RZUTZA3.PL PLKANDRZEJ-ADAMEK-15-ZWYCIESTW-TO-WYSMIENITY-REZULTAT

Andrzej Adamek: 15 zwycięstw to wyśmienity rezultat

14/05/2026 12:35
Fot. Krzysztof Machowski/Mach FOTO

Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Adamkiem, trenerem zespołu Górnik Zamek Książ Wałbrzych, który do ostatniej kolejki rudny zasadniczej walczył o udział w play-inach. Finalnie nie udało się powtórzyć zeszłorocznego sukcesu i awansować do play-offów, jednak jak podkreśla sam trener, bilans 15-15 to wyśmienity rezultat. Górnik uplasował się na 11 pozycji w tabeli, a przez cały sezon oprócz boiskowych rywali - zmagał się z widmem kolejnych kontuzji. O ich przyczynę i plany na przyszły rok zapytaliśmy wałbrzyskiego szkoleniowca.

Zapraszamy na wywiad z Andrzejem Adamkiem, trenerem zespołu Górnik Zamek Książ Wałbrzych, który do ostatniej kolejki rudny zasadniczej walczył o udział w play-inach. Finalnie nie udało się powtórzyć zeszłorocznego sukcesu i awansować do play-offów, jednak jak podkreśla sam trener, bilans 15-15 to wyśmienity rezultat.

Górnik uplasował się na 11 pozycji w tabeli, a przez cały sezon oprócz boiskowych rywali - zmagał się z widmem kolejnych kontuzji. O ich przyczynę i plany na przyszły rok zapytaliśmy wałbrzyskiego szkoleniowca.

Fot. Krzysztof Machowski/Mach FOTO

Paweł Mataczyński: Panie Trenerze, po pierwsze gratulacje, bo oczywiście apetyt był na więcej, a przynajmniej na powtórzenie sukcesu z zeszłego sezonu, ale przy sytuacji kadrowej Górnika - 11 miejsce i walka do ostatniej kolejki o play-iny to również sukces z którego należy się cieszyć. Nawiązując do gratulacji czy lubi Pan puzzle i łamigłówki? Bo tak mniej więcej wyglądało budowanie wyjściowych piątek na poszczególne mecze w tym sezonie?Andrzej Adamek: Sytuacja jest czasami bez wyjścia i trzeba korzystać z tego, co się ma. Wracając do tej pierwszej części pytania, zawsze staram się rozpatrywać drużynę i wynik pod kątem ilości zwycięstw. Oczywiście jest wiele innych składowych np. czy zawodnicy zrobili progres, realizowali założenia itd. – natomiast wiadomo, że nas wszystkich, a przede wszystkim kibiców interesują wyniki. 15 zwycięstw w lidze – uważam, że to jest naprawdę bardzo dobry rezultat, niezależnie które to odda miejsce w tabeli. Biorąc pod uwagę, że sytuacja w końcówce sezonu była jaka była, więc nie można oceniać tego wyniku zero-jedynkowo.Oczywiście, że tak. To równie dobrze mogłoby być 7-8 miejsce.Przy odrobinie szczęścia, pewnie mogłoby być, natomiast trzeba sobie szczerze powiedzieć – to czy bylibyśmy w pełnym składzie czy nie, wcale nie zagwarantowałoby nam tego, że mieli byśmy 17 zwycięstw zamiast 15 – tego nigdy nie wiadomo.W takim razie co było przyczyną tak licznych kontuzji? Zwyczajny pech, nieodpowiednie przygotowanie fizyczne, przeciążenie zawodników czy może jeszcze coś innego?Każda kontuzja jest inna i trzeba to rozróżnić: czy są to kontuzje, które powtarzają się wśród zawodników i są tego samego typu i taki uraz wynika z błędu treningowego, czy są to kontuzje mechaniczne, które odbywają się choćby na skutek zderzenia się zawodników, np. złamanie palca, itp. – bo to głownie takie sytuacje nam się zdarzały. Był jeden moment sezonu, w którym mieliśmy większą ilość kontuzji mięśniowych i to takich samych – i to było w zasadzie przed samym Pucharem Polski i w okresie Pucharu Polski. Natomiast cała reszta przedtem i potem to były, tak naprawdę nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, bądź sytuacje chorobowe i przypadkowe niedyspozycje, jak choćby zaburzenia błędnika u jednego z zawodników.Na papierze, skład zbudowany na sezon 2025/26 prezentował się bardzo dobrze. Tak naprawdę zdrowie nie pozwoliło uwolnić całego potencjału, który ukryty był w tym zespole. Jak Pan ocenia - jaki pułap udałoby się osiągnąć gdyby nie kontuzje?Powiem Panu tak: jak się popatrzy na inne drużyny – to te składy nie wyglądają wcale gorzej. Znam realia budżetowe polskiej ekstraklasy i weźmy taki przykład, ja od samego początku sezonu twierdziłem, że np. MKS Dąbrowa Górnicza to jest bardzo dobra drużyna. Teraz gdy przyszedł do nich nowy trener – Artur Gronek, który natchnął tą drużynę wiarą i wydobył ten potencjał, to drużyna jest groźna dla wszystkich w tej lidze, o czym ostatnio przekonał się Anwil Włocławek, ale większość kibiców patrzy stereotypowo – jak ktoś był słaby w zeszłym roku, to w tym roku pewnie też jest słaby i odwrotnie – a to tak nie działa. Wystarczy popatrzeć na wicemistrza Polski, drużynę Startu Lublin, który miał przez cały sezon problemy, dysponując naprawdę indywidualnie bardzo dobrą drużyną. Ja na naszą sytuację patrzę w drugą stronę – całe szczęście, że problemy się zaczęły później, a nie wcześniej, bo równie dobrze zamiast o play-iny, moglibyśmy walczyć o utrzymanie w lidze – przy takich problemach wcale nie było to nierealne.

