RZUTZA3.PL NBAPOWER-RANKING-NBA-2526-28-29-30

Power Ranking NBA 25/26 - #28, #29, #30

28/09/2025 10:28

Do startu nowego, 80-tego sezonu NBA pozostało nam już mniej niż miesiąc (21 października pierwsze spotkanie). Zaczynają się obozy przygotowawcze czy media day'e. Tak więc jest to idealna pora, by przedstawić mój power ranking. Od razu zaznaczam, że jest on tylko i wyłącznie moja opinią i subiektywną oceną siły i potencjału drużyn. Lista będzie prowadzona od najsłabszego do najmocniejszego zespołu.

#30 Brooklyn Nets

#30 Brooklyn Nets

fot: instagram.com/mpj

Zestawienie zaczynamy od ostatniego miejsca. A w moim rankingu znajduje się ekipa Brooklyn Nets. Najważniejszym wydarzeniem w trakcie offseason była wymiana, w której pozyskali MPJa, oddając Cam Johnsona. W kwestiach kontraktowych długo przeciągały się negocjacje z Cam Thomasem. Ostatecznie nie podpisał lukratywnej umowy, lecz opiewającą na 6 mln dolarów "qualifying offer". Tym samym za rok będzie niezastrzeżonym wolnym agentem. Przybliżona rotacja wygląda w ten oto sposób:Tegoroczny skład Nets jest w głównej mierze oparty na zawodnikach dopiero wchodzących parkiety NBA. Znajdziemy w rosterze aż 5! pierwszorundowych picków tego draftu (najwyższy numer to Demin - 8), czy też kilku drugoroczniaków. Oczywiście dla tych pierwszych ten sezon będzie przede wszystkim nastawiony na naukę, poznanie z czym się je gra w NBA. Różnicę ma robić tutaj kto inny. Czy to ofensywnie usposobiony Cam Thomas ( 24 punkty na mecz w poprzednim sezonie), czy Michael Porter Jr starający się udowodnić swoją wartość, po ostatnio niezbyt przekonujących występach w barwach Nuggets. Brooklyn pod koszem posiada również ciekawego koszykarza w postaci Nica Claxtona. Eksplozywny center, uniwersalny, sprawdzający się po obu stronach parkietu. Na ławce jest kilka ciekawych person, skład nie wydaje się być beznadziejny, jednak brakuje tutaj zdecydowanie przywódcy. Pewnie Thomas nie raz rzuci ponad 30 punktów, czym pociągnie zespół do wygranych, jednak nie przewiduję ich dużej ilości. To jednak nie zmieni faktu, że Brooklyn nie ma w swojej kulturze zwyciężania. A Thomas czy MPJ nie są dla mnie liderami z krwi i kości. Nie mówię, że takimi mogą się nie stać, nawet chciałbym się mylić, jednak jest to na ten moment dosyć mało wiarygodny scenariusz.Nets prawdopodobnie postawią na granie tranzycyjnej koszykówki, idealnie skrojonej pod młody zespół. Mogą mieć swoje momenty w meczu, czy to nawet w przekroju całego sezonu. Jednak trzeba patrzeć na tę drużynę w kontekście rozwoju. I właśnie w takim kontekście będę spoglądał na mecze Brooklynu.

Zestawienie zaczynamy od ostatniego miejsca. A w moim rankingu znajduje się ekipa Brooklyn Nets. Najważniejszym wydarzeniem w trakcie offseason była wymiana, w której pozyskali MPJa, oddając Cam Johnsona. W kwestiach kontraktowych długo przeciągały się negocjacje z Cam Thomasem. Ostatecznie nie podpisał lukratywnej umowy, lecz opiewającą na 6 mln dolarów "qualifying offer". Tym samym za rok będzie niezastrzeżonym wolnym agentem. Przybliżona rotacja wygląda w ten oto sposób:

