Przegląd Szatni - Charlotte Hornets
Charlotte Hornets. Po prostu. W ramach dzisiejszego przeglądu szatni przenosimy się do Karoliny Północnej w której rezyduje ekipa, za którą w końcu, po latach budowania drużyny z małych kawałków, całkiem udany sezon. Awans do fazy play-in, pozyskanie i szybki rozwój graczy z draftu, w miarę zdrowy sezon LaMelo Balla - i wszystko to w diabły, albowiem Hornets postanowili, że to czas na... rebuild.
Charlotte Hornets. Po prostu. W ramach dzisiejszego przeglądu szatni przenosimy się do Karoliny Północnej w której rezyduje ekipa, za którą w końcu, po latach budowania drużyny z małych kawałków, całkiem udany sezon. Awans do fazy play-in, pozyskanie i szybki rozwój graczy z draftu, w miarę zdrowy sezon LaMelo Balla - i wszystko to w diabły, albowiem Hornets postanowili, że to czas na... rebuild.
Roster:PG: Coby White, Dennis SchröderSG: Kon Knueppel, Grayson Allen, Buddy HieldSF: Brandon Miller, Royce O'Neale, Liam McNeeleyPF: Naz Reid, Hannes Steinbach, Tidjane SalaünC: Moussa Diabaté, Ryan KalkbrennerCoach: Charles Lee
Roster:

PG: Coby White, Dennis Schröder
SG: Kon Knueppel, Grayson Allen, Buddy Hield
SF: Brandon Miller, Royce O'Neale, Liam McNeeley
PF: Naz Reid, Hannes Steinbach, Tidjane Salaün
C: Moussa Diabaté, Ryan Kalkbrenner
Coach: Charles Lee
Ten offseason był szalony - LeBron w Sixers, Giannis w Miami, Jaylen Brown w Sixers - jednak niemniej szaloną wymianą okazała się wymiana LaMelo Balla z Charlotte Hornets do Minnesoty Timberwolves, gdzie najmłodszy z braci Ball będzie stanowić obwodowy duet z Anthonym Edwardsem. Hornets dostali w zamian Naz Reida oraz potężny pakiet przyszłych aktywów draftowych - między innymi niechroniony wybór pierwszej rundy w 2033 roku, swapy w 2028, 2029 i 2030 oraz kolejne wybory drugiej rundy. Kilka dni później z Charlotte wyleciał również Miles Bridges, a wraz z nim kolejny przyszły wybór pierwszej rundy.I tym sposobem drużyna, która jeszcze chwilę temu próbowała przebić się do playoffów, znowu zaczyna od początku. Nie ma co tutaj specjalnie owijać w bawełnę - sytuacja Hornets jest po prostu nudna. Nie dlatego, że w Charlotte nie ma żadnych ciekawych zawodników, bo to nieprawda. Problem polega na tym, że trudno obecnie zobaczyć w tym wszystkim jakikolwiek sensowny projekt, który miałby prowadzić do walki o coś więcej niż kolejne miejsce w środku lub dole tabeli. Hornets są po prostu kolejną, nudną, bezlitośnie tankującą drużyną. Serio, jeśli ktoś nie jest ogromnym fanem talentu Kona Knueppela, to niezbyt widzę powód dla którego warto jest odpalać mecze Hornets. Obok niego pozostaje Brandon Miller, który również powinien być jednym z fundamentów zespołu, tyle że na tym etapie trudno powiedzieć, czy z tej dwójki rzeczywiście powstanie duet prowadzący Hornets do czegoś konkretnego. Miller ma talent i niezłą egzekucję, a Knueppel pokazał już, że potrafi zdobywać punkty na poziomie NBA, ale reszta układanki wygląda co najwyżej przeciętnie. Coby White ma być jednym z głównych graczy obwodowych, Naz Reid zastępuje w pewnym sensie miejsce po Ballu jako najważniejszy element pozyskany tego lata, a do tego dochodzą doświadczeni zawodnicy tacy jak Grayson Allen, Buddy Hield, Royce O'Neale czy Dennis Schröder (który zapewne w tym sezonie przywdzieje jeszcze inne szaty). Fajne nazwiska, dobrzy zadaniowcy - i nic specjalnego. Tak można podsumować ten roster.O co w takim razie grają Charlotte, jeśli nie o zwycięstwo? No oczywiście, o draft. Hornets mają własne wybory pierwszej rundy w kolejnych latach, a dodatkowo uzbierali całą kolekcję cudzych aktywów. W 2027 roku posiadają m.in. wybór Dallas i potencjalny wybór Miami. W 2028 mają prawo do zamiany własnego picku z Minnesotą. W 2029 dochodzi kolejny wybór pierwszej rundy, a w 2030 ponownie pojawia się możliwość swapu. Do tego dochodzą własne wybory w 2031 i 2032 oraz dodatkowe aktywa w 2033 roku. I to jest chyba najciekawsza rzecz w całych obecnych Hornets. Nie roster. Nie walka o play-iny. Nie Naz Reid. Nawet nie Coby White. Picki.Hornets znowu są w przebudowie. Można ulec złudzeniu (lub rzeczywistości), że ta ekipa nie chce się przebudować, tylko przebudowywać. Choć być może w tym szaleństwie jest metoda, a za dekadę Hornets będą playoffową drużyną, właśnie dlatego że wreszcie przebudowali się tak jak chcieli. Nie ma większego powodu żeby zwracać większą uwagę na tę ekipę w nadchodzącym sezonie. Choć jest to nudna, krótka i bolesna prawda, to przede wszystkim, jest to prawda. Może czasem ujrzymy niezwykły highlight Brandona Millera, czy kolejny niesamowity trójkowy występ Kona Knueppela, ale nic poza tym, jeśli chodzi o ekipę z Charlotte.
