RZUTZA3.PL PLK5-MINUT-O-SLASKU-WROCLAW

5 minut o... Śląsku Wrocław

26/11/2025 00:39
Fot. Wojciech Cebula / wks-slask.eu

Sezon 2025/26 zaczął się niecałe 2 miesiące temu, a Śląsk Wrocław zapisał się już kilkukrotnie na kartach historii i stworzył piękne wspomnienia dla swoich kibiców, które będą wspominane przez lata. Jak, po kilkunastu spotkaniach w BKT EuroCupie oraz ORLEN Basket Lidze prezentuje się drużyna Ainarsa Bagatskisa?

Wakacyjne sprzątanie

Podczas offseason drużyna z Wrocławia nie dokonała całkowitych czystek w składzie. Z poprzedniego rosteru ostał się Jakub Nizioł, Błażej Kulikowski, Ajdin Penava oraz DeJon Davis. W zarządzie jednak pożegnano prezesa Lizaka, którego zastąpiono Karoliną Pokorską. Dodatkowo, kontrakt Arisa Lykogiannisa wygasł, więc na jego miejsce, na którym Grek siedział dosyć krótko, wszedł Ainars Bagastkis. Tak więc zaczęto budować nowy zespół złożony z wielu nowych zagranicznych twarzy (takich jak Noah Kirkwood czy Issuf Sanon) oraz już znanych w naszej ukochanej lidze grajków (przykładowo Kadre Gray oraz Stefan Djordjević) oraz młodych i ambitnych Polaków (na przykład Jakub Urbaniak czy Tymoteusz Sternicki).

Trudne dobrego początki

Nowy Śląsk sprawił niespodziankę już w pierwszym meczu EuroCupu. Jak powszechnie wiadomo, zwycięstwa polskich drużynach w rozgrywkach na takim poziomie zdarzają się rzadko i często kończymy na dnie tabeli jako chłopcy do bicia. Przynajmniej tak było w ostatnich kilku sezonach. Jednak, 30 września 2025 roku pod kopułą Hali Stulecia Wrocławianie dali się zakochać w swojej koszykarskiej drużynie. Trójkolorowi nie pozostawili złudzeń na Neptunasie Kłajpeda i rozpoczęli sezon od zwycięstwa na międzynarodowych parkietach. Następnie, nadszedł krótki regres w lidze, który poskutkował w dwóch porażkach przeciwko Treflowi oraz Górnikowi. Jednak od zwycięstwa z Clujem w EuroCupie, które uważano za wyczyn (wtedy jeszcze nikt nie śnił nawet o wygranej z Bahçeşehirem), drużyna trenera Bagastkisa odnalazła ponownie drogę na szlaku zwycięstw.

Historyczna domówka

Serię 4 domowych spotkań Śląsk reklamował jako "domówkę". Jak początek imprezy (mecz z Kingiem) można uznać za gorzki start, bo mecz był w zasięgu, jednak zabrakło skupienia w końcówce, tak potem jednak zaczęła się, trwająca nieco ponad tydzień jedna z najlepszych imprez jakie ostatnio Wrocław widział. Śląsk bez większych problemów poradził sobie z Hamburg Towers, podchodząc do tego spotkania jako faworyt, potem przejechał się po mistrzu Polski, Legii Warszawa i zwieńczył to pasmo zwycięstw sensacyjną i historyczną wygraną na turecki Bahçeşehir Koleji z Mateuszem Ponitką w składzie. Dodatkowo, kilka dni później poradził sobie ze PGE Startem Lublin.

Wyjść przed szereg

Ainars Bagastkis zrobił coś, co rzadko widywało się przez ostatnie lata - postawił na młodych Polaków. Wiadomo, że nowa zasada o zawodniku U23 spowodowała wzrost dawanych minut młodym adeptom koszykówki jednak Łotysz i drużyna z Wrocławia przodują w zestawieniu grających najdłużej zawodnikami U23 drużynami. Sam Jakub Urbaniak gra średnio ponad 21 minut na mecz w PLK. Dodatkowo, gra zawodnikami poniżej 23 roku życia przynosi mu wiele plusów, ponieważ młodzi koszykarze mają w drużynie realny wpływ na grę i zbierają meczowe doświadczenie oraz, w dalszej perspektywie, mogą dać 500 tysięcy złotych - jest to spora wartość, która pozwala na zakontraktowanie obcokrajowca na wysokim jak na PLK poziomie.

Co nadchodzi?

Nie da się ukryć, że ze swoją formą Śląsk prowadzi zmasowany atak na szczyt tabeli OBL oraz walczy o wyjście z grupy w BKT EuroCupie. Pomimo falstartu wszystko we Wrocławiu wydaje się działać, a zespół jest w stanie wygrywać na dwa fronty, co jest rzeczą niezwykłą, szczególnie patrząc na fakt, że Śląsk gra w młodszym bracie Euroligi. Nie chce mówić o konkretnych celach żeby nie zapeszyć, jednak dla Śląska play-offy to mus, a medale są w zasięgu ręki.