RZUTZA3.PL PLK4-KALENDARZYK-SWIATECZNY-HISTORIA-LEGII-KOSZ-PO-AWANSIE-DO-OBL
[4] Kalendarzyk Świąteczny - Historia Legii Kosz po awansie do OBL
04/12/2024 18:44
Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły i wiele więcej. Nie przegapcie – obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco!
[4/24]
Najnowsza historia warszawskiej Legii w Orlen Basket Lidze sięga sezonu 2017/2018. To właśnie wtedy sekcja, założona w 1929 roku, ponownie awansowała do najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. W sezonie 2016/2017 Legia uzyskała promocję z 1. Ligi. Zieloni Kanonierzy, prowadzeni przez Piotra Bakuna, wygrali rundę zasadniczą z bilansem 23-7, a w fazie play-off okazali się bezkonkurencyjni, pokonując w finale GTK Gliwice. Liderem zespołu był wówczas Łukasz Wilczek, grający na pozycji rozgrywającego. Debiutancki sezon na najwyższym poziomie rozgrywek rozpoczął się pod wodzą trenera, który chwilę wcześniej odniósł wielki sukces – Piotra Bakuna. Jednak po kilku nieudanych kolejkach Bakun został zwolniony, a jego miejsce zajął Macedończyk Tane Spasev. W tamtym sezonie z ligi nikt nie spadał z powodu problemów Turowa Zgorzelec, a koszykarze ze stolicy uplasowali się na przedostatnim miejscu w tabeli, wyprzedzając jedynie Czarnych Słupsk, z bilansem 5-27.
Po nieudanym powrocie do koszykarskiej ekstraklasy działacze Legii postanowili zainwestować większe środki w rozwój klubu, stawiając na zawodników takich jak Amerykanin Omar Prewitt oraz perspektywicznych Polaków, m.in. Jakuba Karolaka i Filipa Matczaka. Decyzja ta przyniosła oczekiwane efekty – wymienieni gracze zdobywali po ponad 10 punktów na mecz, co znacząco przyczyniło się do zajęcia 8. miejsca po sezonie zasadniczym. W fazie play-off, po zaciętej, pięciomeczowej rywalizacji, podopieczni trenera Tane Spaseva ulegli Arce Gdynia. Mimo to, sukces ten zapewnił klubowi powrót na europejskie parkiety. Przygoda w Europie nie była jednak udana – porażka w eliminacjach Ligi Mistrzów i tylko jedno zwycięstwo w sześciu meczach FIBA Europe Cup pozostawiły niedosyt. Sezon zakończył się przedwcześnie z powodu pandemii COVID-19. Świetne występy zanotowali Michał Michalak i Kalhil Dukes, jednak po 22 kolejkach, mistrzostwo przyznano Zastalowi Zielona Góra, a Legia zakończyła sezon na 14. miejscu z bilansem 5-17. W trakcie tych trudnych chwil klub zmienił trenera – Wojciech Kamiński zastąpił Tane Spaseva. Po kryzysie pandemicznym, gdy rozgrywki wznowiono (choć niestety bez udziału kibiców), Warszawiacy zaczęli prezentować najlepszą formę od powrotu do Energa Basket Ligi. Sezon rozkręcił zjawiskowy Michał Sokołowski, który jesienią, po fantastycznej grze, przeniósł się do włoskiego Treviso Basket. Jego rolę przejęli Jamel Morris Jr., zdobywający średnio 17,4 punktu na mecz, oraz Lester Medford, który notował 14,3 punktu na spotkanie.
Jednym z najbardziej pamiętnych wydarzeń tego sezonu był mecz z 28 marca 2021 roku, w którym Legia, pod wodzą Wojciecha Kamińskiego, pokonała Kinga Szczecin 137:43, ustanawiając rekord najwyższej wygranej w historii PLK. W tym spotkaniu znakomity występ zanotował młody talent Benjamin Didier-Urbaniak, zdobywając 31 punktów. Niestety, jego dalsza kariera nie potoczyła się równie pomyślnie – obecnie gra w rezerwach Trefla Sopot na poziomie Bank Pekao S.A. 1. Ligi. Sezon 2020/2021 nazywano „Odrodzeniem Potęgi”, nawiązując do piosenki Legii, która powstała w tamtym okresie i do dziś towarzyszy kibicom w hali na Obrońców Tobruku. Legioniści zakończyli sezon zasadniczy na 2. miejscu, tuż za Zastalem Zielona Góra. W ćwierćfinale play-off pokonali Kinga Szczecin, lecz w półfinale musieli uznać wyższość Stali Ostrów Wielkopolski, przegrywając serię 0-3. W rywalizacji o 3. miejsce Legia stoczyła zaciętą batalię ze Śląskiem Wrocław. Niestety, po dogrywce w decydującym meczu, górą byli podopieczni Olivera Vidina. To bolesne zakończenie było dla całej organizacji ciosem, lecz klub pokazał siłę, przekuwając porażki w motywację do dalszego rozwoju.
