RZUTZA3.PL PLK12-KALENDARZYK-SWIATECZNY-5-WSPANIAYCH-CZYLI-O-NAJLEPSZYCH-PIECIU-ZAWODNIKACH-TEGO-SEZONU-OBL
[12] Kalendarzyk Swiąteczny - 5 wspaniałych czyli o najlepszych pięciu zawodnikach tego sezonu OBL
12/12/2024 17:58
Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁
Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły i wiele więcej. Nie przegapcie – obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨
[12/24]
Każdy sezon koszykarski to emocje, sukcesy, wzloty i upadki. Jesteśmy niemalże w 1/3 rozgrywek kampanii zasadniczej Orlen Basket Ligi i dochodzimy już do pewnych konkluzji. Są zawodnicy i drużyny, które zawodzą, są też pozytywne zaskoczenia. W tym artykule postaramy się jednak przedstawić najlepszą piątkę tego sezonu po 9 kolejkach. Czynnikami, które braliśmy pod uwagę były zdobywane punkty, ilość zbiórek czy też asyst oraz wpływ na wyniki i obraz gry drużyny.
Michał Michalak(Anwil Włocławek)
Zawodnik z Pabianic to synonim solidności. Grał już w wielu klubach PLK, w każdym z nich odgrywając istotną rolę. Swoje CV wzbogacił także na zagranicznych boiskach w takich krajach jak Włochy, Niemcy, Turcja, Hiszpania, Francja czy Grecja. Latem, gdy ogłoszono transfer Michała, kibice z Włocławka nie popadli w hurraoptymizm. Sądzili, że drużynie przydałby się ktoś pokroju Victora Sandersa (byłego gracza Anwilu), czyli typowego łowcy punktów, który zrobi wszystko, by mieć jak najwięcej oczek na swoim koncie. To myślenie okazało się jednak błędne. Reprezentant naszego kraju świetnie czuje się w barwach Anwilu, notując średnio 17,1 punktu na mecz. Dodatkowo osiąga 3,2 zbiórki i 3,6 asysty na spotkanie. W połączeniu z umiejętnością gry na wielu pozycjach, Michalaka można śmiało nazwać liderem pierwszej obecnie drużyny naszej ligi.
Rzucający obrońca Włocławian grozi zarówno rzutem za trzy punkty, podkoszową penetracją, jak i kreatywnym podaniem do kolegi z drużyny. W szlagierowym starciu z Treflem zdobył 29 punktów, imponując pięcioma celnymi trójkami. Potrafił także rzucić 22 punkty Legii oraz 19 Górnikowi Wałbrzych. Z pewnością każdy w klubie jest zadowolony z tego transferu, a i sam zawodnik uznaje obecny sezon za udany. Oprócz rozgrywek krajowych ma okazję walczyć w FIBA Europe Cup i regularnie przywdziewać narodową koszulkę, w której prezentuje się naprawdę dobrze.
Kameron McGusty (Legia Warszawa)
Po porażce w ćwierćfinale play-off w zeszłym roku prezes Legii Kosz, Jarosław Jankowski, postanowił powierzyć budowę składu Aaronowi Celowi. To człowiek, który przez wiele lat z powodzeniem reprezentował Polskę, a dzięki kilkunastu sezonom w naszej lidze zdobył duże doświadczenie, rozeznanie oraz liczne kontakty. Dodatkowo jest ambitny i chciał podjąć się pracy dyrektora sportowego. Po przeanalizowaniu sytuacji na zagranicznym rynku Cel postawił na niezwykle utalentowanego Amerykanina, Kamerona McGusty’ego.
Ten zawodnik świetnie prezentował się podczas gry w college’u, lecz nie został wybrany w drafcie NBA. Jego europejska przygoda rozpoczęła się we Włoszech, skąd trafił do ligi francuskiej. Po nieudanym sezonie we Francji McGusty zdecydował się spróbować sił w nieco słabszej lidze i wybrał kuszącą ofertę Legii. W meczach sparingowych jego gra, podobnie jak postawa całej drużyny, nie zachwycała. Przeciętny start w Superpucharze Polski oraz w pierwszym meczu ENBL budził niepokój wśród kibiców Legii, zwłaszcza że na McGustym spoczywała duża odpowiedzialność za zdobywanie punktów.
Po kilku meczach adaptacyjnych 27-latek nabrał jednak rozpędu i zaczął grać na wysokim poziomie. Jego znakiem rozpoznawczym są rzuty z półdystansu, które trafia z ponad 55-procentową skutecznością. Dodatkowo notuje podobną efektywność zza łuku. Jego występy, takie jak 27 punktów przeciwko MKS-owi Dąbrowa Górnicza, 30 przeciwko Anwilowi czy 24 w meczu z Zastalem, pokazują, że Kameron jest gwiazdą Legii. Gdy przebywa na parkiecie, inni zawodnicy czują się pewniej, co przekłada się na dobre wyniki zespołu w OBL i ENBL. Powyższą tezę potwierdzają statystyki – w zaledwie 2 z 10 meczów na polskich parkietach Legia była na minusie, gdy McGusty znajdował się na boisku. Warto również dodać, że po 9 kolejkach jest on najlepszym strzelcem naszej ligi, notując średnio 20 punktów na mecz.
