RZUTZA3.PL NBAZNAMY-JUZ-ROZKAD-JAZDY-PLAYOFFOW-2025

Znamy już rozkład jazdy playoffów 2025!

14/04/2025 18:13
Gina Ferazzi / Los Angeles Times)

W niedzielny wieczór mieliśmy do obejrzenia aż 15 meczów najlepszej ligi świata w godzinach przyjaznych Europejczykom. Wszystko to za sprawą ostatniej kolejki sezonu, której mecze odbywały się w jednakowych godzinach zależnie od konferencji. Około północy zakończył się ostatni mecz sezonu regularnego (Clippers vs Warriors), dzięki czemu znamy już całą drabinkę na tegoroczne playoffy!

NBA.com

Faza Play-In

Faza Play-In

Faza Play-In w tym roku nie przynosi zbyt wielkich emocji szczególnie na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Ciężko przewidzieć, która drużyna zmierzy się z Boston Celtics, a która z Cleveland Cavaliers, albowiem każda konfiguracja w wykonaniu czterech drużyn wschodu (Atlanta Hawks, Orlando Magic, Chicago Bulls, Miami Heat) wydaje się całkiem prawdopodobna. Nie wygląda też na to, aby którakolwiek z tych czterech drużyn mogła być kompetetywna w playoffowym starciu z broniącymi tytułu Boston Celtics, jak i najlepszą drużyną wschodu sezonu regularnego - Cleveland Cavaliers. Niemniej jednak, każda z tych drużyn zdaje się ciężkim orzechem do zgryzienia pod kątem fizycznym. Są to drużyny silne, szybkie i walczące, co może sprawić czasem kłopot. Z perspektywy dwóch najlepszych drużyn wschodu sezonu regularnego obawiałbym się jednak o zdrowie zawodników bardziej, niż o porażkę, szczególnie że już w tym momencie wiemy o przyjmowanych przez Jaylena Browna zastrzykach w prawe kolano, które przeszkadzało mu już pod koniec sezonu regularnego.Na zachodzie natomiast mamy zgoła inną sytuację, bowiem na górze drabinki Play-In mamy dwóch zdecydowanych faworytów - Golden State Warriors, którzy po niesamowitym meczu przegrali ze świetnymi Los Angeles Clippers spadając do Play-In, oraz rozpędzone Memphis Grizzlies, jednakże bez Jaylena Wellsa. Stawiam tu zdecydowanie na Golden State Warriors, którym zdecydowanie bardziej na rękę seria przeciwko Houston Rockets niż przeciwko Oklahoma City Thunder, i choć mecz ten na pewno będzie zacięty, to Warriors powinni bez większych kłopotów wygrać 7 seed. Grizzlies natomiast po potencjalnej porażce z Warriors nie powinni się niczego bać. Będą musieli pokonać kontuzjowane Mavericks, lub średniackie Kings, i obie te drużyny raczej odprawią z kwitkiem. A przynajmniej takie powinny być oczekiwania wobec ekipy Ja Moranta po tak zaciętym sezonie regularnym.

Faza Play-In w tym roku nie przynosi zbyt wielkich emocji szczególnie na wschodzie Stanów Zjednoczonych. Ciężko przewidzieć, która drużyna zmierzy się z Boston Celtics, a która z Cleveland Cavaliers, albowiem każda konfiguracja w wykonaniu czterech drużyn wschodu (Atlanta Hawks, Orlando Magic, Chicago Bulls, Miami Heat) wydaje się całkiem prawdopodobna. Nie wygląda też na to, aby którakolwiek z tych czterech drużyn mogła być kompetetywna w playoffowym starciu z broniącymi tytułu Boston Celtics, jak i najlepszą drużyną wschodu sezonu regularnego - Cleveland Cavaliers. Niemniej jednak, każda z tych drużyn zdaje się ciężkim orzechem do zgryzienia pod kątem fizycznym. Są to drużyny silne, szybkie i walczące, co może sprawić czasem kłopot. Z perspektywy dwóch najlepszych drużyn wschodu sezonu regularnego obawiałbym się jednak o zdrowie zawodników bardziej, niż o porażkę, szczególnie że już w tym momencie wiemy o przyjmowanych przez Jaylena Browna zastrzykach w prawe kolano, które przeszkadzało mu już pod koniec sezonu regularnego.