Sezon 2021/2022 przyniósł kolejne emocje – Legia ponownie grała w europejskich pucharach (FIBA Europe Cup) i miała solidną pozycję startową w Energa Basket Lidze. Początek rozgrywek nie należał jednak do najlepszych. Rewelacją ligi byli Czarni Słupsk, a Legia grała nierówno, co zimą zmusiło działaczy do zmian kadrowych. Z zespołem pożegnał się Strahinja Jovanović, a jego miejsce zajął Robert Johnson. Nowy nabytek szybko zyskał sympatię kibiców, którzy nadali mu przydomek „polski James Harden” ze względu na charakterystyczną brodę. Druga część sezonu była zdecydowanie bardziej udana. Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego zaczęli prezentować poukładaną grę, a każdy zawodnik znał swoją rolę w zespole. Dzięki temu Legia ukończyła sezon zasadniczy na 6. miejscu, co dało im szansę na rewanż za porażkę z poprzedniego sezonu w ćwierćfinale play-off przeciwko Stali Ostrów Wielkopolski. Tym razem historia potoczyła się inaczej – Legioniści zdominowali rywali, wygrywając serię 3-0. W tamtym sezonie kluczowymi postaciami byli: zjawiskowy Muhammad Ali-Abdur-Rahkman, strzelcy Jure Skifić i Ray Cowels, doświadczony Łukasz Koszarek, a także duet podkoszowych Darek Wyka i Adam Kemp. Ważne minuty na parkiecie zdobywali również młodzi zawodnicy, tacy jak Benjamin Didier-Urbaniak i Szymon Kołakowski. Zespół działał jak dobrze naoliwiona maszyna. W półfinale Legia "zmiażdżyła" Anwil Włocławek, co jeszcze bardziej rozbudziło entuzjazm wśród warszawskich kibiców. Moda na koszykówkę w stolicy osiągnęła szczyt – atmosfera na meczach była fenomenalna, a fani wierzyli w zdobycie mistrzostwa. Finałowe starcie przyniosło jednak rozczarowanie. Przeciwnikiem Legii był Śląsk Wrocław, zespół dążący do swojego 18. tytułu mistrzowskiego. Liderem Śląska był Travis Trice, który notował średnio 18,1 punktu na mecz, a jego występy w finałach były spektakularne. Wspierał go turecki środkowy Kerem Kanter, który również odegrał kluczową rolę. Mimo walki, Legia nie była w stanie sprostać rywalom – Śląsk zdobył mistrzostwo, ku smutkowi warszawskich kibiców. Choć tytułu nie udało się zdobyć, osiągnięcia Legii w tym sezonie były imponujące. To był największy sukces klubu od lat, a kibice żyli nadzieją, że w kolejnych latach marzenie o mistrzostwie stanie się rzeczywistością.
Do stolicy przybyli zawodnicy o imponujących CV, tacy jak Devyn Marble i Travis Leslie, którzy mieli doświadczenie z solidnych lig europejskich, a także Ray McCallum – gracz, który w jednym ze spotkań NBA miał okazję kryć samego Kobe Bryanta. Strefę podkoszową wzmocnił natomiast Geoff Groselle, MVP Energa Basket Ligi sprzed kilku sezonów, co jeszcze bardziej podniosło siłę Legii pod obręczą.