Michael Ertel (Arriva Polski Cukier Toruń)
Mierzący 183 cm wzrostu Amerykanin z pewnością należy do niższych graczy w naszej lidze. Niemniej jednak swoim zaangażowaniem i niesamowitą koszykarską inteligencją skutecznie nadrabia deficyt fizyczności. Po opuszczeniu ojczyzny Mike Ertel trafił do miejscowości Lahti, słynącej bardziej ze skoków narciarskich niż koszykówki, gdzie w lidze fińskiej notował średnio 20,3 punktu na mecz. Po udanym sezonie w Skandynawii podpisał kontrakt w drugiej lidze francuskiej, z drużyną z uzdrowiska Vichy. Tam również jego statystyki były bardzo dobre.
Tego lata przeniósł się na Kujawy, do Torunia, i od pierwszego meczu zachwyca kibiców Twardych Pierników. Michael świetnie rzuca zza łuku, a także doskonale czuje się w akcjach izolacyjnych z piłką w rękach. Kolejnym atutem zawodnika z Indianapolis są jego podania – notuje średnio 4,2 asysty na mecz, co pozwala mu wzorowo współpracować z podkoszowymi Pierników, Barrettem Bensonem i Abdulem Malikiem Abu. Najlepszy występ Ertela w tym sezonie miał miejsce 21 października, kiedy zdobył 34 punkty przeciwko Dzikom Warszawa. Gdy Mike jest w formie, Twarde Pierniki zawsze są groźnym rywalem.
Stefan Djordjević (AMW Arka Gdynia)
Serbski podkoszowy przychodził do naszej ligi jako zawodnik, który świetnie prezentował się na bałkańskich parkietach, a następnie przeniósł się do najlepszej ligi w Europie – hiszpańskiej ACB. W barwach Basketu Girona pełnił jednak rolę zmiennika i notował przeciętne statystyki. Mimo to było to cenne doświadczenie dla wciąż bardzo perspektywicznego koszykarza. Włodarze Arki mieli przed sezonem wysokie ambicje i zainwestowali znaczne środki w zawodników. Pozycja podkoszowego w Arce zawsze była kluczowa, dlatego niemała część budżetu została przeznaczona właśnie na centra. Wybór padł na Serba, który z chęcią przyjechał nad Zatokę Gdańską, by odbudować pewność siebie i stać się jednym z czołowych graczy ligi.
Od początku Stefan Djordjević pokazywał, że będzie wartościowym wzmocnieniem dla swojego klubu. Rozpoczął od 13 punktów i 5 zbiórek w derbach Trójmiasta przeciwko Treflowi, ale to jego występ przeciwko szczecińskiemu Kingowi wzbudził prawdziwy zachwyt. 11 na 11 z gry, 9 zbiórek i 2 asysty były kluczowe dla pierwszej wygranej w sezonie, a także triumfu nad wicemistrzami Polski. W kolejnych meczach Djordjević utrzymywał solidną formę, często oscylując wokół 20 punktów na mecz. Potrafił również zanotować imponujące statystyki w zbiórkach, jak choćby 14 w starciu z zielonogórskim Zastalem.
Niestety wyniki zespołu nie były zadowalające. Pomimo wysokich oczekiwań Gdynianie rozpoczęli sezon bilansem 1-6, co doprowadziło do zwolnienia trenera Artura Gronka. Po przyjściu Nikoli Vasileva rola Djordjevića w drużynie pozostała niezmieniona, ale wyniki zespołu zaczęły się poprawiać. Do drużyny dołączył jego rodak Nemanja Nenadić, a współpraca z rozgrywającym Łukaszem Kolendą układa się znakomicie. Te dwa czynniki znacząco budują pewność siebie Djordjevića i pozwalają mu osiągać imponujące rezultaty. Arka rozpoczęła mały marsz w górę tabeli, wygrywając dwa ostatnie mecze. Czas pokaże, czy podopieczni Nikoli Vasileva zdołają awansować do play-offów, na co z pewnością liczono przed sezonem. Jeśli Djordjević utrzyma swoją bardzo dobrą formę, zadanie to może okazać się znacznie łatwiejsze.
Luther Muhammad (PGE Spójnia Stargard)
Dyrektor sportowy Spójni, Wiktor Grudziński, miał tego lata sporo pracy. Po zajęciu czwartego miejsca w zeszłym sezonie kibice z Zachodniopomorskiego celują w podium. Włodarze Spójni, z Grudzińskim na decyzyjnej pozycji, zdawali sobie sprawę, że do osiągnięcia tego celu potrzebna jest silna polska rotacja oraz przebojowi gracze z zagranicy. Kluczowe było także strategiczne podejście do wyboru trenera – Sebastiana Machowskiego zastąpił Słoweniec Andrej Urlep. Na pozycję obwodowego, który może grać zarówno jako rozgrywający (1), jak i rzucający obrońca (2), sprowadzono Luthera Muhammada.
Zawodnik z Newark, zanim trafił do PGE Spójni, doskonalił swoje umiejętności w fińskim Tampere i nowozelandzkim Franklin. W obu klubach prezentował się znakomicie, co wzbudziło nadzieje w Stargardzie. Już pierwsze sparingi pozostawiły bardzo pozytywne wrażenie. Mimo że mecze przedsezonowe rządzą się swoimi prawami, 29 punktów Muhammada w starciu z Legią jasno pokazało, że będzie on wzmocnieniem Biało-Bordowych. Styl gry Muhammada jest dosyć prosty, ale skuteczny – opiera się głównie na rzutach z półdystansu, które trafia z 50-procentową skutecznością. Dodatkowo, jak na gracza obwodowego, notuje imponującą liczbę zbiórek – średnio 4,7 na mecz. Wydaje się, że przy dobrej dyspozycji Muhammada Spójnia może ponownie walczyć o satysfakcjonujący wynik.