RZUTZA3.PL PLKDZIKI-PO-JEDNOSTRONNYM-SPOTKANIU-DEKLASUJA-PGE-START-LUBLIN
Dziki po jednostronnym spotkaniu deklasują PGE Start Lublin.
2 dni temu
W pierwszym z dwóch Wielkosobotnich spotkań Orlen Basket Ligi, Dziki Warszawa podejmowały zespół aktualnego Wicemistrza Polski ekipę PGE Startu Lublin, zajmującą przed tym spotkaniem dopiero 14 miejsce w ligowej tabeli. Gospodarze zaś, notujący bardzo przyzwoity sezon, przed tym pojedynkiem byli w klasyfikacji ligowej na wysokim 5 miejscu. Goście do pojedynku w Stolicy przystąpili bez czterech podstawowych graczy, u miejscowych wciąż poza grą jest Grzegorz Kamiński.
Początek spotkania zapowiadał wyrównane widowisko, po akcji 2+1 Liama O'Reilly goście prowadzili 7-6, jednak po kolejnych akcjach Hortona z Frąckiewiczem, miejscowi prowadzili 13-8. W dalszej części pierwszej odsłony Dziki prezentowały skuteczniejszą grę, jednak po celnym rzucie dla przyjezdnych Michała Krasuskiego, po pierwszej kwarcie miejscowi prowadzili nieznacznie 26-21.
Drugą kwartę dobrze zaczęli Lublinianie, dzięki skutecznym akcjom Krasuskiego i aktywnego po obu stronach boiska Quincy'ego Forda - po blisko dwóch minutach drugiej kwarty był remis 29-29! Na uwagę zasługiwał szczególnie wspomniany Ford, który nie po raz pierwszy pokazał, jak ważnym jest "Glue guy'em" w rotacji trenera Wojciecha Kamińskiego.
W dalszej części drugiej kwarty do głosu doszli miejscowi, u których pierwszoplanowymi postaciami byli solidny środkowy Łukasz Frąckiewicz wraz ze skutecznym w rzutach dystansowych Tahlikiem Chavezem - trzy Jego celne "trójki" do przerwy!
U gości z Lubelszczyzny grających wąską rotacją coraz częściej widać było bezradność w grze, tracili sporo punktów spod samego kosza.
Wynik po pierwszej połowie celnym lay-up'em ustalił Michał Krasuski, było 49-37 dla stołecznych.

Drugą połowę zdecydowaną dominacją zaczęli zawodnicy trenera Marco Legovicha. Po skutecznych akcjach Rivaldo Soaresa i Łukasza Frąckiewicza, już po dwóch minutach gry o przerwę na żądanie poprosił trener PGE Startu Wojciech Kamiński. Przewaga gospodarzy sięgała już dwudziestu punktów (wynik 59-39 przyp. red). Po wspomnianym "czasie" gra gości niewiele się zmieniła, Warszawianie powiększali przewagę, nadal trwała "kanonada strzelecka". W szeregach gości sytuację próbował ratować celnymi trójkami Bartłomiej Pelczar, jednak przewaga Dzików była zdecydowana, po trzech kwartach było 79-55!
W ostatniej odsłonie niewiele się zmieniło, jeżeli chodzi o przebieg dla tego spotkania. Kibice zgromadzeni w "Hali Koło", nadal podziwiali prymat stołecznych. Większe minuty dostali rezerwowi od trenera Legovicha, dominowali w grze Krzysztof Kempa i efektowny pod obręczami Ody Oguama. Dzięki piątej trójce w meczu Chaveza, przewaga Warszawian osiągnęła 32 punkty. Swoją szansę otrzymał ostatni w rotacji Dzików Julian Sosna i to On celnym rzutem z gry, pomógł swojemu zespołowi przekroczyć "setkę" w meczu.
Ostatecznie Dziki Warszawa rozgromiły Lubelski PGE Start wynikiem 103-72.
Najskuteczniejszym zawodnikiem w szeregach gospodarzy był Tahlik Chavez z 25 punktami i 4 asystami, 17 oczek dołożył Rivaldo Soares.
W PGE Starcie na wyróżnienie zasłużyli Liam O'Reilly z 19 punktami i 5 zbiórkami oraz Quincy Ford i Bartłomiej Pelczar - obaj po 14 punktów.
