RZUTZA3.PL PLKDO-KOGO-NALEZY-LIGA-NA-POLMETKU-SEZONU-POWER-RANKING-3

Do kogo należy liga na półmetku sezonu. Power ranking #3

08/01/2026 19:04
fot.Wojciech Figurski/plk.pl

Rozpędzony od miesiąca Zastal pnie się w górę i ani myśli się zatrzymywać, we Włocławku zmiana jednego człowieka odmieniła cały klub, a Start staje przed szansą by rozwiązać swoje problemy. Jak wygląda rozkład sił na kolejkę przed końcem rundy?

1. AMW Arka Gdynia

Nikt nie jest idealny, z takim nastawieniem powinniśmy oceniać noworoczną porażkę Arki ze Startem Lublin.

Wpadki się zdarzają i to właśnie tym była porażka z 3 stycznia dla drużyny z Gdyni. W końcu zespół, który miałby wpaść w kryzys po dobrym okresie nie rozbiłby tydzień wcześniej mistrza Polski 33 punktami. Arka wciąż gra przekonującą zespołową koszykówkę, w której przy okazji ostatnich spotkań konkretni zwodnicy przejmowali rolę liderów( np. Zyskowski w Słupsku czy Okauru w starciu ze Startem).

Einaras Tubutis był, tak jak większość zawodników, kluczowym elementem w układance trenera Cesnauskisa. Rozłożenie siły drużyny równomiernie na wszystkich zawodników niesie za sobą to ryzyko, że kontuzja któregokolwiek z graczy może wyraźnie odbić się na drużynie, że ta misterna układanka posypie się jak domek z kart. Trudno po dwóch spotkaniach oszacować jak bardzo kontuzja Litwina uderzyła w Arkę, choć już teraz wiadomo iż będzie to największy problem zespołu w najbliższym czasie.

2. WKS Śląsk Wrocław

Noworoczny mecz Śląska z Zastalem kipiał wręcz atmosferą play-off, choć jesteśmy dopiero w połowie sezonu regularnego.

Wrocławianie w ostatnim czasie oprócz wygrywania w lidze dołożyli znowu dobrą grę w Europe, porażki z Manresą i Cluj-Napocą głównie pozostawiają po sobie niedosyt, zwłaszcza ta w Rumuni mogąca być pierwszym zwycięstwem wyjazdowym. Na ligowym podwórku po wpadce ze Stalą pokonali aspirujący Anwil i Zastał oraz znajdujące się tuż za czołówką Dziki, umacniając się w roli najlepiej grającej w domu drużyny.

Najbardziej zagadkowa w Śląsku jest obecnie sytuacja siódmego obcokrajowca. Od kiedy Ainars Bagatskis ma do dyspozycji cały skład za każdym razem rezygnował z innego zawodnika. Choć większość obserwatorów wróżyła pożegnanie się z Colemanem-Jonesem to łotewski szkoleniowiec lubi mieć komfort szerokiej ławki i możliwość dostosowywania składu, zwłaszcza w obliczu łączenia ligi z pucharami.

3. Energa Trefl Sopot

Problemy drużyny z Trójmiasta można zawrzeć w jednym słowie: straty.

Nawet kiedy Trefl deklasuje rywala, jak w meczu z Czarnymi wygranym 97:61, popełnia więcej strat od przeciwnika. W starciach ze słabszymi rywalami może to nie jest problem, jednak gdy mecz jest wyrównany i o wyniku decyduje każde posiadanie różnica jednej straty to często być albo nie być. W meczu z Zastalem, przegranym tylko dwoma puntami, mieli ich o 5 więcej niż przeciwnicy.

Trefl nie jest już tak mocny jak na początku sezonu, wciąż to jednak drużyna z czołówki, mogąca być bezpieczna o udział w bezpośrednich play-off. Mają też ten komfort w stawaniu się lepszym, że nie muszą zastanawiać się co nie działa. Wyeliminowanie tak wielkiej ilości strat daje sopocianom możliwość walki o bycie najlepszą drużyną w lidze, polegnięcie na tym polu zaboli ich natomiast w najważniejszym momencie.

4. King Szczecin

Jeśli drużyna może być zbyt zespołowa, to King jest bardzo blisko osiągniecia tego stanu.

Zespół ze Szczecina przegrywa spotkania tylko w dwóch przypadkach. Pierwszym z nich jest sytuacja gdy każdy zawodnik gra równy mecz, ale brakuje konkretnego lidera mogącego wybić się poza średnia i poprowadzić drużynę. W drugim przypadku jest dokładnie na odwrót. Jeden z zawodników gra świetny mecz i zdobywa mnóstwo punktów, reszta kolegów z drużyny nie jest w stanie mu jednak pomóc.