Tegoroczny skład Nets jest w głównej mierze oparty na zawodnikach dopiero wchodzących parkiety NBA. Znajdziemy w rosterze aż 5! pierwszorundowych picków tego draftu (najwyższy numer to Demin - 8), czy też kilku drugoroczniaków. Oczywiście dla tych pierwszych ten sezon będzie przede wszystkim nastawiony na naukę, poznanie z czym się je gra w NBA. Różnicę ma robić tutaj kto inny. Czy to ofensywnie usposobiony Cam Thomas ( 24 punkty na mecz w poprzednim sezonie), czy Michael Porter Jr starający się udowodnić swoją wartość, po ostatnio niezbyt przekonujących występach w barwach Nuggets. Brooklyn pod koszem posiada również ciekawego koszykarza w postaci Nica Claxtona. Eksplozywny center, uniwersalny, sprawdzający się po obu stronach parkietu. Na ławce jest kilka ciekawych person, skład nie wydaje się być beznadziejny, jednak brakuje tutaj zdecydowanie przywódcy. Pewnie Thomas nie raz rzuci ponad 30 punktów, czym pociągnie zespół do wygranych, jednak nie przewiduję ich dużej ilości. To jednak nie zmieni faktu, że Brooklyn nie ma w swojej kulturze zwyciężania. A Thomas czy MPJ nie są dla mnie liderami z krwi i kości. Nie mówię, że takimi mogą się nie stać, nawet chciałbym się mylić, jednak jest to na ten moment dosyć mało wiarygodny scenariusz.

Nets prawdopodobnie postawią na granie tranzycyjnej koszykówki, idealnie skrojonej pod młody zespół. Mogą mieć swoje momenty w meczu, czy to nawet w przekroju całego sezonu. Jednak trzeba patrzeć na tę drużynę w kontekście rozwoju. I właśnie w takim kontekście będę spoglądał na mecze Brooklynu.

#29 Utah Jazz

#29 Utah Jazz

fot: Rob Gray/Imagn Images

W jaką stronę zmierza Utah Jazz? Czy znowu będą ekipą, która będzie tankować po całości? Jako ich fan, mam nadzieję że tak się stanie. Tak, tak wiem, jest to zabijanie rywalizacji, jednak w jaki inny sposób ma się odbudować zespół z niezachęcającego miasta i to w konferencji zachodniej? Na początek przyjrzyjmy się jakim składem dysponują Jazzmani:Najważniejszym pytaniem w kontekście sezonu Jazz jest to, czy Lauri Markkanen zostanie w Salt Lake City na cały sezon. Moim skromnym zdanie - niestety nie! Są więc zatem dwie opcje. Pierwsza - forsujemy grę na Lauriego ile się da. Niech wykręca chore liczby by jeszcze mocniej podbić jego wartość przed lutowym trade deadline. To jednak spowodowałoby, że Jazz zanotowali by kilka zwycięstw więcej, niż zakładamy. Przy bardzo mocnym Zachodzie, prawdopodobnie i tak nie dało by im to chociażby miejsca w play-innach. Utah przesunęłoby się tylko minimalnie w górę, czym zmniejszyli by sobie szansę na lepszy wybór w drafcie. Druga wariant - Jazzmani ograniczają rolę Markkanena w zespole, przeznaczając kolejny sezon na tankowanie. Szansę na pierwszy pick są większe, ale przez to obniżamy wartość fińskiego koszykarza. Tak więc jak widać, nie ma idealnej drogi dla organizacji z Salt Lake City. Lecz w obu przypadkach Jazz są raczej na bliżej dołu tabeli.Oczywiście Utah to nie tylko sam Lauri. Latem atmosferę wokół własnej osoby podgrzał 5 pick draftu 2025, Ace Bailey. Mówiło się nawet o braku podpisania przez niego kontraktu z Jazz. Pokładana jest w nim nadzieja, że może zostać wschodzącą gwiazdą tej drużyny. Warto również zwrócić uwagę na dalszy rozwój młodych koszykarzy: rozgrywającego Colliera, podkoszowego Kesslera czy dobrze prezentującego się w trakcie Ligi Letniej Filipowskiego. O tym drugim nazwisku również mówi się dużo w sprawie jego potencjalnej wymiany. Jako iż Utah Jazz to moja ukochana drużyna, z bólem serca kolejny sezon będę musiał poczekać, by zobaczyć ich w jakiejś sensownej walce, chociażby o play-inny.

