RZUTZA3.PL PLKCO-ZA-KONCOWKA-WE-WLOCLAWKU-KING-WYWOZI-ZWYCIESTWO-Z-HALI-MISTRZOW
Co za końcówka we Włocławku! King wywozi zwycięstwo z Hali Mistrzów!
26/10/2025 16:28
To było dokładnie to, czego wszyscy oczekiwali! Mecz pełen emocji, napięcia i koszykarskiej jakości. We włocławskiej Hali Mistrzów nie brakowało energii, ale tym razem to goście ze Szczecina opuścili ją w glorii zwycięstwa. Po niezwykle nerwowej końcówce szczecinianie pokonali Anwil Włocławek 94:92, mimo że gospodarze do samego końca walczyli o odwrócenie losów spotkania.Anwil, choć przystępował do meczu w roli lekkiego faworyta po pechowym, lecz charakternym występie w EuroCupie przeciwko PAOK-owi Saloniki, od pierwszych minut miał problemy z nadążeniem za tempem i fizycznością Kinga. Przez długie fragmenty meczu włocławianie nie potrafili znaleźć rytmu, a ciężar gry spoczywał niemal wyłącznie na trzech graczach - Michale Michalaku, Mate Vuciciu i Elvarze Fridrikssonie. Mimo serca, które zostawiali ci trzej gracze na parkiecie to King przez większość spotkania utrzymywał bezpieczny dystans około dziesięciu punktów.
To było dokładnie to, czego wszyscy oczekiwali! Mecz pełen emocji, napięcia i koszykarskiej jakości. We włocławskiej Hali Mistrzów nie brakowało energii, ale tym razem to goście ze Szczecina opuścili ją w glorii zwycięstwa. Po niezwykle nerwowej końcówce szczecinianie pokonali Anwil Włocławek 94:92, mimo że gospodarze do samego końca walczyli o odwrócenie losów spotkania.
Anwil, choć przystępował do meczu w roli lekkiego faworyta po pechowym, lecz charakternym występie w EuroCupie przeciwko PAOK-owi Saloniki, od pierwszych minut miał problemy z nadążeniem za tempem i fizycznością Kinga. Przez długie fragmenty meczu włocławianie nie potrafili znaleźć rytmu, a ciężar gry spoczywał niemal wyłącznie na trzech graczach - Michale Michalaku, Mate Vuciciu i Elvarze Fridrikssonie. Mimo serca, które zostawiali ci trzej gracze na parkiecie to King przez większość spotkania utrzymywał bezpieczny dystans około dziesięciu punktów.
Siła drużyny kontra indywidualności
Siła drużyny kontra indywidualności
Podczas gdy włocławianie przez trzy kwarty opierali się na bohaterskich rzutach Michała Michalaka, świetnej grze podkoszowej Mate Vucicia i energii na rozegraniu którą dawał Elvar Fridriksson, w Kingu działał cały kolektyw. Każdy z zawodników ekipy ze Szczecina dorzucił niezwykle ważną cegiełkę do tego zwycięstwa, a cały zespół wyglądał na dużo bardziej spójniejszy i zorganizowany niż w poprzednich meczach. Trudno wskazać jednego bohatera w zespole Kinga, bo każdy zagrał dokładnie tak, jak oczekiwał tego trener i kibice. To nie był mecz jednej gwiazdy, lecz pokaz zrównoważonej, zespołowej gry. Jovan Novak rozegrał solidne zawody, momentami przypominając tego samego lidera, którego oglądaliśmy w poprzednim sezonie - spokojnego, pewnego w decyzjach i skutecznego w rozegraniu. Widać było większe zrozumienie z kolegami i lepsze wyczucie tempa gry, co znacząco wpłynęło na płynność akcji Kinga. Jeremy Roach ponownie zaprezentował się fenomenalnie, potwierdzając, że jest jednym z najpewniejszych punktów szczecińskiej ekipy. Trafiał w kluczowych momentach, znakomicie wykorzystywał przewagi indywidualne i nie bał się brać odpowiedzialności za wynik. Mateusz Kostrzewski dał zespołowi stabilność, walczył w obronie i imponował zaangażowaniem, Noah Freidel był aktywny w ataku, skutecznie rozciągając grę, a Anthony Roberts wnosił energię i siłę fizyczną, gdy King potrzebował świeżości. Popisową akcją meczu był efektowny wsad Nemanji Popovicia nad Mate Vuciciem, a starcie obu graczy pod koszem było niezwykle emocjonujące, i stosunkowo wyrównane.
