RZUTZA3.PL NBATHE-D-THAT-NEVER-ROSE-HISTORIA-TRAGEDII-DERRICKA-ROSEA

“The D that never Rose” - Historia tragedii Derricka Rose’a.

26/09/2024 15:22
Zdjęcie: Nathaniel S. Butler/NBAE via Getty Images

26 czerwca 2008 roku - w hali Madison Square Garden na Manhattanie ma wydarzenie draft do ligi NBA. Ówczesny komisarz ligi - David Stern, wchodzi na mównicę, aby ogłosić, że Chicago Bulls z pierwszym wyborem wybierają Derricka Rose'a z uczelni Memphis. Ten młody, wówczas niesamowicie utalentowany point guard był nieomal pewnym pierwszym wyborem na długo przed draftem, po fantastycznym sezonie w NCAA, gdzie doprowadził swoją drużynę akademicką do finału rozgrywek posezonowych. To z jego pomocą miała rozpocząć się nowa epoka dla Chicago Bulls, co pomimo obiecujących rokowań, nie miało szczęśliwego zakończenia.

26 czerwca 2008 roku - w hali Madison Square Garden na Manhattanie ma wydarzenie draft do ligi NBA. Ówczesny komisarz ligi - David Stern, wchodzi na mównicę, aby ogłosić, że Chicago Bulls z pierwszym wyborem wybierają Derricka Rose'a z uczelni Memphis. Ten młody, wówczas niesamowicie utalentowany point guard był nieomal pewnym pierwszym wyborem na długo przed draftem, po fantastycznym sezonie w NCAA, gdzie doprowadził swoją drużynę akademicką do finału rozgrywek posezonowych. To z jego pomocą miała rozpocząć się nowa epoka dla Chicago Bulls, co pomimo obiecujących rokowań, nie miało szczęśliwego zakończenia.

The D that never Rose...

The D that never Rose...

Mike Ehrmann / Getty Images

Derrick Rose rozpoczął swoją karierę w NBA szybko - bo tak należy nazwać jego ekspresowe przystosowanie się do warunków ligi, w czasach gdy to raczej skrzydłowi tacy jak LeBron James, Tim Duncan, Dirk Nowitzki, czy Kevin Garnett "rządzili ligą". W swoim pierwszym sezonie w najlepszej lidze świata Rose zdobywał średnio 16,8 punkta na mecz, dorzucając 6,8 asysty w pakiecie z 3,9 zbiórkami oraz prawie jednym przechwytem na mecz. Nawet jak na pierwszy wybór draftu, wówczas statystyki te świadczyły o niesamowitym talencie jaki skrywał Rose. Był atletyczny, precyzyjny, dobrze panował nad piłką i szukał poprawnych zagrań na parkiecie, wykazując się znajomością filozofii gry w koszykówkę w stopniu, który gwarantował mu prędki rozwój w lidze. Gra Rose'a w swoim pierwszym sezonie o była o tyle obiecująca i efektywna jak na pierwszoroczniaka, że został on uhonorowany nagrodą dla pierwszoroczniaka roku (Rookie of the Year). Warto przypomnieć ze w tym samym roku swój pierwszy sezon rozgrywał m.in. Russell Westbrook - późniejszy MVP ligi w trakcie swojej gry dla Oklahoma City Thunder.

Derrick Rose rozpoczął swoją karierę w NBA szybko - bo tak należy nazwać jego ekspresowe przystosowanie się do warunków ligi, w czasach gdy to raczej skrzydłowi tacy jak LeBron James, Tim Duncan, Dirk Nowitzki, czy Kevin Garnett "rządzili ligą". W swoim pierwszym sezonie w najlepszej lidze świata Rose zdobywał średnio 16,8 punkta na mecz, dorzucając 6,8 asysty w pakiecie z 3,9 zbiórkami oraz prawie jednym przechwytem na mecz. Nawet jak na pierwszy wybór draftu, wówczas statystyki te świadczyły o niesamowitym talencie jaki skrywał Rose. Był atletyczny, precyzyjny, dobrze panował nad piłką i szukał poprawnych zagrań na parkiecie, wykazując się znajomością filozofii gry w koszykówkę w stopniu, który gwarantował mu prędki rozwój w lidze. Gra Rose'a w swoim pierwszym sezonie o była o tyle obiecująca i efektywna jak na pierwszoroczniaka, że został on uhonorowany nagrodą dla pierwszoroczniaka roku (Rookie of the Year). Warto przypomnieć ze w tym samym roku swój pierwszy sezon rozgrywał m.in. Russell Westbrook - późniejszy MVP ligi w trakcie swojej gry dla Oklahoma City Thunder.

