RZUTZA3.PL PLKDOGRYWKA-ZADECYDOWALA-O-MECZU-OTWARCIA-SEZONU-202526-GORNIK-MINIMALNIE-LEPSZY-OD-ZASTALU
Dogrywka zadecydowała o meczu otwarcia sezonu 2025/26 - Górnik minimalnie lepszy od Zastalu
04/10/2025 18:08
W pierwszym rozgrywanym meczu sezonu 2025/26 Orlen Basket Ligi Zastal Zielona Góra podjął zeszłorocznego beniaminka - Górnik Zamek Książ Wałbrzych. W meczu nie zabrakło emocji i zwrotów akcji, jednak widać było, że to początek sezonu i zarówno przed jedną, jaki i drugą drużyną czeka jeszcze sporo pracy, by osiągnąć zadowalający poziom.
Targi Budowlane w pierwszej połowie
Pierwsza połowa meczu okazała się istnym festiwalem cegieł i drewna prezentowanym przez obie drużyny. Tablica wyników po pierwszych 5 minutach gry wskazywała wynik 2:5, a na statystki - strach było patrzeć. W obu teamach brakuje jeszcze „zaprawy” spajającej zespół, przez co gra była bardzo nierówna i szarpana. 17:15 – Tak zakończyła się pierwsza odsłona meczu.
Druga kwarta nie przyniosła wielu zmian. W zielonogórskiej drużynie pierwsze skrzypce należały do wracającego po kontuzji i prawie rocznej przerwie, Andrzeja Mazurczaka. Górnik zaś próbował gonić wyniki i utrzymywać kontakt, co nie do końca się udało, bo na przerwę Zastal schodził z 6 punktową przewagą. Wynik 34:28.
40 minut to jednak za mało…
Zmiana stron boiska korzystniej wpłynęła na skuteczność wałbrzyskich graczy, którzy w niecałe 4 minuty dogonili wynik i doprowadzili do remisu 41:41. Coraz lepiej dysponowani Jogela i Cabbil doprowadzili Górnik do zwycięstwa w kwarcie 15:24 i wyniku w meczu 49:52.
Ostatnia odsłona meczu, w regulaminowym czasie gry, rozpoczęła się po myśli zielonogórzan. Zawodnicy w niebieskich strojach w pierwsze dwie minuty czwartej kwarty zgromadzili komplet fauli i musieli zrezygnować z mocnej obrony, gdyż każde kolejne przewinienie skutkowało rzutami osobistymi. Wykorzystując ten fakt gracze Zastalu śmiało atakowali obręcz, a sam mecz nabrał rumieńców. W samej końcówce to przyjezdnym udało się odskoczyć na czteropunktową przewagę, gdy świetnie dysponowany Mazurczak wymusił faul Bensona. Stanął on na linii rzutów osobistych i zmniejszył stratę do dwóch punktów. Na niecałe 20 sekund przed końcem meczu, Ike Smith wyciągnął pomocną dłoń do gospodarzy, pudłując oba przyznane mu rzuty osobiste. Walkę o zbiórkę wygrał „Andy” Mazurczak i chcąc rozpocząć szybki kontratak popełnił fatalny błąd. Przy próbie podania piłkę przechwycił Ike Smith, który ruszył - po jakby się mogło wydawać - łatwe punkty. Amerykanin w ferworze walki nie spojrzał na zegar, ponieważ miał szansę holowania piłki przez pozostałe 16 sekund, aż do końcowej syreny. Podjął jednak decyzję o próbie ataku grając przeciwko osamotnionemu w obronie Mazurczakowi. W ostatniej chwili, mając w głowie ostatnie dwa przestrzelone osobiste, nie zdecydował się na oddanie rzutu. Desperackie podanie zakończyło się stratą i szansą na powrót do meczu zielonogórzan. Szybki faul Dariusza Wyki w środkowej strefie boiska został zamieniony przez Fayna na dwa punkty doprowadzające do remisu. Górnik miał jeszcze szansę na zakończenie meczu w regulaminowym czasie, jednak najpierw swój rzut spudłował Jogela, a później Anderson dobitkę. Po końcowej syrenia tablica wskazała wynik 67:67.
…A więc o zwycięstwie meczu otwarcia sezonu zadecyduje dogrywka!
