RZUTZA3.PL PLK2-KALENDARZYK-SWIATECZNY-OLIVER-VIDIN-W-POLSCE-JEST-10-POWAZNYCH-DRUZYN-KTORE-WALCZA-O-MEDALE

[2] Kalendarzyk Świąteczny - Oliver Vidin: W Polsce jest 10 poważnych drużyn, które walczą o medale

02/12/2024 10:00
Andrzej Romański/plk.pl

Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁

Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły i wiele więcej. Nie przegapcie – obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨

[2/24]

W ostatnim czasie miałem przyjemność porozmawiać z Olivierem Vidinem, który obecnie prowadzi zespół Szolnoki Olajbányász na Węgrzech. Drużyna zajmuje aktualnie trzecie miejsce w tabeli ligi węgierskiej, legitymując się bilansem 8 zwycięstw i 1 porażki. W Polsce Vidin jest doskonale znany wszystkim kibicom koszykówki, ponieważ prowadził m.in. Zastal Zielona Góra oraz WKS Śląsk Wrocław.

JB: Ma Pan bardzo dobry początek w tym sezonie ligi węgierskiej – drużyna Szolnoki Olajbányász, którą Pan prowadzi, znajduje się w czołówce tabeli. Jak ocenia Pan aktualną sytuację zespołu?

OV: Na ten moment jestem bardzo zadowolony z wyników, ale wiem, że to wciąż daleko od idealnej formy i gry. Najważniejszy moment i tak dopiero nadejdzie – będzie to walka o puchar i mistrzostwo

W Pańskiej drużynie grają byli zawodnicy PLK, tacy jak Marcus Lewis czy Strahinja Jovanović. Czy zdarza się Wam dzielić informacjami lub ciekawostkami na temat gry w Polsce?

Bardzo mało rozmawiamy o przeszłości. Nowe informacje czasem się pojawiają, ale są dla nas zupełnie marginalne.

Skoro już jesteśmy przy temacie Orlen Basket Ligi – czy może Pan zdradzić, czy w ciągu ostatnich miesięcy otrzymał Pan jakąś ofertę prowadzenia drużyny w tej lidze?

Nie było potrzeby w ogóle rozmawiać na ten temat. Jestem trenerem Szolnoki Olajbányász, a każdy, kto się tym interesuje, doskonale o tym wie. Obecnie jestem bardzo zadowolony zarówno z sytuacji w klubie, jak i ze współpracy z wspaniałymi ludźmi, którzy mnie otaczają. Pojawiło się jedynie pytanie ze strony dwóch zespołów, czy byłaby możliwość rozwiązania umowy, gdyby pojawiła się konkretna propozycja. Powiedziałem jednak swojemu agentowi, że taki temat nawet nie istnieje. Jako człowiek i trener jestem bardzo lojalny wobec klubu, w którym pracuję – od początku aż do ostatniego dnia mojej pracy. Wszyscy, którzy mnie znają, doskonale zdają sobie z tego sprawę.

Spędził Pan w Polsce cztery lata. Jak Trener wspomina pobyt w kraju nad Wisłą?

Bardzo dobrze, jak to w życiu bywa – były trudne momenty, ale też wiele powodów do radości. We Wrocławiu zostało kilku bardzo dobrych przyjaciół, z którymi do dziś utrzymuję kontakt, bo to przede wszystkim wspaniali ludzie.

W kwietniu zdobył Pan wraz z drużyną Szolnoki Puchar Ligi Węgierskiej. Jak się Pan wtedy czuł po osiągnięciu tak dużego sukcesu?

Tak, odnieśliśmy duży sukces, ponieważ drużyna znajdowała się wtedy w bardzo trudnej sytuacji. Nie zakładano nawet, że awansujemy do play-offów, a tymczasem, pod moim kierownictwem, wygraliśmy Puchar Węgier i dotarliśmy do finałów play-off, zdobywając srebrny medal. Była to ogromna niespodzianka, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak drużyna prezentowała się wcześniej.

Jest Pan w tej branży od wielu lat. Czy mógłby Pan wskazać najlepszego zawodnika, którego miał Pan okazję prowadzić?

Było wielu takich zawodników, ale głównie pochodzili z Serbii. Moim zdaniem warto wspomnieć dwóch zawodników, z którymi miałem kontakt w kadrze: Nenada Krsticia i Blagotę Sekulicia. Krstić grał zarówno w Eurolidze, jak i w NBA, natomiast Sekulić reprezentował barwy Realu Madryt.

Gdyby miał Pan wymienić różnice między poziomem ligi w Polsce a na Węgrzech, jakie byłyby te główne różnice?

Różnica polega na tym, że Polska to kraj czterokrotnie większy, z liczbą mieszkańców sięgającą 40 milionów, podczas gdy na Węgrzech mieszka około 10 milionów ludzi. Z tego, co wiem, na Węgrzech brakuje krajowych zawodników o większej wartości. Jeśli chodzi o poziom rywalizacji, w Polsce można powiedzieć, że jest około 10 poważnych drużyn walczących o medale i kolejne 6, które rywalizują o play-offy. Natomiast na Węgrzech mamy 4-5 drużyn walczących o medale, a reszta koncentruje się na walce o miejsce w play-offach. Warto zauważyć, że jest wielu obcokrajowców, którzy grali w Polsce, a teraz występują na Węgrzech, i odwrotnie.

Czy śledzi Pan co sie dzieje w Orlen Basket Lidze? Czy zwraca tez Pan uwagę na zespoly które wcześniej prowadził czy jednak niezbyt.

Nie za bardzo, oczywiście śledzę wyniki, ale nie mam zbyt wiele czasu na oglądanie meczów. Byliśmy zaangażowani zarówno w FIBA Europe Cup, jak i w ligę węgierską, co zajmowało większość mojego czasu. Teraz jednak będę miał go trochę więcej, więc będę mógł uważniej śledzić rozgrywki.