Darron Cummings / AP

Drugi sezon Rose'a w barwach Bulls w statystykach przebiegał bardzo podobnie, z jednym małym wyjątkiem, który stanowiła średnia zdobycz punktowa Rose'a na mecz, bo tą podniósł on o aż 4 oczka na mecz, co jest imponującym wynikiem dla drugoroczniaka (Sophomore). 20,8 punktów na mecz oraz nieomal identyczne statystyki, które osiągał w swoim pierwszym sezonie były na tyle poważne, że młody Derrick Rose został wybrany do All-Star Game, w którym reprezentował drużynę wschodu, stawiany koło tak wybitnych osobistości jak LeBron James, Dwyane Wade czy Allen Iverson, już w drugim sezonie gry w NBA. Zapowiadało się na to, że pierwszy wybór draftu 2008 zmierza prostą autostradą do zostania gwiazdą ligi, co stało się oczywiste w jego trzecim sezonie. Trzeci sezon Derricka Rose'a jest legendarny - wszak każdy fan NBA usłyszał kiedyś frazę "The youngest MVP of all time", którym został nie kto inny, jak bohater tego artykułu. W swoim trzecim(!!!) sezonie w lidze, Rose zdobywał średnio 25 punktów na mecz, dorzucając do tego blisko 8 asyst, 4 zbiórki, przechwyt oraz pół bloku na mecz. Atletyczność młodziutkiego point guarda wydawała się nieograniczona, wszak prędkość którą dysponował, w połączeniu ze skocznością, oraz jego niewiarygodną kontrolą piłki skutkowała w nieziemskich highlightach, które wysoce prawdopodobnie każdy miał szansę kiedyś obejrzeć na własne oczy. Co więcej - średnie zdobycze Rose'a w połączeniu z świetnym sezonem Chicago Bulls poskutkowały obecnością w finałach konferencji wschodniej, gdzie Bulls musieli uznać wyższość Miami Heat z wyżej wspomnianymi LeBronem Jamesem czy Dwyane Wade'm na pokładzie. 22-letni MVP ligi NBA, który w swoim trzecim sezonie wprowadza swoją drużynę do finałów konferencji? Powiedzieć, że niesamowita historia, to jak nic nie powiedzieć. 30-letniemu Joelowi Embiidowi do dziś nie udało się wejść do finałów konferencji chociaż raz, mając do dyspozycji nieomal co sezon naprawdę dobrą drużynę 76ers, co tylko podkreśla, jak niesamowite dokonania poczynił Derrick Rose. Warto dodać, że do dziś nie brakuje głosów, że w tamtym sezonie to LeBron James powinien otrzymać statuetkę MVP, ale całość owiana jest kontrowersją.

Drugi sezon Rose'a w barwach Bulls w statystykach przebiegał bardzo podobnie, z jednym małym wyjątkiem, który stanowiła średnia zdobycz punktowa Rose'a na mecz, bo tą podniósł on o aż 4 oczka na mecz, co jest imponującym wynikiem dla drugoroczniaka (Sophomore). 20,8 punktów na mecz oraz nieomal identyczne statystyki, które osiągał w swoim pierwszym sezonie były na tyle poważne, że młody Derrick Rose został wybrany do All-Star Game, w którym reprezentował drużynę wschodu, stawiany koło tak wybitnych osobistości jak LeBron James, Dwyane Wade czy Allen Iverson, już w drugim sezonie gry w NBA. Zapowiadało się na to, że pierwszy wybór draftu 2008 zmierza prostą autostradą do zostania gwiazdą ligi, co stało się oczywiste w jego trzecim sezonie. Trzeci sezon Derricka Rose'a jest legendarny - wszak każdy fan NBA usłyszał kiedyś frazę "The youngest MVP of all time", którym został nie kto inny, jak bohater tego artykułu. W swoim trzecim(!!!) sezonie w lidze, Rose zdobywał średnio 25 punktów na mecz, dorzucając do tego blisko 8 asyst, 4 zbiórki, przechwyt oraz pół bloku na mecz. Atletyczność młodziutkiego point guarda wydawała się nieograniczona, wszak prędkość którą dysponował, w połączeniu ze skocznością, oraz jego niewiarygodną kontrolą piłki skutkowała w nieziemskich highlightach, które wysoce prawdopodobnie każdy miał szansę kiedyś obejrzeć na własne oczy. Co więcej - średnie zdobycze Rose'a w połączeniu z świetnym sezonem Chicago Bulls poskutkowały obecnością w finałach konferencji wschodniej, gdzie Bulls musieli uznać wyższość Miami Heat z wyżej wspomnianymi LeBronem Jamesem czy Dwyane Wade'm na pokładzie. 22-letni MVP ligi NBA, który w swoim trzecim sezonie wprowadza swoją drużynę do finałów konferencji? Powiedzieć, że niesamowita historia, to jak nic nie powiedzieć. 30-letniemu Joelowi Embiidowi do dziś nie udało się wejść do finałów konferencji chociaż raz, mając do dyspozycji nieomal co sezon naprawdę dobrą drużynę 76ers, co tylko podkreśla, jak niesamowite dokonania poczynił Derrick Rose. Warto dodać, że do dziś nie brakuje głosów, że w tamtym sezonie to LeBron James powinien otrzymać statuetkę MVP, ale całość owiana jest kontrowersją.

