RZUTZA3.PL PLKDZIKA-WEDROWKA-PRZEZ-GORY-WALBRZYSKIE-PO-KOLEJNEJ-DRAMATYCZNEJ-KONCOWCE-GORNIK-ZNOW-TRIUMFUJE
Dzika wędrówka przez Góry Wałbrzyskie - Po kolejnej dramatycznej końcówce Górnik znów triumfuje!
19/10/2025 08:35
Początek sezonu w PLK rządzi się swoimi prawami. Drużyny gruntownie przebudowywane w każde lato potrzebują czasu, żeby się dotrzeć i zacząć grać koszykówkę jaką chcielibyśmy oglądać. Mecz Górnika Zamek Książ Wałbrzych z Dzikami Warszawa znakomicie potwierdza tą tezę.
Początek sezonu w PLK rządzi się swoimi prawami. Drużyny gruntownie przebudowywane w każde lato potrzebują czasu, żeby się dotrzeć i zacząć grać koszykówkę jaką chcielibyśmy oglądać. Mecz Górnika Zamek Książ Wałbrzych z Dzikami Warszawa znakomicie potwierdza tą tezę.
Drabina Wałbrzyska - szlak nie dla dzików"Drabina Wałbrzyska" to nazwa trasy turystycznej okalającej Wałbrzych. Ten ok. 80 km szlak prowadzi przez ponad 30 szczytów górskich i mimo, że żaden z nich nie przekracza 1000 m n.p.m., liczne strome podejścia i zejścia dają popalić nawet najbardziej doświadczonym piechurom. Właśnie na taką przeprawę wałbrzyscy koszykarze zaprosili gości z Mazowsza.Mecz rozpoczął się dość spokojnie i wyrównanie. Po krótkim, niespełna siedmiominutowym spacerze przez równinę, na której żaden z zespołów nie wysunął się na prowadzenie (stan) 9:9, zaczęło się pierwsze strome podejście, z którym przyjezdni poradzili sobie znacznie gorzej. Pierwszy szczyt - pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 19:10 dla gospodarzy.Kolejna odsłona przyniosła delikatną poprawę wydolności i skuteczności. Goście opanowali zadyszkę i zaczęli odrabiać straty. Krok za krokiem doganiali i przegonili lokalsów, wychodząc na trzypunktowe prowadzenie 27:30. Ostatecznie, gdy syrena oznajmiła koniec pierwszej połowy wędrówki, Górnik po runie 10:1 doprowadził do stanu 37:31.Chwila odpoczynku i regeneracji nie na wiele się zdała. Oba zespoły w trzeciej odsłonie znów nie zachwycały skutecznością. W tym starciu górą znów okazał się Górnik, jednak wynik 55:42 nie gwarantował jeszcze sukcesu.Ostatnia kwarta to powinna być formalność - szczególnie po szybkim odejściu na dystans 15 punktów (64:49). Nie w Wałbrzychu! W tym mieście nie uznają łatwych scenariuszy. Szarża Dzików przypominała zbiegnięcie z ostatniego wzniesienia, z którego widać już parking i drogę do domu. Fatalna do tej pory skuteczność rzutów zza łuku (0 na 21 prób w ciągu 38 minut meczu - daje łatwe do policzenia 0%) całkowicie się odwróciła i w ostatnich dwóch minutach goście z nizin trafili wszystkie cztery oddane rzuty z dystansu. A Górnik? Zamiast skupić się na szlaku do zwycięstwa postanowił podziwiać widoki. Dziki zmniejszyły odległość do tylko 4 oczek i wciąż parły naprzód niesione siłą rozpędu. Na 35 sekund przed końcem meczu tablica wyników wskazywała stan 68:64. Obraz meczu zmienił się tak szybko, jak pogoda w górach, a dla wałbrzyszan oznaczało to kolejną dramatyczną końcówkę. Jeśli tak dalej pójdzie, biało-niebiescy kibice do końca sezonu całkowicie osiwieją! Rozpaczliwe ataki gospodarzy i skuteczne odpowiedzi przyjezdnych, doprowadziły Górnik nad krawędź przepaści, a Dziki wciąż napierały. Do końca meczu zostało zaledwie 9,50 sekundy gdy różnica wyniosła już tylko 2 punkt. Mocny pressing stołecznej drużyny i niepewny aut dla Wałbrzycha. Legovich postanowił to sprawdzić, lecz sędziowie po weryfikacji nagrań podtrzymali swoją decyzję. Górnik z boku - Smith i Bojanowski przeholowali piłkę, aż do końcowej syreny. Kolejne zwycięstwo biało-niebieskich i świetny bilans 3:0. Wałbrzyskie góry okazały się za strome dla Dzików z Warszawy. Ale czy na pewno? Po końcowym gwizdku koszykarze ze stolicy ruszyli w stronę arbitrów reklamując błąd 8 sekund rywali, ponieważ piłka nie została przeprowadzona na połowę przeciwnika. Prowadzący spotkanie byli jednak nieugięci, a wynik ostatecznie wpisany do protokołu meczowego to 71:69.Góry Wałbrzyskie i Warszawski Pałac KulturyMecz chociaż dostarczył sporo emocji, po raz kolejny nie zachwycił jakością. Drużyna gospodarzy zagrała zgodnie z opisanym na wstępie szlakiem dookoła Wałbrzycha. Po momentach szczytu formy i skuteczności, przychodziły ostre zejścia i doliny słabszej gry, co w meczu przekładało się na kolejne ucieczki Górnika i dojścia Dzików. Przyjezdni natomiast źle weszli w mecz. Zdecydowanie zabrakło skuteczności w rzutach z dystansu, przez co zbieranie punktów przychodziło trudno i mozolnie. Dopiero w ostatnich dwóch minutach meczu, wjechali windą na najwyższe piętro Pałacu Kultury swoich możliwości i pokazali jak świetnie potrafią grać. Ostatecznie zabrakło czasu, ale gdyby ten mecz trwał minutę dłużej to kto wie jak by się skończył... a może wystarczyły by niecałe 2 sekundy?
