Przegląd Szatni - Milwaukee Bucks
Dzisiejszy przegląd szatni przenosi się do Wisconsin, a konkretniej - do Milwaukee. Tamtejsze Bucks po wielu zawirowaniach przystępuje do nowego sezonu w kompletnie odmienionej formie, i choć nie liczą na zbyt wiele, toteż warto przyjrzeć się tej drużynie, głównie w kontekście jej przyszłości.Ubiegły sezon minął ekipie Milwaukee Bucks głównie pod znakiem rozczarowania - konflikty z największym zawodnikiem w historii organizacji, brak szans na wejście do fazy play-in na długo przed końcem sezonu regularnego i męcząca oko koszykówka. Bucks zdecydowali się jednak nareszcie na ruch, którym pachniało już od 2-3 sezonów - czyli wymiana Giannisa Antetokounmpo. Idea tej wymiany już od samego początku wyglądała jak ogromne win/win dla obu stron, bowiem Bucks nie będąc w stanie zbudować odpowiedniej dla Greka drużyny otrzymaliby za niego sowitą rekompensatę, która stanowiłaby podwalinę do budowy składu w przyszłości, a sam Grek byłby w stanie powalczyć gdzie indziej o trofeum Larry’ego O’Briena, póki jeszcze pozwala mu na to wiek. W Milwaukee zaczyna się nowa era, podyktowana rozstaniem z dwukrotnym MVP ligi, jednokrotnym DPOY, i tym, który przyniósł do Milwaukee drugie mistrzostwo w historii organizacji.
Dzisiejszy przegląd szatni przenosi się do Wisconsin, a konkretniej - do Milwaukee. Tamtejsze Bucks po wielu zawirowaniach przystępuje do nowego sezonu w kompletnie odmienionej formie, i choć nie liczą na zbyt wiele, toteż warto przyjrzeć się tej drużynie, głównie w kontekście jej przyszłości.
Ubiegły sezon minął ekipie Milwaukee Bucks głównie pod znakiem rozczarowania - konflikty z największym zawodnikiem w historii organizacji, brak szans na wejście do fazy play-in na długo przed końcem sezonu regularnego i męcząca oko koszykówka. Bucks zdecydowali się jednak nareszcie na ruch, którym pachniało już od 2-3 sezonów - czyli wymiana Giannisa Antetokounmpo. Idea tej wymiany już od samego początku wyglądała jak ogromne win/win dla obu stron, bowiem Bucks nie będąc w stanie zbudować odpowiedniej dla Greka drużyny otrzymaliby za niego sowitą rekompensatę, która stanowiłaby podwalinę do budowy składu w przyszłości, a sam Grek byłby w stanie powalczyć gdzie indziej o trofeum Larry’ego O’Briena, póki jeszcze pozwala mu na to wiek. W Milwaukee zaczyna się nowa era, podyktowana rozstaniem z dwukrotnym MVP ligi, jednokrotnym DPOY, i tym, który przyniósł do Milwaukee drugie mistrzostwo w historii organizacji.
Roster:PG: Ryan Rollins, Kevin Porter Jr, Kasparas JakucionisSG: Tyler Herro, Caris LeVert, Brayden BurriesSF: Jaime Jaquez Jr, Gary Trent Jr, Ousmane DiengSF: Kyle Kuzma, Nate AmentC: Myles Turner, Kel’el Ware, Jericho SimsCoach: Taylor Jenkins
Roster:

PG: Ryan Rollins, Kevin Porter Jr, Kasparas Jakucionis
SG: Tyler Herro, Caris LeVert, Brayden Burries
SF: Jaime Jaquez Jr, Gary Trent Jr, Ousmane Dieng
SF: Kyle Kuzma, Nate Ament
C: Myles Turner, Kel’el Ware, Jericho Sims
Coach: Taylor Jenkins
Na samym wstępie należy zaznaczyć - powyższy zespół *eufemistycznie mówiąc* nie prezentuje się fascynująco, nawet pomimo tego że składa się on praktycznie w całości z nazwisk szerzej znanych w całej lidze. Konferencja wschodnia jest tak potężna, jak od bardzo dawna nie była - Milwaukee są drużyną w której główne skrzypce będzie grał… Tyler Herro. To może być najzabawniejsza koszykówka wśród zespołów konferencji wschodniej, które zakończą sezon z dala od playoffów.Bucks świadomie przystępują do swojego tanku, choć z pewnością nie będzie to aż tak nieetyczny tank jak te, do których przyzwyczajają nas drużyny z samego dołu tabeli od wielu lat. Nie raz komuś zabiorą zwycięstwo, nie raz zmuszą kogoś do wrzucenia wyższego biegu, ale i tak nie można oczekiwać od nich absolutnie niczego w nadchodzącym sezonie w kwestii wyników. W kwestii wyników, bo w innych kwestiach już tak. Bucks jak to drużyna w trakcie przebudowy - uzyskali draft compensation za to co oddali, a także młodych zawodników, których