Paweł Mataczyński: Panie Trenerze, po pierwsze gratulacje, bo oczywiście apetyt był na więcej, a przynajmniej na powtórzenie sukcesu z zeszłego sezonu, ale przy sytuacji kadrowej Górnika - 11 miejsce i walka do ostatniej kolejki o play-iny to również sukces z którego należy się cieszyć. Nawiązując do gratulacji czy lubi Pan puzzle i łamigłówki? Bo tak mniej więcej wyglądało budowanie wyjściowych piątek na poszczególne mecze w tym sezonie?

Andrzej Adamek: Sytuacja jest czasami bez wyjścia i trzeba korzystać z tego, co się ma. Wracając do tej pierwszej części pytania, zawsze staram się rozpatrywać drużynę i wynik pod kątem ilości zwycięstw. Oczywiście jest wiele innych składowych np. czy zawodnicy zrobili progres, realizowali założenia itd. – natomiast wiadomo, że nas wszystkich, a przede wszystkim kibiców interesują wyniki. 15 zwycięstw w lidze – uważam, że to jest naprawdę bardzo dobry rezultat, niezależnie które to odda miejsce w tabeli. Biorąc pod uwagę, że sytuacja w końcówce sezonu była jaka była, więc nie można oceniać tego wyniku zero-jedynkowo.

Oczywiście, że tak. To równie dobrze mogłoby być 7-8 miejsce.

Przy odrobinie szczęścia, pewnie mogłoby być, natomiast trzeba sobie szczerze powiedzieć – to czy bylibyśmy w pełnym składzie czy nie, wcale nie zagwarantowałoby nam tego, że mieli byśmy 17 zwycięstw zamiast 15 – tego nigdy nie wiadomo.

W takim razie co było przyczyną tak licznych kontuzji? Zwyczajny pech, nieodpowiednie przygotowanie fizyczne, przeciążenie zawodników czy może jeszcze coś innego?

Każda kontuzja jest inna i trzeba to rozróżnić: czy są to kontuzje, które powtarzają się wśród zawodników i są tego samego typu i taki uraz wynika z błędu treningowego, czy są to kontuzje mechaniczne, które odbywają się choćby na skutek zderzenia się zawodników, np. złamanie palca, itp. – bo to głownie takie sytuacje nam się zdarzały. Był jeden moment sezonu, w którym mieliśmy większą ilość kontuzji mięśniowych i to takich samych – i to było w zasadzie przed samym Pucharem Polski i w okresie Pucharu Polski. Natomiast cała reszta przedtem i potem to były, tak naprawdę nieszczęśliwe zbiegi okoliczności, bądź sytuacje chorobowe i przypadkowe niedyspozycje, jak choćby zaburzenia błędnika u jednego z zawodników.

Na papierze, skład zbudowany na sezon 2025/26 prezentował się bardzo dobrze. Tak naprawdę zdrowie nie pozwoliło uwolnić całego potencjału, który ukryty był w tym zespole. Jak Pan ocenia - jaki pułap udałoby się osiągnąć gdyby nie kontuzje?