Ten offseason był szalony - LeBron w Sixers, Giannis w Miami, Jaylen Brown w Sixers - jednak niemniej szaloną wymianą okazała się wymiana LaMelo Balla z Charlotte Hornets do Minnesoty Timberwolves, gdzie najmłodszy z braci Ball będzie stanowić obwodowy duet z Anthonym Edwardsem. Hornets dostali w zamian Naz Reida oraz potężny pakiet przyszłych aktywów draftowych - między innymi niechroniony wybór pierwszej rundy w 2033 roku, swapy w 2028, 2029 i 2030 oraz kolejne wybory drugiej rundy. Kilka dni później z Charlotte wyleciał również Miles Bridges, a wraz z nim kolejny przyszły wybór pierwszej rundy.
I tym sposobem drużyna, która jeszcze chwilę temu próbowała przebić się do playoffów, znowu zaczyna od początku. Nie ma co tutaj specjalnie owijać w bawełnę - sytuacja Hornets jest po prostu nudna. Nie dlatego, że w Charlotte nie ma żadnych ciekawych zawodników, bo to nieprawda. Problem polega na tym, że trudno obecnie zobaczyć w tym wszystkim jakikolwiek sensowny projekt, który miałby prowadzić do walki o coś więcej niż kolejne miejsce w środku lub dole tabeli. Hornets są po prostu kolejną, nudną, bezlitośnie tankującą drużyną. Serio, jeśli ktoś nie jest ogromnym fanem talentu Kona Knueppela, to niezbyt widzę powód dla którego warto jest odpalać mecze Hornets. Obok niego pozostaje Brandon Miller, który również powinien być jednym z fundamentów zespołu, tyle że na tym etapie trudno powiedzieć, czy z tej dwójki rzeczywiście powstanie duet prowadzący Hornets do czegoś konkretnego. Miller ma talent i niezłą egzekucję, a Knueppel pokazał już, że potrafi zdobywać punkty na poziomie NBA, ale reszta układanki wygląda co najwyżej przeciętnie. Coby White ma być jednym z głównych graczy obwodowych, Naz Reid zastępuje w pewnym sensie miejsce po Ballu jako najważniejszy element pozyskany tego lata, a do tego dochodzą doświadczeni zawodnicy tacy jak Grayson Allen, Buddy Hield, Royce O'Neale czy Dennis Schröder (który zapewne w tym sezonie przywdzieje jeszcze inne szaty). Fajne nazwiska, dobrzy zadaniowcy - i nic specjalnego. Tak można podsumować ten roster.
O co w takim razie grają Charlotte, jeśli nie o zwycięstwo? No oczywiście, o draft. Hornets mają własne wybory pierwszej rundy w kolejnych latach, a dodatkowo uzbierali całą kolekcję cudzych aktywów. W 2027 roku posiadają m.in. wybór Dallas i potencjalny wybór Miami. W 2028 mają prawo do zamiany własnego picku z Minnesotą. W 2029 dochodzi kolejny wybór pierwszej rundy, a w 2030 ponownie pojawia się możliwość swapu. Do tego dochodzą własne wybory w 2031 i 2032 oraz dodatkowe aktywa w 2033 roku. I to jest chyba najciekawsza rzecz w całych obecnych Hornets. Nie roster. Nie walka o play-iny. Nie Naz Reid. Nawet nie Coby White. Picki.
Hornets znowu są w przebudowie. Można ulec złudzeniu (lub rzeczywistości), że ta ekipa nie chce się przebudować, tylko przebudowywać. Choć być może w tym szaleństwie jest metoda, a za dekadę Hornets będą playoffową drużyną, właśnie dlatego że wreszcie przebudowali się tak jak chcieli. Nie ma większego powodu żeby zwracać większą uwagę na tę ekipę w nadchodzącym sezonie. Choć jest to nudna, krótka i bolesna prawda, to przede wszystkim, jest to prawda. Może czasem ujrzymy niezwykły highlight Brandona Millera, czy kolejny niesamowity trójkowy występ Kona Knueppela, ale nic poza tym, jeśli chodzi o ekipę z Charlotte.