W jaką stronę zmierza Utah Jazz? Czy znowu będą ekipą, która będzie tankować po całości? Jako ich fan, mam nadzieję że tak się stanie. Tak, tak wiem, jest to zabijanie rywalizacji, jednak w jaki inny sposób ma się odbudować zespół z niezachęcającego miasta i to w konferencji zachodniej? Na początek przyjrzyjmy się jakim składem dysponują Jazzmani:

Najważniejszym pytaniem w kontekście sezonu Jazz jest to, czy Lauri Markkanen zostanie w Salt Lake City na cały sezon. Moim skromnym zdanie - niestety nie! Są więc zatem dwie opcje. Pierwsza - forsujemy grę na Lauriego ile się da. Niech wykręca chore liczby by jeszcze mocniej podbić jego wartość przed lutowym trade deadline. To jednak spowodowałoby, że Jazz zanotowali by kilka zwycięstw więcej, niż zakładamy. Przy bardzo mocnym Zachodzie, prawdopodobnie i tak nie dało by im to chociażby miejsca w play-innach. Utah przesunęłoby się tylko minimalnie w górę, czym zmniejszyli by sobie szansę na lepszy wybór w drafcie. Druga wariant - Jazzmani ograniczają rolę Markkanena w zespole, przeznaczając kolejny sezon na tankowanie. Szansę na pierwszy pick są większe, ale przez to obniżamy wartość fińskiego koszykarza. Tak więc jak widać, nie ma idealnej drogi dla organizacji z Salt Lake City. Lecz w obu przypadkach Jazz są raczej na bliżej dołu tabeli.

Oczywiście Utah to nie tylko sam Lauri. Latem atmosferę wokół własnej osoby podgrzał 5 pick draftu 2025, Ace Bailey. Mówiło się nawet o braku podpisania przez niego kontraktu z Jazz. Pokładana jest w nim nadzieja, że może zostać wschodzącą gwiazdą tej drużyny. Warto również zwrócić uwagę na dalszy rozwój młodych koszykarzy: rozgrywającego Colliera, podkoszowego Kesslera czy dobrze prezentującego się w trakcie Ligi Letniej Filipowskiego. O tym drugim nazwisku również mówi się dużo w sprawie jego potencjalnej wymiany. Jako iż Utah Jazz to moja ukochana drużyna, z bólem serca kolejny sezon będę musiał poczekać, by zobaczyć ich w jakiejś sensownej walce, chociażby o play-inny.

#28 Charlotte Hornets

#28 Charlotte Hornets

fot: AP Photo/Jacob Kupferman

Na 28 miejscu mamy mistrzów... szok, ale tak, mistrzów Summer League 2025. Jednak nie ma raczej wątpliwości, że w prawdziwej rozgrywce, jakim jest sezon zasadniczy NBA, Charlotte nie będzie wiele znaczyło. LaMelo Ball. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to największa gwiazda drużyny Hornets. Czy po raz kolejny będzie to tylko maszyna do highlitów? Czy uda mu się zagrać w większości spotkań, chociażby jak w swoim drugim sezonie? Dla przypomnienia, zagrał wtedy 75 meczów i był all-starem. To właśnie ten sezon ma pokazać, czy Szerszenie mogą budować swoją przyszłość w oparciu o tego koszykarza.W poprzednim sezonie najmłodszy z braci Ball notował najwyższą średnią punktową w karierze, mianowicie 25,2 PPG. Dołożył do tego również 7,4 asysty oraz blisko 5 zbiórek. Był zdecydowanie liderem Charlotte. Problem polegał na tym, iż opuścił sporo meczów (zagrał w 47 na 82). Warto jednak d!odać, że z nim na parkiecie Hornets zanotwali bilans 16-31. Porównując to do bilansu zespołu z Karoliny Północnej w całym sezonie - 19-63, jest to dosyć absurdalny wynik. Prostą matematyką więc wychodzi, gdy nie było Balla w trykocie, Szerszenie wygrali tylko 3 mecze z 35! Mimo tego katastrofalnego, upokarzającego wyniku, Charlotte ma kilku ciekawych koszykarzy w swoich szeregach. Najważniejsze pytanie brzmi: co z ich zdrowiem w przeciągu całych rozgrywek. Najbardziej pewny z tego grona jest Miles Bridges. Kontrowersyjna postać w gronie koszykarzy NBA, ale trzyma poziom i jest bardzo solidnym skrzydłowym. Brandon Miller? W poprzednich rozgrywkach tylko 27 spotkań. Tre Mann? Ledwie 13.Pozytywnym aspektem podczas tego offseason była praca wykonana przez managment organizacji. Poprzez wymianę do rosteru dodany został chimeryczny, ale eksplozywny Sexton. Dołączyli również weterani: Dinwiddie, Connaughton i Plumlee. Do oszlifowania, z czwartym numerem tegorocznego draftu, został wyciągnięty Knueppel. Osobiście liczę także na dalszy rozwój Diabate. Chudy, wysoki podkoszowy, który w poprzednim sezonie notował więcej zbiórek niż punktów na mecz. Jak dla mnie Hornets są bardzo ciekawym zespołem, jednak strasznie boję się tutaj o zdrowie. Przy odrobinie szczęścia, mogą zaskoczyć i włączyć się nawet do walki o play-inny Wschodu.