Podczas gdy włocławianie przez trzy kwarty opierali się na bohaterskich rzutach Michała Michalaka, świetnej grze podkoszowej Mate Vucicia i energii na rozegraniu którą dawał Elvar Fridriksson, w Kingu działał cały kolektyw. Każdy z zawodników ekipy ze Szczecina dorzucił niezwykle ważną cegiełkę do tego zwycięstwa, a cały zespół wyglądał na dużo bardziej spójniejszy i zorganizowany niż w poprzednich meczach. Trudno wskazać jednego bohatera w zespole Kinga, bo każdy zagrał dokładnie tak, jak oczekiwał tego trener i kibice. To nie był mecz jednej gwiazdy, lecz pokaz zrównoważonej, zespołowej gry. Jovan Novak rozegrał solidne zawody, momentami przypominając tego samego lidera, którego oglądaliśmy w poprzednim sezonie - spokojnego, pewnego w decyzjach i skutecznego w rozegraniu. Widać było większe zrozumienie z kolegami i lepsze wyczucie tempa gry, co znacząco wpłynęło na płynność akcji Kinga. Jeremy Roach ponownie zaprezentował się fenomenalnie, potwierdzając, że jest jednym z najpewniejszych punktów szczecińskiej ekipy. Trafiał w kluczowych momentach, znakomicie wykorzystywał przewagi indywidualne i nie bał się brać odpowiedzialności za wynik. Mateusz Kostrzewski dał zespołowi stabilność, walczył w obronie i imponował zaangażowaniem, Noah Freidel był aktywny w ataku, skutecznie rozciągając grę, a Anthony Roberts wnosił energię i siłę fizyczną, gdy King potrzebował świeżości. Popisową akcją meczu był efektowny wsad Nemanji Popovicia nad Mate Vuciciem, a starcie obu graczy pod koszem było niezwykle emocjonujące, i stosunkowo wyrównane.
Nerwowa końcówka i wnioski na przyszłość
Nerwowa końcówka i wnioski na przyszłość
Choć King kontrolował większość meczu, to w czwartej kwarcie Anwil pokazał charakter. Odblokowany Isaiah Mucius wniósł energię, a włocławianie na kilka sekund przed końcem spotkania zbliżyli się na dwa punkty. Wówczas rozpoczął się prawdziwy rollercoaster - emocje sięgały zenitu, ale włocławianie nie trafili ostatniego rzutu, który mógł dać im zwycięstwo. Mimo wielu błędów i nerwówki, szczecinianie dowieźli zwycięstwo do końca. Anwil z pewnością będzie musiał popracować nad szerszym wykorzystaniem potencjału całej drużyny, bo trójka liderów to za mało, by regularnie pokonywać tak zorganizowane ekipy jak King. Dla zespołu ze Szczecina triumf we Włocławku może okazać się punktem zwrotnym w rozwoju tej ekipy. Zwycięstwo z silnym rywalem w trudnych okolicznościach, z poczuciem, że zespół ten dopiero się rozkręca niewątpliwie podbudowuje wszystkich fanów ekipy ze Szczecina, a także samą ekipę, dla której spokojne warunki do rozwoju swojego potencjału, bez przymusu gonienia czołówki tabeli, mogą okazać się kluczowe. We Włocławku obejrzeliśmy mecz na wysokim poziomie - dokładnie taki, jaki chcemy oglądać w Orlen Basket Lidze, a rewanż pomiędzy tymi ekipami zapowiada się jeszcze ekscytująco.
Choć King kontrolował większość meczu, to w czwartej kwarcie Anwil pokazał charakter. Odblokowany Isaiah Mucius wniósł energię, a włocławianie na kilka sekund przed końcem spotkania zbliżyli się na dwa punkty. Wówczas rozpoczął się prawdziwy rollercoaster - emocje sięgały zenitu, ale włocławianie nie trafili ostatniego rzutu, który mógł dać im zwycięstwo. Mimo wielu błędów i nerwówki, szczecinianie dowieźli zwycięstwo do końca. Anwil z pewnością będzie musiał popracować nad szerszym wykorzystaniem potencjału całej drużyny, bo trójka liderów to za mało, by regularnie pokonywać tak zorganizowane ekipy jak King. Dla zespołu ze Szczecina triumf we Włocławku może okazać się punktem zwrotnym w rozwoju tej ekipy. Zwycięstwo z silnym rywalem w trudnych okolicznościach, z poczuciem, że zespół ten dopiero się rozkręca niewątpliwie podbudowuje wszystkich fanów ekipy ze Szczecina, a także samą ekipę, dla której spokojne warunki do rozwoju swojego potencjału, bez przymusu gonienia czołówki tabeli, mogą okazać się kluczowe. We Włocławku obejrzeliśmy mecz na wysokim poziomie - dokładnie taki, jaki chcemy oglądać w Orlen Basket Lidze, a rewanż pomiędzy tymi ekipami zapowiada się jeszcze ekscytująco.