RZUTZA3.PL PLK5-MINUT-O-KINGU-SZCZECIN
5 minut o... Kingu Szczecin
13/10/2025 20:40
Nowy sezon, nowe twarze, i jak to zwykle bywa - nowe pytania. King Szczecin rozpoczął rozgrywki w sezonie 2025/26 z całkowicie przebudowanym składem, a w dwóch pierwszych meczach zanotowali zwycięstwo w Toruniu, a także bolesną porażkę w Słupsku. Warto jednak podkreślić, że to dopiero początek drogi tej relatywnie młodej drużyny, więc "wtopy" takie jak ta w Słupsku wcale nie wyrokują w kwestii zespołu ze Szczecina. Można natomiast wskazać kilka rzeczy które zwróciły uwagę, i które mogą zadecydować o dalszym kształcie sezonu.
Nowy sezon, nowe twarze, i jak to zwykle bywa - nowe pytania. King Szczecin rozpoczął rozgrywki w sezonie 2025/26 z całkowicie przebudowanym składem, a w dwóch pierwszych meczach zanotowali zwycięstwo w Toruniu, a także bolesną porażkę w Słupsku. Warto jednak podkreślić, że to dopiero początek drogi tej relatywnie młodej drużyny, więc "wtopy" takie jak ta w Słupsku wcale nie wyrokują w kwestii zespołu ze Szczecina. Można natomiast wskazać kilka rzeczy które zwróciły uwagę, i które mogą zadecydować o dalszym kształcie sezonu.
Co na razie zwraca uwagę?
Co na razie zwraca uwagę?
Mimo niewielkiej próbki meczów, kilka elementów gry Kinga Szczecin rzuciło się w oczy. Po pierwsze - problemy z efektywnością w rzutach za trzy punkty. Element ten jest na tyle ważny w nowoczesnej koszykówce, że nie można sobie za często pozwalać na skuteczność rzędu 32% zza łuku (mecz przeciwko Czarnym Słupsk), a już tym bardziej 20% (mecz przeciwko Arriva LOTTO Twardym Piernikom Toruń). Niski procent skuteczności zza łuku niestety wynika wprost z słabej dyspozycji shooterów Kinga - Noah Freidel na 10 prób w tym sezonie trafił zaledwie jedną trójkę, tak samo jak Jovan Novak, tylko że ten zrobił to przy 7 próbach. King nie ma zbyt wielu rasowych shooterów w swoim składzie, zatem dyspozycja między innymi tych panów jest absolutnie kluczowa do wygrywania spotkań. Po drugie - dyspozycja rozgrywających. Jovan Novak nie tylko ma słaby okres rzutowo, ale także na rozegraniu nie wygląda tak, jak byliśmy do tego przyzwyczajeni. Niemniej jednak nie ma tu wielu powodów do głębszych zmartwień - tak jak słaba dyspozycja rzutowa to kwestia faktycznie słabej formy, tak słaba dyspozycja na rozegraniu ewidentnie wynika tu z dostosowywania się Novaka do nowych zawodników i nowego, nastawionego na dużo szybszą koszykówkę stylu gry. Tu przebłyski miewa Jeremy Roach, który pod nieobecność Novaka przejmuje stery na rozegraniu, i choć statystykami tego póki co nie udowadnia, to jego potencjał w szybkiej grze jest aż zanadto widoczny, natomiast tutaj głównym ograniczeniem jest znowu słaba forma rzutowa. Po trzecie - słabe wykorzystywanie nowych rozwiązań w grze pod koszem. Do ekipy ze Szczecina dołączyli w trakcie tegorocznego off-season Nemanja Popović i Ondrej Hustak. Dwaj wysocy, silni i utalentowani gracze, których w ofensywie podczas dwóch pierwszych meczów OBL było bardzo mało, co jest o tyle alarmujące, że gdy w końcu masz centrów z prawdziwego zdarzenia, to trzeba ich wykorzystywać do zdobywania punktów bliżej kosza w konkretne sposoby. Konkretne sposoby, których poza grą 1v1 z przeciwnym centrem w wykonaniu Popovicia, lub sporadycznych prób zbierania "punktów drugiej szansy" przez Ondreja Hustaka narazie nie było widać. W centrach Kinga jest potencjał, trzeba tylko znaleźć na niego sposób.
