RZUTZA3.PL NBAPOWER-RANKING-NBA-2526-25-26-27
Power Ranking NBA 25/26 - #25, #26, #27
30/09/2025 16:28
Dzisiejsze zestawienie w power rankingu obejmuje tylko drużyny z konferencji wschodniej. Odwiedzimy stolicę Stanów Zjednoczonych, Polonię nad Jeziorem Michigan oraz słoneczną Florydę. Zapraszam gorąco!
#27 Washington Wizards
#27 Washington Wizards

Kontynuacją rankingu przechodzimy do stołecznej ekipy. Dlaczego są u mnie wyżej od Nets czy Hornets? Chyba dałem się przekonać potencjałowi młodych koszykarzy, którzy po raz kolejny dostają mnóstwo czasu na podnoszenie swoich umiejętności. Oto potencjalna rotacja Wizards:W trakcie offseason najważniejszym ruchem była wymiana: Jordan Poole został oddany do Pelicans w zamian za weterana, McColluma. Czy jednoznacznie możemy powiedzieć, iż jest to wzmocnienie? No jednak bliżej mi do tego, że maksymalnie do jest wymiana w stosunku 1 do 1. Za CJem przemawia oczywiście doświadczenie. Powinien być idealnym wsparciem dla Carringtona na parkiecie jak i po za nim. Jednak ma on już 34 lata, a poprzedni sezon pod względem skuteczności zza łuku (mimo wciąż wysokiego procentu 37,3), był jego najsłabszym w karierze. Podobną średnią punktową oraz skuteczność notował Poole, który był liderem zeszłorocznych Wizards. Najważniejszym czynnikiem dla organizacji ze stolicy, będzie kontynuacja rozwoju swoich młodych koszykarzy, z Alexem Sarrem na czele. Ciekawym dodatkiem jest również pozyskanie Withmore'a z Rockets, gdzie nie otrzymywał wystarczającej ilości minut, poprzez ścisk w składzie na pozycjach 2-3.Wizards to ciekawa mieszanka młodych, ambitnych, zadziornych koszykarzy z weteranami, strzelcami w postaci McColluma i Middletona. Mam takie przeczucie, że takie połączenie wypali, a Washington będzie lepszy niż w poprzednim sezonie. Zero presji na drużynie, są w cieniu medialnym, więc jest to idealne miejsce do zrobienia kroku naprzód.
Kontynuacją rankingu przechodzimy do stołecznej ekipy. Dlaczego są u mnie wyżej od Nets czy Hornets? Chyba dałem się przekonać potencjałowi młodych koszykarzy, którzy po raz kolejny dostają mnóstwo czasu na podnoszenie swoich umiejętności. Oto potencjalna rotacja Wizards:

W trakcie offseason najważniejszym ruchem była wymiana: Jordan Poole został oddany do Pelicans w zamian za weterana, McColluma. Czy jednoznacznie możemy powiedzieć, iż jest to wzmocnienie? No jednak bliżej mi do tego, że maksymalnie do jest wymiana w stosunku 1 do 1. Za CJem przemawia oczywiście doświadczenie. Powinien być idealnym wsparciem dla Carringtona na parkiecie jak i po za nim. Jednak ma on już 34 lata, a poprzedni sezon pod względem skuteczności zza łuku (mimo wciąż wysokiego procentu 37,3), był jego najsłabszym w karierze. Podobną średnią punktową oraz skuteczność notował Poole, który był liderem zeszłorocznych Wizards. Najważniejszym czynnikiem dla organizacji ze stolicy, będzie kontynuacja rozwoju swoich młodych koszykarzy, z Alexem Sarrem na czele. Ciekawym dodatkiem jest również pozyskanie Withmore'a z Rockets, gdzie nie otrzymywał wystarczającej ilości minut, poprzez ścisk w składzie na pozycjach 2-3.
Wizards to ciekawa mieszanka młodych, ambitnych, zadziornych koszykarzy z weteranami, strzelcami w postaci McColluma i Middletona. Mam takie przeczucie, że takie połączenie wypali, a Washington będzie lepszy niż w poprzednim sezonie. Zero presji na drużynie, są w cieniu medialnym, więc jest to idealne miejsce do zrobienia kroku naprzód.
#26 Miami Heat
#26 Miami Heat