warto rozwijać w czasie pogoni po sam szczyt draftowej loterii. Do takich zawodników należą w szczególności świeżo wydraftowani Brayden Burries i Nate Ament, ale także co dopiero wymieniony z Miami Kasparas Jakucionis. Burries po świetnych występach w lidze letniej w oczach trenera Jenkinsa z pewnością jawi się jako główny projekt do rozwoju w nadchodzącym sezonie. To bardzo wszechstronny guard, wpasowujący się w archetyp 1-2 jaki w NBA się wybitnie sprawdza (Tyrese Maxey chociażby), mający jednak kilka mankamentów nad których rozwojem trzeba pracować - np. jego liczba asyst gdy to on przejmuje rolę głównego ball-handlera (z czym będzie ciężko, jeśli Tyler Herro będzie jednocześnie z nim na parkiecie). Ament natomiast jest skrzydłowym, który zachwyca grą w przejściu, obroną i tym w jak różne sposoby potrafi zdobywać punkty, natomiast jest to bardziej surowy gracz - tu przede wszystkim muszą się poprawić liczby, takie jak FG%, oraz te, które wyświetlają się na wadze, bowiem Ament przy obecnej posturze będzie miał problem ze skrzydłowymi w NBA. Rozwijać się będą także ci, którzy do Bucks dołączyli w wyniku wymian (w tym wypadku - jednej, konkretnej wymiany), a mowa tu o Kel’elu Ware’u, oraz Kasparasie Jakucionisie. Jakucionis jako kreator gry ma olbrzymi potencjał, który jednak duszony był niewielką ilością minut i wolniejszym niż zakładano rozwojem, co może być problematyczne przy Tylerze Herro, który z piłką rozstawać się na długo nie będzie miał zamiaru. Inaczej sprawa wygląda jednak w przypadku Kel’ela Ware’a, który ma jedynie 22 lata, a już nie raz zdążył zachwycić całą społeczność wokół ligi chociażby swoimi zbiórkami. Obok Mylesa Turnera ma szansę się znacząco rozwinąć, a jest to gracz takiego kalibru, że jeśli Bucks w przyszłości mają jeszcze powrócić do łask, to z pewnością Kel’el Ware będzie pełnić tam bardzo ważną funkcję na centrze, a i w tym sezonie powinien uraczyć nas nie raz ciekawym zagraniem, a przede wszystkim skutecznością na zbiórce na przestrzeni całego sezonu.Jest zatem w czym rzeźbić oczekując na wyniki przyszłych draftów, choć najśmieszniejsze jest to, że tych picków Bucks nie ma co roku, bowiem jeśli nic nie wymienią, to po zakończonym sezonie 2026/27 który skończą bardzo nisko, nie będą uczestniczyć w pierwszej rundzie draftu - co jest rzecz jasna małą katastrofą. Mają natomiast pick w 2028 roku, swapa w 2030, i pierwszorundowce w latach 2031 oraz 2033, zatem nie jest „aż tak” źle. Nie ma co natomiast liczyć, że rebuild ten przyspieszy w pewnym momencie - będzie on bardzo długi, mozolny, i niewiadomo tak naprawdę kiedy następnym razem zobaczymy Milwaukee Bucks tam, gdzie regularnie zaprowadzał je Giannis Antetokounmpo - do playoffów NBA.Bucks są w ciężkiej sytuacji, ale już na tyle nieuniknionej że trzeba się w niej odnaleźć. Od dna się można jedynie odbić (bo dnem jest drużyna w której za grę odpowiadać ma Kyle Kuzma z Tylerem Herro), a ilość i jakość młodych zawodników wraz z trenerem mającym pomysł powinny dać kibicom Bucks trochę powodu do radości w tym słabym dla nich okresie. W kontekście nadchodzącego sezonu - nie będzie to drużyna której mecze będziemy specjalnie włączać (chyba że będziemy chcieli koszykówkę znienawidzić, lub szybko zasnąć), ale zapewne co jakiś czas przypomną nam o sobie jakimiś ciekawymi cyframi nieoczywistych zawodników - być może właśnie Burriesa lub Amenta, albo ciekawym airballem Kyle’a Kuzmy - to też często przykuwa uwagę w przypadku drużyn, w których znajduje się ten zawodnik.
Na samym wstępie należy zaznaczyć - powyższy zespół *eufemistycznie mówiąc* nie prezentuje się fascynująco, nawet pomimo tego że składa się on praktycznie w całości z nazwisk szerzej znanych w całej lidze. Konferencja wschodnia jest tak potężna, jak od bardzo dawna nie była - Milwaukee są drużyną w której główne skrzypce będzie grał… Tyler Herro. To może być najzabawniejsza koszykówka wśród zespołów konferencji wschodniej, które zakończą sezon z dala od playoffów.