Na 28 miejscu mamy mistrzów... szok, ale tak, mistrzów Summer League 2025. Jednak nie ma raczej wątpliwości, że w prawdziwej rozgrywce, jakim jest sezon zasadniczy NBA, Charlotte nie będzie wiele znaczyło. LaMelo Ball. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że jest to największa gwiazda drużyny Hornets. Czy po raz kolejny będzie to tylko maszyna do highlitów? Czy uda mu się zagrać w większości spotkań, chociażby jak w swoim drugim sezonie? Dla przypomnienia, zagrał wtedy 75 meczów i był all-starem. To właśnie ten sezon ma pokazać, czy Szerszenie mogą budować swoją przyszłość w oparciu o tego koszykarza.

W poprzednim sezonie najmłodszy z braci Ball notował najwyższą średnią punktową w karierze, mianowicie 25,2 PPG. Dołożył do tego również 7,4 asysty oraz blisko 5 zbiórek. Był zdecydowanie liderem Charlotte. Problem polegał na tym, iż opuścił sporo meczów (zagrał w 47 na 82). Warto jednak d!odać, że z nim na parkiecie Hornets zanotwali bilans 16-31. Porównując to do bilansu zespołu z Karoliny Północnej w całym sezonie - 19-63, jest to dosyć absurdalny wynik. Prostą matematyką więc wychodzi, gdy nie było Balla w trykocie, Szerszenie wygrali tylko 3 mecze z 35! Mimo tego katastrofalnego, upokarzającego wyniku, Charlotte ma kilku ciekawych koszykarzy w swoich szeregach. Najważniejsze pytanie brzmi: co z ich zdrowiem w przeciągu całych rozgrywek. Najbardziej pewny z tego grona jest Miles Bridges. Kontrowersyjna postać w gronie koszykarzy NBA, ale trzyma poziom i jest bardzo solidnym skrzydłowym. Brandon Miller? W poprzednich rozgrywkach tylko 27 spotkań. Tre Mann? Ledwie 13.

Pozytywnym aspektem podczas tego offseason była praca wykonana przez managment organizacji. Poprzez wymianę do rosteru dodany został chimeryczny, ale eksplozywny Sexton. Dołączyli również weterani: Dinwiddie, Connaughton i Plumlee. Do oszlifowania, z czwartym numerem tegorocznego draftu, został wyciągnięty Knueppel. Osobiście liczę także na dalszy rozwój Diabate. Chudy, wysoki podkoszowy, który w poprzednim sezonie notował więcej zbiórek niż punktów na mecz. Jak dla mnie Hornets są bardzo ciekawym zespołem, jednak strasznie boję się tutaj o zdrowie. Przy odrobinie szczęścia, mogą zaskoczyć i włączyć się nawet do walki o play-inny Wschodu.