RZUTZA3.PL PLKANWIL-ZMIENIA-TRENERA-PUNKT-ZAPALNY-STAL-SIE-FAKTEM

Anwil zmienia trenera - punkt zapalny stał się faktem

16/12/2025 23:09
fot. fiba.basketball

Jeszcze kilkanaście godzin temu wszystko wokół Anwilu Włocławek kręciło się wokół napięcia. Dziś mamy już decyzję. Klub oficjalnie ogłosił, że nowym trenerem Rottweilerów zostanie Ronen Ginzburg. I choć komunikat mówi o „nowym otwarciu”, trudno nie odnieść wrażenia, że to otwarcie jest bezpośrednią konsekwencją problemów, które narastały od tygodni - sportowo, komunikacyjnie i emocjonalnie.

To nie bilans był problemem

W ostatnich tygodniach coraz wyraźniej było widać, że Anwil znalazł się w miejscu, w którym coś przestało się zgadzać. Nie w tabeli bo bilans 6-4 wciąż wyglądał poprawnie, ale w obrazie drużyny. W sposobie, w jaki ten zespół grał, reagował na boisku i funkcjonował w momentach, gdy mecz wymykał się spod kontroli. I dokładnie to potwierdza dzisiejszy komunikat klubu. Prezes Łukasz Pszczółkowski wprost przyznaje, że mimo dodatniego bilansu gra zespołu wymaga poprawy. To ważne zdanie, bo pokazuje, że decyzja o zmianie trenera nie zapadła pod wpływem jednego meczu czy presji trybun, ale z powodu braku spójności między ambicjami, budżetem a tym, co było widać na parkiecie.

Budżet podnosi poprzeczkę - zawsze

Nie da się uciec od kontekstu finansowego. Anwil to dziś klub stabilny, dobrze zorganizowany i co sam prezes podkreślał w jednym z wywiadów w klubowej gazetce budżetem przekraczającym 14 milionów złotych. To informacja, która automatycznie budzi oczekiwania. Przy takich liczbach kibice nie patrzą już tylko na „wynik końcowy”, ale na jakość gry i rozwój zespołu. I tu właśnie pojawił się największy zgrzyt. Bo przy tych ambicjach Anwil coraz częściej wyglądał jak drużyna grająca falami i z dużymi problemami w defensywie. To nie był kryzys punktowy, tylko kryzys kierunku.

Napięcie, które w końcu pękło

Przegrana w Ostrowie po przerwie reprezentacyjnej, wymęczona wygrana z Krosnem, gwizdy w Hali Mistrzów, emocjonalna reakcja A.J. Slaughtera w mediach społecznościowych, słowa kapitana o zachowaniu trybun, które było „demotywujące” i cisza decyzyjna z góry to wszystko nie było przypadkiem. To były objawy tego samego problemu. Dziś klub potwierdził, że również wewnątrz uznano, iż ten stan nie może trwać dłużej. Zmiana trenera jest więc odpowiedzią na napięcie, które przestało być zdrowe zarówno dla drużyny, jak i dla otoczenia.

Kim jest Ginzburg w tej układance?

Ronen Ginzburg nie przychodzi tu jako cudotwórca, tylko jako stabilizator. To trener, który pracował w środowiskach, gdzie presja nie jest dodatkiem do pracy, tylko jej codziennością. Z zespołami, które miały konkretne cele, konkretne pieniądze i konkretne oczekiwania. Kontrakt do 2027 roku pokazuje jedno: klub nie szukał chwilowego uspokojenia nastrojów. To decyzja z myślą o czymś więcej. Tylko że warto to powiedzieć jasno już teraz Ginzburg nie rozwiąże wszystkich problemów jednym podpisem. On może nadać kierunek, uporządkować strukturę, przywrócić kontrolę nad tym, co dzieje się na parkiecie i wokół niego, ale stanie się to tylko wtedy, jeśli zmiana na ławce będzie elementem szerszego planu, a nie jedyną odpowiedzią na napięcie, które narastało od tygodni.

Co dalej z Grzegorzem Kożanem i kiedy wejdzie Ronen Ginzburg

Zmiana trenera nie następuje jednak z dnia na dzień i klub postanowił to jasno zakomunikować. Grzegorz Kożan poprowadzi zespół jeszcze w dwóch najbliższych spotkaniach wyjazdowych w Zielonej Górze oraz we Wrocławiu. Dopiero po meczu we Wrocławiu do drużyny dołączy Ronen Ginzburg, który przejmie zespół w przyszłym tygodniu. Jest to efekt wcześniejszych zobowiązań nowego szkoleniowca, które zostały uwzględnione już na etapie negocjacji. Klub oraz trener związali się jednolitą umową do końca sezonu 2026/2027.

Warto też zwrócić uwagę na ton, jaki klub przyjął wobec Grzegorza Kożana. W oficjalnym komunikacie próżno szukać narracji „rozliczeniowej” czy próby zrzucenia całej odpowiedzialności na jedną osobę. Prezes Łukasz Pszczółkowski podkreślił jego zaangażowanie, pracowitość i odwagę, zaznaczając wprost, że jego pracy nie należy oceniać jednoznacznie krytycznie. Co więcej, pojawia się także furtka na przyszłość - możliwość pozostania Kożana w sztabie szkoleniowym. To sygnał, że zmiana na stanowisku pierwszego trenera nie musi oznaczać całkowitego rozstania, a raczej korektę ról w momencie, gdy klub uznał, że potrzebuje innego impulsu.

To moment próby - nie tylko dla trenera

Dzisiejsza decyzja zamyka pewien etap. Projekt Grzegorza Kożana ambitny, odważny, ale ostatecznie niespójny z realiami i oczekiwaniami dobiegł końca. Teraz zaczyna się nowy rozdział, który pokaże, czy Anwil potrafi wyciągać wnioski nie tylko sportowe, ale też organizacyjne i komunikacyjne. Bo jeśli coś było największym problemem ostatnich tygodni, to nie brak zwycięstw. To brak jasnego sygnału, dokąd ten zespół zmierza. Zmiana trenera ten sygnał wysyła, teraz czas sprawdzić, czy pójdą za nim czyny.

OFICJALNY KOMUNIKAT KLUBU KOSZYKÓWKI WŁOCŁAWEK --> Link

Link