Bucks świadomie przystępują do swojego tanku, choć z pewnością nie będzie to aż tak nieetyczny tank jak te, do których przyzwyczajają nas drużyny z samego dołu tabeli od wielu lat. Nie raz komuś zabiorą zwycięstwo, nie raz zmuszą kogoś do wrzucenia wyższego biegu, ale i tak nie można oczekiwać od nich absolutnie niczego w nadchodzącym sezonie w kwestii wyników. W kwestii wyników, bo w innych kwestiach już tak. Bucks jak to drużyna w trakcie przebudowy - uzyskali draft compensation za to co oddali, a także młodych zawodników, których warto rozwijać w czasie pogoni po sam szczyt draftowej loterii. Do takich zawodników należą w szczególności świeżo wydraftowani Brayden Burries i Nate Ament, ale także co dopiero wymieniony z Miami Kasparas Jakucionis. Burries po świetnych występach w lidze letniej w oczach trenera Jenkinsa z pewnością jawi się jako główny projekt do rozwoju w nadchodzącym sezonie. To bardzo wszechstronny guard, wpasowujący się w archetyp 1-2 jaki w NBA się wybitnie sprawdza (Tyrese Maxey chociażby), mający jednak kilka mankamentów nad których rozwojem trzeba pracować - np. jego liczba asyst gdy to on przejmuje rolę głównego ball-handlera (z czym będzie ciężko, jeśli Tyler Herro będzie jednocześnie z nim na parkiecie). Ament natomiast jest skrzydłowym, który zachwyca grą w przejściu, obroną i tym w jak różne sposoby potrafi zdobywać punkty, natomiast jest to bardziej surowy gracz - tu przede wszystkim muszą się poprawić liczby, takie jak FG%, oraz te, które wyświetlają się na wadze, bowiem Ament przy obecnej posturze będzie miał problem ze skrzydłowymi w NBA. Rozwijać się będą także ci, którzy do Bucks dołączyli w wyniku wymian (w tym wypadku - jednej, konkretnej wymiany), a mowa tu o Kel’elu Ware’u, oraz Kasparasie Jakucionisie. Jakucionis jako kreator gry ma olbrzymi potencjał, który jednak duszony był niewielką ilością minut i wolniejszym niż zakładano rozwojem, co może być problematyczne przy Tylerze Herro, który z piłką rozstawać się na długo nie będzie miał zamiaru. Inaczej sprawa wygląda jednak w przypadku Kel’ela Ware’a, który ma jedynie 22 lata, a już nie raz zdążył zachwycić całą społeczność wokół ligi chociażby swoimi zbiórkami. Obok Mylesa Turnera ma szansę się znacząco rozwinąć, a jest to gracz takiego kalibru, że jeśli Bucks w przyszłości mają jeszcze powrócić do łask, to z pewnością Kel’el Ware będzie pełnić tam bardzo ważną funkcję na centrze, a i w tym sezonie powinien uraczyć nas nie raz ciekawym zagraniem, a przede wszystkim skutecznością na zbiórce na przestrzeni całego sezonu.
Jest zatem w czym rzeźbić oczekując na wyniki przyszłych draftów, choć najśmieszniejsze jest to, że tych picków Bucks nie ma co roku, bowiem jeśli nic nie wymienią, to po zakończonym sezonie 2026/27 który skończą bardzo nisko, nie będą uczestniczyć w pierwszej rundzie draftu - co jest rzecz jasna małą katastrofą. Mają natomiast pick w 2028 roku, swapa w 2030, i pierwszorundowce w latach 2031 oraz 2033, zatem nie jest „aż tak” źle. Nie ma co natomiast liczyć, że rebuild ten przyspieszy w pewnym momencie - będzie on bardzo długi, mozolny, i niewiadomo tak naprawdę kiedy następnym razem zobaczymy Milwaukee Bucks tam, gdzie regularnie zaprowadzał je Giannis Antetokounmpo - do playoffów NBA.
Bucks są w ciężkiej sytuacji, ale już na tyle nieuniknionej że trzeba się w niej odnaleźć. Od dna się można jedynie odbić (bo dnem jest drużyna w której za grę odpowiadać ma Kyle Kuzma z Tylerem Herro), a ilość i jakość młodych zawodników wraz z trenerem mającym pomysł powinny dać kibicom Bucks trochę powodu do radości w tym słabym dla nich okresie. W kontekście nadchodzącego sezonu - nie będzie to drużyna której mecze będziemy specjalnie włączać (chyba że będziemy chcieli koszykówkę znienawidzić, lub szybko zasnąć), ale zapewne co jakiś czas przypomną nam o sobie jakimiś ciekawymi cyframi nieoczywistych zawodników - być może właśnie Burriesa lub Amenta, albo ciekawym airballem Kyle’a Kuzmy - to też często przykuwa uwagę w przypadku drużyn, w których znajduje się ten zawodnik.