Od Miami Heat, aż do numeru 19-tego w moim power rankingu, to drużyny o bardzo zbliżonym potencjale, a różnice pomiędzy nimi są w moim odczuciu bardzo małe. W jakiejś kolejności musiałem jednak złożyć to zestawienie, więc na 26 miejscu, dosyć niskim, umieściłem organizację z Florydy. Dodatkowo mały wpływ na to pozycjonowanie miała wiadomość o około 8-tygodniowej przerwie Tylera Herro.Skład Heat wygląda bardzo solidnie, jednak jest on trochę wąski, jeśli mówimy o znaczących nazwiskach (tak wiem, zawsze może odpalić ktoś nieoczywisty). Dodanie w ramach wymiany Normana Powella na pewno pomoże rozruszać grę w ataku, ale z drugiej strony trzeba było oddać kilku rezerwowych. W poprzednim sezonie Heat byli na 21 miejscu w ofensywie w NBA, a teraz ma być lepiej. Pytanie tylko, czy przez to nie ucierpi defensywa, z której są znani podopieczni Erica Spoelstry. W drużynie nie wyraźnego lidera, natomiast jest tutaj co najmniej dwóch koszykarzy ocierających się o topowych zawodników ligi. Guard, Tyler Herro, będący shooterem oraz wszechstronny po obu stronach parkietu Bam Adebayo. Dopełnia ich solidnie grający Andrew Wiggins czy też zadaniowcy, młodzi koszykarze pokroju Jovicia, Mitchella czy Ware'a. Każdy z nich ma swoje widoczne atuty, jednak także mocno zarysowane minusy. Najbardziej obiecująco wygląda Ware, który może stać się w przyszłości topowym podkoszowym ligi. Natomiast Jović, jest w ostatnim roku swojego rookie kontraktu i z pewnością będzie chciał się pokazać z dobrej strony. Poza nim w ostatnim roku umowy jest także Powell i Rozier.Skoro wygląda to tak dobrze, dlaczego Miami jest tak nisko? Jeśli charakter Heat nie ulegnie zmianie i dalej będą niewygodną drużyną bazującą na obronie to właśnie tak to widzę. W sezonie regularnym bardziej opłaca się rzucać dużo punktów, dzięki czemu statystycznie można zwyciężać więcej. W play-innach czy też play-offach, zgodzę się w stu procentach, że taka drużyna o nastawieniu defensywnym może sobie poradzić lepiej, od takiej gdzie atak jest mocną stroną, lecz obrona kuleje. Heat lubią grać o dużą stawkę i często ich najlepsze oblicze przypada na kwiecień czy maj. Stąd też dla mnie są na 26 pozycji.
Od Miami Heat, aż do numeru 19-tego w moim power rankingu, to drużyny o bardzo zbliżonym potencjale, a różnice pomiędzy nimi są w moim odczuciu bardzo małe. W jakiejś kolejności musiałem jednak złożyć to zestawienie, więc na 26 miejscu, dosyć niskim, umieściłem organizację z Florydy. Dodatkowo mały wpływ na to pozycjonowanie miała wiadomość o około 8-tygodniowej przerwie Tylera Herro.

Skład Heat wygląda bardzo solidnie, jednak jest on trochę wąski, jeśli mówimy o znaczących nazwiskach (tak wiem, zawsze może odpalić ktoś nieoczywisty). Dodanie w ramach wymiany Normana Powella na pewno pomoże rozruszać grę w ataku, ale z drugiej strony trzeba było oddać kilku rezerwowych. W poprzednim sezonie Heat byli na 21 miejscu w ofensywie w NBA, a teraz ma być lepiej. Pytanie tylko, czy przez to nie ucierpi defensywa, z której są znani podopieczni Erica Spoelstry. W drużynie nie wyraźnego lidera, natomiast jest tutaj co najmniej dwóch koszykarzy ocierających się o topowych zawodników ligi. Guard, Tyler Herro, będący shooterem oraz wszechstronny po obu stronach parkietu Bam Adebayo. Dopełnia ich solidnie grający Andrew Wiggins czy też zadaniowcy, młodzi koszykarze pokroju Jovicia, Mitchella czy Ware'a. Każdy z nich ma swoje widoczne atuty, jednak także mocno zarysowane minusy. Najbardziej obiecująco wygląda Ware, który może stać się w przyszłości topowym podkoszowym ligi. Natomiast Jović, jest w ostatnim roku swojego rookie kontraktu i z pewnością będzie chciał się pokazać z dobrej strony. Poza nim w ostatnim roku umowy jest także Powell i Rozier.
Skoro wygląda to tak dobrze, dlaczego Miami jest tak nisko? Jeśli charakter Heat nie ulegnie zmianie i dalej będą niewygodną drużyną bazującą na obronie to właśnie tak to widzę. W sezonie regularnym bardziej opłaca się rzucać dużo punktów, dzięki czemu statystycznie można zwyciężać więcej. W play-innach czy też play-offach, zgodzę się w stu procentach, że taka drużyna o nastawieniu defensywnym może sobie poradzić lepiej, od takiej gdzie atak jest mocną stroną, lecz obrona kuleje. Heat lubią grać o dużą stawkę i często ich najlepsze oblicze przypada na kwiecień czy maj. Stąd też dla mnie są na 26 pozycji.
#25 Chicago Bulls
#25 Chicago Bulls

