RZUTZA3.PL PLKBEZ-ZASKOCZENIA-W-WARSZAWIE-WILKI-POKONUJA-DZIKI

Bez zaskoczenia w Warszawie - Wilki pokonują Dziki!

07/12/2024 22:17
Andrzej Romański/plk.pl
Dnia 07.12.2024 o godzinie 17:30 na warszawskiej Woli lokalne Dziki podjęły zespół wicemistrza Polski, King Szczecin, w ramach dziewiątej kolejki rozgrywek najwyższej polskiej klasy rozrywkowej. Szczecinianie przystąpili do meczu z łatką faworyta, a dobrze prezentujący zespół się Dzików Warszawa stanął przed szansą wykorzystania łatki underdogów.Mecz z początku był dość zrównoważony - obie drużyny bez większych trudności konsekwentnie zdobywały punkty bliżej kosza, a także często łapały przeciwników na faule. Co rzuciło się w oczy - wiele prób rzutowych za 3, i ich bardzo słaba skuteczność, bowiem w pierwszej połowie na 18 rzutów za 3 (9 rzutów Dzików Warszawa i 9 rzutów Kinga Szczecin) wpadł tylko jeden, na konto Dzików Warszawa. Z początku mecz ten układał się bardzo wyrównanie, w drużynie Dzików punktował Nick McGlynn, natomiast w drużynie Kinga Szczecin w ofensywie królował Aleksander Dziewa. Za pośrednictwem tych graczy piłka wpadała w tej kwarcie do kosza najczęściej, a co łączyło punkty zdobywane przez obydwie drużyny - miejsce oddania rzutu. Bowiem i Aleksander Dziewa, i Nick McGlynn trafiali swoje rzuty w strefie pomalowanej, a tylko trzech zawodników (każdy po jednym rzucie) trafiło swoje rzuty spoza strefy pomalowanej, z półdystansu. Byli to trzej gracze Kinga Szczecin: Przemysław Żołnierewicz, James Woodard i Teyvon Myers. Można więc spokojnie użyć stwierdzenia, że mecz był dość fizyczny, a epicentrum wydarzeń była strefa pomalowana. Co wyróżniało się natomiast w obydwu drużynach to zagrywki z jakimi pod ten kosz wchodziły, i tutaj wyróżniał się z pewnością Mateusz Szlachetka, który zebrał aż 8 asyst przez cały mecz, doskonale odnajdując swoich kolegów z drużyny i kreując im dobre okazje rzutowe. Po stronie szczecinian natomiast, akcje kreowali standardowo gracze obwodowi na zmianę, jednak można powiedzieć że na szczególne laury zasłużył standardowo Teyvon Myers (6 asyst), a także Isaiah Whitehead (4 asysty), który wygląda znacznie lepiej w zrozumieniu się ze swoimi kolegami niż gdy wchodził do drużyny. Choć pierwsza kwarta po takiej grze zakończyła się równo - 21-21, tak druga kwarta już zakończyła się sześciopunktową przewagą dla stołecznej drużyny, do czego ogromny wkład miał Andre Wesson, który trafił w tej kwarcie aż 12 punktów. W drużynie ze Szczecina natomiast brakowało wyraźnego lidera w ofensywie, co finalnie sprawiło, że przegrali pierwszą połowę spotkania, ale lekcja z drugiej kwarty bardzo szybko została odrobiona. Bowiem w drugiej połowie meczu, ofensywę szczecinian całkowicie zdominowali Przemysław Żołnierewicz oraz Aleksander Dziewa, przełamując strzelecki impas zza łuku, a także głównie w przypadku Żołnierza, nabierając rywali na faule, które w skali całego meczu dały aż 7 punktów. Dynamiczne akcje obu tych zawodników na obwodzie kończyły się zabójczo dla obrony Dzików, która i tak nie miała najwięcej problemów w tej kwarcie. Bowiem w trzeciej kwarcie u stołecznej drużyny przede wszystkim stanęła ofensywa. Mimo starań Janariego Joesaara, a także Jarosława Mokrosa - ofensywa Dzików stanęła w miejscu i dała drużynie Kinga niedość że odrobić stratę, to jeszcze wyprzedzić ich o 8 punktów do końca kwarty. Czwarta kwarta nieco obróciła zatem stół, ponieważ to Dziki musiały gonić, a King uciekać ze swoją zdobyczą punktową. I choć w czwartej kwarcie Rickey McGill podjął się czterech rzutów za trzy, trafiając dwa, to wysoka niecelność z dala od strefy pomalowanej dała się we znaki, a do tego doszła niemoc (i mało prób) rzutowych spod kosza, co poskutkowało fatalnie dla gospodarzy. Dobra obrona szczecinian a także nie najlepsza, ale stabilna forma ofensywa zadecydowały o tym, że to szczecinianie powiększyli przewagę i zakończyli mecz z przewagą 16 punktów (70-86). Choć King w drugiej połowie zdominował Dziki, to z pewnością Dziki nie wypadły źle. Zadecydowała finalnie skuteczność i lepsza obrona po stronie szczecinian, a to są rzeczy które powinny się poprawiać z biegiem sezonu.Punktowali:Dziki Warszawa: Nick McGlynn 16, Andre Wesson 14, Janari Joesaar 13, Denzel Andersson 10, Rickey McGill 6, Jarosław Mokros 5, Mateusz Szlachetka 4, Grzegorz Grochowski 2King Szczecin: Przemysław Żołnierewicz 22, Aleksander Dziewa 18, Teyvon Myers 12, Isaiah Whitehead 11, Chad Brown 11, James Woodard 5, Mateusz Kostrzewski 4, Tony Meier 3