RZUTZA3.PL PLKDOMINACJA-SLASKA-W-SZCZECINIE-NIESAMOWITY-MECZ-NZEKWESIEGO

Dominacja Śląska w Szczecinie! Niesamowity mecz Nzekwesiego!

03/03/2025 22:19
Andrzej Romański/plk.pl

W poniedziałkowy wieczór King Szczecin podjął na własnym parkiecie zespół WKS Śląska Wrocław w naprawdę ciekawym meczu w ramach dziewiętnastej kolejki Orlen Basket Ligi. Był to mecz inaugurujący rozgrywki ligowe dla obu drużyn po przerwie spowodowanej rozgrywkami Bank Pekao Pucharu Polski, w którego finale King Szczecin został pokonany przez zespół z Wałbrzycha.

W poniedziałkowy wieczór King Szczecin podjął na własnym parkiecie zespół WKS Śląska Wrocław w naprawdę ciekawym meczu w ramach dziewiętnastej kolejki Orlen Basket Ligi. Był to mecz inaugurujący rozgrywki ligowe dla obu drużyn po przerwie spowodowanej rozgrywkami Bank Pekao Pucharu Polski, w którego finale King Szczecin został pokonany przez zespół z Wałbrzycha.

Pierwsza połowa

Pierwsza połowa

Obydwie drużyny weszły w mecz w stylu sobie bardzo dobrze znanym. Szczecinianie koncentrowali się na budowaniu akcji w których piłka odrzucana jest na wykreowaną wcześniej wolną pozycję na obwodzie. Wrocławianie natomiast – najpierw poszukiwali luk na obwodzie, a gdy tych było za mało poszukiwali gry bliżej kosza skąd byli wyjątkowo efektywni, bowiem schodząc do szatni po dwóch kwartach nie trafili jedynie pięciu rzutów z 24 których próbowali. Fatalną statystyką, która przeważyła o wyższości jednego stylu nad drugim w dzisiejszym meczu były trójki, których szczecinianie oddawali szczególnie na początku bardzo wiele, a trafiali na bardzo słabej skuteczności (23% za 3). Co przede wszystkim trzeba powiedzieć to to, że mecz ten od początku do końca należał do do Emmanuela Nzekwesiego. Wejścia pod kosz, rzuty z półdystansu a nawet wreszcie rzuty trzypunktowe okazały się dzisiaj leżeć mu tak, że obrona szczecinian nie miała wiele do powiedzenia. Wówczas gdy Nzekwesi zachwycał swoją efektywnością, żaden zawodnik szczecinian nie stanął na wysokości zadania i nie odpowiadał tym samym. Nieefektywna gra w ofensywie oraz bardzo łatwa do przełamania dla wrocławian obrona to już poważne kłopoty. Na tyle poważne, że szczecinianie schodząc do szatni mieli do odrobienia aż 10 oczek, a wynik widniejący na tablicy wynosił 47-57.

Obydwie drużyny weszły w mecz w stylu sobie bardzo dobrze znanym. Szczecinianie koncentrowali się na budowaniu akcji w których piłka odrzucana jest na wykreowaną wcześniej wolną pozycję na obwodzie. Wrocławianie natomiast – najpierw poszukiwali luk na obwodzie, a gdy tych było za mało poszukiwali gry bliżej kosza skąd byli wyjątkowo efektywni, bowiem schodząc do szatni po dwóch kwartach nie trafili jedynie pięciu rzutów z 24 których próbowali. Fatalną statystyką, która przeważyła o wyższości jednego stylu nad drugim w dzisiejszym meczu były trójki, których szczecinianie oddawali szczególnie na początku bardzo wiele, a trafiali na bardzo słabej skuteczności (23% za 3). Co przede wszystkim trzeba powiedzieć to to, że mecz ten od początku do końca należał do do Emmanuela Nzekwesiego. Wejścia pod kosz, rzuty z półdystansu a nawet wreszcie rzuty trzypunktowe okazały się dzisiaj leżeć mu tak, że obrona szczecinian nie miała wiele do powiedzenia. Wówczas gdy Nzekwesi zachwycał swoją efektywnością, żaden zawodnik szczecinian nie stanął na wysokości zadania i nie odpowiadał tym samym. Nieefektywna gra w ofensywie oraz bardzo łatwa do przełamania dla wrocławian obrona to już poważne kłopoty. Na tyle poważne, że szczecinianie schodząc do szatni mieli do odrobienia aż 10 oczek, a wynik widniejący na tablicy wynosił 47-57.

