderzy Kings: LaVine i DeRozan. Obaj na przestrzeni poprzedniego sezonu notowali średnie ponad 22 punktów na mecz. Pod koszem królować będzie maszynka do double-doubles w osobie Domantasa Sabonisa (24/25 - 70 meczów - 61 double-doubles). Zdecydowanie gorzej wygląda jednak ławka rezerwowych. Poza Monkiem i Ellisem, nie ma tak naprawdę kogoś bardzo wartościowego. Tak wąska wartościowa rotacja może być problemem, szczególnie przy ewentualnych problemach z urazami w późniejszych fazach sezonu.Nie przewiduję by Kings byli dużą niespodzianką w tym sezonie. Krótka kołdra czy brak solidnej defensywy przemawia do mnie, jako argument za walką o play-inny. Swoją silną pierwszą piątką nie raz pewnie zaskoczą, a po ich zwycięstwach znowu na halą rozpromieni się fioletowy promień.

Dla wielu pewnie Sacramento jest mało interesującym zespołem, jednak ja osobiście odczuwam nutkę podniecenia myśląc o Kings. Dodanie z rynku wolnych agentów, mistrza Europy 2025, Dennisa Schrodera, to ruch który bardzo, ale to bardzo mi się podoba. Tak wiem, rozgrywający niemieckiej reprezentacji gra już w NBA od 12 sezonów i został zweryfikowany negatywnie w roli przywódcy mocnej drużyny. Mimo tego, według mnie, swoim doświadczeniem oraz stylem gry idealnie wpasuję się w szeregi Króli. Równie mocno nie mogę się doczekać gry pick&roll z Domantasem Sabonisem, gdzie może to być jedno z lepszych duo w tym elemencie w całej lidze.

Patrząc na nazwiska powyżej, to może być to jedna z lepszych ofensyw w NBA. Do tego jest to również bardzo doświadczona ekipa, z której naturalnie wyłamuje się Keegan Murray. Wchodząc swój czwarty sezon skrzydłowy musi powalczyć o przedłużenie. Po świetnym debiucie w rozgrywkach, kolejne dwa lata był raczej stagnacją niż rozwojem. Być może za szybko chciał się stać gwiazdą i przywódcą Sacramento, co nie wpłynęło dobrze na pielęgnacje jego talentu. Poniżej swojego poziomu prawdopodobnie nie zejdą natomiast prawdziwi liderzy Kings: LaVine i DeRozan. Obaj na przestrzeni poprzedniego sezonu notowali średnie ponad 22 punktów na mecz. Pod koszem królować będzie maszynka do double-doubles w osobie Domantasa Sabonisa (24/25 - 70 meczów - 61 double-doubles). Zdecydowanie gorzej wygląda jednak ławka rezerwowych. Poza Monkiem i Ellisem, nie ma tak naprawdę kogoś bardzo wartościowego. Tak wąska wartościowa rotacja może być problemem, szczególnie przy ewentualnych problemach z urazami w późniejszych fazach sezonu.

Nie przewiduję by Kings byli dużą niespodzianką w tym sezonie. Krótka kołdra czy brak solidnej defensywy przemawia do mnie, jako argument za walką o play-inny. Swoją silną pierwszą piątką nie raz pewnie zaskoczą, a po ich zwycięstwach znowu na halą rozpromieni się fioletowy promień.

#20 Boston Celtics

#20 Boston Celtics

fot: David Butler II/Imagn Images

Boston Celtics w czerwcu 2024 roku zdobywali mistrzostwo NBA. Czternaście miesięcy potem połowa trzonu tej drużyny już nie istnieje. W lato oddano w wymianach Porzingisa i Holiday'a, a jako wolny agent odszedł Al Horford. Do tego trzeba pamiętać o kontuzjowanym w trakcie playoffs Tatumie, który być może wróci w tym sezonie na parkiet, ale będzie to w samej końcówce rozgrywek. Tak więc skład Bostonu jest dosyć mocno przebudowany.Jedyną pewną rzeczą dotyczącą nadchodzącego sezonu jest zejście Bostonu z progu podatku od luksusu. Stało się tak głównie dzięki oddaniu Porzingisa i Holiday'a. Ale teraz pojawiają się pytania. Celtics byli drugą siłą Wschodu, a co ich teraz czeka? Czy Brown jest w stanie pociągnąć Celtów do fazy posezonowej? Czy zadaniowcy są gotowi na większą rolę? Na to ciężko odpowiedzieć przed startem, więc dowiemy się dopiero po pierwszych meczach. Niewątpliwie największą gwiazdą zespołu jest Brown. Do pomocy ma bardzo wszechstronnego guarda, White'a, eksplozywnego strzelca zza łuku Pritcharda, nową twarz Bostonu, Simonsa, czy portugalskiego podkoszowego Quete. Nie wygląda to więc wcale tak fatalnie. Jednak rezerwowi to w większości koszykarze bez większego doświadczenia w NBA, szczególnie na pozycjach 2-3.Największą zaletą dla Celtics jest brak presji. Wszyscy dokładnie widzimy, że ma to być sezon przejściowy, a to może tylko wpłynąć mobilizująco dla koszykarzy z Bostonu. Prawdopodobnie w dalszym ciągu będą opierać swoją grę na rzutach trzypunktowych, choć teraz będzie to zdecydowanie trudniejsze w egzekucji. Raczej nie spodziewałbym się Bostonu w walce o playoffy, jednak nie zdziwiła by mnie ich dobra postawa. W końcu mają w swoim składzie 4-krotnego all-stara w postaci Jaylena Browna.

