RZUTZA3.PL PLK6-FILIP-PUT-DLA-MNIE-JAKO-ZAWODNIKA-LICZY-SIE-PO-PROSTU-ABY-HALE-BYY-WYPENIONE-KIBICAMI
[6] Filip Put: Dla mnie jako zawodnika, liczy się po prostu aby hale były wypełnione kibicami.
06/12/2024 17:46
Od 1 grudnia do 24 grudnia zapraszamy na świąteczny kalendarz na rzutza3.pl! 🎄🎁
Przez 24 dni codziennie publikujemy wyjątkowe treści: wywiady, dłuższe artykuły i wiele więcej. Nie przegapcie – obserwujcie naszą stronę i bądźcie na bieżąco! ✨
[6/24]
Moim gościem w rozmowie był Filip Put, doskonale znany kibicom koszykówki zawodnik Startu Lublin, a od tego sezonu także kapitan Czerwono-Czarnych! W przeszłości reprezentował barwy takich klubów jak GTK Gliwice, MKS Dąbrowa Górnicza, Zastal Zielona Góra, Miasto Szkła Krosno czy Asseco Gdynia. Początek aktualnego sezonu w stolicy województwa lubelskiego "Pucior" może zaliczyć do udanych – odgrywa teraz bardziej znaczącą rolę niż w ubiegłym sezonie. O czym jeszcze rozmawialiśmy? Przekonajcie się sami!
JB: Filip, na początku sezonu, po czterech kolejkach mieliście bilans 1:3, co, bądźmy szczerzy, nie było zbyt satysfakcjonujące. Co zmieniło się od tamtego momentu, szczególnie od meczu z Arką? Od tamtego czasu odnotowaliście trzy zwycięstwa, w tym jedno po świetnej końcówce z Kingiem, oraz tylko jedną porażkę.
FP: Myślę, że ciężko tutaj wskazać jeden element, przez który zaczęliśmy sezon bilansem 1-3. Jesteśmy nowym zespołem z nowym trenerem i innym pomysłem na grę niż w zeszłym sezonie. W przegranych meczach zabrakło nam na pewno egzekwowania założeń meczowych w obronie. Potrafiliśmy rzucać sporo punktów jednak nasza obrona nie wyglądała zbyt dobrze i drużyny przeciwne to wykorzystały. Przed meczem z Arką było widać sportową złość w drużynie i chęć wygranej za wszelką cenę. Ta wygrana na pewno dodała nam dużo pewności siebie, dodatkowo nasze zgranie ze sobą wygląda zdecydowanie lepiej niż na początku rozgrywek, co zaprocentowało wygranymi ze Szczecinem czy Dąbrową Górniczą.
Jako kapitan zespołu, czy czujesz większą satysfakcję z pełnionej roli, czy może bardziej odczuwasz presję? Jakie obowiązki wiążą się z tą funkcją? Czy mógłbyś nam je krótko opisać?
Rola kapitana w drużynie Startu to przede wszystkim wielkie wyróżnienie i wiąże się z dużą odpowiedzialnością. Bardzo ucieszył mnie fakt, że zawodnicy widzieli mnie w tej roli po okresie przygotowawczym. W poprzedniej drużynie w Gliwicach również byłem kapitanem, więc miałem już doświadczenie w pełnieniu tej funkcji. Jeśli chodzi o zakres obowiązków, składa się on z kilku elementów, w które jestem zaangażowany w różnym stopniu. Na przykład w Lublinie sprawy organizacyjno-klubowe stoją na bardzo wysokim poziomie. Osoby odpowiedzialne za te kwestie wykonują świetną robotę, więc tak naprawdę moja pomoc w tym zakresie jest minimalna – głównie ogranicza się do przekazywania informacji chłopakom z drużyny. Moja główna rola to funkcja "łącznika" na linii trener–zawodnicy w aspekcie koszykarskim. Staram się dbać o dobrą atmosferę w drużynie oraz motywować chłopaków podczas treningów i meczów.
Trener Wojciech Kamiński — czy mógłbyś krótko opisać, jak na razie pracuje Ci się z tak doświadczonym szkoleniowcem?
Współpracę z trenerem Kamińskim mogę opisać w samych superlatywach. Myślę, że słowo "doświadczony" idealnie oddaje jego charakterystykę. Prowadził drużyny, które grały w play-offach i zdobywały medale w PLK. Cechuje go ogromna wiedza koszykarska, a jego pomysł na naszą grę bardzo mi odpowiada – czuję się w nim naprawdę dobrze.