https://x.com/jose3030

Za to już w czwartym sezonie dla Rose'a wydarzył się prawdziwy koszmar. Po naprawdę dobrym sezonie, Chicago Bulls weszli do playoffów, gdzie w pierwszej rundzie mieli grać przeciwko Philadelphii 76ers, w której wówczas twarzami organizacji byli Andre Iguodala, oraz młody Jrue Holiday. I to właśnie w pierwszym meczu tej serii, wydarzyła się katastrofa. Pod koniec czwartej kwarty, gdy to drużyna gospodarzy z "Wietrznego Miasta" wygrywała dwunastoma punktami, Derrick Rose podejmując się próby rzutowej zrywa więzadła krzyżowe w lewym kolanie, co skutkuje jego ponad roczną przerwą od koszykówki. Kontuzja ta, okazała się totalnym punktem zwrotnym w szybko postępującej karierze młodego obwodowego. W swoim powrocie do gry w sezonie 2012-2013, Rose zaliczał bardzo podobne zdobycze statystyczne co w poprzednich sezonach przed kontuzją, co mogło cieszyć i wskazywać na definitywny powrót młodego gracza do koszykówki, lecz niedługo. W sezonie tym, Derrick Rose zagrał tylko... 10 meczów. Bo to właśnie w 10 meczu po powrocie, Derrick Rose doznał zerwania łąkotki w swoim prawym kolanie, co wykluczyło go z gry do końca sezonu. Optymizm względem młodego Rose'a zmalał, wszak problemy z kolanami wskazywały na to, że atletyczny styl gry młodego zawodnika musi zostać zmodyfikowany na tyle, aby jak najmniej obciążać jego kolana. W następnym sezonie Rose wystąpił w 51 spotkaniach, ponownie ocierając się o powrót do normalności, gdy to w lutym 2015 roku, Rose ponownie zrywa łąkotkę w prawym kolanie, co definitywnie kończy jego sezon. Trzecia bardzo poważna kontuzja w jego karierze, ominięcie wielu sezonów kluczowych dla rozwoju kariery - to już bardzo poważne problemy dla już nie aż tak młodego zawodnika.

Za to już w czwartym sezonie dla Rose'a wydarzył się prawdziwy koszmar. Po naprawdę dobrym sezonie, Chicago Bulls weszli do playoffów, gdzie w pierwszej rundzie mieli grać przeciwko Philadelphii 76ers, w której wówczas twarzami organizacji byli Andre Iguodala, oraz młody Jrue Holiday. I to właśnie w pierwszym meczu tej serii, wydarzyła się katastrofa. Pod koniec czwartej kwarty, gdy to drużyna gospodarzy z "Wietrznego Miasta" wygrywała dwunastoma punktami, Derrick Rose podejmując się próby rzutowej zrywa więzadła krzyżowe w lewym kolanie, co skutkuje jego ponad roczną przerwą od koszykówki. Kontuzja ta, okazała się totalnym punktem zwrotnym w szybko postępującej karierze młodego obwodowego. W swoim powrocie do gry w sezonie 2012-2013, Rose zaliczał bardzo podobne zdobycze statystyczne co w poprzednich sezonach przed kontuzją, co mogło cieszyć i wskazywać na definitywny powrót młodego gracza do koszykówki, lecz niedługo. W sezonie tym, Derrick Rose zagrał tylko... 10 meczów. Bo to właśnie w 10 meczu po powrocie, Derrick Rose doznał zerwania łąkotki w swoim prawym kolanie, co wykluczyło go z gry do końca sezonu. Optymizm względem młodego Rose'a zmalał, wszak problemy z kolanami wskazywały na to, że atletyczny styl gry młodego zawodnika musi zostać zmodyfikowany na tyle, aby jak najmniej obciążać jego kolana. W następnym sezonie Rose wystąpił w 51 spotkaniach, ponownie ocierając się o powrót do normalności, gdy to w lutym 2015 roku, Rose ponownie zrywa łąkotkę w prawym kolanie, co definitywnie kończy jego sezon. Trzecia bardzo poważna kontuzja w jego karierze, ominięcie wielu sezonów kluczowych dla rozwoju kariery - to już bardzo poważne problemy dla już nie aż tak młodego zawodnika.