Boston Celtics w czerwcu 2024 roku zdobywali mistrzostwo NBA. Czternaście miesięcy potem połowa trzonu tej drużyny już nie istnieje. W lato oddano w wymianach Porzingisa i Holiday'a, a jako wolny agent odszedł Al Horford. Do tego trzeba pamiętać o kontuzjowanym w trakcie playoffs Tatumie, który być może wróci w tym sezonie na parkiet, ale będzie to w samej końcówce rozgrywek. Tak więc skład Bostonu jest dosyć mocno przebudowany.

Jedyną pewną rzeczą dotyczącą nadchodzącego sezonu jest zejście Bostonu z progu podatku od luksusu. Stało się tak głównie dzięki oddaniu Porzingisa i Holiday'a. Ale teraz pojawiają się pytania. Celtics byli drugą siłą Wschodu, a co ich teraz czeka? Czy Brown jest w stanie pociągnąć Celtów do fazy posezonowej? Czy zadaniowcy są gotowi na większą rolę? Na to ciężko odpowiedzieć przed startem, więc dowiemy się dopiero po pierwszych meczach. Niewątpliwie największą gwiazdą zespołu jest Brown. Do pomocy ma bardzo wszechstronnego guarda, White'a, eksplozywnego strzelca zza łuku Pritcharda, nową twarz Bostonu, Simonsa, czy portugalskiego podkoszowego Quete. Nie wygląda to więc wcale tak fatalnie. Jednak rezerwowi to w większości koszykarze bez większego doświadczenia w NBA, szczególnie na pozycjach 2-3.

Największą zaletą dla Celtics jest brak presji. Wszyscy dokładnie widzimy, że ma to być sezon przejściowy, a to może tylko wpłynąć mobilizująco dla koszykarzy z Bostonu. Prawdopodobnie w dalszym ciągu będą opierać swoją grę na rzutach trzypunktowych, choć teraz będzie to zdecydowanie trudniejsze w egzekucji. Raczej nie spodziewałbym się Bostonu w walce o playoffy, jednak nie zdziwiła by mnie ich dobra postawa. W końcu mają w swoim składzie 4-krotnego all-stara w postaci Jaylena Browna.