Na zachodzie natomiast mamy zgoła inną sytuację, bowiem na górze drabinki Play-In mamy dwóch zdecydowanych faworytów - Golden State Warriors, którzy po niesamowitym meczu przegrali ze świetnymi Los Angeles Clippers spadając do Play-In, oraz rozpędzone Memphis Grizzlies, jednakże bez Jaylena Wellsa. Stawiam tu zdecydowanie na Golden State Warriors, którym zdecydowanie bardziej na rękę seria przeciwko Houston Rockets niż przeciwko Oklahoma City Thunder, i choć mecz ten na pewno będzie zacięty, to Warriors powinni bez większych kłopotów wygrać 7 seed. Grizzlies natomiast po potencjalnej porażce z Warriors nie powinni się niczego bać. Będą musieli pokonać kontuzjowane Mavericks, lub średniackie Kings, i obie te drużyny raczej odprawią z kwitkiem. A przynajmniej takie powinny być oczekiwania wobec ekipy Ja Moranta po tak zaciętym sezonie regularnym.

Cary Edmondson-Imagn Images

Playoffs Time Baby!

Playoffs Time Baby!

Od końcówki października cały świat NBA czekał właśnie na ten moment. Prawdziwe święto koszykówki w najlepszej lidze świata już tuż przed nami, a serie, jakie ujrzymy już w pierwszej rundzie zapowiadają się niesamowicie ekscytująco. Na wschodzie bez większych oczekiwań względem serii Cavs i Celtics. Tak jak wspomniałem wyżej, obie te drużyny bardziej walczą o zdrowie niż o awans, bowiem ten już mają w kieszeni o ile nic porządnie nie zepsują. To środek drabinki jednak wygląda najlepiej, albowiem ujrzymy Milwaukee Bucks (bez Damiana Lillarda) przeciwko Indiana Pacers, oraz niesamowitych Detroit Pistons przeciwko New York Knicks, przed którymi naprawdę spore oczekiwania. Przed Greek Freakiem ciężkie zadanie. Przeprowadzić drużynę na swoich barkach przeciwko świetnym Pacers będzie nielada ciężko, na papierze wygląda to prawie niewykonalnie. Prawie, ponieważ w ekipie z Wisconsin gra gracz któremu na imie Giannis, a na nazwisko Antetokounmpo, co automatycznie daje Milwaukee Bucks szansę na zwycięstwo przeciwko każdemu. Prawdziwy sprawdzian czeka jednak New York Knicks, którzy w nieziemsko dobrze zapowiadającej się serii będą zmuszeni pokonać rozpędzonych Detroit Pistons, za którymi jeden z lepszych sezonów we współczesnej historii. Eksperyment ze sprowadzeniem Karla-Anthony'ego Townsa po całym sezonie nadal jest eufemistycznie mówiąc, nieprzekonywujący. Knicks dalej mają wyeksponowane demony w obronie, które drużyny takie jak Celtics czy Cavaliers bez problemu będą wykorzystywać. Pistons natomiast nie mają przed sobą żadnych oczekiwań. Mogą dać z siebie wszystko bez żadnej presji, co młodym, walecznym graczom z pewnością pomoże. Będzie to na pewno ciekawa seria, w której to jednak faworyzujemy i oczekujemy zwycięstwa od Knicks, chociaż na pewno nie wolno skreślać zespołu z Michigan, bo wcale nie jest nieprawdopodobnym to, że to właśnie oni zwyciężą w tej serii.Na zachodzie co najmniej tak samo, jeśli nie o wiele ciekawiej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami, to zobaczymy serię Oklahoma City Thunder - Memphis Grizzlies, oraz Golden State Warriors - Houston Rockets. Obie te serie zdecydowanie nie są jednostronne, chociaż mają faworyta. Thunder oraz Warriors to ekipy, od których oczekujemy takich zwycięstw w takich seriach. Młodziutkie i charakterne Grizzlies oraz Rockets jednak z pewnością nie dadzą im wygrać bez problemów, i nie sądzę aby były to serie jednostronne, a w przypadku Warriors - Rockets może być to aż pełne 7 meczów. Prawdziwe dwa hity konferencji jednak znajdują się nieco niżej. Los Angeles Lakers - Minnesota Timberwolves, Luka Doncić, LeBron James, Austin Reaves vs Anthony Edwards to seria od której oczekujemy przede wszystkim twardej gry, dużo atletyzmu oraz tego, że Timberwolves powalczy z Lakers, którzy są oczywistymi faworytami. Od Lakers natomiast oczekujemy szybkiego rozprawienia się z średnimi Timberwolves, oraz szybkiego, łatwego przejścia do następnej rundy. Na zachodzie również ujrzymy serię Denver Nuggets z Los Angeles Clippers. Seria bez zdecydowanego faworyta, w którym wreszcie zdrowe Clippers podejmie Nuggets po zmianie trenera, z najlepszym graczem na świecie w składzie. Osobiście stawiam na Clippers, niemniej jednak Nuggets z Jokiciem w składzie mogą wygrać z każdym nawet w siedmiomeczowej serii.