Drabina Wałbrzyska - szlak nie dla dzików
"Drabina Wałbrzyska" to nazwa trasy turystycznej okalającej Wałbrzych. Ten ok. 80 km szlak prowadzi przez ponad 30 szczytów górskich i mimo, że żaden z nich nie przekracza 1000 m n.p.m., liczne strome podejścia i zejścia dają popalić nawet najbardziej doświadczonym piechurom. Właśnie na taką przeprawę wałbrzyscy koszykarze zaprosili gości z Mazowsza.
Mecz rozpoczął się dość spokojnie i wyrównanie. Po krótkim, niespełna siedmiominutowym spacerze przez równinę, na której żaden z zespołów nie wysunął się na prowadzenie (stan) 9:9, zaczęło się pierwsze strome podejście, z którym przyjezdni poradzili sobie znacznie gorzej. Pierwszy szczyt - pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 19:10 dla gospodarzy.
Kolejna odsłona przyniosła delikatną poprawę wydolności i skuteczności. Goście opanowali zadyszkę i zaczęli odrabiać straty. Krok za krokiem doganiali i przegonili lokalsów, wychodząc na trzypunktowe prowadzenie 27:30. Ostatecznie, gdy syrena oznajmiła koniec pierwszej połowy wędrówki, Górnik po runie 10:1 doprowadził do stanu 37:31.
Chwila odpoczynku i regeneracji nie na wiele się zdała. Oba zespoły w trzeciej odsłonie znów nie zachwycały skutecznością. W tym starciu górą znów okazał się Górnik, jednak wynik 55:42 nie gwarantował jeszcze sukcesu.
Ostatnia kwarta to powinna być formalność - szczególnie po szybkim odejściu na dystans 15 punktów (64:49). Nie w Wałbrzychu! W tym mieście nie uznają łatwych scenariuszy. Szarża Dzików przypominała zbiegnięcie z ostatniego wzniesienia, z którego widać już parking i drogę do domu. Fatalna do tej pory skuteczność rzutów zza łuku (0 na 21 prób w ciągu 38 minut meczu - daje łatwe do policzenia 0%) całkowicie się odwróciła i w ostatnich dwóch minutach goście z nizin trafili wszystkie cztery oddane rzuty z dystansu. A Górnik? Zamiast skupić się na szlaku do zwycięstwa postanowił podziwiać widoki. Dziki zmniejszyły odległość do tylko 4 oczek i wciąż parły naprzód niesione siłą rozpędu. Na 35 sekund przed końcem meczu tablica wyników wskazywała stan 68:64. Obraz meczu zmienił się tak szybko, jak pogoda w górach, a dla wałbrzyszan oznaczało to kolejną dramatyczną końcówkę. Jeśli tak dalej pójdzie, biało-niebiescy kibice do końca sezonu całkowicie osiwieją! Rozpaczliwe ataki gospodarzy i skuteczne odpowiedzi przyjezdnych, doprowadziły Górnik nad krawędź przepaści, a Dziki wciąż napierały. Do końca meczu zostało zaledwie 9,50 sekundy gdy różnica wyniosła już tylko 2 punkt. Mocny pressing stołecznej drużyny i niepewny aut dla Wałbrzycha. Legovich postanowił to sprawdzić, lecz sędziowie po weryfikacji nagrań podtrzymali swoją decyzję. Górnik z boku - Smith i Bojanowski przeholowali piłkę, aż do końcowej syreny. Kolejne zwycięstwo biało-niebieskich i świetny bilans 3:0. Wałbrzyskie góry okazały się za strome dla Dzików z Warszawy. Ale czy na pewno? Po końcowym gwizdku koszykarze ze stolicy ruszyli w stronę arbitrów reklamując błąd 8 sekund rywali, ponieważ piłka nie została przeprowadzona na połowę przeciwnika. Prowadzący spotkanie byli jednak nieugięci, a wynik ostatecznie wpisany do protokołu meczowego to 71:69.
Góry Wałbrzyskie i Warszawski Pałac Kultury
Mecz chociaż dostarczył sporo emocji, po raz kolejny nie zachwycił jakością. Drużyna gospodarzy zagrała zgodnie z opisanym na wstępie szlakiem dookoła Wałbrzycha. Po momentach szczytu formy i skuteczności, przychodziły ostre zejścia i doliny słabszej gry, co w meczu przekładało się na kolejne ucieczki Górnika i dojścia Dzików. Przyjezdni natomiast źle weszli w mecz. Zdecydowanie zabrakło skuteczności w rzutach z dystansu, przez co zbieranie punktów przychodziło trudno i mozolnie. Dopiero w ostatnich dwóch minutach meczu, wjechali windą na najwyższe piętro Pałacu Kultury swoich możliwości i pokazali jak świetnie potrafią grać. Ostatecznie zabrakło czasu, ale gdyby ten mecz trwał minutę dłużej to kto wie jak by się skończył... a może wystarczyły by niecałe 2 sekundy?