Mimo niewielkiej próbki meczów, kilka elementów gry Kinga Szczecin rzuciło się w oczy. Po pierwsze - problemy z efektywnością w rzutach za trzy punkty. Element ten jest na tyle ważny w nowoczesnej koszykówce, że nie można sobie za często pozwalać na skuteczność rzędu 32% zza łuku (mecz przeciwko Czarnym Słupsk), a już tym bardziej 20% (mecz przeciwko Arriva LOTTO Twardym Piernikom Toruń). Niski procent skuteczności zza łuku niestety wynika wprost z słabej dyspozycji shooterów Kinga - Noah Freidel na 10 prób w tym sezonie trafił zaledwie jedną trójkę, tak samo jak Jovan Novak, tylko że ten zrobił to przy 7 próbach. King nie ma zbyt wielu rasowych shooterów w swoim składzie, zatem dyspozycja między innymi tych panów jest absolutnie kluczowa do wygrywania spotkań. Po drugie - dyspozycja rozgrywających. Jovan Novak nie tylko ma słaby okres rzutowo, ale także na rozegraniu nie wygląda tak, jak byliśmy do tego przyzwyczajeni. Niemniej jednak nie ma tu wielu powodów do głębszych zmartwień - tak jak słaba dyspozycja rzutowa to kwestia faktycznie słabej formy, tak słaba dyspozycja na rozegraniu ewidentnie wynika tu z dostosowywania się Novaka do nowych zawodników i nowego, nastawionego na dużo szybszą koszykówkę stylu gry. Tu przebłyski miewa Jeremy Roach, który pod nieobecność Novaka przejmuje stery na rozegraniu, i choć statystykami tego póki co nie udowadnia, to jego potencjał w szybkiej grze jest aż zanadto widoczny, natomiast tutaj głównym ograniczeniem jest znowu słaba forma rzutowa. Po trzecie - słabe wykorzystywanie nowych rozwiązań w grze pod koszem. Do ekipy ze Szczecina dołączyli w trakcie tegorocznego off-season Nemanja Popović i Ondrej Hustak. Dwaj wysocy, silni i utalentowani gracze, których w ofensywie podczas dwóch pierwszych meczów OBL było bardzo mało, co jest o tyle alarmujące, że gdy w końcu masz centrów z prawdziwego zdarzenia, to trzeba ich wykorzystywać do zdobywania punktów bliżej kosza w konkretne sposoby. Konkretne sposoby, których poza grą 1v1 z przeciwnym centrem w wykonaniu Popovicia, lub sporadycznych prób zbierania "punktów drugiej szansy" przez Ondreja Hustaka narazie nie było widać. W centrach Kinga jest potencjał, trzeba tylko znaleźć na niego sposób.
Potencjał jest, trzeba go tylko uruchomić
Potencjał jest, trzeba go tylko uruchomić
King Szczecin ma ogromny potencjał, i to bez dwóch zdań. Młoda ekipa która może mieć w jednym momencie zarówno dobrą formę rzutową, świetnych wysokich graczy, kreatywnych, szybkich obwodowych a także wsparcie świetnego sztabu na ławce trenerskiej, to ekipa która potrzebuje przede wszystkim czasu do nabrania wiatru w żagle. Potencjał ten szczecinianie pokazali choćby w sparingu z Albą Berlin, w którym to zespół ze Szczecina prezentował się dojrzale, trafiał rzuty które powinien trafiać, bronił tak jak powinien bronić, i wykorzystywał wszelkie swoje atuty, które wykorzystywać powinien. To właśnie ten mecz powinien być punktem odniesienia co do potencjału i możliwości tej drużyny, zamiast wpadki w Słupsku.
King Szczecin ma ogromny potencjał, i to bez dwóch zdań. Młoda ekipa która może mieć w jednym momencie zarówno dobrą formę rzutową, świetnych wysokich graczy, kreatywnych, szybkich obwodowych a także wsparcie świetnego sztabu na ławce trenerskiej, to ekipa która potrzebuje przede wszystkim czasu do nabrania wiatru w żagle. Potencjał ten szczecinianie pokazali choćby w sparingu z Albą Berlin, w którym to zespół ze Szczecina prezentował się dojrzale, trafiał rzuty które powinien trafiać, bronił tak jak powinien bronić, i wykorzystywał wszelkie swoje atuty, które wykorzystywać powinien. To właśnie ten mecz powinien być punktem odniesienia co do potencjału i możliwości tej drużyny, zamiast wpadki w Słupsku.
Podsumowanie
Podsumowanie
Po dwóch pierwszych meczach sezonu King Szczecin to wciąż drużyna w budowie - z dużym potencjałem, ale i z widocznymi niedoskonałościami. Problemy z rzutem z dystansu, momenty słabszej obrony czy nierówna forma kluczowych zawodników to sygnały, że potrzeba czasu, by wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak oczekują kibice i sztab szkoleniowy. Jednocześnie nie sposób zapominać, że ta ekipa już pokazała, że potrafi grać dobrze - wystarczy przypomnieć sparing z Albą Berlin. Jeśli King poprawi egzekucję i odnajdzie rytm, szybko wróci do poziomu, do którego przyzwyczaił w ostatnich latach. Na dziś najważniejsze to zachować spokój. To dopiero początek sezonu, a nie sygnał alarmowy. Wiele wskazuje, że gdy tylko tryby tej nowej maszyny się dotrą, King Szczecin będzie groźny dla każdego rywala w lidze.
Po dwóch pierwszych meczach sezonu King Szczecin to wciąż drużyna w budowie - z dużym potencjałem, ale i z widocznymi niedoskonałościami. Problemy z rzutem z dystansu, momenty słabszej obrony czy nierówna forma kluczowych zawodników to sygnały, że potrzeba czasu, by wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak oczekują kibice i sztab szkoleniowy. Jednocześnie nie sposób zapominać, że ta ekipa już pokazała, że potrafi grać dobrze - wystarczy przypomnieć sparing z Albą Berlin. Jeśli King poprawi egzekucję i odnajdzie rytm, szybko wróci do poziomu, do którego przyzwyczaił w ostatnich latach. Na dziś najważniejsze to zachować spokój. To dopiero początek sezonu, a nie sygnał alarmowy. Wiele wskazuje, że gdy tylko tryby tej nowej maszyny się dotrą, King Szczecin będzie groźny dla każdego rywala w lidze.