Od końcówki października cały świat NBA czekał właśnie na ten moment. Prawdziwe święto koszykówki w najlepszej lidze świata już tuż przed nami, a serie, jakie ujrzymy już w pierwszej rundzie zapowiadają się niesamowicie ekscytująco. Na wschodzie bez większych oczekiwań względem serii Cavs i Celtics. Tak jak wspomniałem wyżej, obie te drużyny bardziej walczą o zdrowie niż o awans, bowiem ten już mają w kieszeni o ile nic porządnie nie zepsują. To środek drabinki jednak wygląda najlepiej, albowiem ujrzymy Milwaukee Bucks (bez Damiana Lillarda) przeciwko Indiana Pacers, oraz niesamowitych Detroit Pistons przeciwko New York Knicks, przed którymi naprawdę spore oczekiwania. Przed Greek Freakiem ciężkie zadanie. Przeprowadzić drużynę na swoich barkach przeciwko świetnym Pacers będzie nielada ciężko, na papierze wygląda to prawie niewykonalnie. Prawie, ponieważ w ekipie z Wisconsin gra gracz któremu na imie Giannis, a na nazwisko Antetokounmpo, co automatycznie daje Milwaukee Bucks szansę na zwycięstwo przeciwko każdemu. Prawdziwy sprawdzian czeka jednak New York Knicks, którzy w nieziemsko dobrze zapowiadającej się serii będą zmuszeni pokonać rozpędzonych Detroit Pistons, za którymi jeden z lepszych sezonów we współczesnej historii. Eksperyment ze sprowadzeniem Karla-Anthony'ego Townsa po całym sezonie nadal jest eufemistycznie mówiąc, nieprzekonywujący. Knicks dalej mają wyeksponowane demony w obronie, które drużyny takie jak Celtics czy Cavaliers bez problemu będą wykorzystywać. Pistons natomiast nie mają przed sobą żadnych oczekiwań. Mogą dać z siebie wszystko bez żadnej presji, co młodym, walecznym graczom z pewnością pomoże. Będzie to na pewno ciekawa seria, w której to jednak faworyzujemy i oczekujemy zwycięstwa od Knicks, chociaż na pewno nie wolno skreślać zespołu z Michigan, bo wcale nie jest nieprawdopodobnym to, że to właśnie oni zwyciężą w tej serii.

Na zachodzie co najmniej tak samo, jeśli nie o wiele ciekawiej. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z oczekiwaniami, to zobaczymy serię Oklahoma City Thunder - Memphis Grizzlies, oraz Golden State Warriors - Houston Rockets. Obie te serie zdecydowanie nie są jednostronne, chociaż mają faworyta. Thunder oraz Warriors to ekipy, od których oczekujemy takich zwycięstw w takich seriach. Młodziutkie i charakterne Grizzlies oraz Rockets jednak z pewnością nie dadzą im wygrać bez problemów, i nie sądzę aby były to serie jednostronne, a w przypadku Warriors - Rockets może być to aż pełne 7 meczów. Prawdziwe dwa hity konferencji jednak znajdują się nieco niżej. Los Angeles Lakers - Minnesota Timberwolves, Luka Doncić, LeBron James, Austin Reaves vs Anthony Edwards to seria od której oczekujemy przede wszystkim twardej gry, dużo atletyzmu oraz tego, że Timberwolves powalczy z Lakers, którzy są oczywistymi faworytami. Od Lakers natomiast oczekujemy szybkiego rozprawienia się z średnimi Timberwolves, oraz szybkiego, łatwego przejścia do następnej rundy. Na zachodzie również ujrzymy serię Denver Nuggets z Los Angeles Clippers. Seria bez zdecydowanego faworyta, w którym wreszcie zdrowe Clippers podejmie Nuggets po zmianie trenera, z najlepszym graczem na świecie w składzie. Osobiście stawiam na Clippers, niemniej jednak Nuggets z Jokiciem w składzie mogą wygrać z każdym nawet w siedmiomeczowej serii.

Luke Hales/Getty Images