Powiem Panu tak: jak się popatrzy na inne drużyny – to te składy nie wyglądają wcale gorzej. Znam realia budżetowe polskiej ekstraklasy i weźmy taki przykład, ja od samego początku sezonu twierdziłem, że np. MKS Dąbrowa Górnicza to jest bardzo dobra drużyna. Teraz gdy przyszedł do nich nowy trener – Artur Gronek, który natchnął tą drużynę wiarą i wydobył ten potencjał, to drużyna jest groźna dla wszystkich w tej lidze, o czym ostatnio przekonał się Anwil Włocławek, ale większość kibiców patrzy stereotypowo – jak ktoś był słaby w zeszłym roku, to w tym roku pewnie też jest słaby i odwrotnie – a to tak nie działa. Wystarczy popatrzeć na wicemistrza Polski, drużynę Startu Lublin, który miał przez cały sezon problemy, dysponując naprawdę indywidualnie bardzo dobrą drużyną. Ja na naszą sytuację patrzę w drugą stronę – całe szczęście, że problemy się zaczęły później, a nie wcześniej, bo równie dobrze zamiast o play-iny, moglibyśmy walczyć o utrzymanie w lidze – przy takich problemach wcale nie było to nierealne.

Fot. Krzysztof Machowski/Mach FOTO

Z ekstraklasą żegna się drużyna z Krosna. Kto w Pana ocenie ma większe szanse na wywalczenie awansu lub potencjalnie byłby trudniejszym przeciwnikiem?Wiadomo, że drużyna z Łodzi, jeśli wywalczyłaby awans, dysponuje innym potencjałem finansowym i za chwilę może się okazać, że jest to kolejny potentat do medali, ale równie dobrze może się okazać, że Astoria Bydgoszcz również zbuduje taki budżet, który pozwoli im grać w górnej części tabeli. Na tą chwilę ciężko cokolwiek powiedzieć.Czy snuje Pan już plany na kolejny sezon? Czy może jeszcze odrobina odpoczynku i relaksu?Póki co, sytuacja wygląda tak, że nie mogę odejść na metr od telefonu, a do tego dochodzi jeszcze praca związana z Akademią Górnik Zamek Książ Wałbrzych. Poza tym trzeba jeszcze znaleźć czas na oglądanie zawodników na przyszły sezon.Rok temu w Górniku nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa. Do Wałbrzycha, można powiedzieć wrócił wałbrzyszanin - Jakub Lewandowski. Czy ta zmiana wpłynie np. na zwiększenie budżetu klubu lub zatrudnienie generalnego menedżera, który pomógłby w pozyskiwaniu nowych zawodników? Z tego co wiem, nasze wpływy w tym sezonie były wyższe niż w poprzednim, jeśli chodzi o przychody z biletów i od sponsorów – ale to, że tak powiem: to nie jest moja działka – ja się tym nie zajmuję. To jest pytanie do Pana Prezesa, nie do mnie. Niestety w skutek kontuzji, nasze wydatki też były dużo wyższe. Natomiast ja osobiście jestem bardzo wdzięczny Jakubowi, za olbrzymią pomoc w prowadzeniu rozmów z agentami i bardzo profesjonalnie prowadzonych negocjacjach z nimi i z zawodnikami, to jest olbrzymie odciążenie, dzięki temu mam trochę więcej czasu na wyszukiwanie zawodników.Górnik przyzwyczaił nas, że dość późno wchodzi na rynek transferowy. Czy w tym roku będzie podobnie, czy może już są prowadzone jakieś rozmowy, by pozyskać nowych gracz lub pozostawić obecnych?Ciężko mi powiedzieć. Są zawodnicy, których obserwujemy i których wcześniej obserwowaliśmy - nawet zaczęliśmy rozeznanie, ale staramy się również zainteresować polską częścią składu, a jak wiadomo rozgrywki jeszcze trwają, więc to też nie jest taka łatwa sprawa.W trakcie sezonu Wałbrzych odwiedził jeden z byłych zagranicznych graczy - Toddrick Gotcher. Podczas gry w barwach Górnika szkolił się on na agenta zawodników. Życie pokierowało go na inne tory i wrócił do swojej macierzystej uczelni Texas Tech w roli trenera. Czy mimo to jest szansa, żeby wykorzystał zdobytą wiedzę i sprowadził do Wałbrzycha jakiegoś młodego, perspektywicznego gracza z Teksasu?Współpracujemy z Toddrickiem, jesteśmy w stałym kontakcie i mamy naprawdę bardzo dobre relacje.Bierze Pan czynny udział w promowaniu koszykówki wśród młodzieży w regionie. Akademia sygnowana Pana nazwiskiem w Głuszycy, otwarte treningi z młodzieżą, oraz projekt Akademia Górnik Zamek Książ Wałbrzych, która właśnie jest tworzona. Jak znajduje Pan na to wszystko siły i czas?To jest pewnie chwilowe – takie natężenie, tego się nie da pogodzić w dłuższej perspektywie, dlatego staramy się zbudować taką organizację – Stowarzyszenie Górnik Zamek Książ Wałbrzych – aby nasza obecność, w sensie składu trenerskiego, była przez cały sezon. Wiadomo, że nie ma możliwości żebyśmy byli na każdym treningu, natomiast na pewno i to mogę obiecać: będziemy stałymi bywalcami treningów koszykarskiej Akademii Górnika Zamek Książ Wałbrzych.Czy w Wałbrzychu i okolicy jest potencjał na znalezienie koszykarskiego diamentu na miarę chociażby Olka Balcerowskiego? My zaczynamy szkolenie od klas pierwszych. Górnik Zamek Książ Wałbrzych nawiązał współpracę i można powiedzieć objął patronatem Szkołę Podstawową nr 21 na Podzamczu w Wałbrzychu i wszystkich rodziców chętnych, którzy mają na uwadze to aby ich pociechy dobrze się rozwijały w duchu sportu, grając w koszykówkę zapraszamy właśnie do klas pierwszych w Szkole Podstawowej nr 21.Szukanie utalentowanej młodzieży jest głównym celem koszykarskiej Akademii. Takie talenty jak Olek nie zdarzają się często, on jest wyśmienitym graczem i opoką Reprezentacji Polski.Czy może Trener uchylić nieco rąbka tajemnicy i zdradzić kogo z obecnego składu zobaczymy na pewno ponownie w biało-niebieskich barwach?Na dzień dzisiejszy nie mam takiej wiedzy, więc naprawdę ciężko mi powiedzieć.Czego możemy się spodziewać po Górniku Zamek Książ Wałbrzych w przyszłym sezonie? Czy są już ustalone jakieś cele?Powiem Panu tak: pierwsza ósemka zawsze celuje w medale, a druga ósemka chciałaby być w pierwszej ósemce, tylko w tej pierwszej ósemce zostaje tak naprawdę zazwyczaj jedno miejsce do zagospodarowania. Trzeba mieć dużo szczęścia i być do tego dobrze przygotowanym, żeby móc walczyć o to miejsce. Dlatego ja to będę zawsze powtarzał: 15 zwycięstw to jest wyśmienity rezultat, a wszystko co ponadto to jest po prostu olbrzymi bonus.

