RZUTZA3.PL PLKCIEKAWY-WEEKEND-ZA-NAMI-PODSUMOWANIE-3-KOLEJKI

Ciekawy weekend za nami - podsumowanie 3 kolejki

22/10/2024 07:16
Wojciech Cebula/WKS Śląsk

Za nami 3 kolejka Orlen Basket Ligi, wydarzyło się wiele a kibice mieli co oglądać - oto krótkie podsumowanie 3 kolejki

Polski Cukier Start Lublin 84-93 Górnik Zamek Książ Wałbrzych Link

Link

W pierwszym meczu trzeciej kolejki faworytem, według większości obserwatorów polskiej ligi koszykówki, była drużyna gospodarzy prowadzona przez Wojciecha Kamińskiego. Jednakże beniaminek, prowadzony przez Andrzeja Adamka, od początku meczu starał się zaskoczyć rywali. Drużyna gości pewnie rozpoczęła to spotkanie i po pierwszej połowie prowadziła nad zespołem Polskiego Cukru. Mimo prób lubelskiej ekipy, do zwycięstwa zabrakło im skuteczności – rewelacyjnie przygotowany Górnik wykorzystywał niemal każdą lukę, skutecznie rozbijając obronę rywali. Najskuteczniejszymi zawodnikami Górnika byli Toddrick Gotcher oraz Dariusz Wyka, którzy zdobyli po 15 punktów dla swojej drużyny. W zespole gospodarzy wyróżniał się podkoszowy Ousmane Drame, który w ten piątkowy wieczór zdobył 23 punkty oraz 6 zbiórek. Zespół z Wałbrzycha odnosi swoje drugie zwycięstwo w tym sezonie, natomiast lublinianie po raz drugi notują porażkę na własnym parkiecie.

WKS Śląsk Wrocław 72-87 Trefl Sopot Link

Link

Od początku to starcie zapowiadało się jako jedno z najciekawszych w tej kolejce. Naprzeciwko siebie stanęli medaliści poprzedniego sezonu – brązowi medaliści oraz mistrz. W pierwszej połowie oglądaliśmy bardzo wyrównane spotkanie. Drużyna Miodraga Rajkovicia realizowała w początkowej fazie meczowy plan, jednak im dalej w mecz, tym gra układała się coraz gorzej. W drugiej połowie drużyna prowadzona przez Żana Tabaka ograniczyła straty, dodatkowo dominując na tablicach. Trefl Sopot w całym meczu zdobył aż 46 zbiórek, podczas gdy Śląsk miał ich o 20 mniej. W ostatniej kwarcie Trefl postawił kropkę nad „i”, psując nastroje kibicom Śląska zgromadzonym w Hali Stulecia. Do zwycięstwa zespołu gości przyczynił się m.in. duet polskich zawodników – Jakub Schenk, który zdobył 17 punktów i 7 asyst, oraz Jarosław Zyskowski, który dołożył 15 punktów. W ekipie Śląska zabrakło lidera, który w kluczowych momentach meczu wziąłby na siebie ciężar gry. Najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie gospodarzy był Błażej Kulikowski, zdobywca 11 punktów. Trefl rozpoczął sezon od trzech zwycięstw (3-0), natomiast Śląsk ma na swoim koncie jedno zwycięstwo.

Zastal Zielona Góra 84-94 Legia Warszawa

Drużyna Zastalu nie może uznać początku sezonu za udany. Przed meczem z Legią rozegrali dwa spotkania na własnym parkiecie i oba zakończyły się zwycięstwami rywali. Do Zielonej Góry, na trzecie starcie Zastalu przed własną publicznością, przyjechała drużyna prowadzona przez Ivicę Skelina, Legia Warszawa. Pierwsza połowa była bardzo ofensywna – oba zespoły grały poukładaną i efektywną koszykówkę, co mogło cieszyć kibiców zgromadzonych w hali CRS. Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis 55:55. Na drugą połowę to drużyna prowadzona przez Ivicę Skelina wyszła z większym zapałem do gry. Zawodnicy Zastalu gubili się w obronie, a w ataku, pod naciskiem rywali, stracili skuteczność, którą prezentowali w pierwszej części meczu. W trzeciej kwarcie Legia przejęła inicjatywę, dominując na parkiecie i prowadziła aż 84:61. W czwartej kwarcie Zastal próbował wrócić do meczu i gonić zespół z Warszawy, jednak przewaga wypracowana przez Legię w trzeciej kwarcie była na tyle duża, że gospodarzom zabrakło czasu. Legia kontrolowała przebieg gry do końca i wygrała spotkanie 94:84. Do zwycięstwa Legii w dużym stopniu przyczynił się Kameron McGusty, który zdobył 24 punkty i osiągnął najwyższy współczynnik EVAL – 23. Po stronie gospodarzy najlepiej spisał się Sindarius Thornwell, który był liderem Zastalu, zdobywając 21 punktów, w tym wszystkie rzuty za 3 były celne. Legia odniosła drugie zwycięstwo w tym sezonie, natomiast w Zielonej Górze jest powód do niepokoju – trzy mecze domowe i trzy porażki wskazują, że coś w drużynie nie działa.