#19 Portland Trail Blazers

#19 Portland Trail Blazers

fot: Soobum Im/Imagn Images

Na 19 miejscu umieściłem Blazers, którzy wydają się być niezwykle interesującą drużyną. Mankament? Jest to konferencja zachodnia, więc liczyć się będzie tak naprawdę każdy mecz. Co się działo w lato? Z plusów to z całą pewnością powrót na stare śmieci Damiana Lillarda (po dwóch sezonach w Bucks). Z minusów? Wykupienie kontraktu centra Aytona. Ponadto Portland przeprowadziło również wymianę, w której pozyskali dwukrotnego mistrza NBA, Jrue Holiday'a, oddając przy tym młodszego Simonsa.Roster jest naprawdę ciekawy i intrygujący. Większość składu to koszykarze, którzy najlepsze lata mają jeszcze przed sobą. A dorzucenie weteranów w postaci Holiday'a czy Lillarda może okazać się strzałem w dziesiątkę. Jest to naprawdę dobrze zbudowana przez draft rotacja, z młodymi liderami, atletycznym shooting guardem, Sharpem (numer 7 draftu 2022) i Avdiją (numer 9 draftu 2020, lecz wybrany przez Wizards). Deni po dołączeniu do Portland poprzez wymianę, już w pierwszym sezonie w drużynie z Oregonu pokazał, że jest w stanie grać jeszcze lepiej niż dotychczas. I to właśnie na barkach tych dwóch koszykarze, w głównej mierze będzie ciążyła presja zdobywania punktów. Kłopot jednak jest taki, iż Blazers nie byli najlepszą drużyną pod tym względem. Żeby odnieść sukces w tym sezonie, niewątpliwe atak musi zostać usprawniony, co jest również wyzwaniem przed coachem Billupsem. Na pewno tutaj przyda się doświadczenie czy to Holiday'a czy Lillarda. Ważnym elementem w trakcie rozgrywek, będzie rozwój swoich talentów. Dużo minut dostanie Clingan (numer 7 draftu 2024) czy Henderson (numer 3 draftu 2023). Pozycja silnego skrzydłowego jest również obsadzona bardzo przemyślanie. Do wyboru mamy młodą bestię defensywną z Belgii - Toumani Camara lub point forward, Jerami Grant, któremu jednak poprzedni sezon nie wyszedł najlepiej, ale dalej może być istotną częścią rotacji.Poza atakiem oczywiście liczę na dalszy rozwój zespołu na połowie broniącej. Już w poprzednim sezonie pokazywali, że potrafią solidnie bronić, a w tym sezonie prawdopodobnie mogą zrobić kolejny krok naprzód. Z zespołu odszedł Simons czy Ayton, którzy łagodnie mówiąc nie lubili się z twardą obroną. Dołączył natomiast Holiday, który mimo swoich lat, jeszcze nie zatracił w pełni instynktu defensywnego. Na Wschodzie śmiało umieściłbym Blazers w playoffach. Jednak z racji iż jesteśmy po przeciwnej stronie USA, to realistycznie czeka ich zażarta walka o play-inny.

Na 19 miejscu umieściłem Blazers, którzy wydają się być niezwykle interesującą drużyną. Mankament? Jest to konferencja zachodnia, więc liczyć się będzie tak naprawdę każdy mecz. Co się działo w lato? Z plusów to z całą pewnością powrót na stare śmieci Damiana Lillarda (po dwóch sezonach w Bucks). Z minusów? Wykupienie kontraktu centra Aytona. Ponadto Portland przeprowadziło również wymianę, w której pozyskali dwukrotnego mistrza NBA, Jrue Holiday'a, oddając przy tym młodszego Simonsa.

Roster jest naprawdę ciekawy i intrygujący. Większość składu to koszykarze, którzy najlepsze lata mają jeszcze przed sobą. A dorzucenie weteranów w postaci Holiday'a czy Lillarda może okazać się strzałem w dziesiątkę. Jest to naprawdę dobrze zbudowana przez draft rotacja, z młodymi liderami, atletycznym shooting guardem, Sharpem (numer 7 draftu 2022) i Avdiją (numer 9 draftu 2020, lecz wybrany przez Wizards). Deni po dołączeniu do Portland poprzez wymianę, już w pierwszym sezonie w drużynie z Oregonu pokazał, że jest w stanie grać jeszcze lepiej niż dotychczas. I to właśnie na barkach tych dwóch koszykarze, w głównej mierze będzie ciążyła presja zdobywania punktów. Kłopot jednak jest taki, iż Blazers nie byli najlepszą drużyną pod tym względem. Żeby odnieść sukces w tym sezonie, niewątpliwe atak musi zostać usprawniony, co jest również wyzwaniem przed coachem Billupsem. Na pewno tutaj przyda się doświadczenie czy to Holiday'a czy Lillarda. Ważnym elementem w trakcie rozgrywek, będzie rozwój swoich talentów. Dużo minut dostanie Clingan (numer 7 draftu 2024) czy Henderson (numer 3 draftu 2023). Pozycja silnego skrzydłowego jest również obsadzona bardzo przemyślanie. Do wyboru mamy młodą bestię defensywną z Belgii - Toumani Camara lub point forward, Jerami Grant, któremu jednak poprzedni sezon nie wyszedł najlepiej, ale dalej może być istotną częścią rotacji.

Poza atakiem oczywiście liczę na dalszy rozwój zespołu na połowie broniącej. Już w poprzednim sezonie pokazywali, że potrafią solidnie bronić, a w tym sezonie prawdopodobnie mogą zrobić kolejny krok naprzód. Z zespołu odszedł Simons czy Ayton, którzy łagodnie mówiąc nie lubili się z twardą obroną. Dołączył natomiast Holiday, który mimo swoich lat, jeszcze nie zatracił w pełni instynktu defensywnego. Na Wschodzie śmiało umieściłbym Blazers w playoffach. Jednak z racji iż jesteśmy po przeciwnej stronie USA, to realistycznie czeka ich zażarta walka o play-inny.