Z ekstraklasą żegna się drużyna z Krosna. Kto w Pana ocenie ma większe szanse na wywalczenie awansu lub potencjalnie byłby trudniejszym przeciwnikiem?

Wiadomo, że drużyna z Łodzi, jeśli wywalczyłaby awans, dysponuje innym potencjałem finansowym i za chwilę może się okazać, że jest to kolejny potentat do medali, ale równie dobrze może się okazać, że Astoria Bydgoszcz również zbuduje taki budżet, który pozwoli im grać w górnej części tabeli. Na tą chwilę ciężko cokolwiek powiedzieć.

Czy snuje Pan już plany na kolejny sezon? Czy może jeszcze odrobina odpoczynku i relaksu?

Póki co, sytuacja wygląda tak, że nie mogę odejść na metr od telefonu, a do tego dochodzi jeszcze praca związana z Akademią Górnik Zamek Książ Wałbrzych. Poza tym trzeba jeszcze znaleźć czas na oglądanie zawodników na przyszły sezon.

Rok temu w Górniku nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa. Do Wałbrzycha, można powiedzieć wrócił wałbrzyszanin - Jakub Lewandowski. Czy ta zmiana wpłynie np. na zwiększenie budżetu klubu lub zatrudnienie generalnego menedżera, który pomógłby w pozyskiwaniu nowych zawodników?