Zostańmy jeszcze na chwilę przy temacie trenerów — czy mógłbyś wskazać najlepszego szkoleniowca, dla którego miałeś okazję grać?
Niemożliwym jest wybór jednego trenera w mojej dotychczasowej przygodzie z koszykówką. Każdy ze szkoleniowców ukształtował mnie w jakimś stopniu jako zawodnika, którym dzisiaj jestem. Zaczynając od trenerów, którzy mnie wychowali, przeprowadzili przez ligi młodzieżowe, po tych, dla których grałem w 1 lidze, kończąc na trenerach z klubów ekstraklasowych.
Końcówka poprzedniego sezonu nie należała do najbardziej udanych — w ostatnich dziewięciu kolejkach ligowych nie dostawałeś zbyt wielu szans, a tylko raz spędziłeś na boisku ponad 10 minut. Czy odczuwasz żal do trenera Artura Gronka za takie "przyspawanie" do ławki, czy może nie przywiązujesz do tego aż tak dużej wagi?
Całkowicie zapomniałem o zeszłym sezonie – skupiam się na tym, co jest tu i teraz. Żal na pewno pojawił się po ostatnim spotkaniu, gdy przegrywając z Legią, nie udało nam się awansować do najlepszej ósemki i musieliśmy obejść się smakiem, jeśli chodzi o play-offy. Nie mam absolutnie za złe trenerowi – to były jego decyzje, które z pewnością nie należały do łatwych, zwłaszcza jeśli chodzi o podział minut. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie w pełni zadowolony. Niemniej jednak muszę podkreślić, że poprzedni sezon i współpraca z trenerem Gronkiem wiele mi dały – wyniosłem z tego okresu dużo dobrego.
Czy dostrzegasz różnice między meczami rozgrywanymi w Hali Globus, gdzie możecie liczyć na wsparcie swoich kibiców, a spotkaniami wyjazdowymi?
Oczywiście, gra na Hali Globus jest świetnym doświadczeniem, zwłaszcza kiedy kibice gorąco dopingują. Dla mnie jako zawodnika najważniejsze jest, aby hale były wypełnione, nawet jeśli to kibice drużyny przeciwnej. Nie lubię grać przy pustych trybunach, jak to miało miejsce w sezonie "covidowym". Czerpię ogromną radość z gry w miejscach, gdzie ludzie żyją koszykówką i licznie pojawiają się na meczach, tworząc niesamowitą atmosferę.
Od wielu lat kibice Czerwono-Czarnych z niecierpliwością czekają na awans do fazy Play-Off. W ubiegłym roku, podczas naszej prywatnej rozmowy, wspominałeś, że jest to wasz główny cel. Było bardzo blisko, aby go osiągnąć, jednak końcówka sezonu ostatecznie zadecydowała o waszym losie. Czy biorąc pod uwagę obecną formę zespołu i wszystkie inne czynniki, uważasz, że w tym sezonie macie realne szanse na awans do dalszej fazy rozgrywek?
Awans do fazy play-off jest zdecydowanie naszym celem na ten sezon i bardzo chcemy go osiągnąć. Dotychczasowe mecze pokazują jednak, że liga jest niezwykle wymagająca – żadna drużyna nie odpuszcza, a te, które rozpoczęły sezon nieco słabiej, szybko się wzmacniają. My jednak koncentrujemy się przede wszystkim na sobie i na każdym kolejnym spotkaniu, krok po kroku dążąc do realizacji naszych założeń.
Wygraliście dwa ostatnie mecze — wyjazdowy z Kingiem Szczecin po bardzo emocjonującej końcówce oraz domowy z MKS-em Dąbrowa Górnicza. W sobotę, 7 grudnia, do Lublina przyjeżdża Mistrz Polski, Trefl Sopot. Jakie masz nastawienie przed tym spotkaniem? Czy uważasz, że jesteście w stanie sprawić niespodziankę i pokonać zespół prowadzony przez Żana Tabaka?
Mecz z Treflem będzie dużym wyzwaniem. Zeszłoroczny mistrz Polski ma w swoim składzie wielu świetnych zawodników. Ich przewagą w lidze jest na pewno kontynuacja myśli trenerskiej z poprzedniego sezonu oraz doskonałe zgranie. Uważam jednak, że po naszych ostatnich wygranych nabraliśmy wiatru w żagle i podejdziemy do tego spotkania jak równy z równym. Chcemy sprawić niespodziankę w sobotę w Hali Globus i dać kibicom powód do radości!