Bulls to dla mnie bardzo zagadkowa drużyna. Jej największym plusem jest to, iż grają w konferencji wschodniej. Na papierze cały skład, a w szczególności pierwsza piątka wygląda obiecująco. Dodatkowo po przerwie na all-star week grali naprawdę ciekawą koszykówkę i byli trudnym wyzwaniem dla rywali. Dlaczego więc są tak nisko? Po prostu nie czuję tutaj zupełnie aury pod wygrywanie. Bulls w ostatnich latach kojarzą mi się z tym, że są trochę poniżej środka tabeli. I nie dają mi odczuć, że im to jakoś przeszkadza, a nawet i wystarcza.Nazwiska w rosterze Bulls zdecydowanie nie są anonimowe. Jednak mimo nienajgorszych statystyk poszczególnych koszykarzy ten skład jakoś mnie nie przekonuje. W ostatnim sezonie, a tym bardziej po lutowej wymianie LaVine'a do Kings, schedę lidera zespołu przejął Josh Giddey. Mimo iż nie jest on najlepszym punktującym Byków, jednak w dużym stopniu odpowiada za kreowanie gry. 14,6 PPG, 8,1 RPG i 7,2 APG z poprzednich rozgrywek to wynik bardzo ciekawy i obrazujący wszechstronność Australijczyka. Poza nim bardzo mocnymi punktami Chicago są: Coby White (też się zdziwiłem, że będzie to jego 7 sezon w NBA oraz nienaganny w manewrach ofensywnych center, Vucević. Do tego kilku przyzwoitych role-playerów i dwóch młodych skrzydłowych: Buzelis (drugoroczniak) i Essengue (12 pick draftu 2025).Na papierze to wygląda na solidną ekipę do powalczenia o miejsca 6-10. Jednak strasznie nie jestem przekonany czy jest tu taki lider z krwi i kości. Dodatkowo również boję się o kiepską postawę w defensywie, co dla mnie jest argumentem dla obniżenia ich pozycji w moim power rankingu. Nie jestem również fanem Billy'ego Donovana, który nie ma za sobą dużej ilości sukcesów w NBA. Ale przecież nie robi takich złych wyników - czytaj play-inny sezon temu. Ale to tylko moja ocena, a zarząd Bulls idzie swoją ścieżką. Podsumowując, to właśnie te rzeczy przekonały mnie do umieszczenia Chicago na pozycji numer 25.
Bulls to dla mnie bardzo zagadkowa drużyna. Jej największym plusem jest to, iż grają w konferencji wschodniej. Na papierze cały skład, a w szczególności pierwsza piątka wygląda obiecująco. Dodatkowo po przerwie na all-star week grali naprawdę ciekawą koszykówkę i byli trudnym wyzwaniem dla rywali. Dlaczego więc są tak nisko? Po prostu nie czuję tutaj zupełnie aury pod wygrywanie. Bulls w ostatnich latach kojarzą mi się z tym, że są trochę poniżej środka tabeli. I nie dają mi odczuć, że im to jakoś przeszkadza, a nawet i wystarcza.

Nazwiska w rosterze Bulls zdecydowanie nie są anonimowe. Jednak mimo nienajgorszych statystyk poszczególnych koszykarzy ten skład jakoś mnie nie przekonuje. W ostatnim sezonie, a tym bardziej po lutowej wymianie LaVine'a do Kings, schedę lidera zespołu przejął Josh Giddey. Mimo iż nie jest on najlepszym punktującym Byków, jednak w dużym stopniu odpowiada za kreowanie gry. 14,6 PPG, 8,1 RPG i 7,2 APG z poprzednich rozgrywek to wynik bardzo ciekawy i obrazujący wszechstronność Australijczyka. Poza nim bardzo mocnymi punktami Chicago są: Coby White (też się zdziwiłem, że będzie to jego 7 sezon w NBA oraz nienaganny w manewrach ofensywnych center, Vucević. Do tego kilku przyzwoitych role-playerów i dwóch młodych skrzydłowych: Buzelis (drugoroczniak) i Essengue (12 pick draftu 2025).
Na papierze to wygląda na solidną ekipę do powalczenia o miejsca 6-10. Jednak strasznie nie jestem przekonany czy jest tu taki lider z krwi i kości. Dodatkowo również boję się o kiepską postawę w defensywie, co dla mnie jest argumentem dla obniżenia ich pozycji w moim power rankingu. Nie jestem również fanem Billy'ego Donovana, który nie ma za sobą dużej ilości sukcesów w NBA. Ale przecież nie robi takich złych wyników - czytaj play-inny sezon temu. Ale to tylko moja ocena, a zarząd Bulls idzie swoją ścieżką. Podsumowując, to właśnie te rzeczy przekonały mnie do umieszczenia Chicago na pozycji numer 25.