AMW Arka Gdynia 83-79 King Szczecin Link

Link

Przed meczem niewiele osób stawiało na zespół prowadzony przez Artura Gronka. Drużyna Arkadiusza Miłoszewskiego, wice-mistrz Polski, podchodziła do tego meczu w roli faworyta. W pierwszej połowie obie ekipy grały poukładany basket. Mądre akcje w ataku i dobre krycie w obronie te dwa elementy pokazywały, że ten mecz jest przyjemny dla oka. Bardzo dobrze grał po stronie Kinga Aleksander Dziewa, który trafiał z dystansu. Mimo to wynik po pierwszej połowie wynosił 39-37 dla drużyny z Gdyni. W drugiej połowie za wiele się nie zmieniło; mecz dalej był ciekawy. Drużyna Kinga ostatecznie przegrała to spotkanie 83-79. Mecz do końca był wyrównany, i zabrakło niewiele, aby to King wyszedł z niego zwycięsko. Warto podkreślić, że drużyna Kinga przez cały mecz zebrała tylko 6 piłek, a mimo to trzymała się w meczu do końca. Najskuteczniejszym polskim zawodnikiem po stronie AMW Arki Gdynia był Łukasz Kolenda, który zdobył 20 punktów. Po stronie Kinga natomiast niezawodny Andrzej Mazurczak, zdobywca 15 punktów oraz 8 asyst. Pokazuje to, jak kluczowe role w obu tych zespołach odgrywają polscy zawodnicy, a przecież w Kingu jest jeszcze Aleksander Dziewa, który tego dnia do swoich 16 punktów dołożył 7 zbiórek. Wyróżnić należy także Jakuba Garbacza, który zdobył 10 punktów. Zespół Artura Gronka, dzięki skutecznej grze do końca i pomysłom w obronie, zdołał wygrać z drużyną Arkadiusza Miłoszewskiego. Arka Gdynia po tym meczu ma bilans 1-2, natomiast drużyna ze Szczecina 2-1.

Tauron GTK Gliwice 81-79 MKS Dąbrowa Górnicza

Derby województwa śląskiego to zawsze powód do dodatkowej motywacji po stronie zawodników z Gliwic i Dąbrowy Górniczej. Słowo „derby” z definicji oznacza konfrontację drużyn z tego samego regionu, i takim meczem należy określać spotkania pomiędzy tymi dwoma zespołami. GTK Gliwice stylem swojej gry zaskakuje wielu obserwatorów polskiej koszykówki; warto zaznaczyć, że pokonali wysoko w tym sezonie WKS Śląsk Wrocław. MKS Dąbrowa Górnicza z kolei również zaskoczyła w swoim pierwszym spotkaniu, pokonując Legię. Zatem oba zespoły podeszły do tego spotkania jako drużyny, które mają już za sobą jakieś niespodzianki. Mecz, jak na derby przystało, od początku do ostatnich sekund był wyrównany: kosz za kosz, efektowne akcje, mocna i twarda obrona. Zespół z Gliwic, pod przywództwem Mario Ihringa, grał niezwykle efektywną koszykówkę. Sam Ihring w tym spotkaniu zanotował 29 punktów oraz 9 asyst, co pokazuje, jak bardzo skutecznie dzielił się piłką z kolegami z drużyny. W Dąbrowie Górniczej należy docenić Adama Łapetę; polski podkoszowy rozegrał dobre spotkanie, co pokazują jego liczby: 16 punktów oraz 4 zbiórki. GTK, mimo ostatniej porażki z Kingiem, jest „fun to watch”, a w ostatnich latach nie bywało tak kolorowo w drużynie z Gliwic. Na pewno warto śledzić ekipę z Gliwic, czy i na jak długo ekipa Pawła Turkiewicza utrzyma ten obiecujący start sezonu z bilansem 2-1. Natomiast przed drużyną z Dąbrowy Górniczej prawdziwy test: Arka, WKS, King, Trefl. Obecny bilans zespołu wynosi 1-2.