Z tego co wiem, nasze wpływy w tym sezonie były wyższe niż w poprzednim, jeśli chodzi o przychody z biletów i od sponsorów – ale to, że tak powiem: to nie jest moja działka – ja się tym nie zajmuję. To jest pytanie do Pana Prezesa, nie do mnie. Niestety w skutek kontuzji, nasze wydatki też były dużo wyższe. Natomiast ja osobiście jestem bardzo wdzięczny Jakubowi, za olbrzymią pomoc w prowadzeniu rozmów z agentami i bardzo profesjonalnie prowadzonych negocjacjach z nimi i z zawodnikami, to jest olbrzymie odciążenie, dzięki temu mam trochę więcej czasu na wyszukiwanie zawodników.

Górnik przyzwyczaił nas, że dość późno wchodzi na rynek transferowy. Czy w tym roku będzie podobnie, czy może już są prowadzone jakieś rozmowy, by pozyskać nowych gracz lub pozostawić obecnych?

Ciężko mi powiedzieć. Są zawodnicy, których obserwujemy i których wcześniej obserwowaliśmy - nawet zaczęliśmy rozeznanie, ale staramy się również zainteresować polską częścią składu, a jak wiadomo rozgrywki jeszcze trwają, więc to też nie jest taka łatwa sprawa.

W trakcie sezonu Wałbrzych odwiedził jeden z byłych zagranicznych graczy - Toddrick Gotcher. Podczas gry w barwach Górnika szkolił się on na agenta zawodników. Życie pokierowało go na inne tory i wrócił do swojej macierzystej uczelni Texas Tech w roli trenera. Czy mimo to jest szansa, żeby wykorzystał zdobytą wiedzę i sprowadził do Wałbrzycha jakiegoś młodego, perspektywicznego gracza z Teksasu?

Współpracujemy z Toddrickiem, jesteśmy w stałym kontakcie i mamy naprawdę bardzo dobre relacje.

Bierze Pan czynny udział w promowaniu koszykówki wśród młodzieży w regionie. Akademia sygnowana Pana nazwiskiem w Głuszycy, otwarte treningi z młodzieżą, oraz projekt Akademia Górnik Zamek Książ Wałbrzych, która właśnie jest tworzona. Jak znajduje Pan na to wszystko siły i czas?

To jest pewnie chwilowe – takie natężenie, tego się nie da pogodzić w dłuższej perspektywie, dlatego staramy się zbudować taką organizację – Stowarzyszenie Górnik Zamek Książ Wałbrzych – aby nasza obecność, w sensie składu trenerskiego, była przez cały sezon. Wiadomo, że nie ma możliwości żebyśmy byli na każdym treningu, natomiast na pewno i to mogę obiecać: będziemy stałymi bywalcami treningów koszykarskiej Akademii Górnika Zamek Książ Wałbrzych.

Czy w Wałbrzychu i okolicy jest potencjał na znalezienie koszykarskiego diamentu na miarę chociażby Olka Balcerowskiego?

My zaczynamy szkolenie od klas pierwszych. Górnik Zamek Książ Wałbrzych nawiązał współpracę i można powiedzieć objął patronatem Szkołę Podstawową nr 21 na Podzamczu w Wałbrzychu i wszystkich rodziców chętnych, którzy mają na uwadze to aby ich pociechy dobrze się rozwijały w duchu sportu, grając w koszykówkę zapraszamy właśnie do klas pierwszych w Szkole Podstawowej nr 21.

Szukanie utalentowanej młodzieży jest głównym celem koszykarskiej Akademii. Takie talenty jak Olek nie zdarzają się często, on jest wyśmienitym graczem i opoką Reprezentacji Polski.

Czy może Trener uchylić nieco rąbka tajemnicy i zdradzić kogo z obecnego składu zobaczymy na pewno ponownie w biało-niebieskich barwach?

Na dzień dzisiejszy nie mam takiej wiedzy, więc naprawdę ciężko mi powiedzieć.

Czego możemy się spodziewać po Górniku Zamek Książ Wałbrzych w przyszłym sezonie? Czy są już ustalone jakieś cele?

Powiem Panu tak: pierwsza ósemka zawsze celuje w medale, a druga ósemka chciałaby być w pierwszej ósemce, tylko w tej pierwszej ósemce zostaje tak naprawdę zazwyczaj jedno miejsce do zagospodarowania. Trzeba mieć dużo szczęścia i być do tego dobrze przygotowanym, żeby móc walczyć o to miejsce. Dlatego ja to będę zawsze powtarzał: 15 zwycięstw to jest wyśmienity rezultat, a wszystko co ponadto to jest po prostu olbrzymi bonus.

Fot. Krzysztof Machowski/Mach FOTO