Noah K. Murray - NYPost

Następne lata kariery Derricka Rose'a to tułaczka po klubach NBA mocno związana z pomniejszymi kontuzjami zaliczanymi w trakcie sezonu oraz próbą przemianowania swojego stylu gry z roli gwiazdy, do roli zadaniowca. Rose zaliczał całkiem przyzwoite sezony w barwach New York Knicks, Detroit Pistons czy Minnesota Timberwolves, jednakże nic nie wskazywało na to, abyśmy kiedykolwiek ponownie mogli mieć nadzieję na zobaczenie Derricka Rose'a wśród czołowych gwiazd ligi, bo choć miewał on swoje przebłyski takie jak 50-punktowy mecz przeciwko Utah Jazz (którzy w wyniku wymiany zwolnili go po dwóch dniach). to brakowało tu wyraźnie regularności. I choć było widać pokaźne zmiany w jego stylu gry (mniej atletyczności, więcej prób rzutowych z dystansu), to wyraźne także było poszukiwanie siebie przez DRose'a w nowej roli. Warto w tym miejscu dodać, że Rose nigdy nie sprawiał problemów zachowawczych, ani nie odnotowywał problemów z "ego". Sam zdawał sobie sprawę ze swojej dysfunkcyjności ze względu na nadwrażliwość na kontuzję kolana, i własnowolnie poszukiwał siebie w roli bardziej zadaniowej. W sezonie 2020-21, kandydatura Derricka Rose'a na 6-th Man of the Year była bardzo mocna, choć nagrody tej finalnie nie otrzymał. Do tej opowieści o tragicznych przeżyciach w karierze tego pokornego, nieziemsko utalentowanego gracza, należy dodać także aspekt wpływu tych kontuzji na zdrowie psychiczne najmłodszego MVP w historii najlepszej ligi świata.

Następne lata kariery Derricka Rose'a to tułaczka po klubach NBA mocno związana z pomniejszymi kontuzjami zaliczanymi w trakcie sezonu oraz próbą przemianowania swojego stylu gry z roli gwiazdy, do roli zadaniowca. Rose zaliczał całkiem przyzwoite sezony w barwach New York Knicks, Detroit Pistons czy Minnesota Timberwolves, jednakże nic nie wskazywało na to, abyśmy kiedykolwiek ponownie mogli mieć nadzieję na zobaczenie Derricka Rose'a wśród czołowych gwiazd ligi, bo choć miewał on swoje przebłyski takie jak 50-punktowy mecz przeciwko Utah Jazz (którzy w wyniku wymiany zwolnili go po dwóch dniach). to brakowało tu wyraźnie regularności. I choć było widać pokaźne zmiany w jego stylu gry (mniej atletyczności, więcej prób rzutowych z dystansu), to wyraźne także było poszukiwanie siebie przez DRose'a w nowej roli. Warto w tym miejscu dodać, że Rose nigdy nie sprawiał problemów zachowawczych, ani nie odnotowywał problemów z "ego". Sam zdawał sobie sprawę ze swojej dysfunkcyjności ze względu na nadwrażliwość na kontuzję kolana, i własnowolnie poszukiwał siebie w roli bardziej zadaniowej. W sezonie 2020-21, kandydatura Derricka Rose'a na 6-th Man of the Year była bardzo mocna, choć nagrody tej finalnie nie otrzymał. Do tej opowieści o tragicznych przeżyciach w karierze tego pokornego, nieziemsko utalentowanego gracza, należy dodać także aspekt wpływu tych kontuzji na zdrowie psychiczne najmłodszego MVP w historii najlepszej ligi świata.