Energa Icon Sea Czarni Słupsk 86-104 Anwil Włocławek Link

Link

Mecz, który elektryzuje kibiców obu zespołów. Czarni, prowadzeni przez Mantasa Cesnauskisa, oraz Anwil, kierowany przez tureckiego szkoleniowca Selçuka Ernaka, rozpoczęli spotkanie w dobrych nastrojach. Od początku meczu Anwil pewnie wszedł w to starcie, dominując w ofensywie. Skuteczni byli m.in. DJ Funderburk i Nick Ongenda. W najlepszym momencie drugiej kwarty Anwil zdołał wysunąć się na 15-punktowe prowadzenie. Drużyna gości wykorzystywała błędy ekipy ze Słupska, i ostatecznie po pierwszej połowie prowadziła 54-42. Po przerwie drużyna gospodarzy wyszła na parkiet z większą motywacją, zaliczając serię 12-0, a nawet doprowadzając do remisu w trzeciej kwarcie. Anwil odpowiedział spokojem i wyrachowaniem. Warto zaznaczyć, że mimo nerwowej sytuacji trener włocławskiej drużyny nie poprosił o przerwę, a mimo to zespół poradził sobie z naporem drużyny Czarnych. Pokazuje to, jak mądrzy są zawodnicy, którzy zostali sprowadzeni do Włocławka w tym sezonie. Drużyna z Włocławka od tego momentu zdominowała spotkanie, a w czwartej kwarcie nie dała pola manewru drużynie Czarnych, ostatecznie wygrywając 104-86. Najskuteczniejszym zawodnikiem Anwilu był DJ Funderburk, który zdobył 22 punkty. Po stronie gości warto docenić Jamelle'a Haginsa, który zdobył 17 punktów. Ekipa Anwilu pozostaje niepokonana w lidze, razem z Treflem Sopot, z bilansem 3-0. W Słupsku natomiast na „gorącym krześle” siedzi Mantas Cesnauskis; odniósł już trzecią porażkę, a w środowisku coraz głośniej słychać o możliwej zmianie trenera, jeśli drużyna Czarnych nie zacznie wygrywać.

PGE Spójnia Stargard 79-73 Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski

Doświadczenie kontra młodość. Tak można określić obu trenerów tych klubów: Andreja Urlepa po stronie Spójni oraz Andrzeja Urbana po stronie Stali. Od początku meczu było widać, że naprzeciwko siebie stoją zespoły na wyrównanym poziomie. Mecz przypominał typową sinusoide, w której jeden zespół prowadził kilkoma punktami, a drugi szybko niwelował przewagę i wychodził na prowadzenie. Końcówkę meczu lepiej rozegrała drużyna doświadczonego szkoleniowca, i to ona odniosła zwycięstwo w tym spotkaniu. Liderem Spójni był Luther Muhammad, który zdobył 20 punktów i 7 zbiórek, natomiast w ekipie gości wyróżnił się Paxson Wojcik, który również zdobył 20 punktów. Zespół ze Stargardu rozpoczyna sezon od bilansu 2-1, a drużyna Stali od 1-2. Widać natomiast, że gra Stali wygląda lepiej niż w pierwszym spotkaniu, w którym została zdominowana przez drużynę Dzików Warszawa. Ekipa Andreja Urlepa mądrze rozegrała końcówkę przed własną publicznością i może dopisać do tabeli kolejne zwycięstwo.

Arriva Polski Cukier Toruń 90-94 Dziki Warszawa Link

Link

Oba zespołu do tego spotkania podeszły zmotywowane. Od pierwszym minut spotkania widzieliśmy szybkie tempo meczu. W pierwszej kwarcie Toruń potrafił odpowiadać rywalom z Warszawy i dzięki temu wynik w Arenie Toruń wynosił 26-25 dla Dzików. W drugiej kwarcie natomiast to Dziki zdominowały te część spotkania a pomógł w tym Janari Jõesaar, który jest jednym z liderów drużyny Dzików w tym sezonie. W pierwszej połowie Janari zdobył 15 punktów i m.in dzięki Janariemu ekipa trenera Krzysztofa Szablowskiego odskoczyła i po pierwszej połowie wynik wynosił 52-39 dla gości. W drugiej połowie drużyna Polskiego Cukru goniła swoich rywali. Michael Ertel, który po trzech kwartach miał na swoim koncie 17 punktów, był motorem napędowym drużyny Subotića. Gospodarze gonili do końca, wykorzystując problemy ze skutecznością drużyny Dzików, ale mimo to musiała przełknąć drugą porażkę w tym sezonie na własnym parkiecie. W drużynie gości najskuteczniejszym zawodnikiem był Nicholas McGlynn, który zdobył 20 punktów, natomiast po stronie gospodarzy Michael Ertel dołożył 34 punkty. Drużyna z Torunia musi przede wszystkim poprawić koncentrację, aby takie sytuację jak w drugiej kwarcie się nie zdarzały. Goście natomiast, mogą być zadowoleni z początku sezonu, w każdym meczu walczą do końca i grają efektowną koszykówkę.