Jeśli pierwsza połowa meczu była tzw. „koszykówką dla koneserów”, to dogrywka chociaż po części ją rekompensowała. Przez pierwsze trzy minuty oglądaliśmy wymianę ciosów z obu stron, a żadna z drużyn nie zdołała wysunąć się na większe, niż trzypunktowe prowadzenie. Na lay-up Andersona, Fayne odpowiedział celnymi osobistymi. Na celną trójkę Cabbila, również za łuku odpowiedział Mazurczak. Emocje na zielonogórskiej hali CRS osiągnęły zenit, aż do momentu gdy drużyna Zastalu rozsypała się jak domek z kart. Wszystko za sprawą przekroczonych indywidualnych limitów fauli – boisko musiał opuścić Fayne, a także po kilku sekundach Szumert. Dołączyli oni do Krzysztofa Sulimy, który limit fauli osiągnął jako pierwszy spędzając na parkiecie tylko niecałe 12 minut. Osłabiony Zastal nie był wstanie odeprzeć ataków przyjezdnych i ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 79:86 (dogrywka 12:19).
Święto koszykówki na trybunach
Mimo, że poziom koszykarski odbiegał od tego, czego byśmy oczekiwali od graczy ekstraklasy, poziom kibicowania był zdecydowanie jednym z najwyższych w Polsce. Jak podaje organizator mecz otwarcia sezonu 2025/26, na żywo w hali CRS oglądało 4618 kibiców. Dzięki uprzejmości zielonogórskiego klubu, dużą grupę – bo liczącą ponad 400 osób – stanowili kibice gości dla których wyznaczono sektory za jednym z koszy. Klub kibica z Zielonej Góry przygotował ciekawą oprawę z wizerunkami obecnych graczy oraz głośnym dopingiem zagrzewał swoich zawodników do walki na parkiecie. Kibice z Wałbrzych również odpowiedzieli głośnym dopingiem i cały mecz oglądali na stojąco wspierając swój klub. Dobrego wrażenia nie zatrze nawet prowokacja jaka miała miejsce pod koniec czwartej kwarty, przygotowana przez kilku kibiców trzeciego klubu, którzy postanowili zepsuć to święto koszykówki. Na szczęście sprawna praca służb porządkowych nie dopuściła do eskalacji konfliktu i sytuację udało się szybko uspokoić, a prowodyrzy zostali wyprowadzeni z hali. Podczas końcówki czwartej kwarty oraz dogrywki, gdy wszyscy kibice wstali z miejsc i mocno zaangażowali się w doping swoich drużyn - efekt był ogromny. Docenili to i podkreślali w swoich pomeczowych wypowiedziach zawodnicy i trenerzy obu ekip dziękując za wsparcie i niesamowitą atmosferę.

Zastal Zielona Góra – Plus i Minus
Andrzej „Andy” Mazurczak to zdecydowanie największy plus Zastalu, który przez cały mecz trzymał zielonogórzan w grze oraz często przechylał szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Powracający po kontuzji „Andy” zaliczył mecz na poziomie 26 punktów, 6 zbiórek i 4 asyst. Trafiał trójki ze skutecznością 75% (3/4), oraz rzuty z gry na skuteczności niemalże 70%.
Minusy to na pewno ilość strat – 18 przy 13 stratach Górnika. Ilość minut jaką spędził na parkiecie w pierwszym meczu po rocznej przerwie Mazurczak, również na nastraja optymizmem (40:15 min). Indywidualnie słabszy występ zaliczył Krzysztof Sulima, ponieważ musiał opuścić parkiet po niespełna 12 minutach gry, łapiąc swój piąty faul. Na pewno nie pomogło to trenerowi Miłoszowskiemu w organizacji gry swojej drużyny, o czym otwarcie powiedział na pomeczowej konferencji prasowej.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych – Plus i Minus
Plusami dla wałbrzyszan był powrót do składu kontuzjowanych Dariusza Wyki i Macieja Bojanowskiego. Kolejne dobre strony to dyspozycja Lovella Cabbilla (23 pkt) oraz Taurusa Jogele (20 pkt), który do tej pory zaliczał słabsze występy, a w Zielonej Górze nastąpiło przełamanie tej złej passy.
Minusy to przede wszystkim widoczny brak zgrania. W niektórych akcjach można było odnieść wrażenie, że gracze w niebieskich strojach przeszkadzają sobie nawzajem. Po raz kolejny jako minus należy uznać fatalną statystykę rzutów zza łuku – jedynie 4 celne na 21 oddanych prób (19%). Indywidualnie kolejny słabszy mecz zaliczył Kacper Marchewka, który w ponad 16 minut na parkiecie zanotował statystyki na poziomie 1 punkt, 0 zbiórek i 1 asysta.
SKRÓT MECZU