RZUTZA3.PL PLK5-MINUT-O-GTK-GLIWICE

5 minut o... GTK Gliwice

24/10/2025 17:41
fot.Andrzej Romański/plk.pl

Obecny sezon PLK trwa już trzy tygodnie, a o drużynie ze Śląska trudno powiedzieć cokolwiek pozytywnego. Co powoduje, że GTK jest najsłabszym zespołem w lidze?

skala problemu

Po trzech kolejkach 4 zespoły ciągle czekają na swoje pierwsze zwycięstwo, Stal Ostrów Wielkopolski, Twarde Pierniki Toruń, Miasto Szkła i oczywiście GTK Gliwice. Patrząc tylko na sytuację w tabeli można by uznać, że drużyny z samego końca prezentują tak samo słaby poziom. W PLK jednak "nic nie granie" ma swoje stadia, a GTK osiągnęło w tej kategorii największy poziom zaawansowania. Najgorsza ofensywa ligi(średnio 68.7 pkt na mecz), najgorzej zbierająca drużyna( średnio 32.3 zb na mecz), druga najgorzej asystująca drużyna( średnio 11.7 as na mecz, 0.7 więcej od najgorszej stali) i najgorzej rzucająca z dystansu drużyna( skuteczność 19%), to z wszystkich statystyk w których gliwiczanie "przewodzą" tylko te najważniejsze. GTK od swojego debiutu w PLK w sezonie 17/18 nigdy nie należało do grona mocnych drużyn, zawsze jednak byli w stanie się utrzymać, bo był ktoś słabszy niż oni. Początek obecnego sezonu nie wskazuje jednak drużyny, która tym razem mogłaby uratować gliwiczan.

fot.Andrzej Romański/plk.pl

co konkretnie się nie zgadza?

Ten fragment będzie rozwinięciem jednosłownej odpowiedzi na to pytanie, "wszystko".

W Gliwicach nie ma poważniej polskiej rotacji. Kacper Gordon mimo przebłysków w minionym sezonie nie wygląda jak zawodnik, który mógłby prowadzić drużynę jako pierwszy rozgrywający. Maciej Bender wrócił po roku do Gliwic, ale nic nie wskazuje, że tym razem będzie robił więcej niż 3.7 punktu na mecz. Michał Jodłowski w drugim sezonie z rzędu w GTK będzie wyglądał dokładnie tak samo jak w poprzednim, pobiega 10 minut na parkiecie, przez przypadek coś rzuci i od czasu do czasu coś zbierze. Trójka zawodników daleko od zadowalającego poziomu, ale również jedyni Polacy dostający faktycznie minuty podczas spotkań. Statystyką podsumowująca udział polskich zawodników w tegorocznym GTK, tylko w Stracie Lublin mają oni mniejszy wpływ na zdobywane punkty(14.6% do 12.5%).

Może i Polaków nie ma, ale za obcokrajowcy są niewystraczający. Florent Thamba pod koszem głownie się gubi i nie trafia rzutów, a na pierwszy dobry występ czeka tak samo jak drużyna. Być może spotkanie ze Śląskiem będzie przełamaniem dla Rashuna Davisa, choć jego 1/12 zza łuku po 3 meczach wygląda jak morderca skuteczności GTK w tym aspekcie gry. Jaiden Delaire porównując z otoczeniem zaczął przyzwoicie a przede wszystkim równo na określonym poziomie, jednak kontuzja eliminująca go na 3 miesiące zamyka nadzieje kibiców a propos tego gracza. Jarredowi Godfreyowi brakuje skuteczności i bierze za dużo rzutów, jednak jego punkty i tak są kluczowe dla braku kompletnego upośledzenia ofensywnego GTK. Jedyny obcokrajowiec, z którego w Gliwicach mogą być od początku zadowoleni to Andy

Cleaves II, potrafiący połączyć dobywanie punktów z przyzwoitą skutecznością.

Gracze są jednak elementem drużyny, pojęcia nieodkrytego jak dotąd w Gliwicach. Ofensywa opera się na indywidualnych przebłyskach poszczególnych zawodników, a akcja rozegrana z pomysłem i tak może skończyć się nietrafionym banalnym rzutem. Pomysł widać jednak rzadko, zazwyczaj GTK gra akcje "klepanie pomarańczy i jakoś to będzie", gdzie nie ma ruchu bez piłki, a próba wykreowania pozycji rzutowej to ostatnie 4 sekundy. Trudno powiedzieć czy Boris Balibrea wymyślił dla swoich graczy konkretny pomysł na grę i taktykę, ponieważ nie widać namiastek żadnych z tych rzeczy. Nie wiemy więc cze gracze tak bardzo nie potrafią realizować poleceń, one same są tak słabo tłumaczone czy ich po prostu nie ma.

Czy jest jakaś nadzieja ?

Pomimo poziomu prezentowanego przez GTK nie można ich jeszcze spisać na straty.

Po pierwsze sezon jest długi, a w naszej lidze składy i sytuacje drużyn lubią się zmieniać. Jeśli zeszłoroczny MKS był w stanie utrzymać się w lidze, to każda drużyna, niezależnie od początku, jest w stanie to zrobić. Dochodzi jeszcze drugi element, włodarze GTK widzą, że statek nabiera wody i nie zostawią go samego sobie. Do zespołu już dołączyło dwóch graczy. Michael Oguine drugi sezon z rzędu przybywa ratować gliwiczan i w meczu ze Śląskiem pokazał, że ciągle jest w stanie robić to tak samo skutecznie. Dominik Grudziński nareszcie znalazł klub gdzie będzie grał, a nawet pomimo nieprzebicia się w Legii dla GTK może stać się z marszu najważniejszym Polakiem.

I ostatnia kwestia, kolejna pokazana w meczu ze Śląskiem. Jeśli wywal GTK będzie zmęczony i zagra słaby mecz, są w stanie być groźni, co kiedyś poskutkuje wygraniem spotkania.