Andy Lyons / GETTY IMAGES

Podczas swojego bardzo krótkiego pobytu w Cleveland Cavaliers, pod koniec 2017 roku organizacja ta ogłosiła, że od dwóch tygodni nie jest w stanie skomunikować się z Derrickiem Rose'm. Niedługo po tej informacji, Adrian Wojnarowski na łamach ESPN, poinformował o nagłej przerwie Derricka Rose'a od gry, z powodu potrzeby zaleczania problemów mentalnych, zastanawiania się nad swoim życiem oraz karierą. Warto wspomnieć że na tydzień przed enigmatycznym zniknięciem Rose'a, doznał on... kontuzji kostki. Niedługo potem ESPN powołując się na informatora z otoczenia Cleveland Cavaliers puściło w świat informację, że Derrick Rose jest zmęczony ciągłymi kontuzjami. Wielu ludzi wtedy skazywało Rose'a na koniec kariery, spowodowanym uszczerbkiem psychicznym spowodowanym fatalnymi wydarzeniami mającymi wpływ na rozwój jego kariery. Zawodnik ten przeżywał kryzys, załamanie, które jednak nie skończyło się końcem kariery, a powrotem do gry, i transferem do Minnesoty Timberwolves, gdzie jak już wyżej wspomniałem - dał on silną nadzieję na stały powrót do NBA w roli rewelacyjnego zadaniowca.

Podczas swojego bardzo krótkiego pobytu w Cleveland Cavaliers, pod koniec 2017 roku organizacja ta ogłosiła, że od dwóch tygodni nie jest w stanie skomunikować się z Derrickiem Rose'm. Niedługo po tej informacji, Adrian Wojnarowski na łamach ESPN, poinformował o nagłej przerwie Derricka Rose'a od gry, z powodu potrzeby zaleczania problemów mentalnych, zastanawiania się nad swoim życiem oraz karierą. Warto wspomnieć że na tydzień przed enigmatycznym zniknięciem Rose'a, doznał on... kontuzji kostki. Niedługo potem ESPN powołując się na informatora z otoczenia Cleveland Cavaliers puściło w świat informację, że Derrick Rose jest zmęczony ciągłymi kontuzjami. Wielu ludzi wtedy skazywało Rose'a na koniec kariery, spowodowanym uszczerbkiem psychicznym spowodowanym fatalnymi wydarzeniami mającymi wpływ na rozwój jego kariery. Zawodnik ten przeżywał kryzys, załamanie, które jednak nie skończyło się końcem kariery, a powrotem do gry, i transferem do Minnesoty Timberwolves, gdzie jak już wyżej wspomniałem - dał on silną nadzieję na stały powrót do NBA w roli rewelacyjnego zadaniowca.

Justin Ford / Getty Images

Niestety z biegiem czasu wraz ze słabnącymi minutami oraz zdobyczami statystycznymi sławnego DRose'a, zaczęło już widocznie brakować mu ogniwa zapalnego, które pomogłoby mu dalej dawać jakość na parkietach NBA. Brak tego ogniwa zapalnego, przełożył się na dzisiejszą decyzję Derricka Rose'a, o definitywnym zakończeniu kariery oraz przejściu na koszykarską emeryturę. Dwa dni po zwolnieniu go przez Memphis Grizzlies, a więc nieomal niezwłocznie, podjął decyzję która kończy jego owianą tragedią przygodę na parkietach najlepszej ligi świata za pośrednictwem swojego konta w serwisie Instagram.

Niestety z biegiem czasu wraz ze słabnącymi minutami oraz zdobyczami statystycznymi sławnego DRose'a, zaczęło już widocznie brakować mu ogniwa zapalnego, które pomogłoby mu dalej dawać jakość na parkietach NBA. Brak tego ogniwa zapalnego, przełożył się na dzisiejszą decyzję Derricka Rose'a, o definitywnym zakończeniu kariery oraz przejściu na koszykarską emeryturę. Dwa dni po zwolnieniu go przez Memphis Grizzlies, a więc nieomal niezwłocznie, podjął decyzję która kończy jego owianą tragedią przygodę na parkietach najlepszej ligi świata za pośrednictwem swojego konta w serwisie Instagram.