Legioniści rozpoczęli zmagania w Lidze Mistrzów, ale nie zdołali zawojować tych rozgrywek. Z bilansem 1-5 zakończyli przygodę na etapie grupowym. Początek sezonu w Energa Basket Lidze również nie należał do udanych. Geoff Groselle nie był odpowiednio wykorzystywany w ataku, Travis Leslie doznał kontuzji, a Ray McCallum zawodził jako rozgrywający, notując zbyt mało asyst. Niska skuteczność strzelca z Łotwy, Janisa Berzinsa, dodatkowo komplikowała sytuację. W obliczu tych problemów, zimą prezes klubu Jarosław Jankowski zdecydował się na kolejne zmiany kadrowe. Wbrew opinii części kibiców, z zespołu odsunięto Devyna Marble’a. Jego miejsce zajął Portorykańczyk Kyle Vinales, który szybko pokazał swoją wartość. Mimo niewielkiego wzrostu, doskonale prowadził grę zespołu, imponując sercem do walki, szybkimi penetracjami pod kosz i zmysłem do celnych podań. Wczesną wiosną drużynę wzmocnił także Aric Holman – wszechstronny silny skrzydłowy, który błyskawicznie udowodnił swoją wartość na parkiecie. Legia zakończyła fazę zasadniczą na 4. miejscu, co zapewniło jej udział w play-off i rywalizację z PGE Spójnią Stargard. Po zaciętej walce warszawski zespół awansował, wykazując większą jakość i głębię składu. W półfinale Legia zmierzyła się z błyskotliwym Śląskiem Wrocław, który skutecznie wdrożył rozwiązania taktyczne utrudniające grę w ataku podopiecznym Wojciecha Kamińskiego. Kyle Vinales grał słabo, Aric Holman popełniał błędy, a zawodnicy tacy jak Billy Garrett czy Travis Leslie nie byli skuteczni. Rywalizacja o 3. miejsce zapowiadała się interesująco – Legia stanęła naprzeciw Stali Ostrów Wielkopolski. Niestety, dwumecz rozpoczął się od słabego występu gospodarzy w stolicy. Na wyjeździe warszawianie wypadli nieco lepiej, ale w drużynie wyraźnie brakowało motywacji. Ostatecznie sezon zakończył się rozczarowaniem, a w klubie czuć było niedosyt. Kolejne rozgrywki miały przynieść sukcesy zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Wydawało się, że Legia ma szansę powtórzyć sukces Anwilu Włocławek w FIBA Europe Cup. Klub zainwestował w wzmocnienia, zatrudniając czołowego strzelca czeskiej ligi Shawna Pipesa Jr., mistrza G-League Christiana Vitala, a także przedłużając kontrakt z Ariciem Holmanem. Aspiracje były wysokie, a kibice liczyli na medal mistrzostw Polski i triumf na arenie międzynarodowej.
Wojciech Kamiński i jego podopieczni rozpoczęli sezon poniżej oczekiwań. Liczne porażki i kiepska gra zmusiły władze klubu do podjęcia zdecydowanych kroków. W efekcie zwolniono Shawna Pipesa, a jego miejsce zajęło dwóch nowych zawodników: niski, mierzący zaledwie 170 cm wzrostu, amerykański rozgrywający Loren Jackson oraz postawny Jamajczyk Tyran De Lattibeaudiere. Te transfery szybko przyniosły wymierne efekty. Legia awansowała do ćwierćfinału FIBA Europe Cup, choć wstydliwie przegrała z Bilbao Basket, mimo dużej zaliczki z meczu w Warszawie. Mimo wszystko, osiągnięcie takiego etapu po początkowych problemach należy uznać za niezły wynik, zwłaszcza że Christian Vital został uznany za najlepszego zawodnika tych rozgrywek. Dodatkowo, Legioniści fantastycznie zaprezentowali się w lutowym turnieju o Puchar Polski w Sosnowcu. Pokonali kolejno Start Lublin, Trefl Sopot i Stal Ostrów Wielkopolski, sięgając po trofeum. Główne role odegrali Loren Jackson, Aric Holman i Christian Vital. Końcówka sezonu zasadniczego była równie imponująca. Warto zauważyć, że jeszcze przed turniejem o Puchar Polski drużynę przejął Marek Popiołek. Pod jego wodzą gra Legii nabrała blasku, a zespół wydawał się świetnie zorganizowany. W fazie play-off Legia zmierzyła się z broniącym tytułu mistrzowskiego Kingiem Szczecin. Trener Arkadiusz Miłoszewski znakomicie rozpracował taktykę warszawskiej drużyny, neutralizując Christiana Vitala dzięki świetnej obronie Zaca Cuthbertsona. Raymond Cowels z kolei był cieniem samego siebie, a polska rotacja nie wniosła wystarczającego wsparcia. Rywalizacja zakończyła się wynikiem 1-3 na niekorzyść Legii, pozostawiając w sercach kibiców gorycz po zaprzepaszczonej szansie. Obecny sezon przyniósł nową wizję budowy zespołu i zmianę trenera. Funkcję szkoleniowca objął Chorwat Ivica Skelin, a za konstrukcję drużyny odpowiada dyrektor sportowy Aron Cel. Liderem zespołu został Kameron McGusty, a Legia zdecydowała się na udział w regionalnych rozgrywkach ENBL, rezygnując z FIBA Europe Cup.
Dotychczas Legia radzi sobie naprawdę dobrze. Choć przegrała Superpuchar Polski ze Śląskiem Wrocław i miała kilka słabszych momentów, zwłaszcza w ENBL, to ostatnie mecze – jak ten z Anwilem Włocławek – pokazują rosnące zgranie i chemię w zespole. Wygląda na to, że zdobycie krajowego lub międzynarodowego trofeum to jedynie kwestia czasu.
Największe osiągnięcia:
4 miejsce – sezony 20/21, 22/23
Wicemistrzostwo Polski- sezon 21/22
Ćwierćfinały FIBA Europe Cup – sezony 21/22, 23/24