RZUTZA3.PL PLKDZIKI-WRACAJA-DO-DOBREJ-FORMY-A-GORNIK120-ZA-3-PKT-MOWI-ZA-SIEBIE

Dziki wracają do dobrej formy, a Górnik...1/20 za 3 pkt mówi za siebie

07/03/2025 19:44
Andrzej Romański/plk.pl

Drugim spotkaniem 20 serii gier w Orlen Basket Lidze był mecz pomiędzy rewelacją sezonu i zwycięzcy niedawnego Pucharu Polski - Górnika Wałbrzych, a pogrążonymi w kryzysie Dzikami Warszawa, które jednak w minioną środę na warszawskim Kole pokonały w ENBL silną drużynę z Bundesligi Bamberg Baskets. Faworytami byli gospodarze, lecz pewne było, iż Krzysztof Szablowski obmyśli plan by przerwać fatalną passę i zrewanżować się Wałbrzyszanom za listopadową porażkę w Warszawie. Dodajmy, że niestety w dalszym ciągu z powodu kontuzji niedostępny do gry był Maciej Bojanowski.

Mecz rozpoczął się od udanej akcji w obronie Dzików, które chwile później zdobyły pierwsze dwa punkty w meczu za sprawą szybkiej penetracji Mateusza Szlachetki. Pierwsze fragmenty spotkania były mocno chaotyczne, pojawiało się wiele airballów czy głupich strat. Ten nieład szybciej opanowały Dziki, które nadawały powolne tempo gry i atak pozycyjny. Dodatkowo pozytywny bodziec z ławki dodał doświadczony środkowy Mateusz Bartosz. Zawodnik z Żarów trafił trójkę, dodał zbiórki i punkty spod kosza , a do tego wymusił faul. Górnik był niemrawy, a także nie trafiał rzutów zza łuku. Pojawiło się wiele dyskusji z sędziami, które wybijały z rytmu drużynę gospodarzy.

Po krótkiej przerwie Wałbrzyszanie zmienili trochę swój styl gry. Jeden z lepszych jak nie najlepszy ,,6 gracz” w naszej lidze czyli Ikeon Smith. Koszykarz z Florydy w swoim stylu rzucał z półdystansu po piwocie. Dobra seria Górnika nie były długa, bowiem Dziki raz po raz trafiały trójkę. Praktycznie każdy zawodnik w rotacji zespołu ze stolicy przedziurawił siatkę z odległości 6.75. Podopieczni Andrzeja Adamka mimo wypełnionej hali nie mieli pomysłu na grę w ataku, nie mówiąc o grze w obronie. Warszawianie skrzętnie wykorzystywali przewagę szybkości nad wysokimi zawodnikami Górnika i wielokrotnie penetrowali obręcz, do tego byli zespołowi zaliczając przez 20 minut gry aż 12 asyst. Liderzy gospodarzy, którzy zazwyczaj ciągną zespół do przodu czyli Toddrick Gotcher i Alterique Gilbert byli niewidoczni. Jedyną pozytywną wiadomością dla Górnika była częsta obecność na linii rzutów wolnych i ich skuteczność(12/13).

Wizyta w szatni i rozmowa z trenerem nie poprawiła sytuacji 2 w ligowej tabeli Górnika. Stołeczni koszykarze bawili się gra, rzucając trójki i celebrując je efektownymi cieszynkami, widać było to podrażnienie 4 z rzędu ligowymi porażkami. Skutecznością z dystansu brylował Mateusz Szlachetka, a twardymi zasłonami i dobrym rolowaniem popisywał się John Fulkerson. Zamek Książ Górnik pokazywał negatywną mowę ciała, zwieszone w dół głowy i liczne kłótnie z sędziami z pewnością nie sprzyjały dobrej grze i poprawie wyniku. Toddrick Gotcher forsował rzuty za 3, lecz ich nie trafiał i utrudniał grę w ataku swojej ekipie.

W 4 kwarcie meczu obraz gry się nie zmienił. Zmotywowane Dziki kroczyły akcja po akcji do triumfu. Zespół ciągnął duet Szlachetka i Wesson rzucając z wielu pozycji. Gracze trenera Szablowskiego rzucili Szablowskiego rzucili również 4 trójki i byli mocno zaangażowani w obronie by wreszcie odnieść to upragnione zwycięstwo. Gracze z Wałbrzycha zdołali jeszcze dorzucić parę punktów spod kosza i wyjść zwycięsko z dwumeczu(na wyjeździe wygrali 24 oczkami), co może być przydatne przy konstruowaniu końcowej tabeli po 30 rozegranych kolejkach. Jedynym graczem gospodarzy, który zagrał na bardzo dobrym poziomie zaangażowania oraz poziomu sportowego był Joshua Patton, który zazwyczaj jest w cieniu Dariusza Wyki. W dniu dzisiejszym aż 9-krotnie stawał na linii rzutów wolnych i wykorzystał 8 z tych okazji, był twardy pod koszem i zebrał 10 piłek.

Niespodziewanie to beniaminek sprzed 2 lat okazał się być lepszy od tego z minionych rozgrywek. Trzeba jednak przyznać, że Dziki były pewne siebie i realizowali swój plan meczowy od pierwszej do ostatniej syreny. Rzucając 17 trójek wydatnie sobie pomogli i wprawili w zakłopotanie obronę Górnika, który nie oczekiwał takiej nawałnicy od drużyny, która jest najgorsza w tym elemencie w całej lidze. Warszawianie wystrzegali się błędów i mogli liczyć na solidność z ławki za sprawą Mateusza Bartosza czy Grzegorza Grochowskiego. Mecz godny reprezentanta Polski pokazał Mateusz Szlachetka, który trafił 4 trójki i zrobił linijkę 19 punktów, 3 zbiórki, 3 asysty. Jak zazwyczaj w roli tzw.,,wolnego elektrona” sprawdzał się Andre Wesson kreując sobie samodzielnie pozycję po koźle. Estończyk z pozycji 4 - Jannari Joessar po raz kolejny pokazał, że swoim spokojem, doświadczeniem i umiejętnościami jest w stanie pomagać drużynie w znaczący sposób, miejmy jednak nadzieję, że byłemu graczu Anwila nie stało się nic poważnego gdy pod koniec 4 kwarty opuszczał parkiet z pomocą kolegów z zespołu. Po drugiej stronie boiska ciężko doszukiwać się dobrych występów poza tym wcześniej wspomnianym Josha Pattona, większość podstawowych graczy skupiała się na frustracji i rozmowach z sędziami zamiast na poprawie gry oraz wyniku. 3 punkty Gotchera,11 Gilberta czy 9 Smitha to rezultaty poniżej ich potencjału, a statystyka 1/20 czyli 5% za 3 pkt jest czymś niedopuszczalnym w profesjonalnej koszykówce, zważywszy na to, że Górnik grał we własnej hali w której na co dzień przecież ciężko trenuje.

Przegrani tego starcia mają ponad tydzień na poprawę błędów, nastawienia oraz przygotowanie na wymagający mecz wyjazdowy z drużyną Energa Icon Sea Czarnymi Słupsk. Zobaczymy czy historyczny sukces i imponująca gra w Pucharze Polski nie zmęczyła podopiecznych trenera Adamka…

Dziki znajdują się w idealnym momencie by wyjść z kryzysu i z podniesioną głową wkroczyć w najistotniejszy etap sezonu. Wygrali wysoko mecz w ENBL oraz w lidze z wymagającymi rywalami, a następne 3 spotkania w lidze zagrają na własnym parkiecie głownie z drużynami z dołu tabeli.