W ogólnym rozrachunku brak stałego lidera punktowego, można nazwać tą funkcję rotując, wychodzi jednak Kingowi na dobre. Trener Majcherek nie chce naruszyć tego co już zbudował i pewnie zapowiada, że zmian w zespole nie będzie. Sprowadzenie super strzelca rzucającego najwięcej punktów w każdym meczu mogłoby zburzyć grę zespołową, a to przecież ona jest największym atutem Wików Morskich.

5. Legia Warszawa

Poobijany mistrz Polski wraca na właściwe tory, jednak w czołówce jest dla niego zbyt ciasno.

Andrzej Pluta grający nie w pełni sił nie jest nawet cieniem samego siebie z poprzedniego sezonu, Ojārs Siliņš odzyskujący formę musiał pauzować z powodu kontuzji i musi odbudować się na nowo. Na szczęście terminarz stał po stronie stołecznej drużyny, MKS, GTK i Miasto Szkła to wręcz wymarzone zespoły na odbudowanie formy. Rozegrane w międzyczasie spotkanie z Arką pokazuje, dlaczego Legia jest poza top 4.

Największym problemem mistrzów Polski jest to czego potrzebują, czasu. Gdy inne drużyny będą się rozwijały w trakcie sezonu. Legia będzie się odbudowywać i wracać do poziomu wcześniej już osiągniętego. Przed sezonem mówiło się o dużej szansie stołecznych na powtórzenie zeszłorocznego sukcesu, teraz jednak, gdy wchodzimy w nowy rok, ta wizja wydaje się być bardzo odległa.

6. Zastal Zielona Góra

Ruszyła maszyna już nic nie zatrzyma.

Najważniejsza kwestia tego power rankingu jak i wszystkich zestawień podobnego typu powstających w najbliższym czasie, jak wysoko powinien być Zastal? Uznałem szóste miejsce za najbardziej optymalne dla sytuacji rozwojowej, mówimy w końcu o drużynie, która od początku grudnia rośnie i nie chce się zatrzymać. Zastal mimo 8 miejsca to z grona zespołów o bilansie 8-6 ma największy potencjał na atak bezpośredniej czołówki. Wciąż czekamy na debiut Sagaby Konate a co za tym idzie na odpowiedź, sześciu obcokrajowców w Zielonej Górze czy transfer za kogoś? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, z nim w składzie ekipa z Lubuskiego powinna grać jeszcze lepiej.

Gdyby jednak Zastal wyhamował swój pociąg i ustabilizował się tu gdzie teraz jest, to walka o bezpośrednie play-off w ich przypadku jest minimum. Mimo tego, że jesteśmy dopiero w połowie sezonu, to gra tytuł największego pozytywnego drużynowego zaskoczenia będzie toczyć się tylko Zieloną Górą a Ostrowem Wielkopolskim.

7. Anwil Włocławek

Łatwiej wymienić jednego człowieka niż pięciu, czasem jednak ten jeden w zupełności wystarczy.

Ronen Ginzburg z miejsca przywrócił drużynę z Włocławka na właściwe tory nie robiąc w niej żadnych radykalnych zmian. Anwil nareszcie robi rzeczy, które powinna robić drużyna koszykówki, gra z energią i zaangażowaniem, przede wszystkim w końcówkach z czym mieli problem od początku sezonu. Oba mecze wygrane już po przyjściu Ginzburga mogły potoczyć się różnie do samego końca, a spotkanie z Górnikiem rozstrzygnęła ostatnia minuta. Efekt świeżości robi swoje, w dłużej perspektywie jednak już widać, że Izraelczyk wyciągnie więcej ze swoich zawodników niż Grzegorz Kożan. Tyler Wahl ten powiew nowego na pewno wzmacnia, Amerykanin wprowadzający do zespołu walkę o każdą piłkę i wzmacniający strefę podkoszową jest człowiekiem potrzebnym Anwilowi. Włocławianie w ostatnich meczach Kożana wyglądali, jakby tylko czekali na nowe, jak widać warto było czekać.

8. Dziki Warszawa

Landrius Horton nie wygra sam meczu w koszykówkę.

11 punktów na mecz więcej od drugiego Tahlika Chaveza. Każdy gracz w Dzikach poza najlepszy strzelcem naszej ligi jest „tylko” zadowalającym graczem. Do ogrywania słabszych zespołów to wystarcza, gdy stołeczni mierzą się z drużyną na podobnym poziomie zazwyczaj nie. Dziki tylko raz przegrały z zespołem, który jest od nich niżej w tabeli.