Druga połowa

Druga połowa

Druga połowa meczu w szczecinie rozpoczęła się rewelacyjnie dla drużyny przyjezdnej, i to właśnie głównie za sprawą rozpędzonego Emmanuela Nzekwesiego. Szczecinianie nie mogli znaleźć systematycznej odpowiedzi, która dawałaby możliwość na powrót do meczu. Nieco bardziej szczecinianie jednak szukali gry pod koszem, odpuszczając forsowanie akcji na obwodzie. Było to o tyle dziwne, że gospodarze naprawdę często sukcesywnie znajdowali rzuty z otwartej pozycji, tylko że skuteczność z jaką ją wykorzystali była co najmniej naganna. Wrocławianie natomiast konsekwentnie popychali swoją ofensywę do przodu i wykorzystywali luki pod koszem szczecinian gdzie często odnajdował się m.in. Jeremy Senglin. Wicemistrzowie Polski jednak starali się wynik gonić, co pod koniec trzeciej kwarty zaczęło nabierać kolorów bowiem punkty dostarczali najróżniejsi gracze w najróżniejszy sposób. Najbardziej wyróżniał się tu jednak Kassim Nicholson, a także Tony Meier. Nie sposób jednak nie wspomnieć o nieziemskim występie Jovana Novaka, głównego dyrygenta ofensywy szczecinian. Mimo wyjątkowej niecelności swojej drużyny kończąc trzecią kwartę Novak miał na swoim koncie już 9 asyst, co niesamowicie ułatwiało i tak już bardzo ciężkie zawody które rozgrywali szczecinianie. Ostatnia kwarta stanęła jednak w obliczu ofensywy strzeleckiej szczecinian którzy to wreszcie zaczęli kończyć wcześniej przygotowane przez siebie sytuacje na obwodzie. W taki sposób z siedemnastopunktowej różnicy punktowej gospodarze zbliżyli się na 7 punktów do wrocławian, jednak bliżej podejść się już nie udało. Fenomenalne odpowiedzi Adama Waczyńskiego, Dejona Davisa i Jeremy’ego Senglina nie pozostawiały szczecinianom pola do popisu przy takim deficycie punktowym, i to właśnie w taki o to sposób wrocławianie wywieźli ze Szczecina zwycięstwo. Konsekwencja z jaką wykorzystywali swoje sytuacje w ofensywie a także zimna krew z jaką odpowiadali na zbliżających się szczecinian kompletnie wykluczyły ewentualne zwycięstwo wicemistrzów Polski, i w taki o to sposób, wynikiem 102-81 WKS Śląsk Wrocław odniósł zwycięstwo.

Druga połowa meczu w szczecinie rozpoczęła się rewelacyjnie dla drużyny przyjezdnej, i to właśnie głównie za sprawą rozpędzonego Emmanuela Nzekwesiego. Szczecinianie nie mogli znaleźć systematycznej odpowiedzi, która dawałaby możliwość na powrót do meczu. Nieco bardziej szczecinianie jednak szukali gry pod koszem, odpuszczając forsowanie akcji na obwodzie. Było to o tyle dziwne, że gospodarze naprawdę często sukcesywnie znajdowali rzuty z otwartej pozycji, tylko że skuteczność z jaką ją wykorzystali była co najmniej naganna. Wrocławianie natomiast konsekwentnie popychali swoją ofensywę do przodu i wykorzystywali luki pod koszem szczecinian gdzie często odnajdował się m.in. Jeremy Senglin. Wicemistrzowie Polski jednak starali się wynik gonić, co pod koniec trzeciej kwarty zaczęło nabierać kolorów bowiem punkty dostarczali najróżniejsi gracze w najróżniejszy sposób. Najbardziej wyróżniał się tu jednak Kassim Nicholson, a także Tony Meier. Nie sposób jednak nie wspomnieć o nieziemskim występie Jovana Novaka, głównego dyrygenta ofensywy szczecinian. Mimo wyjątkowej niecelności swojej drużyny kończąc trzecią kwartę Novak miał na swoim koncie już 9 asyst, co niesamowicie ułatwiało i tak już bardzo ciężkie zawody które rozgrywali szczecinianie. Ostatnia kwarta stanęła jednak w obliczu ofensywy strzeleckiej szczecinian którzy to wreszcie zaczęli kończyć wcześniej przygotowane przez siebie sytuacje na obwodzie. W taki sposób z siedemnastopunktowej różnicy punktowej gospodarze zbliżyli się na 7 punktów do wrocławian, jednak bliżej podejść się już nie udało. Fenomenalne odpowiedzi Adama Waczyńskiego, Dejona Davisa i Jeremy’ego Senglina nie pozostawiały szczecinianom pola do popisu przy takim deficycie punktowym, i to właśnie w taki o to sposób wrocławianie wywieźli ze Szczecina zwycięstwo. Konsekwencja z jaką wykorzystywali swoje sytuacje w ofensywie a także zimna krew z jaką odpowiadali na zbliżających się szczecinian kompletnie wykluczyły ewentualne zwycięstwo wicemistrzów Polski, i w taki o to sposób, wynikiem 102-81 WKS Śląsk Wrocław odniósł zwycięstwo.

Punktowali: King Szczecin:Kassim Nicholson 18, Tony Meier 12, Aleksander Dziewa 12, Jovan Novak 11 (12 asyst!), Isaiah Whitehead 11, Mateusz Kostrzewski 10, James Woodard 7WKS Śląsk Wrocław:Emmanuel Nzekwesi 25, Jeremy Senglin 19, Dejon Davis 14, Adam Waczyński 12, Marcel Ponitka 9, Ajdin Penava 9, Justin Robinson 6, Macio Teague 6, Daniel Gołębiowski 2

Punktowali:

King Szczecin:

Kassim Nicholson 18, Tony Meier 12, Aleksander Dziewa 12, Jovan Novak 11 (12 asyst!), Isaiah Whitehead 11, Mateusz Kostrzewski 10, James Woodard 7

WKS Śląsk Wrocław:

Emmanuel Nzekwesi 25, Jeremy Senglin 19, Dejon Davis 14, Adam Waczyński 12, Marcel Ponitka 9, Ajdin Penava 9, Justin Robinson 6, Macio Teague 6, Daniel Gołębiowski 2