Ekipie z Warszawy udało się pokonać barierę średniaka, na drodze do zespołu mogącego walczyć o medale w tym roku stoi im jednak nierówność składu. Horton będzie rzucał 30 punktów w spotkaniu a Dziki i tak będą przegrywać, nie musisz go powstrzymać by wygrać z jego drużyną, jak z Jordanem w pierwszych sezonach.

9. Górnik Zamek Książ Wałbrzych

Kryzys kiedyś dopadnie każdego.

Górnik w tym samym czasie doznał problemów zdrowotnych i wahań form zawodników. Do kontuzjowanego Maćka Bojanowskiego Dołączył Grzegorz Kulka, przez co de facto polska rotacja składa się z dwóch zawodników. Kacper Marchewka średnio rzuca 3.5 punktów na mecz, a Dariusz Wyka mając 34 lata jest podstawowym centrem w zespole. Lovell Cabbil wciąż gra dobrze, gorzej jednak od poziomu do, którego nas przyzwyczaił, a Marc Garcia wcale nie poprawia skuteczności Górnika w rzutach z dystansu.

Nie wiem czy te problemy są wystraczające by sytuacja w Wałbrzychu została nazwana kryzysem, jest ona jednak gorsza niż w momencie transferu Garcii, który miał przecież być ostatnim brakującym elementem do osiągnięcia pełni potencjału drużyny.

10. Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski

Kiedy mimo przeciwności losu jesteś tam gdzie jesteś, ale konkurencja nadal jest od ciebie lepsza.

Początkowo chciałem umieścić Stal wyżej i dalej uważam, że są za mocni na 10 miejsce, ale najbliżsi rywale są zbyt silni by Stalówka była nad nimi. Wciąż jednak jest to jedna z trzech drużyn, oprócz Zastalu i Anwilu, która ma największy potencjał wzrostowy.

Ante Brzović obudził się tylko na mecz ze Śląskiem i to jest zawodnik, którego się chyba nie doczekamy. Luka Sakota też nie zagra zawsze na miarę tamtego meczu, daleki jest również od stabilizacji na dobrym poziomie. Musimy pogodzić się z tym, że to jest gracz, który co parę spotkań wybuchnie a na co dzień gra przeciętnie.

Największym plusem ostatnich spotkań jest Michał Pluta, który nie tylko gra lepiej od brata, ale i przejął rolę lidera polskiej rotacji pod nieobecność Gołębiowskiego.

11. MKS Dąbrowa Górnicza

Artur Gronek nie jest zbawcą MKS-u, ale w cale nie musi nim być by poprawić wyniki klubu.

Wszyscy pamiętamy niepowodzenie zeszłorocznego projektu w Gdyni, które za asystentem Milicica w kadrze Polski będzie się ciągnąć jeszcze przez długi czas. Porażka MKS-u z Legią na nowy rok oznacza, że to wciąż ta sama drużyna, mimo wszystko wydaje się, że trener Gronek może wyciągnąć z niej więcej niż Krzysztof Szablowski.

Zespół z Zagłębia zaczyna jakoś wyglądać, gra szybko momentami wręcz streetballowo, działa to jednak bardziej niż powolne planowane akcje. Oczywiście może się to skończyć jak w meczu z Legią, ze Muhammad osiąga „zawrotne” 5/19 z gry, na dłuższą metę wydaje się to jednak opłacalnym ryzykiem. Czekać musimy na wdrożenie do drużyny Justina Graya, o którym po dwóch spotkaniach możemy powiedzieć, że nie wie jeszcze gdzie jest.

MKS jeszcze niedawno wyglądał jak drużyna bez pomysłu i możliwości, teraz jednak jedno i drugie jest w zasięgu.

12. PGE Start Lublin

To, że jest lepiej nie znaczy, że jest dobrze, ale Start już swoją ścieżkę, teraz musi jeszcze po niej przejść.

Liam O’Reily po wdrożeniu się w drużynę znów gra jak najlepszy strzelec PLK z przed dwóch lat i jest najważniejszym graczem w drużynie. Jean-Pierre Tokoto II to znaczne wzmocnienie strefy podkoszowej Startu, a Conner Frankamp lepiej organizuje grę od Hawkinsa( poprzeczka nie była wysoko zawieszona).

Oczyszczenie i roszady w składzie dały powiew świeżości w Lublinie, wciąż jest to jednak wicemistrz Polski, któremu bliżej do wali o utrzymanie niż planów na play-off. W składzie jest więcej jakości i nie ma widma ciągnących się porażek. Przed Startem jednak długa droga do wykorzystania, przeprowadzonego w 1/3 sezonu, nowego otwarcia. Porażka z GTK aby w następnej kolejce pokonać Arkę, możliwości w tym zespole są, trzeba je wyciągnąć i ustabilizować.

13. Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń

Granica dolnej czwórki, wygrana za przegraną i bilans bliski 50%, w Toruniu jest stabilnie i wiedzą tam czego chcą.

Zwycięstwo z Treflem i Górnikiem przedzielone porażką na MKS i, ostatecznie wygrany, zacięty bój z GTK. Taką drużyną są Twarde Pierniki, zagrają wyrównanie z przeciwnikiem o zbliżonym poziomie, potrafią wykorzystać gorszy mecz lepszego rywala, od większości są jednak słabsi i nawet po wyrównanym meczu przegrają.

Ustabilizowany w Toruniu jest nie tylko bilans zwycięstw ale również najważniejszy ofensywnie element składu. Thomasson, Langovic, Kunc i Persons to czwórka graczy napędzająca zespół w każdym meczu od przyjścia tego ostatniego. Nie zawsze każdy z nich gra świetnie, pozostali są w stanie jednak unieść drużynę jeśli zajdzie taka potrzeba.

14. Tauron GTK Gliwice

Mierni, bierni, ale nie na tyle słabi by spaść z ligi, czyli w Gliwicach wszystko po staremu.

Wesley Gordon po początkowych problemach po powrocie do Polski zaczął grać na poziomie wszystkim nam dobrze znanym, a Kaelin Jackson, mogący być najciekawszą tegoroczną historia związaną z GTK, robi to co do niego należy, zdobywa punkty. Dodamy do tego Kubę Piślę wracającego do formy po kontuzji i zabójczego Oguinea i zespół ze Śląska zaczyna jakoś wyglądać.

GTK z ostatnich trzech spotkań wygrało jedno, jednak zwycięstwo w każdym nikogo by nie zdziwiło. Do pokonania zespołów z Torunia i Ostrowa Wielkopolskiego zabrakło niewiele, ale forma w tych spotkaniach może rodzić pozytywne wizje dotyczące przyszłości. GTK wciąż pozostanie zespołem z dołu tabeli niemogącym przeskoczyć 12 miejsca, jednak ktoś w tym dole tabeli musi się co sezon znajdować.

15. Energa Czarni Słupsk

Nawet jak są blisko, nawet jak prowadzą, nawet jak grają dobrze, Czarni Słupsk nie mogą wygrać meczu w koszykówkę.

Eral Jarred Penn był zmianą na plus, jednak nie jest to zawodnik mogący samodzielnie wyprowadzi drużynę z kryzysu. Tim Lambretch natomiast wciąż nie przypomina siebie z zeszłorocznej Stali i coraz mniej prawdopodobne jest, że to tego poziomu wróci. W drużynie nie można też znaleźć lidera, który próbowałby ciągnąć w każdym meczu, Ani Šķēle ani Duffy w tej roli się nie sprawdzają.

W Słupsku aż prosi się o zmiany, nie można zostawić 8 porażek z rzędu bez większej reakcji. Mecz z Górnikiem, w którym Czarni prowadzili 30 minut wydaje się być wyjątkiem a nie początkiem pozytywnego trendu i powrotu zespołu na właściwe tory. Zespół Robertsa Štelmahersa nie osiągnie wyników oczekiwanych przed sezonem, jednak wciąż nie jest za późno by nie musieli walczyć o utrzymanie.

16. Miasto Szkła Krosno

Jedyną pozytywną rzeczą do powiedzenia o tegorocznym beniaminku jest to, że jeszcze próbują walczyć.

Terrell Brown Soares i Maurice Watson Jr. nie są już zawodnikami zespołu z Krosna. Pierwszy z nich miał być podstawowym centrem drużyny i filarem zespołu, teraz jednak pod koszem zastąpił go Jairus Hamilton, którego debiut choć indywidualnie znośny zakończył się spodziewanie porażką z Kingiem 72:82. Hamilton został sprowadzony jako wsparcie dla Ivicy Radića, który również po sprowadzeniu w trakcie sezonu stał się kluczowym graczem dla drużyny.

Za niedługo okaże się w jakim stopniu zmiany na Podkarpaciu faktycznie wpłyną na potencjał zespołu, a na ile są to ruchy ryby wyciągniętej z wody, wprowadzone tylko z potrzeby robienia czegokolwiek w obliczu tak fatalniej sytuacji. Krosno jest słabe i takie pozostanie do końca zespołu, jednak trzeba im oddać że walczą by nie być aż słabym.